-
Postów
11 621 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez linka
-
Nie wiem co dobrego i dla kogo może mieć sprowadzanie na świat np. nieuleczalnie chorego dziecka które jedyne co może odczuwać przez swoje krótkie życie to cierpienie i ból a później powolną agonię.....
-
picalm, potrzeba o wiele więcej spotkań i sporego zaangażowania i wysiłku dwóch stron w terapię. Ważne jest też, żeby psycholog był wykwalifikowanym terapeutą a nie tak najzwyczajniej absolwentem kierunku "psychologia".
-
Na szczęście jesteśmy na niskim poziomie etnicznym i dzieci się rodzą. Można też podjąć inną tezę - jeśli byśmy ewoluowali na ten "hajer level" i wyeliminowalibyśmy cierpienie, lub chociaż je zminimalizowali ludzie wprost proporcjonalnie przestaliby odczuwać przyjemność i szczęście, przestaliby je doceniać .... więc też nie jest to najlepsze wyjście.
-
Nie widzę w tum nic okrutnego ani chorego żartu. Realizm. Uważam, że nie jesteś w stanie prawidłowo ocenić skali cierpienia ludzkiego, wydaje ci się, ze możesz to przeliczyć, przełożyć na jakieś dziwne wartości - cierpienie jest bardziej bolesne niż szczęście szczęśliwe - nie da się tego porównać....bo każdy inaczej to odczuwa. Ty z obserwacji siebie wynosisz takie wnioski i przekładasz je na swoje otoczenie, dopatrujesz się wszędzie krzywdy więc ją tylko dostrzegasz nie widząc ludzkiego szczęścia które nas otacza. Ja tak to widzę. zmienny, masz depresję?
-
Jedyne źródło wikipedia ...... cytat za cytatem, link za linkiem, boże jak od ciebie bije elokwencja ...... zmienny, więc inaczej, popierasz ruch który dla ciebie nie ma sensu ani celu?
-
Bree, a brałaś kiedyś hydro?
-
Ale to ten sam zabieg, ta sama procedura, tylko inne okoliczności .... morderstwo to morderstwo.... No ale traktowanie usuwania ciąży jako środka antykoncepcyjnego jest nie do końca normalne...
-
Pytałam się jasno i wyraźnie jaki jest sens popierania takiego ruchu nie jaki jest jego cel, bo to już napisałam.... czytaj ze zrozumieniem. No chyba, że uważasz tak - bo ponieważ. proszę napisz, dlaczego twoim zdaniem chyba ( bo w końcu nie wiesz czy chcesz czy nie) powinna się rozlecieć?
-
vifi, wsparcie .... jakie wsparcie? Jeśłi dzień w dzień nosisz w sobie dziecko gwałciciela, przypomina ci się cały czas ten jeden moment ...... jakie wsparcie jest w stanie to ogarnąć? Myślę, ze jeśli prawo nakazywałoby kobiecie donosić ciążę z gwałtu coraz częstsze byłyby przypadki samobójstw....
-
Hans, nie dolewaj oliwy do ognia forum by nie było
-
zmienny, nie jestem zaburzona emocjonalnie, więc to raz, odpada. Ty pisałeś wcześniej o jabłkach - więc z jakiego powodu odnosisz się nagle do polityki? Często nie jest w stanie i potwierdzi to wiele osób z tego forum zarówno chorych jak i tych którzy przeszli już najgorszy okres w swoim życiu. Niczego nikomu nie odmawiam, to o czym piszę to fakt udowodniony naukowo i nie ma się tu o co sprzeczać. Powiesz mi, że dziewczyna z anoreksją ważąca 40 kilo która patrzy w lustro i widzi sam tłuszcz a dookoła same super szczupłe laski - potrzega świat realnie? Albo osoba 80 raz myjąca dziś swoje nadal brudne dłonie? Czy może ktoś ze stanami depresyjnymi kto nie wychodzi od kilku tygodni z domu, nie myje się, nie je ........ Jakże śmiałam urazić jego ekscelencję takim ulicznym powiedzonkiem, którego źródeł w starożytnej filozofii dopatrywać się zaiste nie można..... Już mnie nie bawisz, nudzi mnie to co piszesz, a jak widać nie dotrze do ciebie że nie jesteś oświeconym posiadaczem jedynej i najprawdziwszej prawdy życiowej. Tylko chcę zapytać o jedno - jaki jest dla ciebie sens popierania ruchu który na celu, długofalowo prowadzi do wyginięcia gatunku?
