Skocz do zawartości
Nerwica.com

halenore

Użytkownik
  • Postów

    4 867
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez halenore

  1. Zenonek ja dotarłabym na ymprę, ale krokiem mocno chwiejnym Nie chce mi odpalić cyrku Przesiądę się na innego kompa, to przesłucham -- 26 sie 2011, 19:58 -- BTW to było cudowne: "zapaliłem ZWYKŁEGO papierosa"
  2. Zenonek kiepski dzień, poprzedzony kiepskim miesiącem i kiepskim rokiem. Jest słabo, bo odstawiam alprę Siedzę sobie w domu i popijam mineralną. Przyfazować to ja mogę tylko zolpem, ale ni mam Mam nadzieję, że zabawa będzie przednia na tej ymprze
  3. Bo nigdy nie wiesz, kiedy g.wno uderzy w wentylator. Przez 20 lat skutecznie wypierałeś wszystko, co złe, zamiatałeś sobie pod dywanik. Aż tu przyszedł dzień, w którym wyczerpała się bateryjka i nie miałeś już siły zamiatać...
  4. To też moje pytanie. Nie uzyskałam odpowiedzi od terapeuty. Masz się podobno pogodzić z czynnikami, które wywołują depresję, lęk itd. Jak pogodzisz się to cudownie znikną
  5. Czyli wychodzi że warunkiem uświadomienia jest nasze przekonanie o słuszności . Gdyż zdanie terapeuty można zanegować? Cóż własne przekonania też można zmienić lub zanegować .Oparcie leczenia na poczuciu słuszności własnych przekonań gdy nie jesteśmy specjalistami w tej dziedzinie może zle sie skończyć i kto poniesie odpowiedzialność ? pacjent czy terapeuta ? Nie chodzi o przekonania, chodzi o fakty, traumy i o ciebie w tym wszystkim. Godzisz się z wiedzą na swój temat, godzisz się z tym, co cię spotkało. Coś a la filozofia wschodu - afirmacja, akceptowanie rzeczywistości, akceptowanie siebie i swoich słabości. -- 26 sie 2011, 19:36 -- Sugestia o szkodliwości leków w terapii jest według mnie wątpliwa. Oni tam pitolą coś o blokowaniu emocji. Chodziłam na terapię zażywając sertralinę. W żaden sposób nie blokowała moich emocji. Wyłożyłam na stół wszystkie karty. Problemy zaczęły się, gdy doszło do punktu "godzenia się ze sobą i życiem". Narastał we mnie opór. Wiedziałam, że jestem słaba, ale kompletnie nie mogłam tego zaakceptować, bo w mojej głowie utrwalił się pogląd kontrola-władza-siła-sukces-szczęście.
  6. A ja powiedziałabym, że niski poziom intelektu sprzyja terapii. Taki pacjent łatwiej przyjmuje uwagi terapeuty za wzorzec, za ścieżkę, którą ma podążać. Pozostaje kwestia umiejętności terapeuty. Jeżeli terapeuta jest w stanie pracować z pacjentem ograniczonym intelektualnie i - używając zwrotu kolokwialnego - wyłożyć mu problem "jak chłop krowie na rowie", efekty mogą być znakomite. Ja sama usłyszałam do psychiatry i psychologa, że jestem inteligentna, a to może być problem w leczeniu. Na początku rozdziawiłam gębę ze zdumienia, ale po chwili dotarło do mnie, że to fakt. Inteligentny pacjent nie podporządkuje się terapeucie bezwarunkowo. Będzie bunt, walka o autorytety, testowanie terapeuty i jego możliwości, gry. Inteligentny pacjent jest bardziej czujny i skuteczniej broni się przed inwazją "na terytoria bolesne, traumatyczne", jego psychika charakteryzuje się hermetycznością, tendencją do stwarzania własnej wizji świata. Wtedy terapia może przynieść skutek odwrotny od zamierzonego. Pacjent (przy dobrych wiatrach) wyciągnie swoje brudy, ale zamiast je wyprać, będzie w tym smrodzie siedział...
  7. A ja chcę, żeby już było chłodniej Jeszcze tylko jutro przeżyć...
  8. halenore

