-
Postów
7 532 -
Dołączył
Treść opublikowana przez shadow_no
-
To nie jest dawka terapeutyczna na ostre stany lękowe. 10mg to się sprawdza na podtrzymywanie jak już jesteś ustabilizowany a i tak nie zawsze. Od 20mg możesz jakiś efekt w miare znaczący zobaczyć a jeszcze są możliwe wyższe. Wg mnie tu był błąd. A jeszcze dodam, że paroksetyna dosyć długo się wkręca i wtedy ona faktycznie daje objawy jakby odwrotne do zamierzonych czyli pogarsza te stany na które je bierzesz i u mnie czasem to trwało 3-4 tygodnie. Ale to lekarz jest lekarzem. Ja bym zasugerował mu powrót i kolejną szansę paro
-
@nerwusek2 paroksetyna nie dała rady? Hmmmm. A do jakiej dawki doszedłeś? U mnie tylko ona obecnie działa. Pregi nie miałem okazji testować bo jakoś "w moich czasach" nie była aż tak popularna. A na paro jestem od wieeeelu lat i to jedyne co pomogło gdy wszystko inne zawiodło. A SNRI i wenlafaksynę wspominam najgorzej. Wręcz uważam, że ona mi szkodziła. Szczególnie gdy próbowałem z niej zejść to było fatalnie. Czyli reasumując tak jak zawsze - każdy indywidualnie reaguje na dany lek. Sertralina np. kiedyś mi też pomagała a później gdy do niej wracałem to już nie było efektu
-
Pamiętajcie, że jeśli mowa o forum i pw to tam również jest możliwość zgłaszania wiadomości do nas. Wtedy kopia takiej wiadomości nam się pojawia w raportach i możemy zareagować.
-
Uczucie i związek to warunek konieczny z Twojej perspektywy?
-
Tak, jak to zrozumiałem. Ale wcześniej gdzies napisałeś, że jednocześnie się czujesz jakby odmienny od reszty. I myślę że to może jednak powodować jakiś dyskomfort więc może warto coś z tym zrobić. Ale to sam wiesz najlepiej. Ja się tak dopytywałem, bo mnie to zaciekawiło. Nie umiem sobie tego sam wyobrazić. Tak jak inni z kolei nie mogą sobie wyobrazić moich derealizacji
-
To tak z czystej ciekawości pakiet hormonalny męski bym sobie zrobił. Ani to drogie ani bolesne a coś tam można się dowiedzieć No a nie łączysz tego że ten jeden kontakt nie był najciekawszy z tym, że... Nie każdy seks jest po prostu udany? I to jeszcze na dodatek pierwszy. Myślę że parę osób może się zgodzić z tym że nie 100% zbliżeń było udanych. A na dodatek albo czegoś nie zauważyłem albo... Ty nie próbowałeś jeszcze z kobietą
-
No to jedno o co chce zapytać to taka oczywista rzecz czy badałes poziom teścia? I czy wykluczyłes też potencjalne biologiczne podłoże że tak masz? Bo ten hormon jednak gdy jest nisko to potrafi narozrabiac. No a druga to czy jednak próbowałeś chociaż dla własnego sprawdzenia "czy na pewno nic nie czuję" jednak spróbować z kimś tej sztuki. Bo dla przykładu: ja wiem, że jestem 100% hetero. Nie mam potrzeby próbowania z kimś innym niż kobieta. Ty masz tak trochę niejednoznaczne że w sumie to może chłopak może dziewczyna ale w sumie to nie próbowałeś bo niby nie potrzebujesz ale jednak coś się to co jakiś czas przewija. Może jednak by warto było się upewnić?
