Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie     

  1. Z ostatniej godziny
  2. doi

    Zdanie o Polakach

    Tak, tło jest ważne, ale czemu nie podstawiasz za tło innych miejsc? Choćby tych które przodują w wielu kwestiach? To co napisałam to tylko moje zdanie. Nie ma po co pocieszać się, że gdzieś indziej jest gorzej. Oczywiście, wolę Polaków od życia w Erytrei. Jak to się przejawia? W niższych płacach? W zrzucaniu na kobiety wszystkich obowiązków domowych? Może lepiej żeby traktowali jak człowieka? To jest ciekawe. Naprawdę chcesz powiedzieć, że odpowiedzialność za zagubienie mężczyzn ponoszą kobiety? Tak, matki wychowują synów, bo ojcowie się nie poczuwają do wychowania i nie mają na to pomysłu. Albo są tłustymi tatusiami i naśladują mamusię albo są nikim. Ktoś musi, więc robi to kobieta. I może lepiej bo sami ojcowie nie wiedzą gdzie dół a gdzie góra. Nie chciałabym, żeby facet wychowywał mi dziecko w pogardzie do kobiet, na nieczułego półgłówka, seksistę i mizogina. Aż tak bardzo się nie różnimy, żeby musiały być jakieś odseparowane ścieżki wychowania. Nie wiem. Pytanie nie było skierowane do Wschodu a do uczestników forum. Znowu równasz do innych. Mapa kulturowa Ingleharta-Wenzela jest dostępna w necie, można przestudiować, gdzie leży Polska- tak naprawdę. Po prostu elity wiedzą i widzą więcej. Dla nich Wielkim Innym jest Zachód, Zachodnia Europa a nie państwa byłego ZSRR jak tutaj cytujesz. Rozróżniają fasadowość od niefasadowości, widzą zagrożenia i tak, postępujący faszyzm. A że Polacy "sami sobie cudzy" to wszyscy wiedzą, a dlaczego tak jest rozwijała Maria Janion czy Andrzej Leder. Cechą charakterystyczną Polaków jest ich rozdarcie między kulturą łacińską (elity) i wsiową (tłuszcza). Tego nie da się pogodzić ani w duszy ani w życiu społecznym, bo zawsze będzie coś wystawać. Ale efekt mamy taki, że po zabójstwie elit (polskiego Nad-Ja, prześniona rewolucja wg Ledera) tęskniąca do Nad-Ja tłuszcza próbuje robić karykaturę elit (np. PiS). Brak elit to droga do katastrofy, już kolejnej. Elity uciekną i zostaną przyjęte gdzieś indziej, bo są wartościowe a tłuszcza będzie się tutaj rządzić- jak zwykle źle, głupio, przemocowo. Dać Polakowi kulkę to jedna zepsuje a drugą zgubi. Wyrzuć resztki myślących elit a będziesz mieć tu Azję. Zasługą elit jest to że Polska nie graniczy na mapie kulturowej z Tanzanią i Marokiem. Choć tyle.
  3. Biorę 300 mg. Mam trochę więcej energii w ciągu dnia. Ogólnie jest ok, więc pewnie pozostanę na takiej dawce.
  4. Pokemony to już nie moja bajka, ale mangi i kreskę mangową lubię.
  5. Dzisiaj
  6. Hej Juz pisałam wczebsiej na temat swoich problemów ale chce się zasięgnąć porady jeszcze raz . Miesiąc temu było gorzej napewno ale teraz tez nie jest najlepiej . Natrętne myśli są zwizane z moim chłopakiem którego kocham . Chce z nim być .. tylko ze ostatnie moje myśli strasznie go męczą i postanowiliśmy dać sb z kilka dni przerwy . Przez pierwszy dzień strasznie cierpiałam ze wgl ze sb nie piszemy . Ale próbuje zaakceptować to i czekam aż mina te dni . Moim podstawowym lękiem Jest to ze jak patrzę na jakiegoś chłopaka to zastanawiam się czy ja się w nim nie zakochałam . ? Serio nawet nie wiecie jakie to ciężkie . I potem wmawiać sb nie nie kochasz go ? A co jeśli jednak go kochasz ? . Miałam już duzo takich sytuacji i wtedy strasznie się przejmowałam , pisałam do swojego chłopaka by mnie uspokoił ale tez czasami nie dawało rady . Rozmawiałam już z panią z telefonu zaufania . Ale ostatnio moje myśli są ... i nwm ale nie bije mi tak serce ... normalnie funkcjonuje . I teraz mam takie obawy czy to już przyzwyczajenie do tych myśli ? Czy może przestaje kochać swojego chłopaka. Ja naprawdę chce z nim być i najgorsza rzeczą była by jego strata . Prosze o szybka odpowiedz . w skrócie mówiąc wmawiając sb coś się tym tak nie przejmuje czasami może bardziej ale na chwile . Czy coś jest zm nie tak ? ostatnio bardziej przejmuje się snami . Potem mam je cały dzień w głowie ale wiadomo sen to sen to nie rzeczywistość . Pozdrawiam
