Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Dzisiaj
  2. @reebok91 Z tymi 3 antydepami to było brane przez tydzień. Kurkumine bierzesz z piperyną ?
  3. Taki z niego prawicowiec jak ze mnie kobieciarz. PiS to socjalizm narodowo- katolicki a może bardziej żydokatolicki bo interesy Usraela są dla nich ważniejsze niż Polski.
  4. Cześć Ludki! mamy sobotę, 4 lipca, pogoda zapowiada się całkiem przyzwoicie! Jak humory ? Wyspani?
  5. Biorę 20 mg esci i jakieś tam leki poprawiające sen do tego 1000 mg ekstraktu z kurkuminy około miesiąc czasu, nic się nie dzieje. Co do brania 3 leków antydep radził bym ci mocno uważać ja skończyłem tą zabawę napadem padaczki złamanym kręgosłupem i barkiem, już o niedokrwieniu mózgu powiększeniu zmian deminizacyjnych nie wspomnę.
  6. Wczoraj
  7. Dzień dobry, mam 18 lat i będę brał początkowo dawke 0.6mg rano i 0.6mg wieczorem - na tiki nerwowe. Strasznie obawiam się skutków ubocznych, bardzo ale to bardzo się tego obawiam. Ktoś mógłby się podzielić informacjami na temat takiej dawki lub okolicy? Bądź cokolwiek co zachęci mnie do wzięcia tego leki, ponieważ musze, a się boje. Pozdrawiam :/
  8. @picziklaki Po baclofenie dostałem najpierw mani wzrost nastroju , niespałem cała noc a na drugi dzień spadek i cięzka depresja i mysli samobójcze . Byłem cały czas pobudzony. W ogóle jestem cały czas pobudzony i niespokojny. Zapomniałem powiedzieć że mam stwardnienie rozsiane. I mam pytanie do Ciebie: Czy można brac kurkume + pieprz z paroksetyną? Bo niektórzy pisza że może spowodować zespół serotoninowy ? Brałem nawet trzy antydepy i nic się niestało. Czy jest się czego obawiać ?
  9. Cały czas wydaje mi się że się uduszę.
  10. Lilith, ja też chętnie przeczytam o Twoich zmaganiach. W sieci jak na lekarstwo takich osobistych zwierzeń, a są one bardzo cenne. Ciekawi mnie co było dalej i jak z tego wyszłaś. Z góry dziękuję za cd. i życzę siły i zdrowia.
  11. @siege @blond07 Nie chodzę i nie byłem nigdy na psychoterapii. Przez jakiś czas trochę moje problemy ucichły, prawie ich nie było, jakimś cudem sam zdusiłem nerwicę. Jakieś 4 miesiące po założeniu tego tematu postanowiłem zrobić pewne kroki do normalności i odważyłem się zagadać do koleżanki z pracy. Przez jakieś 2 miesiące było fajnie, wyszliśmy kilka razy, ale przez to wszystko jakoś nie umiem zbliżyć się do dziewczyny i zjebałem. Wszystko się zjebało, miałem strasznego doła, opuściłem się na studiach. Przez to jak przyszła najgorsza sesja jaką w życiu miałem, to ledwo się na nich utrzymałem. Uczelnia utrzymywała mnie jakoś przy życiu, ale przez epidemię znowu siedziałem cały czas w 4 ścianach. Doszły konflikty z domownikami i zauważam kolejne nawroty objawów HOCD i wszystkich paranoi. Od jakiegoś czasu zajmuję się czystą egzystencją czyli graniem, jedzeniem i oglądaniem pornoli. Także odpowiadając na pytanie - żyje, szału nie ma. Nie było mnie tu długo bo chciałem się od tego uwolnić ale no nie wyszło za dobrze
  12. Podejrzewam, że jednak problem johnna jest głębszy. To nie jest zwykły kryzys. On przechwala się, że jest szybki w biegach na setkę. Tak, być może i tak jest, kiedy otacza się cieniasami. Taki Messi też ma aspergera i pewnie pokonałby johnna w tej rywalizacji. Mógłby nawet pójść o zakład - jeśli johnn wygra, to przeleci pannę Messiego, jeśli Messi wygra - będzie na odwrót. Przypuszczam, że johnn obszedłby się smakiem. Są też inni aspergerowcy, choćby Einstein. W wieku 26 lat opublikował Szczególną Teorię Względności, w wieku 36 - Ogólną. Johnn pewnie ma coś ok. trzydziestki na karku, więc w kategorii STW raczej nie ma szans, ale może coś w rodzaju OTW wymyśli. Może jakiś Medal Fieldsa dostanie? A Bill Gates? Też aspergerowiec. Właśnie, johnn - czy masz majątek równy chociażby jednej milionowej tego, co Gates?
  13. Jest tu może ktoś z Piastowa lub okolic?
  14. Heledore

    Lekarz i lęk

    Ja się stresuję przed każdą wizytą u każdego lekarza. Chociaż chyba najmniej jak idę do psychiatry właśnie. I nie do końca wiem z czego wynika ten lęk. Nigdy się jakoś głębiej nad tym nie zastanawiałam. Czy to lęk przed chorobą a pośrednio przed lekarzem, który jest w stanie ją stwierdzić? Nie wiem... Skąd ta potrzeba?
  15. Co prezydent chce osiągnac.Tymi PGR.Czy to szukania głosów, wśród ludzi.Ktorzy chcą by PRL wrócił ,,dziwne jak na prawicowca
  16. wiejskifilozof

    Naiwność.

