-
Postów
574 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Uciekinier
-
Dla Ciebie. Choć w Tobie też jest :). Chcę wierzyć, że samotność nie bierze się z nikąd. W tym bólu i cierpieniu jest sens. Bo jakim byłby cholernie niesprawiedliwym świat jak tacy zwykli ludzie są sobie szczęśliwi od tak, często niezasługując na to, a my cierpimy. Już abstrahując od religii - to w pewnym sensie uczy pokory, a może ktoś (Bóg, los, jak tam chcecie sobie nazwijcie) nagrodzi nas spotkaniem tej jedynej.. Muszę tak myśleć. Muszę jakoś to sobie tłumaczyć, inaczej dawno byłbym po tamtej stronie.. -- 25 maja 2012, 22:57 -- W końcu doszło do spotkania. W sumie to nie jestem bliżej niczego. Wiem, że się za bardzo nie "czujemy".. Jednak miło spędzam czas. Jeszcze do niedawna marzyłem o tym. Mogę kogoś przytulić, a to wydaje się być czymś niesamowitym w mej samotności.. Ale nie mam specjalnej satysfakcji, uśmiechu na twarzy czy podekscytowania.. Niewiele czuję. W sumie temat się niedługo wyczerpie i to na tyle będzie. Nie mogę jej powiedzieć o sobie, że cierpię na depresję, nie zgłębi też mojej wrażliwości. Czuję, że nie warto, ale chcę mieć kogoś .. chyba. "Czekanie sprawia że gorzknieje cała słodycz w nas .. "
-
Faktycznie przewidywalne te testy. Bardzo ogólne i obszerne odpowiedzi, w których każdy znajdzie jakąś linijkę pasującą do swojej osoby. A to trochę nie tak powinno być. Nie mniej u mnie akurat trafne odpowiedzi - " Podsumowując, świat jest dla Ciebie nieprzewidywalny i niezrozumiały; wymagania stawiane przez życie wydają się nie do spełnienia; zaś próby spełnienia tych wymagań wydają Ci się niewarte wysiłku i zaangażowania." W sumie fajnie jak komputer dokladnie wie, co mi dolega. Dzięki za zrozumienie, hehe . A diagnoza typu "Cierpisz z powodu bardzo ciężkiej depresji." chyba każdemu obecnemu tu wychodzi, więc akurat dla nas to żadna nowość.
-
Dzisiaj znów się nie udało. Pomimo, tego, że miała tak blisko do mnie .. Nie chcę wnikać na ile to wynika z braku czasu/ dzisiaj zmęczenia , a na ile ze zwykłego ingoranctwa.. Ponoć jutro w końcu się mamy spotkać. Znoszę to dość ciężko, bo chciałbym, ażeby to już się wydarzyło. Chcę się przekonać czy warto, toteż nie zrażam się tym przekładaniem.. Nie chcę być sam, choć wiem, że gdy będzie mi dane wybrać być z kimś tylko z tego powodu, to wybiorę samotność. W końcu "nauczyłem się umierać w sobie.." .. Do niedawna nie mogłem przeżyć, że przez parę lat nikogo nie miałem. Zero. Żadnej czułości, żadnego podrywu, zero kontaktu ze strony płci przeciwnej. Istna paranoja. To było dziwne i było mi z tym cholernie źle. Nie poczułem jednak jakiejś wielkiej ulgi, gdy teraz dzięki tej osobie mogłem poczuć zapach kobiety, poczuć jej bliskość tak bardzo jak tylko się da. Choć było przyjemnie. Mogę też w końcu przestać zadręczać się tym, że tak strasznie dużo straciłem nie mając nikogo przez te lata. Wiadomo takie chwile czułości są miłe, ale gdy nie jest to ta jedyna, to takie znajomości poza chwilową satysfakcją nie sprawiłyby, że moje codzienne samopoczucie byłoby lepsze. Czuję to po obecnej znajomości. Cieszę się, że mogłem to napisać.