  7. @audreyhorne dziękuję. a Ty bierzesz dalej 300? czy czujesz różnicę w tych dawkach?
  8. Powiem ci, ze ja mialam cos podobnego z sertralina. Zadzlala na 50mg. Ale cos jeszcze brakowalo. Zwiekszyli na 75mg. Zadnych zmian za bardzo to zwiekszyli na 100mg. Zadnych zmian. Spowrotem na 50mg i zaczelo byc ok i juz tak zostalo. Tzn co mialo zadzialac to zadzialalo na 50mg a zwiekszanie nie polepszalo niczego absolutnie, zadnych zmian. A ponoc sertraline to nawet dawki 200mg sie bierze. Takze jesli u ciebie jest dobrze z mala dawka to sie ciesz i zostan na malej dawce. Lykasz mniej chemii a pozytywne dzialanie jest i tak. Edytuje. To odpowiedz do poprzedniego postu a nie tego co tutaj cytuje zle kliknelam
  9. Odgrzewam temat. Czy ktoś teraz miał EW? I jak się po nich czuł?
  10. Witam, przez przypadek zamiast tabletki na ból głowy zabrałem Tiaprd PCMS. Lek jest przeznaczony na demencję starczą z pobudzeniem psychoruchowym, jak również na schizofrenię. Czy są możliwe jakieś powikłania po tym leku, albo jakieś stałe zmiany chemiczne w mózgu, albo uszkodzenia? Po jakim czasie wydaliłem ten lek w 100% i już go nie mam w organizmie? Czytałem też, że mogą występować objawy pozapiramidowe, dodam, że żadnych objaw nie miałem.
  11. Witam mam 20 lat jestem chłopakiem ze średniego miasta. Wychowywała mnie tylko mama ojca widziałem 5-10 razy w życiu od zawsze czułem wobec niego obojętność a matkę kochałem nad życie. Nigdy mnie nie buntowała ani nic w tym stylu mama jest dobrą kobietą i całe życie się starała by wychować mnie na dobrego człowieka lecz ja byłem zawsze niesfornym dzieckiem i bardzo świadomym sam w wieku 6 lat stwierdziłem że nie ma mikołaja i żeby nie wciskała mi kitów. w 4 klasie podstawówki zaczęły się moje problemy z prawem szkolne łobuzowanie bicie innych uczniów ogólna agresja. Nie wiem dlaczego w domu nie byłem bity a wręcz przeciwnie mama nigdy w życiu mnie nie uderzyła mieszkaliśmy z dziadkiem którym się opiekowaliśmy miałem trochę złe towarzystwo na podwórku i w wieku 13 lat już zaczął pić alkohol oraz palić marihuanę lecz jak mówiłem całe życie byłem świadomy i doszłem do wniosku że bardzo mnie to niszczy i przygoda ta trwała z 2 lata. W wieku 15 lat zacząłem trenować sporty walki oraz wpadłem w towarzystwo pseudokibiców oraz poznałem moją dziewczynę z którą jestem aż do dnia dzisiejszego. Oczywiście całe życie problemy robiłem sobie ja sam. Nigdy nie miałem ochoty się uczyć ani nikogo słuchać zawsze szedłem swoją drogą lubiłem strasznie się bić lecz kocham zwierzęta i zawsze byłem strasznie wrażliwy nie potrafię zabić muchy w domu i często krzywda zwierzęca doprowadza mnie do łez zawsze staram się pomóc a gdy miałem przypadki w których ktoś źle traktował zwierzęta pękało coś we mnie i potrafiłem takiego człowieka zaatakować bezopamiętania. Poza tym nie wierzę w nic. W boga w szatana dla mnie to totalna bzdura którą też uznałem za dzieciaka. Mama próbowała mnie przekonać do katolicyzmu lecz ja zawsze swoje. Moja dziewczyna po strasznych przejściach rozbita rodzina smierc ojca najblizszych itp. lecz myślę że to na mnie nie wpłyneło. Ogólnie uprawiałem sport można powiedzieć że wyczynowo trenowałem 6/7 razy w tygodniu oraz czasem x2 dziennie. Wszystkie