napewno :)))
Wiecie Co ja zrobilam Zadzwonil maż i od slowa do slowa oczywiscie sie poryczalam ze mam wszystkiego juz dosc i wogule i w szczegule I mu palnelam ze mam mysli samobojcze Oczywiscie powiedzial zebym go nie wkur....a i jak jestem wariatka to swoje mysli niech trzymam dla siebie i gwiznol sluchawka. Zadzwonil po godzinie chyba do niego dotarlo i zapytal ze niby co ja chce zrobic przeciez sa dzieci? Wiec mu powiedzialam ze wlasnie w tym sek ze ja wiem ze nic sobie nie moge zrobic ale te mysli sa i to coraz gorsze Obiecal wrocic do piatku i obiecal spokojna rozmowe. Spokojna to dla mnie bardzo wazne bo on jest choleryk i wrzeszczy a ja wtedy tylko rycze i nic nie powiem Zobaczymy czy wroci obiecuje juz tak od 2 miesiecy albo i dluzej