Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. To jest zawsze weryfikator. Jak to mówią przyjaciół poznajesz w biedzie a ja dodam, że w sukcesie też. Jak zachorowałam pierwszy raz spotkało mnie to samo. Nie byłam na to przygotowana kompletnie. Zwłaszcza, że gdy w życiu tych osób coś się działo- byłam i myślałam, że mogę liczyć na to samo. Zderzenie z rzeczywistością nie jest łatwe. Im jestem starsza ostrożniej dobieram ludzi ale to nie zawsze też oznacza, że się nie sparzę. Ten świat jest taki, że coraz mniej człowieka w człowieku. Ludzi się używa często.
  3. Harding

    X czy Y?

    Normalna Kuchenka gazowa czy elektryczna?
  4. Nie no nie rozumiem za co Nobla dostała Tokarczuk. Czytałam jedną jej książkę i nawet nie do końca. Te przekoloryzowane, przeintelektualizowane teksty mnie irytowały. Jakby robiła "kopiuj, wklej" z Wikipedii.
  5. Dzisiaj
  6. U mnie nigdy się nie przelewało i przez to cenię wartość pieniądza. Najgorzej jak nie ma co do gara włożyć. Pieniądze dają możliwości, co znaczy, że dają szczęście. Dobrze jest zaspokoić swoje potrzeby te najważniejsze i te mniej, bo człowiek czuje się później usatysfakcjonowany. Jak ma za co rachunki popłacić i co do gara włożyć to człowiek czuje się spokojniejszy. U mnie zawsze liczono grosz, no bo mama wychowywała nas piątkę, tata pił i były problemy finansowe. Nie jestem typem zakupoholiczki, no ale czasem sobie pozwalam na zachcianki. Człowiekowi należy się chociaż to. Pieniądz ma swoją wartość i smutne jest to, że wiele osób tego nie rozumie. Dopiero jak braknie to człowiek docenia.
  7. @Verinia bardzo dobrze mi się z tobą rozmawia, znalazłyśmy wspólny język
  8. nie pasuje do przygłupów i prostaków, bo ma nad nimi ogromną przewagę
  9. Myślę, że nie było takiego pytania. Właśnie tak się zastanawia jak do tego podchodzicie. Osobiście powiem tak... Kiedyś powiedziałabym, że nie dają. Nie lubiłam zakupów, nie lubiłam oszczędzać. Wszak wtedy jeszcze nie zarabiałam tyle, co teraz, ale coś tam miałam/ Nigdy nie kręciły mnie fury. Nawet nie zwracałam uwagę na markę auta, gdy ktoś po mnie przyjeżdżał. Znałam tylko jedynie kolor. Nawet ogólnego wyglądu auta "nie widziałam". Kasa i "prestiż z nią związany" dla mnie nie istniał. Ubierałam się w tańsze rzeczy, raczej mało modne, często z lumpeksów. Za to uwielbiałam komuś coś kupić. Czy to młodszej o 5 lat kuzynce zawsze chciałam płacić za jakieś drobne zakupy. Nie mówiąc o prezentach. Starałam się trochę na nie wydać. O sobie mało myślałam. A na zakupy nie chodziłam też w powodu ogromnego lęku jaki mnie dopadał w środku. Fobia społeczna i ataki paniki. Teraz jest zgoła inaczej. Są momenty, że kupuję sporo. Jestem trochę zakupomaniaczką. Oczywiście nie trwonię całej kasy, ale lubię coś sobie kupić. Matka jest ultra oszczędna. Chcę być podobna. Ona do przesady, u siebie chcę wypośrodkować, ale więcej zbierać, bo niedługo hajs spory się przyda. Gdy starzy kupili nowe auto, to tylko chwilę nim jechałam po naszej cichej okolicy, i na placu, gdzie czasem uczą się jeździć. Nie jeżdżę nim. Nie to, że się boję, bo kiedyś jeździłam sporo. Lecz dlatego, że szkoda mi tego auta. Nie chcę w coś wjechać. Nie czuję się też pewnie, bo biorę sporo leków. Gdy rodzina stała się zamożna, a ja nazbieralam kasiorę, to rzeczywiście TAK pieniądze mogą dać szczęście. Sama świadomość posiadania jakiejś sumy, daje poczucie bezpieczeństwa i świadomości, że możesz kupić, co chcesz. Samo posiadanie daje też takie poczucie prestiżu. Nie miałam tak nigdy, ale teraz to czuję. Doceniam swoją pracę. Doceniam, że przyjemnie się zarabia.teraz mam wolne przez wzgląd na pogodę, martwy okres. Już nie mogę się doczekać aż się ociepli i znów spotkam z radością swoich klientów. Wolne też potrzebne. To taki zimowy "urlop". Na wakacje nie jeździmy. Dawno nie bylam za granicą. Jedynie mama byla w zeszłym roku w Indiach, więc ma co wspominać, bo bardzo jej się podobało. Mialam jechać, ale depresja mnie oczywiście trzymała za gardło. No i tak. Bardzo chcę się stać jak rodzice i bardziej szanować pieniądz. Zacząć więcej oszczędzać. Mój brat też mało wydaje. Praktycznie nie kupuje ubrań. Wszystko kupuje mu mama, a ma dobry styl, więc mu się podobają. No ale.. pieniądze to nie wszystko. Nie kupisz miłości, przyjaciół, nie wyleczysz się z wrodzonego smutku. Za pieniądze nie kupisz rodziny. A może kupisz? Bywa i tak. Cieszę się, że mam jak mam. Przynajmniej nie szukam faceta patrząc mu do portfela Trochę się uzewnętrzniłam, ale już za późno. Dodaję ten wątek. Może być drazliwy, co dla niektórych, no ale podyskutujmy. Co sądzicie o pieniądzach?
  10. cudowna, nietuzinkowa osobowość, przyciąga swoim pięknem wewnętrznym
  11. cynthia