-
Masz rację. Jednak to nie jest chyba tak. Dąże do tego, aby być w 100% sobą. I to, że przy pierwszym spotkaniu i to nie wiem na juwenaliach czy tego typu imprezach, nie pokazuję jaki to jestem ciągle przygniębiony i w depresji, nie oznacza, że kryje się za licznymi maskami.. Poza tym chcę pokazać siebie prawdziwym, choć nie wiem czy warto, muszę się o tym przekonać, a ona mi tego nie ułatwia, bo nie znajduje dla mnie czasu od paru dni. Chcę wierzyć, że to przypadek. Mam ochotę już teraz powiedzieć stop, to i tak nie ma sensu. Jednak jeśli jest jakaś nawet nikła nadzieja na to, że coś z tego może wyjść, to poczekam. Chciałbym mieć to już za sobą.
-
Heh, to zabawne w sumie, szybko przeszło, więc takie zdziwienie u wszystkich. Nie zdążyleś się tu zadomowić,ale to dobrze. I ja nie uważam, że depresja może powrócić.. Jeśli rzeczywiście jest Twoim ideałem, to będzie lekiem na wszystko, nawet jeśli przyjdzie załamanie to jej obecność może Ci pomóc, ale jak będzie to się sam przekonasz. Ładnie to napisałeś. Boże jak Ci zazdroszczę, też chciałbym napisać, że ta wyimaginowana postać, którą spotykam w moich wyobrażeniach, staje się nagle realnym przeżyciem..
-
BÓG - czy istnieje,jaki jest,nasze wyobrażenie
Uciekinier odpowiedział(a) na sbb88 temat w Socjologia
To będzie mój debiut w tym temacie, który jakże ważny jest także w moim życiu. Zacznę od cytatu z Comy, która w swoich tekstach bardzo często odnosi się do Boga "...Jeszcze nigdy tak odległy nie był dla mnie Bóg jeszcze nigdy tak ogromnie nie zabrakło sił ... " Być może również z tego powodu czuję się tak zagubiony. Zawsze byłem blisko Niego. Szczególnie po bierzmowaniu uzyskałem wielką wiarę, cudowne wzruszenia w czasie rozmowy z Nim.. Z czasem jednak miałem coraz więcej momentów zwątpienia. Moje wewnętrzne ja jakby zbuntowało się przeciwko temu, że z Nim mogę pięknie rozmawiać, przekazywać wrażliwość, a już w realnym świecie nie mam nikogo, nie dał mi szansy przekazania tego komuś innemu, nie dał mi szansy pokochania, nie pozwolił mi wyzwolić mojej miłości.. wiem, że to niby nie tak, ale po prostu nie widzę innego wytłumaczenia.. -
I BARDZO DOBRZE! Bądź sobą! znam osoby które na pewno by to umiały docenić. I ostawiam, że nie byłoby im miło gdyby im ktoś mówił "co?" zamiast "proszę?". Ja niestety nie znam takich osób, chyba nigdy nie poznałem i to mnie wprawia w obłęd, kompletne zrezygnowanie. Jestem sobą, choć.. hm fakt, że nie ujawniam mojej wrażliwości na zewnątrz, dopóki nie będę miał pewności, że ona mnie zrozumie.. A mam co do tego wątpliwości..Nie chcę się otworzyć, zdradzić moje problemy ze sobą, z depresją, ażeby ona czy już nie ważne ktokolwiek zdiagnozował mnie jako ponury, odrzucając i nierozumiejąc moich emocji. To by bolało. Nie daję więc praktycznie żadnej szansy, że coś z tego będzie, acz oczekuję na choć jedno spotkanie dość niecierpliwie..
-
Pewnie, że nie chcę, ale dobija mnie to, że nikt nie zauważa we mnie tego co najlepsze. Chciałbym, aby ktoś poleciał na mój intelekt, a nie ładny uśmiech (którego nie mam, bo rzadko się uśmiecham). Głupie moje zapytanie "proszę?" zamiast "co?" i odrazu riposta - "ej nie bądź taki grzeczny.." A ja jestem sobą, nie używam ładnych słów na pokaz.. ehh nie mam wątpliwości, nic z tego nie będzie, choć tęsknie, bo czułem jak ktoś mnie choć trochę pożąda.. Ja to wiem. Całe życie jestem sam, NIGDY mnie NIKT nie zrozumiał jeszcze. Nie zrozumiał mojej wrażliwości.. Nauczyłem się umierać w sobie..
