-
Postów
11 621 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez linka
-
pizzacanto, zrealizować swoje marzenia się jak najbardziej da....może, np. Ty nie potrafisz....... Może żeby realizować swoje marzenia, najpierw trzeba na nie zarobic pracując w fabryce po to, żeby potem je docenić? hmmmm Może trzeba więcej pokory a nie "JA CHCĘ I CH*J" (uprzejmie przepraszam za brzydkie słowo ale idalnie tu pasuje).
-
pizzacanto, słuchaj jak narazie to nie my wszyscy siedzimy w syfie tylko TY. Ani ja ani pewnie Korba, w syfie nie siedzi, nie siedzimy też na dupie nic nie robiąc - jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma. Oprócz masy rzeczy której robić nie lubimy, ale robimy bo jakoś trzeba się utrzymać, poza tym, dzięki tym strasznym rzeczom mozenmu robić to co lubimy. Właśnie, żeby robić to co się lubi - mieć taki luksus - trzeba mieć duużo pieniążków. Nie masz ich - nie masz luksusu Ps. Nic się nikomu nie należy, na wszystko trzeba zapracować. Właściwie czego ty chcesz? Chcesz, zeby świat się zmienił? Żeby przystosował się do ciebie? Najlepiej gdybyś jeszcze osiągnął to nic nie robiąc?
-
ciąża!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
linka odpowiedział(a) na Razorbladerka_ temat w Depresja i CHAD
Razorbladerka_, hmm a może zaczym zaplanujesz potomka doprowadź się do stabilnego stanu emocjonalnego.....tak, zebyś przynajmniej na początek miała siłę, energię i żadnych wątpliwości...... -
dodam to: jak ci się kiedyś urodzi dziecko ( o ile nie jest to sprzeczne z twoimi ideałami) i Ty sobie wymyślisz, że ma to być chłopczyk o czarnych włosach a urodzi się urocza blondynka to co: będziesz ją kochał bo to w końcu twoje, zdrowe dziecko czy będziesz jej do końca życia wmawiał, że powinna była być chłopcem o czarnych włosach z nadzieją, ze cudownym sposobem ona się zmieni To, że studiowałeś nauki humanistyczne....a o czym ma to świadczyć w ogóle??
-
pizzacanto skoro biznes plan nie wypalił znaczy było coś nie tak....wiesz w grenlandii nie zarobisz sprzedając spódniczki z liści palmowych, obudź się, rynek nie będzie się dostosowywał do ciebie.....takie jest życie i albo się zmienisz, (co nie jest równoznaczne z całkowitym zaprzestaniem dążenia do wytyczonych celów) alebo jak już powiedziałam......Przerost formy nad treścią - tak to się zwie w moim mniemaniu. Jak chcesz coś sprzedawać ludziom to bierz pod uwagę ich a nie siebie....niestety - prawa rynu. Słuchaj ja odnoszę wrażenie, ze Ty to poprostu lubisz....narzekać...że wszyscy są dookoła be a Ty jako jedyny, nieprzeżarty hipokryzją, nie otumaniony tandetą i głupotą........ W sumie, to ta dyskusja nie ma sensu bo i tak wiesz lepiej, a dwa o lekach nie masz zielonego pojęcia skoro wiedzę czerpiesz z filmów brałam leki i one mi bardzo pomogły, nie chodziłam otumaniona ani zdewastowana psychicznie , trzy za terapię płacić nie trzeba - ze mnie nikt nie zdziera np. - jak widać trzeba nie dać się wydymać przez los i tyle. EOT z mojej strony
-
pizzacanto, jak narazie to jesteś zły i tupiesz nóżką jak dzieciak, więc może czas dorosnąć i zamiast strzępić język po próżnicy zacząć coś robić, założyć firmę? he? ps. Masa ludzi się nie wychyla, i pozostaje w konwencji tego świata - ciesz się bo przez te tłumy pracujące w fabryce masz co na tyłek założyć i co jeść, może nie każdy w tym czuje się źłe....może są ludzie którzy uwielbiają swoje życie choć pracują w urzędzie, fabryce itd....bo może istnieje coś poza tymi wstrętnymi obowiązkami, szkołami, zasadami....tylko nie wszyscy potrafią to dostrzec.
