Witam.
Niestety musiałem wrócić tu po wielu latach nieobecności, ponieważ znowu fatalnie pokierowałem swoim życiem i obecnie jestem na dobrej drodze to unicestwienia samego siebie, dzięki nałogowi od katynonów (co dokładnie żrę, tego oczywiście nie wiem, bo diler rzecz jasna nie informuje mnie o tym) i chronicznej, wieloletniej samotności oraz, coraz mocniej zaznaczającej swą obecność, depresji. Te trzy problemy tworzą samonapędzające się błędne koło i nie potrafię znaleźć w swoim umyśle wyjścia z tej matni. Zapisałem się niedawno do specjalisty na Aleksandrowskiej (jestem z Łodzi) i chciałbym się dowiedzieć czy są tu jakieś osoby z podobnymi problemami i czy byłyby w stanie podzielić się jakimiś radami, dobrym słowem itp. Potrzebuję jakichś pozytywnych, rzetelnych porad odnośnie do odwyku, bo przyznam się szczerze,że moja wiara w poprawę mojego stanu jest obecnie niezwykle mizerna. Jestem już dość stary, więc czasu i szans zapewne mam niewiele, oczywiście biorąc pod uwagę fatalny tryb życia, jaki prowadzę od lat. Kiedyś ludzie z tego forum i forum jako takie bardzo mi pomogło, dlatego też mam nikłą nadzieję, że może znowu się uda coś zmienić na plus.