-
Czuję się parszywie. Miałem wielką nadzieję na dzisiejsze spotkanie, bo wciąż mam wątpliwości, czy to ma sens, a tu niespodziewanie wyjechała i z kolei poczułem ogromną tęsknotę.. Wczoraj się nie przekonałem do końca. Targają mnie sprzeczne uczucia. Najpierw byłem zrezygnowany, potem w euforii, dałem porwać się namiętności, a dzisiaj znów wątpliwości.. Wszyscy przyczepiają mi pieporzoną łatkę samotnika, dlatego teraz tak trudno mi wszystko znosić..Chyba chcę być sam.. dajcie mi wszyscy święty spokój, SAMOTNOŚĆ to moje drugie imię. AMEN.
-
Hm.. Ten utwór jest również moim odbiciem :) Słowo w słowo. Ja w ogólę ich wielbię ponad wszystko ; ). Zazdroszczę strasznie.. ale odbiję sobie w czerwcu może :)
-
namiestnik, no są sprzeczności, bo nie jestem pewien czy ma to sens.. ale nie przekonam się jak nie spróbóję choć jeszcze raz się spotkać. Chcę dać się ponieść chwili, cieszyć się małymi rzeczami, chcę czułości. Nie jest mi jednak łatwo zaakceptować taki stan rzeczy. Nie potrafię tak bez wyrzutów sumienia, bez żadnych skrupułów brnąć w coś tylko dla przyjemności..
-
[videoyoutube=5o3sugZtDkA&feature=related][/videoyoutube]
-
Czuje się cholernie żałośnie, a jednocześnie jakoś usatysfakcjonowany.. w końcu doznałem tyle namiętności w jeden wieczór jak nigdy dotąd.. Miła, dziewczyna o ciekawym spojrzeniu, którą spotkałem dzięki upojeniu, taniego podrywu, żałosnemu tańcu. W sumie na tym powinienem zakończyć. Wiem, że to nie ma przyszłości.. ciągnie mnie jednak do tej chwili namiętności, chcę tego, dobrze mi było, ale jednocześnie wiem, że to wpędzi w jeszcze większą samotność. Już to czuję. Dlaczego spotykam się z takim cholernym niezrozumieniem.. Najgorsze jest to, że z góry odrzuciłem dziewczynę, która tak jak ja tam niepasowała i próbowała dać to do zrozumienia. Nie musiałem z nią doznawać bliższego kontaktu, ale właśnie ja powinienem okazać zrozumienie, gdy sam wymagam tego od kogolowiek.. Myśli niespokojne zataczają się po głowie ..
-
Ależ nie wyśmiewam, temat mnie rozbawił. A że jest to off topic , więc wszystko okej :) Osatnio? Fajki.. (chyba tylko po to, żeby się przekonać, że nie warto do tego wracać)..