-
Z tym wole zaczekac. Brac leki mozna zaczac w kazdej chwili i z tego, co wiem, zaden lekarz nie od razu mi je przepisze. Bedzie probowal innych metod z czym sie zgadzam Hmm znaczy jakie inne metody....skoro psychologowie ci nie potrafią pomóc......co hipnoza? Akupunkutura? Ziółka? Moze to jest właśnie czas na leki? Ja sie w 100% zgadzam z Anną R. ...życie......owszem czym innym jest indywidualizm, a czym innym całkowita niemożność dostosowania się do sytuacji w jakiej się znajdujemy.........taak....depresja + prokrastynacja skoro nic ci tu nie odpowiada, idź do pracy nawet do fabryki na 12h uzbieraj sobie pieniążki i wyjedź moze do kraju, gdzie życie jest łatwiejsze Jak nie to zamiast marudzić idź do urzędu pracy i popytajk o dofinansowania w Unii na otwieranie małych firm i zajmij się czymś :) Ps. Jak pisała Anna, jak się nie weźmiesz za siebie i to tak ostro, to będziesz całe życie mieszkał z rodzicami i marudził, jaki świat jest zły...no niestety ja tak to widzę.......
-
Pewnie, że pamiętam, jak ze strachu przed klasówkami miałam sensacje żołądkowe, wymiotowałam, nie mogłam spać......co śmieszne wszystko przeszło na czas szkoły średniej, kompletnie - i wróciło na studiach - ale już to duszę :)
-
magdalenabmw, ale ja jej za to dziękuję, bo dzięki nerwicy w końcu dowiedziałam się czym jest przyjaźń....pozwoliła mi ptrzewartościować mój system wartości (ale masło maślane zrobiłam) ale teraz wiem na kim mogę polegać i że jak zadzwonię o 2 w nocy do kogoś i powiem, ze mi źle to posłucha a nie oleje
-
Dawaj nie bądź samolubem, daj nam też sobie poprawić nastrój. Niezdrowe kaloryczne jedzonko, spacer, dobra książka, dobry film, gorąca kąpiel..........no i są jeszcze różne inne takie sposoby
-
Co nie zmienia faktu, że nie fajnie mieć jedną osobą na której świat się kończy, to powoli prowadzi do uzależnienia - zdrowo czasem spotkać się ze "swoimi" znajomymi..........ale jak pisze Adaś2222, nic na siłę....raczej martwiłabym się Magda, o to, że miałaś "lichych" znajomych skoro tak nagle wszyscy cię opuścili.....nie miałaś żadnej przyjaciółki która wie co się dzieje?
-
To nie lepiej udać się do endokrynologa?
-
niechec do zmian, brak elastycznosci, zamykanie sie w swoim
linka odpowiedział(a) na pizzacanto temat w Pozostałe zaburzenia
pizzacanto, Tylko zakładanie kolejnego postu o tej samej tematyce jedyne co napewno sprawi to bałagan na forum.... -
niechec do zmian, brak elastycznosci, zamykanie sie w swoim
linka odpowiedział(a) na pizzacanto temat w Pozostałe zaburzenia
pizzacanto, chyba już raz podjąłeś ten temat? Po co więc kolejny post o tym samym? Na dodatek w dziale "Witam" zastanów się czy to nie to samo brak-checi-do-obowiazkow-t17550.html ? -
Ja podobnie jak shadow_no, nie widzę problemu....a co jeśłi z 500 będzie 20? Czy to coś zmieni w twoim życiu? Może to włąśnie będą te osoby które potrafią się z tobą dogadać? Ja już na początku nerwicy i depresji zrobiłam taki przesiew...ale dzięki temu wiem na kogo mogę liczyć
-
Adaś2222, to się będzie wiązać ze zmianą leku antydepresyjnego - idź do psychiatry i powiedz co i jak, to naprawdę nie jest jakiś odosobniony przypadek i lekarz się nie powinien zdziwić.