-
A odbierasz to jako coś normalnego i jest Ci z tym ok czy jednak to powoduje jakąś frustrację? Chodzi mi o to że te popędy są tak mocno przygaszone. No bo jeśli po prostu nie znasz tych wszystkich uczuć i "fabrycznie" masz tam to wyłączone to chyba tematu zbytnio nie ma. Gorzej jeśli jednak przed tą blokadą coś próbuje się odzywać. Ale klub to jest wbrew pozorom słabe miejsce dla osób które mają jakiś defekt związany z relacjami międzyludzkimi. Tam raczej głównie dobrze czują się ambi/ekstrawertycy i to najczęściej jeszcze gdy są pod wpływem. Moje klubowe znajomości (a było ich trochę) w jakichś 90% urywały się już drugiego dnia. To jest super miejsce żeby się zrelaksować, odmóżdżyc, potańczyć, popić, posłuchać muzyki i poprzebywac z ludźmi. Ale naprawiać swoje defekty społeczne to hmmm chyba lepiej w nieco mniej dynamicznych miejscach. W ogóle jakos dużo pytań bym miał bo mnie to zaciekawiło ale chyba bym granicę przekroczył
-
@Chongyun a w wieku nastoletnim gdy buzują hormony to też było wtedy "pusto"? Bo psychika psychiką ale jako biologiczna kupa mięsa jesteśmy też w dużej mierze sterowani przez chemię. Ciekawi mnie to bo kompletnie nie umiem sobie tego wyobrazić że tak może być mimo, że oczywiście Ci wierze
-
Ale na forum można z telefonu wejść i to spoko zmiana względem tego co dawniej. Wtedy w łóżku musiał być monitor kineskopowy haaaahaa
-
Mniej niż na sobie samym. Chyba taka odpowiedź jest najbardziej trafna. I jednocześnie daje wskazówkę co robić dalej jeśli kiedyś się odezwie. Dzięki Ja nie jestem mściwy jeśli ktoś mi świadomie i celowo nie chciał zaszkodzić. A ona nie chciała na pewno. Wiec tu żadnej złości nie ma. Tylko co najwyżej jakiś żal czy niezrozumienie
-
Nawet dopiero ja później pomyślałem o tym, że siedzieliśmy na krzesłach bez oparcia. A oboje kręgosłupy rozjebawszy xd
-
To że oni się rozstaną to ja wiem, bo ten gość toxic mocno. Natomiast ja to co miałbym niby zrobić później. Przytulić ją? Eee tam. Dla mnie to już zamknięty rozdział mimo że zazwyczaj w przyjacielskich stosunkach żyje z większością ludzi. Konsekwencje swoich czynów się ponosi. Wiec do czego miałaby wracać. Z resztą znając ją, to jej duma by nie pozwoliła się do mnie odezwać. Bo tu też byliśmy podobni niestety
-
Ale jak na zraniony drób to dzisiaj prezentowałes się ślicznie. No piękny byłeś
-
Raportować też można privy bo tak to nie widzimy
-
Nastraszyłas że się źli panowie koło domu kręcą, to tatuś pilnuje
-
Podobno ważna jest też technika i nią można sobie zrekompensować te centymetry. Ale mnie plecy nadal bolą więc nie wiem już sam
-
"Kto nie ma szczęścia w kartach, ten ma szczęście w miłości" Z pozdrowieniami dla @linka ah ah ahah Dajesz swoje propozycje
-
I ból pleców też jest przesrany w byciu dużym
-
W sumie to z takich naprawdę przyjaciół to raz taką sytuację miałem, że mnie ktoś zawiódł. I to w podobny sposób co już tu była poruszana historia. Wieloletnia przyjaciółka "z reala" z którą wiele przeszliśmy. Łącznie z tym, że mieliśmy wspólnych znajomych, wspólne zainteresowania, identyczne poczucie humoru i pisaliśmy lub gadaliśmy prawie codziennie a i przez rok nawet pracowaliśmy dla tej samej firmy. No dużo nas było w swoim życiu. Ale była taka niewidzialna granica której nie przekraczaliśmy. Więc nigdy nic więcej nas nie łączyło. Bo poznaliśmy się jak i ona była zajęta i ja. Także naturalnie wyszło, że nigdy nie byliśmy parą, ale przyjaciółmi. I to było super. BTW nie ma lepszej skrzydłowej na podryw niż ładna kobieta obok kibicowaliśmy sobie wzajemnie w podbojach No a później i u mnie rozstania i u niej. Ja też wyjechałem do innego miasta więc trochę kontakt w realu rzadszy. Ale trafiła niedawno na gościa, przy którym się zmieniła o 180 stopni i... nie może się już ze mną kolegować xd Typek tak ją urobił, że zniknęła prawie z dnia na dzień z mojego życia. Ba, nie tylko mojego ale nawet wspólnych znajomych. Nawet pare dni temu nasza wspólna znajoma opowiedziała mi podobną historie. No fatalnie. No także tak. Zghostowała mnie moja własna i osobista przyjaciółka. I to w sumie taki jeden duży zawód. Tak to normalne sytuacje były jak wszędzie. Ale przyjaciół to ja nie mam wielu. Powiedziałbym nawet, że oprócz niej został mi tylko jeden. Ale mieszka nad morzem i nie często się widujemy. Dlatego ta strata akurat zabolała i nie rozumiem kompletnie. No ale co zrobić. Jak są szczęśliwi to chuj z nimi
-
Dlatego wolę od razu przeczytać: Los, który dziedziczysz - Noemi Orvos-Toth którą polecam zawsze i wszędzie
-
Ale jeśli świeczka się zaczyna kojarzyć tylko z odpalaniem jej dla zapachu to jednak trochę smutno
-
Nie, że lubię bo przeczytałem tylko jedną. Ale przeczytałem Księgi Jakubowe i jestem pod wrażeniem całości chociaż też to było wyzwanie. Ale czytało mi się to dużo lepiej niż tego Marqueza. Tam się każdy nazywa Buendia Arcadio Jose ja już nie wiem kto jest kim tak jakby każdy się nazywał Pszemek