    Ja bym się nie dał nabrać
  17. Zakończenie pewnego etapu w moim życiu.
  18. wiejskifilozof

    Problem rasizmu

    A może powiedzmy,są uczciwi i dobrzy czarni
  19. wiejskifilozof

    Lekarz i lęk

    Chamski był.Ale dla równowagi.Moja kardiolog,jest miła i śliczna.Lat 37
  20. Po jakich objawach masz podejrzenie choroby afektywno-dwubiegunowej ?
  21. Do uczestnictwa w psychoterapii przekonały mnie treści zaczerpnięte z Internetu, z blogów osób, które z powodzeniem zakończyły proces terapii. Niemała w tym także zasługa forumowiczów dzielących się w tym oto serwisie własnymi doświadczeniami, zwłaszcza w wątku poświęconym skuteczności terapii: "Psychoterapia dziala!Czekam na każdego posta z wasza opinia". Ponieważ wypowiedzi takich osób mają dla mnie ogromne znaczenie, większe niż samych psychologów zdecydowałem się na podjęcie leczenia, w nadziei, że i mnie pomoże. Brałem w niej udział przez rok. Czy zatem faktycznie terapia jest taka skuteczna? Oto kilka wniosków: 1. Rzekomo terapia jest leczeniem rozmową. Jednakże, jak twierdzą psycholodzy - jest to zupełnie inna rozmowa, niż ta prowadzona z kolegą/ koleżanką przy kawie. Otóż nieprawda. Rozmowa z terapeutą nie różni się niczym od rozmowy ze znajomym. W znaczeniu terapeutycznym żadnego sensownego waloru w moim przypadku nie wniosła, do żadnych konkretnych wniosków nie doprowadziła. Że już o samych konstruktywnych rozwiązaniach nie wspomnę. Ot, zwykła pogawędka o moim życiu, zdarzeniach, relacjach środowiskowych i poglądach na świat i ludzi. Ponieważ jestem DDD, a więc metody wychowawcze rodziców pozostawiały wiele do życzenia udało się jedynie odkryć niewyrażoną w dzieciństwie złość. Psychologia określa takie zachowanie mianem mechanizmu obronnego. W ślad za tym spodziewałem się przepracowania problemu, czyli wyrzucenia z siebie tej emocji, rzekomo skumulowanej i ukrytej w podświadomej części psychiki. Okazało się jednak, że tak naprawdę nie mam czego wyrzucać. Dlaczego? A dlatego, że równie dobrze unikanie przejawów złości może być wrodzoną cechą charakteru. Nie czuję tych emocji w sobie. A bez wewnętrznego odczuwania trudno o ich ekspresję. Ten wątek jest oczywiście kontrowersyjny i wymaga głębszej analizy, a jako, że nie jest celem nadrzędnym mojej wypowiedzi nie chcę go bardziej rozwijać. Gdyby jednak przyjąć, że owa niewyrażona złość faktycznie tkwiła w podświadomości, a tym samym leżała u podstaw mojego problemu to... No właśnie- co wówczas? Samo odkrycie tego faktu do uzdrowienia jeszcze nie prowadzi. Trzeba dotrzeć do sedna, rozłożyć na czynniki pierwsze, po czym wyciągnąć odpowiednie wnioski i w jakiś sposób przepracować. W jaki? Oczekiwałem w tym zakresie podpowiedzi, sugestywnego naprowadzenia ze strony terapeuty. To jednak nie nastąpiło. 2. Pieniądze. Wiele osób twierdzi, że uczestnictwo w terapii to była w ich życiu najlepsza forma inwestycji. U mnie przeciwnie - skończyło się totalną klapą finansową. Kilka tysięcy złotych po prostu zostało wyrzucone w błoto. 3. Powszechnie wiadomo, że terapia jest skuteczna i pomaga każdemu. Owszem, tu się zgodzę. Terapia pomaga każdemu... o ile jest to terapeuta. Głównie w pozyskiwaniu korzyści materialnych. Przy braku jakiejkolwiek odpowiedzialności za osiągnięcie celów terapeutycznych, za stan zdrowia psychicznego pacjenta, za rzetelną współpracę, istotnie w tym wymiarze skuteczność jest stuprocentowa. 4. Podobno za wypowiadanymi słowami kryje się wielka moc lecząca. Odbyłem kilkadziesiąt godzin sesyjnych monologu. Skutku żadnego. 