Skocz do zawartości
Nerwica.com

Rebelia

Użytkownik
  • Postów

    3 632
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Rebelia

  1. Rebelia

    Samotność

    Wiesz co, dawniej bywałam mocno zazdrosna, ale to ustępuje i blaknie jakoś, także spokojnie mogę powiedzieć, że relacja zaczyna przypominać typową przyjaźń. Co nie zmienia postaci rzeczy, że znam przypadki gdzie jedna lub druga strona tkwiły w jakichś pokręconych relacjach, jedna osoba kochała drugą i generalnie straszna kaszana, stąd moja motywacja do szybkiej zmiany nastawienia, bo nie chciałam skończyć jak oni ;p
  2. Rebelia

    Samotność

    white Lily, no właśnie tu jest sprawa jasna, prosta jak budowa cepa, także nawet nie ma co próbować. Poza tym to super przyjaźń, więc skoro jest pewność niepowodzenia to nie ma sensu niszczyć naprawdę fajnej relacji. A ja sobie jakoś poradzę Poza tym i tak już mam transformacje myślowe i typa postrzegam coraz bardziej w kanonie rodzeństwa niż kandydata na partnera. :)
  3. Z terapią to różnie bywa, bo u mnie też na efekty czekałam bardzo długo i w zasadzie to przełom nastąpił dość niespodziewanie. Brak poprawy też może wynikać z tego, że terapeuta jakoś średnio ogarnia Twoje problemy. Nie wiem, jak Ty to czujesz, ale może warto zasięgnąć porady/konsultacji psychiatry i innego terapeuty? A co do terapii grupowej to nie wiem, trzeba zawołać tu kogoś, kto na niej był i może nakreśli Ci zasady funkcjonowania. -- 22 lut 2015, 13:04 -- I jeszcze uwaga na koniec: Dla mnie problemy są jak zestaw naczyń połączonych, tzn. kiedy zaczynałam terapię myślałam, że cały świat spadł mi na głowę i generalnie pływam w bagnie, podczas terapii po jakimś czasie ruszenie jednej cegiełki problematycznej sprawiało, ze odnajdywały się rozwiązania na inne problemy, które wówczas wydawały się od siebie totalnie różne, jakby na dwóch biegunach. Także musisz wierzyć w to, że poza ciężką pracą poczujesz natychmiastową ulgę, kiedy tylko poruszysz jedną taką cegiełkę. Najgorzej jest zacząć. A jakie stanowisko wypracowałeś na terapii? U mnie najbliższa rodzina nie podzielała stanowiska, ale byłam przekonana co do słuszności tego, co robię i uparcie wierzyłam, że to co robię jest kluczem do rozwiązania moich problemów. Taka buntowniczka po terapii, odcinek 2 (1 był pewnie gdzieś w wieku nastu lat ) A terapia w ogóle wywróciła cały mój system pojmowania rzeczywistości do góry nogami, to co do tej pory wydawało mi się normalne okazało się wypaczeniem. Zatem turbo transformacja całego życia. Moment w którym przychodzi kumatość umysłu, że hola to wcale nie było ok, jest prawdopodobnie najgorszym czasem życia, a jednocześnie najlepszym, bo wiesz że powoli wygrzebujesz się z bagna. Co do marnowania czasu w życiu: najlepszym lekarstwem jest po prostu nie rozpatrywać tego w ogóle. W sensie, ok, ja też zmarnowałam kupę minut na robienie totalnie beznadziejnych rzeczy, z perspektywy czasu widzę, że mogłabym tam wrzucić pakiet całkiem fajnych rzeczy generujących ekstra wspomnienia. Ale wiecie co? Teraz cieszy mnie, że było jak było. Odwrócenie jednej sekwencji z mojego życia mogłoby sprawić, że ominęłyby mnie naprawdę fajne, chociaż krótkie, epizody i nie byłabym tak świadomym uczestnikiem rzeczywistości. No nie wiem, to jest kwestia mocno indywidualna, związana z podejściem, Zmarnowaliście czas? No zdarza sie. Teraz trzeba robić tak, żeby go nie marnować w podobny sposób.
  4. Z tym życiem według naszych emocji też bym była ostrożna, jakoś w emocjach nie ma dla mnie tego buforu bezpieczeństwa. Racjonalizacja jest ok buforem bezpieczeństwa, w sensie tłumaczenie swoich emocji. Mnie często nawiedzają te uczucia negatywne - strach przed czymś, różnymi rzeczami, długa historia i generalnie sprowadza się to do tego, że mam ochotę uciec i zostawić stresujące sytuacje zamiast się z nimi mierzyć, zatem racjonalizacja to jedyne co pomaga mi w takich sytuacjach dokończyć wiele rzeczy.
  5. Nie o to chodzi, wiesz, nie można rozpatrywać zaufania w kontekście przyjemności. Zaufanie to zaufanie i koniec. Każdy ma inne granice zaufania, tzn. granice, kiedy obdarza kogoś zaufaniem. Niektórzy są ufni z natury i nie stanowi dla nich problemu powiedzenie dalszej osobie, że hej mąż mnie leje w domu, a dla innych to temat ekstremalny. Mówię o tym, że nabywanie zaufania to proces plastyczny, zależny od osoby. Tak samo jest z bliskością i nie można tego na moje oko wrzucać do jednego wora i tak samo traktować każdego przypadku. Wiadomo, że bardziej docenia się moment, w którym osoba nagle się otwiera po długim czasie, mówiąc co na wątrobie leży. ego, dodam jeszcze, że ne kwestionuję Twojego zdania, bo dla mnie to kosmetyka dogrania definicji, nie jakiś realny spór. I tak samo jest z terapią. Czasem terapeuta przebija się przez skorupę pacjenta przez kilkanaście sesji, a czasem pacjent ma już taki overload emocji, że sypie jak z rękawa. I terapeuta musi to zaufanie wzbudzać (co też dla mnie jest ruchomym terminem, bo to kwestia indywidualna, jednemu dr Bogdan z gabinetu podejdzie, innemu nie). Podobnie dyskusyjna jest dla mnie kwestia kawkowania i słuchania opowieści. Jak dla mnie to tak, jak ktoś tu już wspomniał - uważne słuchanie (aktywne słuchanie) i wyciąganie wniosków z tego, co mówi pacjent to turbo trudna rzecz. I teraz wchodzi w grę jeszcze nie tylko samo przeczyszczenie kanałów słuchowych. Tu byłoby jeszcze ok, gdyby ten terapeuta potrafił kierować rozmową, bo jedno nietrafne zdanie i efekty terapii można wrzucić do piachu. Ba, kilka nierozważnych zdań i się delikwent rzuci sam do piachu z mostu. Odpowiedzialna praca, wymaga przygotowania i jeśli terapeuta robi mi dobrze swoim słuchaniem i swoimi wypowiedziami, to ja mu dam te 100 pln za kawkowanie i słuchanie opowieści. Niech ma chłop i cieszy się życiem*. *co nie zmienia postaci rzeczy, że część z terapeutów faktycznie mija się z powołaniem i lepiej by im szło pewnie sprzedawanie ceramiki w radomiu niż doradzanie pacjentom.
  6. Rebelia