-
chce byc wolnym czlowiekiem
Uciekinier odpowiedział(a) na zniewolony przez los temat w Depresja i CHAD
No... wiem, że nie minie... Poczekam na jednen gorszy moment, który może będzie bodźcem do terapii. Wiem, że sam próbóję zagłuszyć te problemy, gdy teraz jest lepiej. Ale to nie tylko depresja. Gdy pomyślę jak męczę się niekiedy wśród tłumu, jak cały drżę z moją fobią to staje się taki bezsilny.. Będę dalej walczyć, ale terapię będę miał w obwodzie. -
chce byc wolnym czlowiekiem
Uciekinier odpowiedział(a) na zniewolony przez los temat w Depresja i CHAD
Marsal2, te diagnozy w moim podpisie oczywiście nie załatwiają sprawy. Od tak sobie wpisałem, ale fakt lepiej jest, gdy się wie z czym mamy problem. W każdym razie nie robię nic wbrew sobie, tzn. nie czuję obecnie takiej potrzeby zgłoszenie się o pomoc. Być może dlatego, że nauczyłem się żyć z depresją. Oczywiście, gdy nie przychodzi ta druga "zagnieżdźona". Fakt, mam różne niepokojęce stany, oprócz depresji, tj. np. fobia społeczna, czy nerwica bliżej nieokreślona, ale na tą chwilę nie chcę ingerencji w mój stan. Chyba, że mają tam przepis na samotność. Jakieś namiary może, coś -
Hehe, no się nudzi . Chory, jaki następny wątek ? Co ostatnio piliście, zjedliście ? Ale, żeby nie było Ci przykro to odpiszę na temat ! A więc (wiem, nie zaczyna się zdania od więc), no to będzie tak: zaprawdę powiadam Ci, iż ostatnimi czasy, a konkretnie dzisiaj, w sprzyjających okolicznościach natury, postanowiłem kupić i jednocześnie zrealizować taki pomysł, który przyszedł samoistnie, a właściwie z potrzeby wynikającej z psychicznych uwarunkowań bliżej nieokreślonych, choć osobiście mi znanych, czego efektem było nabycie niżej wymienionego towaru, a był nim.................. chleb.
-
Abbey, Hahahahahahahah. Aż mi się wódki zachciało, choć nie przepadam na ogół. Stawiam Ci flaszkę za tą wrzutę, daj znać czy pijemy zamrożoną żołądkową, luksusową czy serdelkową
-
chce byc wolnym czlowiekiem
Uciekinier odpowiedział(a) na zniewolony przez los temat w Depresja i CHAD
Ja dałem radę póki co sam. Tak w ogóle to nieustannie od kilku lat cierpię na łagodną depresję (dystymię), a teraz miałem spore załamanie - tzw. zjawisko podwójnej depresji, na szczęście przez tydzień tylko. Pewnie przydałoby się to leczyć jakąś psychoterapią.. na razie jednak jeszcze dałem radę, aż sam się dziwię, że tak ustało. O ile kilka dni temu pragnąłem pomocy jak tlenu, to teraz nie jestem pewien czy to by coś dało. Taki charakter. Taki obniżony nastrój pewnie będzie mi towarzyszył przez długie lata. Najważniejsze, aby kiedyś przestać być samotnym.. Lecz jeśli ma się choć odrobinę woli to należy skorzystać z pomocy, nie ma co się męczyć. -
A z miłą chęcią , bo jestem akurat filmomanem ; ). Ciężko wybrać najlepsze rozróżniając zagraniczne i rodzime produkcje. Niech będą te 1 najpierw. 1. Szeregowiec Ryan 2. Wyspa Tajemnic 3. i kultowy Pulp Fiction a jeszcze Buntownik z wyboru dałbym, Żądło i wieleee innych.
-
Ano nie .. może uraczy nas jakimś solowym dziełem. Ale na koncert Myslo to już raczej się nie wybiorę, chyba, że będą dodatkiem do Comy np. lub happysad ; )
-
A no tak.. tyle postów na liczniku. Pomyliło mi się trochę, bo autor postu jest "świeży", nie Ty:). No jasne, że od tego się nie poprawi, cudownych pigułek na to nie ma. Pozdrawiam.
-
[videoyoutube=2LXj04N6wlg][/videoyoutube] jeszcze z Rojkiem
-
To może być dystymia. Poczytaj o tym. Ja właśnie to w sobie odkryłem. Zawsze lepiej wiedzieć więcej o sobie.
-
Co jak co, ale tutaj ludzie na prawdę potrafią zrozumieć.. Chciej choć odrobinę posłuchać.. To, że piszę te słowa pocieszenia niech będzie dowodem, że czas zrobi swoje, bo kilka dni temu byłem w równie ciężkim stanie psychicznym. Nie mówię, że jest sielanka, ale i tak o wiele lepiej niż się spodziewałem.. Musisz się trzymać jakoś, wiem łatwo nie jest..