Cóż ja robię, trwam zasadniczo.
Studiuję, chociaż teraz mam już mniej zajęć, okres przedsesyjny, sesja. Robię to co normalni ludzie, spotykam się ze znajomymi, a dodatkowo próbuję wyjść z nerwicy i początków depresji.
Pierwszy raz o czasie udało mi się załapać na sesję nocnych darków, ale żegnam się bo zmęczona jestem strasznie, a poza tym jak co wieczór po hydroksyzynie, więc lekko odpływam w dal.
Nie wiem. może to,że już się znacie i ciężko się wkręcić.
Ale generalnie to się bierze z realnego życia. Wszyscy, a szczególnie moi rodzice wymagają,żebym się trzymała, a ja sobie zwyczajnie psychicznie nie radzę ze sobą mimo młodego wieku.
Czuje się taka samotna, ignorowana przez wszystkich, jest mi strasznie ciężko, jakoś po prostu mam duże problemy ze sobą. Jestem taka młoda, a czuje się jak babcia. Nie zabije się tylko dlatego, że jestem zbyt tchórzliwa i naiwna.
I po co pewne osoby sieją tu ferment i podcinają skrzydła innym? Każdy niech robi co chce a nie prowadzicie dochodzenia. Ludzie tu szukają odskoczni od swoich lęków i chcą normalnie pogadać.
Dzień jak zwykle kończy się piwkiem- tym razem dużym Leszkiem. Muszę z tym skończyć. Miałam dzisiaj jednak nerwowy dzień bardzo, dlatego jak zwykle daje sobie prawo ochłonięcia.
Zaraz jadę na egzamin, który stanowczo spieprzy resztki dobrego nastroju, jakie jeszcze posiadam. Nie chciałabym we wrześniu mieć poprawki, jednak nie jestem pewna czy to nie jest jedyna możliwość.