5. Terapia jest ponoć podróżą w głąb siebie, źródłem samopoznania. U mnie nie udało się odkryć niczego, co by mogło mieć wpływ na ustąpienie objawów. Twierdzę zatem, że być może terapia posiada pewien określony stopień skutecznego usuwania przyczyn problemów, przez co przyczynia się do zdrowienia pacjenta, jednak ponad wszelką wątpliwość nie jest tym, za co powszechnie uchodzi. Terapeuci, zwłaszcza ci oferujący swoje usługi na stronach internetowych tworzą utopię; starają się wywrzeć nieodparte wrażenie, że oto terapia jest swojego rodzaju panaceum na wszelkiego rodzaju dolegliwości. Co więcej, że jest w stanie pomóc każdemu, kto z tej pomocy zechce skorzystać. Owo epatowanie rzekomą skutecznością nosi jednakże znamiona gry marketingowej, a nie naukowego dyskursu. Wiadomo, z czegoś trzeba żyć. Tak właśnie czyni spora część psychologów. Oto przykład: "Psychoterapia leczy, skuteczność w 75 do 80% przypadków, udowodnione w trakcie badań naukowych." A ja pytam co badania naukowe udowodniły wobec 25-20% pozostałych przypadków? Czy w ogóle ktokolwiek próbuje odpowiedzieć na pytanie dlaczego terapia nie jest skuteczna w 100%? Oczywiście przy założeniu, że podstawowe kryteria współpracy między terapeutą a pacjentem pozostaną zachowane. Na którejś ze stron w sieci przeczytałem takie oto stwierdzenie: ”... jak podaje B.Wampold, przeciętny pacjent po psychoterapii jest zdrowszy, niż 79% pacjentów, którzy jej jeszcze nie mieli." Tu nasunęło mi się takie skojarzenie - gdyby tę logikę rozumowania przełożyć na inne zdarzenie chyba można byłoby powiedzieć, że osoba która porusza się samochodem dotrze do celu podróży szybciej, niż człowiek tkwiący w miejscu. Oczywistym jest chyba, że jeśli ktoś próbuje się leczyć to mimo wszystko ma, przynajmniej potencjalnie, większe szanse na powrót do zdrowia, niż osoba, która w tym kierunku nie podejmuje żadnych starań. Czy to, co ów zacny Wampold w trakcie swych badań ujawnił to ma być empiryczny dowód naukowy? Nie pojmuję dlaczego dotąd żaden naukowiec nie podjął się zbadania ilości osób, które osiągnęły założony cel terapeutyczny w odniesieniu do ogólnej liczby osób uczestniczących w terapii? A może ktoś jednak się podjął? Może zwyczajnie wyniki nie nadawały się do powszechnego propagowania? Zamiast tego doczekaliśmy się nie tylko logiki opartej o zasadę porównania jabłek do gruszek, ale też jakże śmiałych stwierdzeń w rodzaju: "Obecnie, żaden naukowiec badający psychoterapię nie pyta, czy psychoterapia jest skuteczna, bo jest to oczywiste.". Doprawdy? Jestem przykładem tego, że to twierdzenie jest absolutnie nieprawdziwe. Osobiście uważam, że dopóki taki właśnie hurraoptymizm będzie panował w środowisku, dopóty o rzeczywistej skuteczności terapii - również względem "trudnych" pacjentów, takich jak m.in. ja - można będzie tylko pomarzyć. Psychoterapia ponad wszelką wątpliwość nie jest cudownym lekiem uzdrowieńczym, który działa zawsze i na każdego. I pomimo wzorcowej relacji pomiędzy terapeutą a pacjentem, zaangażowania obu stron, stosowania właściwej techniki pracy, dążenia do zmiany i wiary w osiągnięcie celu terapia zwyczajnie może się nie udać. I o tym trzeba mówić głośno i wprost.
  22. @picziklaki Brałem.60 mg niestety tu nore już było czuć. 40 mg brałem 10 miesięcy i żadnej sennosci to samo na 60 mg . 20 mg biorę pół miesiąca. Mój koktajl leków biorę na depresje , lęk uogólniony , lęk z napadami paniki , OCD i fobię społeczna . No i podejrzenie choroby dwubiegunowej .
  23. Dziękuję za odpowiedź też mi się tak wydaje na paroksetyne czekałem chyba z 4 tyg Escitalopram około 10 dni każdy jest inny więc jest to wróżenie z fusów Na jednego Sertralina działa źle na innego super Co do Tianesalu to czy może być brany jak leki ssri tzn długotrwałe?
  24. @majkK witaj na forum. 13 dni to stanowczo za krótko na rozpoczęcie działania leku. Moim zdaniem warto byłoby poczekać jeszcze trochę i dopiero wtedy zobaczyć, czy coś się zmieni.
  25. Samotność sprzyja piciu alkoholu.
  26. Witam Obecnie od 13 dni biorę Tianesal 3xd od rodzinnego Wcześniej była paroksetyna z 10 lat temu później Escitalopram najlepiej wspominam zero zero u boków ale po 4 latach przestał działać mimo zwiększenia dawki do 15 mg, a ostatnio sertralina 9 mce 100 mg ale hmm nie działała jak należy Więc przyszedł czas na Tianesal niby ssri a niby nie... 13 dzień biorę ale nadal nie ma super dzialania Tzn mam nerwice lękowa dodatkowo doszła depresja Czy należy jeszcze odczekać czy zmienić lek na inny Pozdrawiam
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×