    Filmy i seriale

    To dla mamy, te na Netflixie wszystkie obejrzała uwielbia temat
  12. Verinia

    czego aktualnie słuchasz?

    jak ja tego dlugo szukalam
  13. A śmiej się, miałem w nogach łóżka monitor kineskopowy, a na kołdrze klawiaturę (myszy wtedy i tak nie używałem, ale nie musiałem, bo wszystko, łącznie z przeglądaniem internetu, robiłem z konsoli). Technika sama w sobie nie jest ani dobra ani zła. Ona po prostu jest. Daje zagrożenia i daje możliwości. Byle tylko używać jej mądrze. A z telefonu na forum nie wchodzę Ja w ogóle smartfona prawie nie używam do komunikacji tekstowej. Wolę zadzwonić albo wysłać głosówkę, a jak mam coś pisać to z kompa, a nie dziubać na tej ekranowej klawiaturce.
  14. Ja raczej wolę dokumenty, „Złego” czytam bo to klasyk
  15. Moja przyjaciółka z lat gdy miałam ich 17/20 nie zaprosiła mnie naa swój ślub. A po czasei spotkałyśmy we trójkę z taką jedną jeszcze. Tamte jak gdyby nic rozmwiały o weselu. Czułam się pominięta, więc dię urwałąm szybciej. Mimo, że ona się przeprowadziła do Anglii, to myslalam, ze bylam dla niej ważna. NO ale cóż. Tak to się pozmieniało. Każdy ma swoje życie. Nie mam jej tego za złe w ogóle, ale niesmak pozostał. No i oczywiście historia z podstawówki o której już pisalam. Bylysmy bajlepszymi przyjaciółkami. Takie gwiazdy w szkole, ona byla liderką. Pewnego dnia dostalam szlaban na wyjście. Kolejny dzień w szkole mnie zszokował. CALA klasa sie do mnie nie odzywala. Seidzialam sama. Nie wiedzialam co się dzieje. Wyzywali mnie, wyśmiewali. Stalam się kimś innym. {Przestalam mowic w szkole i w domu. Ojciec dogryzal, ze nie mam kolezanek i nie wychodzę z domu. Darł się, że jestem niemową. Przestalam chodzić do szkoly, jak to bylo tyljo możliwe. Udawałam chorobę, albo nie szlam i klamalam, ze bylam. W gimnazjum podobnie, choć tam zaprzyjaźniłam się z zaburzoną (prawdpodbnie bulimiczką i borderka) dziewczyną. Trudny byl to kontakt. Jenego dnia mnie kochala, na drugi nienawidzila i obgadywala. no ale nie chcialam zostać sama. Dopiero gdy zaczęłam się przyjaźnić z A., tą ktora mnie na slub nie zaprosilam, to poczulam się w koncu pewniej. Bylysmy naprawdę w dobrej relacjik. Tylko raz lekko się poklocilysmy o jakąś bzdurę, ale przeszło nam do pół godziny. Lubiła mnie, wiedzialam o tym. Na mieście robilysmy szalone rzeczy i chodzilysmy ciągle na odkryty basen. Mialysmy grupkę kolegów z którymi spędzalysmy czas i jeszcze taką jedną koleżankę. Co do tej pierwszej - nie mam żalu. Za to do tej z ;podstawówki.... tego nie wybaczę, bo okazała się potworem. Nadal nim jest z tego co slyszalam. Mieszka na mojej ulicy xD ale cześć tam jej czasem powiem. Takie historie kształtują człowieka. Cieszę się, że pod koniec gimnzjum poznalam A. Dzięki niej czułam, że żyję i stalam się pewniejsza swojej osoby. Niestety liceum bylo osobne. Ona ekonomik, ja ogólniak. W liceum nie bylo za dobrze. Tam mialam kilkoro ziomków, ale nie do konca im ufałam. Byalm na ;profilu dziennikarskim, czyli takim do ktorego chodzilty same "gwiazdy". Nawet nam przydzielonno psychologa