największe problemy zaczęły się po śmierci dziadka gdy byłem 4 miesiące przed 18 urodzinami. Dziadek był starym Górnikiem oraz miał potężną emeryturę wtedy żyło nam się dobrze. Kochałem dziadka i opiekowałem się nim razem z mamą wcale nie byliśmy przy nim dla pieniędzy po prostu dziadek dla mnie zawsze był na równi z mamą nigdy mnie nie skrzywdził oraz bardzo mocno kochał. Gdy zmarł dziadek po prostu coś we mnie pękło. Mija już 3 rok ja nadal nie mogę się odnaleźć z dnia na dzień rzuciłem sport który był dla mnie wszystkim miesiąc po śmierci dziadka miałem jechać na mistrzostwa Polski lecz się wycofałem ze względów psychicznych nie byłem w stanie. Od tamtej pory nic mnie nie cieszy mimo że się pogodziłem z śmiercią. Przytyłem 30kg nie mam ochoty dosłownie na nic. Mama jest mocno zadłużona oraz zarabia zaledwie 2000zł ja wtedy musiałem wziąć odpowiedzialność na siebie oraz zacząć również zarabiać pieniądze. 2 miesiące po śmierci dziadka wprowadziła się również do nas moja dziewczyna z którą jestem już 6 rok. Coraz częściej nachodzą mnie myśli samobójcze gdyż żaden sukces ani pieniądze nie sprawiaja mi przyjemności. Czuje że najbliżsi zaczynają mi ciągle działać na nerwy chodź kocham ich nad życie oraz staram się im wszystko zapewnić. Mama jak i dziewczyna pracują. pierwszy raz zdecydowałem się gdzieś o tym wszystkim napisać gdyż od 2 tygodni straciłem totalnie chęć do życia i co najgorszę ja jestem tego wszystkiego świadomy straciłem radosć z zycia nie rozmawiam nigdy z nikim o moich problemach często pomagam innym po prostu wszystko się odłożyło i boję się że któregoś dnia mogę za szybko podjąć decyzję i popełnie najgorszy błąd w moim życiu. Chciałbym wrócić do sportu lecz brakuje mi motywacji ichęci z reguły nie jestem człowiekiem leniwym lecz jakby po tej smierci moje zycie sie zmienilo wymagam od siebie o wiele więcej niż moi rówieśnicy czuję że za wcześnie wydoroślałem. Nie zgłoszę się do specjalisty wiem to bo nie wierzę w jego pomoc ogólnie mam głupie przeświadczenie że często wiem coś lepiej od kogoś i czegoś po prostu nie zrobię a jak nawet to robię to tylko i wyłącznie z przymusu. Przepraszam za składnie lecz nie wiem jak wytłumaczyć do końca to co czuję lecz mam nadzieje że mnie zrozumiecie. Moje pytanie brzmi tak. Czym jest to co odczuwam i jak mogę sobie pomóc? Czy miał ktoś kiedyś podobnie? Mnie po prostu totalnie nic nie cieszy kiedyś byłem szczęśliwy gdy spotkałem się z dziewczyną zrobiłem coś poszedłem do restauracji na obiad obecnie po prostu nie chce mi się żyć od dłuższego czasu. i martwi mnie to gdyż jestem młodym człowiekiem bardzo dobrze sobie w życiu radzę mimo to że rzuciłem szkołę. Nie imprezuje jak moi rówieśnicy oraz nie zażywam narkotyków.
  12. Wczoraj
  13. Moja choroba zaczęła się jak miałam 17 lat i zobaczyłam siebie na zdjęciu rodzinnym, wyglądałam jak potwór, oczywiście chciałam poprawić swój wygląd na wszystkie sposoby jakie się da, ale nic nie dało się zrobić z tym, że na zdjęciach wychodzę okropnie, robiłam sobie różne fotki, żeby sprawdzić na których wyjdę dobrze, to mi tylko popsuło nastrój, mam za sobą już farbowanie włosów, robienie makijażu, malowanie paznokci, kupowanie ubrań. Dopiero jak miałam 29 lat trafiłam na psychoterapię grupową, ale czułam się inna od reszty ludzi, którzy zdążyli nieraz pozakładać rodziny, której to rodziny ja nigdy nie będę mieć. Chciałabym tylko mieć kota, kot nie będzie mnie oceniał. Regularnie chodzę do psychiatry.
  14. Ojej, takie fajne rzeczy przegapiam Będę czytać A ja w oczekiwaniu na premierę najnowszych Pokemonów na konsolę, narysowałam dzisiaj fanart (to mój autoportret )
  15. z o.o.

