-
Postów
12 852 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Korba
-
Najlepsze miejsce w Polsce: oddzia-leczenia-zaburze-osobowo-ci-i-nerwic-7f-t17828.html http://babinski.pl/oddzial-leczenia-zaburzen-osobowosci-nerwic-7f
-
że jutro będę miała wypasionego laptopa..., po W.
-
lukasz1, i lepiej Ci dzięki temu? Ja chcę do domu. Chcę herbaty i swojej bezpiecznej przystani. Chcę nie myśleć. Chcę przetrwać, nie myśląc o przetrwaniu. Ciężko mi.
-
kasiątko, wcześniej chodziłam 2 lata i nie iskrzyło między mną a terapeutką, w końcu zrezygnowałam. teraz chodzę... jakieś 8-9 miesięcy (straciłam rachubę) i terapeutka jest bez porównania. bardzo ją lubię i podobają mi się sesje. teraz mam zły okres, kryzys jakiś, zamykam się w sobie, albo płaczę i nic nie mówię. jest mi coraz trudniej odpowiadać na te wszystkie pytania. mam etap takiego rozdrażnienia.
-
paradoksy, Basiu, niewiele się zastanawiałam - tyle ile trzeba. Nic mnie tu nie trzyma. A tam? Jeśli dostanę propozycję - to nowa praca, jak dobrze pójdzie - znajdę miłość. Pytał mnie, czy byłabym gotowa wyjechać, odpowiedziałam, że nic mnie tu nie trzyma. I nadal tak twierdzę. Teraz pozostaje czekać, aż wróci do tematu. Jutro sesja. Tak mi się nie chce z nią rozmawiać. Mam wrażenie, że to rozkładanie na drobne mnie jeszcze bardziej rozp.ieprza.
-
chojrakowa, mam xanaxowe okresy, kiedy muszę brać codziennie, 1-2 mg. kiedyś brałam więcej, potem miałam przerwę, teraz biorę często, doraźnie, ale często. rano żeby wystartować, to czasem konieczne..
-
Widzisz, a ja nie chciałabym mierzyć dni miarą zmarnowany-niezmarnowany. To mnie męczy. Lubię mieć nawał zajęć (ale takich... konstruktywnych, gdy widzę efekty tego co robię). Tak mogę mieć dobre i złe dni, a chciałabym żeby pojawiały się one choć pół na pół. I żeby zły dzień spędzony na nic nie robieniu nie był powodem do uważania się za nieprzydatną do niczego. Ja już jej mówiłam, że rozmowy z nią o W. mnie frustrują. Że czuję wtedy, że moje uczucia się nienormalne.... Moniko, na tą chwilę staram się dostać do 7F, do Babińskiego w Krakowie. 23 marca jadę na pierwszą konsultację. Ja już nie daję rady tak żyć. -- 28 lut 2011, 10:46 -- I jak dalej Twój dzień? Ja po melisie i xanaxie dotarłam do pracy. Nie mam kompletnie weny do niczego. Jestem rozdrażniona, wściekła. Nie chcę, by się do mnie odzywano....
-
nienawidzę tych wstrętnych poranków. budzę się pełna agresji, wściekłości i rozpaczy.
-
wiesz, dla mnie seks z ukochanym to nie sport
-
nie mogę się skupić nawet na oglądaniu mojego ukochanego sportu, czy nie mogę mieć odrobiny przyjemności? kiedyś wstawałam w środku nocy, by oglądać na żywo, w ostatniej kwarcie kibicowałam na stojąco, wykrzykując różne rzeczy i potrafiłam płakać, jak moja drużyna przegrała. a teraz... nie umiem "wejść" do gry. FAK
-
teraz leci na żywo. oczywiście, że potrafię podać skład drużyny. kibicuję im ju z 11 lat.
-
oglądam mecz Lakersów z Oklahomą. trzymam za moich.
-
wcale nie nudny. ten serial jest specyficzny. w pierwszym sezonie poznajemy Dextera. bohatera serialowego, jakiego jeszcze nie było. nie można ominąć 1 sezonu. albo Cię to wciągnie jak narkotyk, albo odpadniesz na starcie. za mało zabija? - to znaczne uproszczenie fabuły, która owszem kręci się wokół zabijania, ale oprócz tego jest zajebiście psychologiczna i przyglądamy się obliczu socjopaty i niektórzy, jak ja zaczynają go nie tylko lubić, ale i.... po części rozumieć.... -- 27 lut 2011, 21:43 -- Thazek, Flashforward był rewelacyjny, jednakże durnym Amerykanom się nie podobał i dlatego nie będzie kolejnych sezonów
-
rzecz w tym, że nikt nie wie, co mówić. że znikąd pomocy. leki i terapia to za mało.
-
nie wyobrażam sobie aby jakikolwiek sezon Dextera był nudny! widziałam wszystkie.... kocham Dextera, o
-
nie wiem, czy to samo, nie jestem w stanie określić co. wewnętrzne szaleństwo
-
nie wytrzymuję już ze swoim "wnętrzem", wariuję, chcę się porżnąć, chcę wyć w niebogłosy, nic mnie nie uspakaja, nic, nie wytrzymam tego już.
-
ja już tego nie wytrzymam, nie wytrzymam..... nie wytrzymam.
-
heh, również mi drętwieje ręka. i boli biodro. a poza tym coś okropnego dzieje się we mnie w środku. jest to nie do zniesienia. panika, lęk, płacz, ech.... wszędzie piszę to samo.
-
[videoyoutube=UulVa33TpM0][/videoyoutube]
-
-
lukasz1, ja już część tego ujarzmiłam. najgorsze problemy mam z lekami i samookaleczaniem.
-
szkoda, że terapeuci i lekarze tak nie myślą. kiedyś przyszłam do lekarki - psychiatry, po kilku dniach ćpania leków, picia i cięcia się. byłam emocjonalnym i fizycznym wrakiem. miałam świeże rany na nadgarstkach, trzęsłam się i płakałam. wyrzuciła mnie z gabinetu każąc iść do przychodni dla alkoholików, "bo to jest miejsce dla normalnych pacjentów". czułam się jak skopany pies, miałam ochotę się zabić, ale się tak złozyło, że zaprzyjaźniony lekarz polecił mi swoją znajomą psychiatrę i trafiłam do niej tego samego dnia. to mnie uratowało. moja ówczesna terapeutka również usilnie wysyłała mnie na detoks. dodam tylko, że one pracują na oddziale dla uzależnień, więc wszystkich wrzucają do jednego wora. moje obecne lekarka i terapeutka pracują ze mną na zupełnie innej płaszczyźnie. wszystkie odreagowywania w postaci alkoholu, leków, cięcia się, czy nawet seksu są chorymi mechanizmami dławienia emocji. pracujemy nad alternatywnymi sposobami rozładowywania emocji.
-
lukasz1, jeśli możesz nie pić, to czemu pisałeś, że musiałeś?
-
pochłania mnie emocjonalność, agresja, płacz, tęsknota, rozpacz. byłam na zewnątrz, jest słonecznie, chcę się tym cieszyć, chcę się uśmiechnąć do świata, ale czemu to tak boli. piszę, że chcę być zdrowa, ale dziś nie zrobiłam nic w tym kierunku, wręcz przeciwnie.