-
magdalenabmw, wiesz co, mój wiedział, że nie wolno, jak byliśmy w domu, to nigdy nie wlazł...ale nawet paznokcia nie dam sobie uciąć za to, że łaził tam jak nikogo nie było Z tą cytryną to faktycznie wymiata Moja kota i kąpiel....no zdarzyło się, raz wpadła do oczka wodnego za rybką, raz była wykąpana jak się wytarzała w .....przemilczę ale tak to woda=wróg , kurcze, jak tak myślę, to cały czas się po kątach rozglądam czy jej gdzieś nie ma
-
No ale nie biegunkę....i bóle, chyba Adaś2222, miał na myśli żołądek.......
-
Wszystko dookoła cię dołuje, nic cię nie interesuje?? NIC?? To może czas zabrać się za poważną farmakoterapię...........a może wykonując pracę zupełnie ci obcą znajdziesz inspirację do zrobienia w życiu czegoś co będziesz kochał i nada ci to sens życia. To na pewno, jednak skoro zaden psycholog nie umial mi pomoc, to czy aby na pewno jestem chory? Skoro sam czujesz, że coś jest nie tak to jak widać jest......całkowita nieumiejęstność przystosowania się do świata to nie jest zwykła zdrowa postawa.......poza tym, do ilu psychologów chodziłeś? Ile trwała terapia z każdym z nich? Leczyłeś się antydepresantami? Ile z nich wypróbowałeś?
-
Ja np lubię samodzielnie zrobiony kisiel - bardzo bardzo łatwa sprawa a smakuje 100razy lepiej niż ten z torebki. Potrzeba: -owoce (każde się nadają - dosłownie każde) jabłka, gruszki, maliny, truskawki, kiwi, brzoskwinie, morele, wiśnie, pomarańcze, jagody ...no wszystkie. Owoce obieramy ze skórki (jeśli mają), z pestek(jeśli mają) i malakserem na papkę (ewentualnie kilka owocków w całości - jeśli małe, lub w kostkę) Gotujemy pół litra wody i dodajemy cukru (do smaku), w połowie szklanki wody rozpuszczamy dwie czubate łyżki mąki ziemniaczanej i wlewamy do wrzątku, mieszamy, nie gotujemy już, do tego dorzucamy mus owocowy i gotowe Poza tym ostatnio zrobiłam nalesniki i posmarowałam je toffi i wyszły A toffi robi się tak, kupujemy puszkę mleka skondensowanego słodzonego, wkładamy do gara z wrzątkiem i gotujemy 3h, taka puszka (oczywiście zamknięta) musi być koniecznie przykryta wodą, no i woda musi tylko tak mrugać( tak jak na rosół) a nie bulgotać i po 3h wyłazi puszka pełna toffi.........mniammmm
-
pizzacanto, No to w takim razie trzeba się za siebie wziąć.......bo trwanie w stanie zawieszenia nie dość, że nie pomagaj to może pogłębić depresję. Nie chcesz się wpasować w mundurek codzienności - ok ale pod warunkiem, że uszyjesz sobie swój własny bo jak narazie - chodzisz niejako nago. Z czego wynika brak pomysłu na życie - nie wiem, ale wiem co trzeba zrobić żeby go mieć, próbować wszytskiego co podsuwa nam życie, nawet jeśli czegoś nie chcemy, coś nam się nie podoba - warto czasem podjąć wysiłek i zacząć to robić, wtedy łatwiej kształtuje nam się sytuacja w której czulibyśmy się komfortowo. Tak mi się wydaje. Im więcej doświadczeń zyciowych tym jaśniejsza sytacja co chcemy w życiu osiągnąc. Przyczyną niechęci, wegetacji według mnie jest depresja.......ale jeśli ten stan był już obecny przed chorobą, może wynikać z naszego dzieciństwa, sposobu wychowania, wpajanych nam zasad............
