mark123
Użytkownik-
Postów
12 773 -
Dołączył
Treść opublikowana przez mark123
-
W ogóle to spektrum autyzmu jest jednym z zaburzeń, które u siebie podejrzewam. Też jestem i zawsze byłem bardzo spokojny, ale przy ludziach. Nigdy przy ludziach nie miałem żadnych głupawek. Gdy jestem całkiem na osobności to poza głupawkami psychicznie jestem spokojny, natomiast fizycznie, to się ciągle "wiercę".
-
Ja podczas głupawki trochę "walczę" ze śmiechem (z jakichś powodów boję się zbyt głośno śmiać, z jakich, to nie wiem, zagadka), poza tym czasem wydam z siebie nieświadomie krótki pisk, stroję różne miny, czasem trzepotam wtedy rękami jak dziecko autystyczne lub wykonuję inne dziwne ruchy. Głupawki mam zazwyczaj wieczorami, ale nie każdego wieczoru, występują same z siebie, nie pod wpływem konkretnego wydarzenia.
-
W moim przypadku dominujący typ derealizacji wydaje mi się być skutkiem jakby zaburzeń psychotycznych lub padaczkowych w lekkiej odmianie, ewentualnie jakichś zaburzeń dysocjacyjnych. Tak go postrzegam.
-
W moim przypadku dominujący typ derealizacji wydaje mi się być skutkiem jakby zaburzeń psychotycznych lub padaczkowych w lekkiej odmianie, ewentualnie jakichś zaburzeń dysocjacyjnych. Tak go postrzegam.
-
[videoyoutube=LS_jyG14ukw][/videoyoutube]
-
[videoyoutube=LS_jyG14ukw][/videoyoutube]
-
Dzieci są ohydne, czerwone, pomarszczone i srają
mark123 odpowiedział(a) na cerebro temat w Psychologia
Mnie się wydaję, że dzieci zachowuję się porządnie, nie wchodzą na głowę, jeśli czują strach przed dorosłymi. -
Dzieci są ohydne, czerwone, pomarszczone i srają
mark123 odpowiedział(a) na cerebro temat w Psychologia
Mnie się wydaję, że dzieci zachowuję się porządnie, nie wchodzą na głowę, jeśli czują strach przed dorosłymi. -
Nie chodzę do psychoterapeuty.
-
Nie chodzę do psychoterapeuty.
-
Nie chcę chyba za bardzo go zmieniać, nie chcę się narażać na lęk i w ogóle jakoś nie ufam ludziom. Ale pewnie z takim podejściem pracy nie znajdę żadnej.
-
Nie chcę chyba za bardzo go zmieniać, nie chcę się narażać na lęk i w ogóle jakoś nie ufam ludziom. Ale pewnie z takim podejściem pracy nie znajdę żadnej.
-
Nigdy mi jakoś nie przeszkadzało bycie odludkiem. Gorzej, gdy musiałem się do kogoś vodezwać, bo wtedy czułem lęk. Do dziś nie rozmawiam z ludźmi w realu z dwóch powodów, pierwszy to taki, że chyba nie ciągnie mnie do ludzi, a drugi to lęk przed rozmową z ludźmi. W fantazjach myślowych często rozmawiam z ludźmi, ale tam to ja wszystko kontroluję, więc problemu nie ma.
-
Nigdy mi jakoś nie przeszkadzało bycie odludkiem. Gorzej, gdy musiałem się do kogoś vodezwać, bo wtedy czułem lęk. Do dziś nie rozmawiam z ludźmi w realu z dwóch powodów, pierwszy to taki, że chyba nie ciągnie mnie do ludzi, a drugi to lęk przed rozmową z ludźmi. W fantazjach myślowych często rozmawiam z ludźmi, ale tam to ja wszystko kontroluję, więc problemu nie ma.
-
Ja mam tak, że wystarczy że sobie wymyślę w głowie jakąś fikcyjną wkurzającą sytuację, to się wszystko we mnie gotuje i zanim moje emocje "znikną", dostaję lekkich drgawek i mam ochotę niszczyć wszystko, co się znajduje w moim zasięgu. Najbardziej lubię mieć głupawki. Nie wiem, co wtedy konkretnie czuję, ale fajnie mi wtedy, jakbym był pod wpływem czegoś
-
Ja mam tak, że wystarczy że sobie wymyślę w głowie jakąś fikcyjną wkurzającą sytuację, to się wszystko we mnie gotuje i zanim moje emocje "znikną", dostaję lekkich drgawek i mam ochotę niszczyć wszystko, co się znajduje w moim zasięgu. Najbardziej lubię mieć głupawki. Nie wiem, co wtedy konkretnie czuję, ale fajnie mi wtedy, jakbym był pod wpływem czegoś
-
Ale jak sądzę niezbyt dobrze się czujesz obecnie - zarówno psychicznie (głównie?) czy fizycznie...nic nie robiąc z góry zgadzamy się i skazujemy na gówniane samopoczucie i bycie zerem... (sam też tak mam..) Chyba że akceptujesz stan obecny,taki jakim jest i ci to nie przeszkadza - to wtedy skoro jest OK,po co coś zmieniać. Czuję się jakoś tak po środku, ani dobrze, ani źle. Fizycznie czuję się zazwyczaj dobrze, nic mnie nie boli. Lubię skupiać się na świecie fantazji, od emocji też się często odcinam, to sprawia, że emocjonalnie rzadko mam problem ze złym samopoczuciem, pomimo że uważam się za przegrańca.
-
Ale jak sądzę niezbyt dobrze się czujesz obecnie - zarówno psychicznie (głównie?) czy fizycznie...nic nie robiąc z góry zgadzamy się i skazujemy na gówniane samopoczucie i bycie zerem... (sam też tak mam..) Chyba że akceptujesz stan obecny,taki jakim jest i ci to nie przeszkadza - to wtedy skoro jest OK,po co coś zmieniać. Czuję się jakoś tak po środku, ani dobrze, ani źle. Fizycznie czuję się zazwyczaj dobrze, nic mnie nie boli. Lubię skupiać się na świecie fantazji, od emocji też się często odcinam, to sprawia, że emocjonalnie rzadko mam problem ze złym samopoczuciem, pomimo że uważam się za przegrańca.
-
W moich odczuciach wygląda to trochę inaczej: walka - wygrana lub przegrana poddanie się - brak wygranej i brak przegranej Ja podejmuję jakieś konkretne działanie, gdy mi ktoś mówi w realu, że dane działanie mam koniecznie zrobić, ale wtedy często włącza mi się perfekcjonizm i lęk przed gniewem i krytyką. A jak siedzę i nic nie robię, to tego nie mam.
-
W moich odczuciach wygląda to trochę inaczej: walka - wygrana lub przegrana poddanie się - brak wygranej i brak przegranej Ja podejmuję jakieś konkretne działanie, gdy mi ktoś mówi w realu, że dane działanie mam koniecznie zrobić, ale wtedy często włącza mi się perfekcjonizm i lęk przed gniewem i krytyką. A jak siedzę i nic nie robię, to tego nie mam.