deader
Użytkownik-
Postów
4 886 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez deader
-
http://memegenerator.net/Paulo-Coelho
-
Ja pamiętam że nawet sporo tych jego wypocin przeczytałem, "Alchemika", "Na brzegu rzeki Piedry usiadłam i płakałam", "Piąta góra"... Nic już z nich nie pamiętam jeśli chodzi o treść czy przesłanie, pamiętam tylko że z jakiegoś względu ta "Piąta góra" mi się najbardziej podobała... Kurde, pocieszacie mnie ludzie, bo myślałem że to ja się zrobiłem zgorzkniały i cyniczny i dlatego Coelho trafił u mnie do czytelniczej kloaki, ale widzę że jednak nie jestem w tym sam, ufff!
-
Bawię się w chemika/barmana
-
No, jak tak teraz po latach patrzę, to nie mogę się nadziwić jakim cudem łykaliśmy pana Coehlo te 15 lat temu w szczycie "coelhomanii". Chyba tylko dlatego że byliśmy głupimi dzieciakami i wydawał nam się taki przefilozoficzny i przemądry
-
...byle taką która nam pasuje
-
Coelho to kopalnia pustych frazesów. Równie dobrze można wszystko odwrócić: "Niebezpiecznie jest, jeśli ktoś zmusza się, by być innym od reszty. Wywołuje to nerwice, psychozy, paranoje. To ciężki przypadek, bo oznacza łamanie praw natury i sprzeciwianie się Latającemu Potworowi Spaghetti, który w niezliczonych lasach i puszczach świata generalnie stworzył każde drzewo i liść podobnymi sobie."
-
Mój szef, ćwok tępy, nie pozwala włączyć klimatyzacji "bo to majątek kosztuje" a nam się mózgi gotują bo temperaturę "naturalną" podbijają jeszcze pracujące nonstop drukarki...
-
Dark Passenger, wolałbym chyba być gekonem bo nie przerobiliby mnie na gekonburgery
-
Ta, gdybym miał mieć jakieś przyszłe wcielenie to pewnie zgodnie z zasadami karmy reinkarnowałbym się jako krowa na ubój
-
Fuuuuu!!! Jestem zajadłym mięsożercą, uwielbiam jeść padlinę, ale wszystkie elementy typu tłuszcz, żyłki, chrząstki itd powodują u mnie odruch wymiotny! W pracy się ze mnie śmieją jak sobie robię kanapki i wycinam wzorki w szynce żeby się pozbyć "białego syfu", babcia jak widzi jak przygotowuję kurczaka i karkówkę na mielone to ręce załamuje widząc ile "pyszności" wyrzucam do kosza...
-
Że spóźniłem się do pracy "tylko" 40 minut
-
No dokładnie. "Tracenia czasu" tez nie lubię, i często zamiast bezsensownie tracić minuty na oczekiwanie na autobus powrotny z pracy wolę przejść się piechotą - wychodzi ciut dłużej, ale przynajmniej czuję że nie stoję tak ten głąb na przystanku, tracąc czas (który można by przeznaczy na coś innego). Natomiast kompletnie obce jest mi złe samopoczucie z faktu że w domu nie robię nic związanego z pracą, bez wyrzutów sumienia czas po pracy jest moim czasem. Ja właśnie raczej źle się czuję kiedy czasem z takich czy siakich względów muszę w domu coś do pracy przygotować. Taa... Autorce powiedziałem: "pracoholizm", sobie chyba muszę powiedzieć "lenistwo"
-
Piękna puenta :)
-
Uff
-
Odliczam minuty do 18 żeby wyjść z roboty...
-
No to ktoś musiałby mieć niezłe zakrzywienie czasoprzestrzeni żeby przyszłoroczny czerwiec uznać za "już niedługo..."
-
Brzmi jak wstęp do pracoholizmu...
-
15 czerwca to był 4 dni temu
-
Żadna nerwica, zwyczajnie jak sam opisujesz nie jesteś największym mózgiem w szkole (tylko się nie obrażaj, po prostu nie każdemu pisane być Einsteinem a pogodzenie się ze swoją naturą daje dużo pozytywów) i nauka ci nie idzie, najlepszym dowodem to że w ogóle musisz podchodzić do poprawek, co świadczy o tym że albo miałeś marne oceny albo dużo wagarowałeś. Może pochopnie oceniam, ale jako że każdy ma prawo wygłosić swoją opinię - moim zdaniem szukasz wymówki na swoje nieuctwo (tak jak niektórzy masowo idą po papierek orzekający o dysleksji bo nie chce im się popracować nad poprawnym pisaniem), żeby potem móc tłumaczyć się rodzicom czy kolegom że "nie zdałem przez nerwicę"... A tak w ogóle to tym niezdaniem się nie przejmuj tak strasznie, sam dwa razy nie zdałem (raz z 3 do 4 klasy liceum, raz w 4 klasie liceum przez kilka zawalonych przedmiotów nie dopuszczono mnie do matury i pisałem w sumie dwa lata później niż moi rówieśnicy) a wyszedłem na ludzi
-
Odrzucanie, oburzenie, niechęć gdy ktoś chce mi pomóc
deader odpowiedział(a) na michalrr temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Dla rodziców zawsze będziesz ich dzieckiem - nieważne, że dorosłym. Ich pomoc przyjmuj tłumacząc to sobie tym że robią to z miłości do ciebie a nie żeby udowodnić domniemaną "niedorosłość". Co do pomocy innych ludzi - nie traktuj tego jako "zamach na męskość", przekuj to w drugą stronę - uznaj że skoro ktoś coś dla ciebie robi, to w sumie w pewnym sensie jesteś "szefem" tej osoby - stajesz się samcem alfa czyli przyjmujesz najbardziej męską z męskich ról -
Kurde, mam nadzieję że nie popełniłem faux pas i nie wparowałem z tym swoim kolorowym drinkiem jak na zebranie AA...?
-
Takkk! I właśnie stwierdziłem że chyba wynalazłem "killer mix" - jedna szklaneczyna a mi się nogi plączą
-
Wyjście z pracy Zrobienie trójwarstwowego" kolorowego drinka
-
Odkrywca ADHD przyznaje, że to fikcyjna choroba :))
deader odpowiedział(a) na temat w Kroki do wolności
To jest jakiś żart? Na tym twoim blogu piszesz najpierw: po czym wyjeżdżasz z mądrościami typu: Cóż, chyba jesteś zbyt głupią owcą na to żeby samodzielnie odkryć historię powstawania teorii Darwina oraz zbyt leniwy żeby samemu zweryfikować wiedzę o niej u jakiegoś specjalisty. Kurrrr aż mnie telepie od nadmiaru bzdur które tam przeczytałem. Ludzka głupota to jednak niezmierzona jest. EDIT: Chyba że... dałem się znów podejść trollowi przed czym przestrzegał DarkPassenger, w takim wypadku proszę bez wyrzutów sumienia powywalać te posty... -
Moj chłopak uzależniony od marihuany...
deader odpowiedział(a) na alicja1990 temat w Problemy w związkach i w rodzinie
A jest coś co jemu w tobie przeszkadza? W sensie, na przykład, nie wiem, szydełkowanie ()? Może kompromis na zasadzie "w geście dobrej woli ograniczę u siebie X które ci przeszkadza, jeśli ograniczysz Y które przeszkadza mnie"..?