    HIT czy KIT?

    kit psychoterapia?
  16. z o.o.

    zadajesz pytanie

    nie często się przeziębiasz?
  17. tak łowiłeś kiedykolwiek ryby?
  18. z o.o.

    Czy masz?

    nie masz słownik języka angielskiego?
  19. z o.o.

    NOWE Czy masz?

    nie masz coś marki adidas?
  20. z o.o.

    X czy Y?

    ciemnozielony cirrus czy cumulus?
  21. z o.o.

    NOWE X czy Y

    srebrny medal czy puchar?
  22. z o.o.

    Skojarzenia

    cukier
  23. Jeśli masz konkretne powody do smutku, to niestety antydepresanty nie sprawią, że będziesz cały czas szczęśliwa. Szkoda, że to tak nie działa Ja miewam różne dni, czasem lepsze, czasem gorsze, jest po prostu normalnie, jak to w życiu bywa... Ale jest w miarę stabilnie, bez wyskoków w żadną ze stron. Nieustanny banan na twarzy, niezależnie od okoliczności, nie jest normalny, może być wręcz niebezpieczny. Tak czy siak, trzymaj się. Mam nadzieję, że szybko uporasz się z problemami i wróci dobre samopoczucie. Trzymam kciuki!!!
  24. Poznałem przyczynę unicestwienia swojej jaźni - ew. celowego zablokowania jej rozwoju. I to nie była praca na gruncie psychologii, a raczej detektywistyki - serio. W tej totalitarnej organizacji, nazwanej dla ściemy rodziną, aktywnie ukrywano informacje kluczowe w kontekście mojego "zdrowia psychicznego" (piszę w cudzysłowie - mogę już tylko spekulować, co to znaczy). Ukrywano... bo liczył się pewien "wyższy cel", misja, którą miałem zrealizować pod przymusem - ale żebym tego przymusu nigdy nie odczuł, nie mogłem mieć tożsamości, wiedzy, niczego. Tym bardziej absurdalnie brzmi teraz rada, jaką otrzymałem w psychuszce w 2008 roku - "IĆ NA TERAPJĘ, TO 70% SUKCEZU!!!". Przecież terapeuta strzelałby podręcznikowymi teoriami, licząc że któraś w końcu "zaskoczy" - a nie może przyznać przed pacjentem, że psychologia potrafi być bezsilna i nie wyjaśnia wszystkiego. Wyglądałby to tak samo, jak mój proces diagnostyczny w szpitalu: A może to jest tak, że... A czy nie jest trochę tak, że... Być może myślisz w ten sposób, bo... X mogło poniekąd wynikać z Y Tyle, że tam już mieli z góry założoną tezę (ignorowali niepożądane komunikaty, poza tym - to nie była moja pierwsza próba samobójcza) tj. ooo, nawracające próby, pacjent ogólnie trudny - więc klepnijmy mu bordera. NFZ za mało płaci, by specjaliści zachowywali się profesjonalnie, kawka się sama też nie wypije. Byłem "wychowywany" metodami (pseudo?)terapeutycznymi - co jak co, ale do niszczenia człowieka nadają się idealnie. Zresztą proces terapeutyczny (z całą otoczką) za bardzo przypomina procedurę prania mózgu w sektach.
  25. namiestnik

    zadajesz pytanie

    tak, lecz nie jadam często boli Cię głowa?
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×