    Fobia szkolna

    Ja też pamiętam ten stres. Jeszcze na studiach mnie trzymało. Każda niedziela i następujący po niej poniedziałek - dramat. Później wyleczyłam się z tego. I co jest najzabawniejsze? W szkole byłam bardzo lubianą osobą, miałam dużo znajomych. Tylko z tego powodu warto wracać do szkolnych lat. Największymi wrogami byli dla mnie nauczyciele, chociaż moja średnia nie spadała poniżej 4,75. Wuefsitka znęcała się nade mną fizycznie i psychicznie, bo jestem częściowo niepełnosprawna i niektórych ćwiczeń nie byłam w stanie wykonać. Matematyczka non-stop próbowała udowodnić mi, że nie zasługuję na 5, więc co semestr kazała mi pisać dodatkowe testy "czy aby na pewno zasługuję na 5". Szmata Oczywiście zawsze wychodziło na moje i z wielkim żalem musiała stawiać bardzo dobry Koleś pseudo-geograf stawiał mi czwórki, chociaż sam nie potrafił wytłumaczyć, co to szerokość i długość geograficzna, a mapę wyciągał raz do roku. Cymbał. No i jeszcze ta pizgnięta biolożka: miałam 5 w pierwszym semestrze, później w drugim osiem 5 i dwie czwóreczki. Szmata postawiła mi 5, a potem coś się wkurwiła i na radzie zmieniła na 4. Na zakończeniu roku dowiedziałam się, że mam 4 z biologii, chociaż nazapierd...łam się na 5. A kumpela, która rżnęła ode mnie, bo nigdy nic nie umiała, skończyła z 5-tką. Uuu. Aż mnie zagotowało na te wspomnienia
  9. halenore

    Co mam robić?

    Telefon zaufania jest anonimowy. Nie widzą cię, nie znają twoich danych. Możesz zupełnie anonimowo porozmawiać o swoich przeżyciach. Z doświadczenia wiem, że tak jest dużo łatwiej, niż w realu i na dodatek z bliską osobą. Twoja mama na chwilę obecną sama nie jest w stanie ogarnąć myśli w głowie, więc ciężko jej rozmawiać z tobą. Zresztą co mogłaby ci powiedzieć, jak sama jest w rozsypce. Zrób coś dobrego dla siebie i zadzwoń...
  10. halenore

    Co mam robić?

    Popieram. Posłuchaj rady Zenonka.
  11. Zgadzam się. Niemniej to wymagałoby konfrontacji ofiary z oprawcą...
  12. Jeśli dziś wtorek, to jesteśmy w Belgii
  13. halenore

    FREAKZLOT 2012 - POGAWĘDKA

    Muszę napisać ciąg dalszy historii. Tym razem akcja: domek, pościel i śpiwory. Dzień drugi...
  14. Wybaczyłaś Nie wybaczyłaś, bo tego nie da się wybaczyć. Jeżeli masz żal do siebie, zanczy nic nie wybaczyłaś, tylko zamiotłaś pod dywan. I nie odbierz tego źle. Ja Cię rozumiem. A Ty, jak pójdziesz na terapię, zrozumiesz, że nie wybaczyłaś. Po prostu zrzuciłaś winę na siebie...
  15. halenore

    FREAKZLOT 2012 - POGAWĘDKA

    Lady_B prawdziwa Roller Girl
  16. halenore

    FREAKZLOT 2012 - POGAWĘDKA

    Sabaidee wizja sklecona na prędce. Chociaż masz rację: najstarsi i najmądrzejsi ludzie na świecie nie byliby w stanie przewidzieć, co wydarzy się na zlocie
  17. halenore

    FREAKZLOT 2012 - POGAWĘDKA

    Nie mogłam oprzeć się pokusie
  18. halenore

    FREAKZLOT 2012 - POGAWĘDKA

    27 sierpnia 2011. Godzina 12. W samo południe. Lokacja: Zawady. Ośrodek "Niedźwiadek". Przy domkach kilka śpiących ciał. Gdzieś przy schodach leży użytkowniczka znana jako Lady_B. Między palcami Lejdzi tkwi papieros. Już dawno wypalił się. Filtr przysmalony. Dr Mad z głową na stoliku turystycznym w otoczeniu pudełek, drażetek, ulotek. Poprzedniego wieczoru "wydawał" odpowiednie medykamenty. Zasnął po ciężkej służbie na stanowisku dowodzenia. Przed drzwiami leży użytkowniczka o nicku Ka_Po. Próbowała wejść do domku. Obok niej użytkownik Neuroś. Jako dżentelmen PRÓBOWAŁ otworzyć damie drzwi. Byli blisko...Obok domku stoi zaparkowany piękny ścigacz. Na nim Dariusz_wawa. Wciąż gdzieś zmierza. We śnie... Nagle drzwi otwierają się z hukiem. Z ciemości wyłania się drobna sylwetka głównodowodzącej - wioli173. Wiola lekko chwiejnym krokiem wychodzi na werandę usianą innymi użytkownikami. Pani generał w okularach przeciwsłonecznych staje u szczytu schodów, lekko zsuwa okulary i wygłasza pamiętną kwestię: "O qrwa.. ". Na te słowa uczestnicy zlotu rozbudzają się i powoli powstają z miejsc uprzedniego spoczynku... Wszystko z oddali obserwuje dwóch pracowników ośrodka "Niedźwiadek". Ciszę przerywa pan Wiesiek zwracając się do pana Heńka: "Długo się witali, to późno wstali..."
  19. Też cenię sobie wolność, więc lęki pogłębiają moją frustrację. Ech. Utknęłam gdzieś w niemocy. Poddałam się...Nevermind. Chyba spróbuję pospać troszkę. Hej ludziska! Buzial:*
×