    Samotność

    Samotność samotnością, ale sytuacje w których czujesz coś do kogoś i nie możesz mu tego powiedzieć i/lub wiesz, że nic z tego nie będzie to też przewalone kwestie. Notabene zmagam się z taką od jakiegoś czasu i łatwo nie jest.
  7. W takim razie chyba mamy odmienne pojęcie przyjemności...
  8. ladywind, powodzenia w takim razie
  9. Arhol, wiem, że dla siebie, tak sobie tylko żarciki ciskam
  10. tylko gość z tego co widzę to ciśnie bardzo mocno w stronę kolorowego, pstrokatego i ogólnie mocno oczojebnego A nie do końca o to mi chodziło
  11. Arhol, czyli dupery na tatuaże powyrywasz dopiero za kilka lat, tak mi przykro A ten kolo od mechów z geometrią - dzięki, jakaś inspiracja mi pewnie wpadnie. Czyli da się do połączyć jednak ;>
  12. Arhol, 40h x 170ojro = 6800 ojro 6800 ojro x 4,18pln (kurs ojro)= 28 424 pln POWODZENIA No ale szczęśliwie nie musisz wbić tyle hajsu jednorazowo do dziabania, jakoś łatwiej przełknąć ból U kogo w ogóle robisz? Śmiercionauta, wiesz co, w pierwotnej fazie myślałam o biomechu na żebrach, ale zaczynam kombinować w kierunku bardziej geometrycznym, żeby zrobić coś z połączenia biomechu i geometrii co może być spoko wizualnie, moja wyobraźnia to ogarnia, ale nie wiem co z tego wyjdzie na papierze.
  13. No gimnazjum to taki wiek, jeszcze też zależy od środowiska, w jakim tam się dany gimnazjalista obraca, ale też mnie trochę dyga jak widzę grupkę w busie czy tam na chodniku Ostatnio przezwyciężyłam swój lęk - dzieci do lat 5 (wyżej nie miałam okazji), już na luzie czy to dzieci w rodzinie czy znajomych, jestem w stanie egzystować i bawić się. Sukces, bijcie brawo
  14. A na ile godzin masz ten projekt? Ile pi razy drzwi zejdzie, bo zgaduję że na jednej sesji się nie skończy Teraz szykuje mi się przypływ waluty do czerwca, więc wszystko zgodnie z planem, że w tym roku powinnam się z dziabaniem zamknąć.
  15. Temat rzeka, ciągnie się jak smarki z nocha, już w zeszłym roku mówiłeś, że w tym będzie dziabando i co
  16. ladywind, czemu od nas uciekasz?
  17. Arhol i reszta, porobiliście coś w końcu?
  18. Rebelia

    Ile śpicie?

    Dla mnie 6 jest spoko, starcza na podstawowy regen i w miarę stabilne życie w robo. Ale ogólnie absolutnym minimum jest dla mnie 5 godzin, a przy 4 zaczynam zombiaczyć. Chociaż jakieś przesilenie wiosenne tej zimy chyba przyszło i generalnie słabizna, bo sypiam po 7-8 godzin i czuję się jak po 4.
  19. Rebelia

    zadajesz pytanie

    I tak i nie, czasem myślę że jestem złym człowiekiem, czasem na odwrót. Masz jakiś sposób na wyładowanie frustracji?
  20. Rebelia

    zadajesz pytanie

    No jasne. Grasz w jakieś giereczki?
×