do rozmów z nami, bo byly klotnie. Dpiero gdy jeżdzilismy na wasztaty do krk, wawy, bieszczad - byly imprezy, alkohol nas nieco polczył. Ja mając fobię szkolną i lęk przed ludźmi ze szkoly, trzymalam się mocno z boku ciągle slysząc w glowie cichy glosik - oni cię nie lubią, nie jesteś jedną z nich, No i dalej wagarowałam. Zaczęłam brać natydepresanty które w niczym mi nie pomogły. Ale zdałąm maturę, więc moje slabe w dzienniku zachowanie mnie nie obchodzilo. Cieszę się, że mam to za sobą. Szkoła to byl ogromny stres, po traumie ze szkoly podstawowej i cudownej liderki, której kazdy się sluchał. Ale karma sama do niej wróciła i to podwóóóójna. Na pewno byly osobym ktore mnie zawiodly inne, ale to nie byli moi przyjaciele. Co najwyżej znajomi, bądź faceci, ale nie chcę już się na ten temat produkować.
  16. 3 zwierzeta z ostatnich postow z 3 najwyższych tematów off topu do spania Zepsulam bo zniknął indor jak sie wpisałam
  17. Masz rację. To są statystyki. I to prawda że wielu mężczyzn ma jednak duszę romantyka czy artysty. W sumie było mnóstwo pisarzy przecież poetów.... Ale w tych naukowych rzeczach jednak faceci dominują mimo że oczywiście kobiety są. No ciekawe jaki proc jest biologia A jaki nie. Ale już nie offtopuje
  18. Przeczytaj "zły czlowiek" dobre z fabułą. Polecam wszystkim którzy czytaja też takie rzeczy
  19. ja gdy się męczę czytając, to odkładam na półkę i nie kończę
  20. Ale na forum można z telefonu wejść i to spoko zmiana względem tego co dawniej. Wtedy w łóżku musiał być monitor kineskopowy haaaahaa
  21. nie do końca tak jest... Ja sama nie cierpię romansideł. Czy to w ksiązce czy w filmie. statetystycznie jest tak, ze kobiety częściej wybierają romansidła, obyczjówki, książki o relacjach i emocjach. Faceci zaś częściej wybierają fantastykę, sci-fi, sensacje, historię, non - fiction itp. Kobiety są częściej zachęcane do przeżywania emocji. Romanse skupiają dię na relacjach, bliskości, psychologii postaci. Marketing książek też to wzmacnia ("książka dla kobiet", okładki itp.) No ale... tak jak i ja, mnóstwo dziewczyn nie znosi romansów. I tak samo - mnóstwo facetów czyta romanse i się do tego nie przyznaje xD) Gust czytelniczny zależy bardziej d osobowości, oświadczeń i nastroju, niż od płci. No ale stataystycznie to tak, kobiety częściej czytają typowe romansidła. Kobiety stereotypowo są wkładane do worka pt. humanizm. Dlaczego? Bo kobiety częściej radzą sobie w komunikacji i empatii, a mężczyźni częściej wybierają systemy, schematym przestrzeń. Ale są to tendencje statystyczne. W szkołach i kulturze faceci zwykle pokazywani są jako ścisłowcy, a kobiety jako te o umysłach humana. Dziewczyny są częściej zachęcane do języków, relacji, emocji itd. Chłopców pcha się w matmę, technikę, logikę. Ale... różnice między jednostkami są duże większe niż między płciami! Są kobiety geniuszki matemwatyczne i mężczyźni poeci (znam takich) z duszą romantyka, Mózg nie ma płci humanistycznej ani ścisłej. Sa zainteresowania, trening i predyspozcyje.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×