-
Więc ty "znajdujesz sobie" poglądy? Tak cię kiedyś oświeciło? Czy przez drogę w cierpieniu przezwyciężyłeś swój zaprogramowany przez geny rozum? Czy tak od urodzenia miałeś pretensje do rodziców, ze mieli czelność sprowadzić cię na świat? W moich realiach ludzie nie doświadczają więcej cierpienia i bólu w życiu niż radości - więc cała twoja teoria legła w gruzach.
-
zmienny, a ty dalej nie rozumiesz, nie masz pojęcia o czym piszę, piszę o postrzeganiu świata o rzeczach niematerialnych, o emocjach i uczuciach - Ty jak zaglądasz do lodówki zapewne widzisz cierpienie tego jabłka i fakt że ono zgnije, jak cały ten świat i skazane jest przez jakiegoś farmera na wieczne cierpienie.... Nikt cię nie rozumie, a wiesz jest takie powiedzenie - jak 10 osoba na imprezie mówi ci że jesteś nawalony - to może czas zebrać swoje zabawki i iść do domu. Absolutnie nie umiesz przedstawić swoich racji, uciekasz do jakichś dziwacznych i niezrozumiałych wyliczeń (logicznych tylko dla ciebie) argumenty innych są dla ciebie nie merytoryczne, używasz porównań na opak ....... ktoś kogo znasz w ogóle podziela twoje poglądy? Bo twój absolutny brak samokrytycyzmu jest zdumiewający....
-
znudzona-ona, tym lepiej, że nawet ludzi nie chcących mieć dzieci to nie przekonuje...... to pokazuje absolutny bezsens teorii która na długą metę ma służyć nie wiem czemu... wyginięciu ludzkości ?
-
Perfidne? Nie nie, realne. To, ze u osób z zaburzeniami emocjonalnymi postrzeganie świata, emocji jest zaburzone to jedna z pierwszych i podstawowych rzeczy jakiej człowiek dowiaduje się w trakcie terapii i powie ci to każdy psycholog i psychiatra na początku leczenia. Cóż za perfidne kreatury z nich...... Jedyna refleksja która mi się nasuwa jest bardzo pozytywna - na szczęście Ty ani nikt inny kto wyznaje ten......"nurt filozoficzny" absolutnie i w 100% nie jest w stanie przekonać do niego ani jednej osoby chcącej mieć dzieci
-
Ciąża z gwałtu, ciąża gdy życie kobiety ciężarnej jest zagrożone - *Wiola*, nazwałabyś te kobiety, które w takiej sytuacji przerwały ciąże morderczyniami? Wsadziłabyś do więzienia? Ich życie jest mniej warte niż usunięcie zapłodnionej komórki jajowej ?
-
Zaburzenia emocjonalne jak sama nazwa wskazuje tycza się naszych emocji, ich odczuwania - i one są zaburzone, nigdzie nie powiedziałam, że to tylko spłycenie uczuć - czasem jest wręcz odwrotnie - stajemy się hiper emocjonalni, a postrzeganie świata jest raczej jedną z bardziej zaburzonych sfer w życiu osoby w jakiś sposób dotkniętej nerwicą, depresją, OCD czy ED . Więc to nie jest żaden argument rozpaczy jak Ty to nazywasz - wszystko określasz w negatywnych barwach, przedstawiasz katastroficzną wizję świata, nie dostrzegając nic innego. Daleko temu do obiektywizmu, nawet takiego bardzo relatywnego.
-
Ty tak na serio?? Chcesz powiedzieć, ze zaburzenia emocjonalne nie wpływają na nasze postrzeganie świata i obiektywizm???