-
Bardzo podobny temat: powiedzieli-cie-t16270-33.html Powiedziałam, a nawet nie musiałam po dwóch tygodniach leżenia packiem, płaczu, jak nic nie jadłam i schudłam 10kg i mama musiała mnie namawiać żebym wzieła prysznic ....sama siłą zaciągnęła mnie do psychiatry.......... Teksty weź się w garsć, nie przesadzaj słyszałam bnardzo często( nigdy od rodziców bo oni widzieli co się dzieje) dopóki dobitnie nie powiedziałam jak to wygląda....znajomi, jak mnie zobaczyli po tym epizodzie to więcej nie było takich tekstów, raczej pytali się czemu? dlaczego, tak nagle, skąd w ogóle to się wzięło? Jak się czuję na lekach itd............ Nie chwalę się tym, ale najbliższa rodzina wie, chłopak ( nawet jemu musiałam tłumaczyć, ze tekst "wkręcasz sobie" jest delikatnie mówiąc nie na miejscu), przyjaciele itd. Nie uważam, żeby to był ani powód do wstydu ani do dumy...choroba jak każda inna, jak jestem chora na grypę to mówię, ze nie wyjdę na imprezę bo jestem chora na grypę, jak brałam leki na depresję to mówiłam, że nie piję bo biorę leki - easy, a to co myślą sobie osoby na których mi nie zależy zwisa mi dokumentnie. Rodzice powinni wiedzieć, tak mi się wydaje, potem gdy jakoś to wypłynie, może im być źle że nie mogli się o ciebie zatroszczyć, wesprzeć, że sama musiałaś z tym walczyć. Oczywiście, jeśłi dajesz sobie z tym radę to nic nikomu nie musisz mówić, ale wymyśłanie różnych wymówek na pytania związane z takim stanem...ja nie miałam na to siły, nie chciało mi się wtedy nawet maskować..........
-
pizzacanto, to, że nie chcesz pracować dla kogoś ani w biurze od 9 do 17 to akurat moim zdaniem nie ma nic wspólnego z depresją ani żadną chorobą, jesteś indywidualistą i szukasz swojej drogi w życiu, dla mnie nie ma tu nic nad czym można się zastanawiać - taki masz charakter, z czego to wynika - dla mnie z indywidualizmu, kreatywności i chęci ustawienia sobie życia tak jak Ty chcesz i dla mnie to super sprawa Mi chodziło o wypełnianie obowiązków typu szkoła, zadania dnia codziennego, zakupy, sprzątanie, praca - generalnie itd. Ty chcesz robić coś sam - i super, ale ja rozpatrzałam przypadek gdzie ktoś nie idzie do pracy np do biura bo nie ale nie robi nic innego w zamian, nie będzie chodził na studia - ok jego sprawa, ale siedzi w domu i nie idzie do pracy, taka typowa wegetacja.
-
A wiesz że tak też się czują rodzice którzy biją dzieci - czy to komuś pomaga, żal odczuwany po krzywdzie zadanej innej istocie. Zwierze nie wie, ze ci przykro wie, ze uderzyłaś. Skoro wiesz, że masz takie zapędy, może nie warto mieć zwierząt do czasu wyleczenia choroby.....ja nie linczuję, to opisałaś to karygodne zachowanie i nie możesz się spodziewać niczego innego jak negatywnego odzewu, no przykro mi.....bo co innego wkurzyć się i uderzyć smyczą czy gazetą, czy strzelić kota ścierą jak jest ustawicznie nieposłuszny...a co innego kopnąć czy nim rzucić..... [Dodane po edycji:] magdalenabmw, lepszy spryskiwacz do kwiatków - bo faktycznie ścierę koty szybko zaczynają olewać , a jak nie chcesz, żeby właził gdzieś to w wodzie rozpuść olejek pomarańczowy, albo cytrynowy (każdy cytrusowy się zda) i przetrzyj to miejsce, mój jak lał ustawicznie do pewnego kwiata to wytarłam tym olejkiem doniczkę i od tej pory omijał szerokim łukiem