-
zmienny, nie wiem jak możesz porównywać te dwa zdarzenia bo to bzdura, to co opisałeś to ból i przyjemność a nie cierpienie i szczęście.... spytaj się którejś matki, czy byłaby w stanie cierpieć całe 9 miesięcy, poddawać się badaniom, operacji, leżeć plackiem całą ciążę - byle jej dziecko urodziło się zdrowe ....... oczywiście, że dobra chwila ma większą wartość pozytywną niż zła ujemną. Ps. z obserwacji siebie i ludzi, z własnej perspektywy, z perspektywy chorego na zaburzenia emocjonalne człowieka - wybacz ale żadna, nawet w miarę obiektywna prawda nie wyniknie.....
-
No chyba żyjemy w innych....... i skąd takie stwierdzenie że większość ludzi na świecie ma w swoim życiu więcej cierpienia niż szczęścia? Poza tym, nawet jeśli, są takie chwile szczęścia ( narodziny dziecka, patrzenie jak dorasta, wychowanie go na dobrego człowieka) dla których warto przecierpieć wiele i nie pamięta się tego, bo to dla tych chwil szczęścia warto żyć.....
-
zmienny, ja żyję w swoim świecie i w moim świecie można być szczęśliwym i tak właśnie jest. Bywało różnie i pewnie będzie różnie - ale jak widać ja potrafię wyciągnąć z życia to co najlepsze - Ty nie masz o tym zielonego pojęcia, bo po co to robić skoro na końcu i tak jest zawsze źle, prawda? Siedzisz w domu, nie robisz nic żeby zmienić swoje skrzywdzone życie bo po co skoro jesteś przekonany o nieuchronnym jego katastroficznym istnieniu, może zrób coś z sobą i dostarcz sobie radości hm? Albo w sumie sobie w swoim nieszczęściu i "głoś dalej" prawdę młody Werterze - ja tam wolę spędzać ten czas w inny sposób. Do jednego mnie przekonałeś, faktycznie są jednostki które nie powinny się rozmnażać i przekazywać dalej swoich genów, to jest pewne
-
Wymiękam, zmienny ale rozumiesz jak to jest - ja ze swoim podejściem jestem szczęśliwa a Ty ze swoim podejściem (globalnego zmniejszania nieszczęścia) jesteś cierpiący - coś mi tu nie pasuje...na całe szczęście, że ja i moja siostra się urodziłyśmy a moi rodzice nie byli tak wypaczeni pod tym względem jak Ty, nie zawsze w życiu było kolorowo ale zdecydowanie warto było
-
zmienny, współczuję ci i nie mówię tego ironicznie......bo chyba nigdy w życiu szczęścia nie zaznałeś, a im dłużej czytam co piszesz, tym bardziej mam wrażenie, że z własnej winy ....
-
Teraz sobie wymyśliłeś "jednostki cierpienia" ? To dodaj do tego jeszcze dwie dorosłe osoby których cierpienie zwiększyło się o 100% bo nie potrafiły pokochać adoptowanego dziecka. Jak ci się podoba takie równanie?
-
no trudno mieć pretensje do nich o to, tak są ewolucyjnie zaprogramowani przez samolubne geny i tak jak wspomniała abraxas widzą świat inaczej niż ja, nie mają złych intencji, są nieświadomi tego co czynią. Uważasz, że osiągnąłeś jakiś wyższy poziom świadomości ? Bo nie chcesz mieć dzieci i nagle nadajesz swojemu tokowi myślenia jakieś mistyczne "ubranko" ? Tak samo jak Ty świadomie nie zdecydujesz się na poczęcie tak samo oni świadomie będą się rozmnażać. Rozumiem, ze ciebie ewolucja nie zaprogramowała? Ty postanowiłeś wgrać sobie system"destrukcja, zło i destrukcja jest wszędzie" .... Być może wypierasz pewne uczucia, emocje, popędy uważając je za uwłaczające twemu jestestwu i dlatego jesteś tak nieszczęśliwy, hm?