Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Udało się pospać ?bierzesz jakieś tabsy?
-
Jeśli ktoś ma coś do stracenia - majątek, fajne życie, bliskich, to się boi. Ja nie mam praktycznie nic do stracenia i się nie boję.
-
Zmęczona. Długo spałam, bo wczoraj po pracy od razu się położyłam do łóżka i w sumie zasnęłam nieplanowanie, a i tak miałam problem z wstaniem i kawa nie pomogła. Dodatkowo się trochę stresuje czy z brzuchem będzie dzisiaj ok.
- Dzisiaj
-
To słynne anglosaskie poczucie wyższości - WASP. Obrywało się w tych czasach każdemu w kulturze anglo-amerykańskiej, choć dziś trudno to sobie wyobrazić w latach 20, 30, 40 debatowano w USA czy Włocha tak w ogóle to można zaliczyć w poczet rasy białej, wydawali sie zbyt ciemni, a ten katolicyzm hiszpanów to raził w oczy anglosaskiego protestanta, więc też nie pasowali, też byli niżej w hierarchii. Z Polakami też było ciekawie - bladego jak Szkot Polaka w prawdzie nie dało się już zaszufladkować jako nie białego, więc bycia białymi nam nie odmawiano, ale postarano się o inną łatkę - katole ze wschodu - też nie pasują, a że biedni przez narzuconą centralnie planowaną gospodarkę, to znaczy nie za bystrzy... więc też niżej niż my WASP-y. No o murzynach nie wspominam, wiadomo co i jak... A kobiety w tej epoce też miały znać swoje miejsce, kobieta to takie dziecko trochę było, które trzeba było ułożyć i przełożyć przez kolano, gdy za bardzo się buntowała... Dlatego teraz w anglosaskich krajach to wahadło tak agresywnie odbiło - to jest cena tej kultury supremacji, wyższości - płacą tego straszną cenę obecnie... Cała tkanka teraz jest rozrywana na strzępy przez rewolucję kulturową lewicy, odrzucane są nie tylko te złe standardy, które wyżej opisałem, ale wszystkie - wszystko jest złe, wszystko należy redefiniować. U nas była bieda i komuna... Nie było zwyczajnie czasu zajmować się kto jest na szczycie hierarchii a kto jest podczłowiek... Rodziny musiały się skupiać na przetrwaniu, a czasem chować na plebaniach przed represjami komunistów choćby za "ulotki". W wielkim skrócie - nasz kawałek Europy w dużej mierze neo-marksistowska rewolucja kulturowa ominęła, bo zwyczajnie nie ma tej zadry, którą mają kobiety i mniejszości z krajów anglosaskich.. Nie ma tak wielkiej rany w społeczeństwie - nie było po prostu warunków ekonomicznych, komfortu by zajmować się kto jest lepszy... Skupiano się na przetrwaniu, nie ustawianiu bab do szeregu jak w USA i UK w latach 50-tych.
-
Silna potrzeba prawdy i szczerosci
lillie odpowiedział(a) na Marc_man temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Podbijam temat🪻 Z rodzicami było ciężko, tzn. wiem, że kochali, ale jednocześnie jakby razem nawzajem się zwalczali. Ach to wychowanie za czasów lat 80-tych i 90-tych... Było tak, że była duża transformacja, za którą ludzie jakby nie nadążali do tego dochodziły przeróżne nałogi, głównie tytoniowo-alkoholowe. I choć wiem, że kochali i samym im było ciężko, to byli pogubieni. Uczyli się na błędach. A co do tematu "prawdy" to wiele rzeczy dotarło do mojej świadomości w momencie kiedy sama już miałam swoje dzieci... W nawiązaniu do powyższego utworu, hit, którego się nie da zapomnieć z moich czasów nastoletnich ; ) jedenOsiemL -
Konkurs na rysunek lub malarstwo na temat Wiosny. Kto jest chętny?
Morvena odpowiedział(a) na Morvena temat w Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba
A moźe ktoś jeszcze dołączył do naszej zabawy wiosennej? Może ktoś narysuje coś na kartce? Jeszcze zostało kilka dni, zapraszam -
Kiedyś byłam krzywdzona. Krzywdzona ponad siły, nieadekwatnie do wieku. Wiele przykrych, bolesnych i strasznych rzeczy mnie spotkało. Teraz? Są osoby, które chciałyby mnie zniszczyć, nawet słowem. Nie wchodzę w podejrzane relacje. Doświadczenia nauczyły mnie ostrożności. Ludzie to piekło. Ludzie to hieny. Nie krzywdzę rodziny, nie ranię bliskich - chyba, że przypadkowo, ale od razu przepraszam. Rodzina jest dla mnie najważniejsza. Znajomych traktuję dobrze. A resztę ludzi? Jestem życzliwą osobą. Często zagaduję, rzucę miłym lub zabawnym słowem. Gdy ktoś mnie nie próbuję wkurzyć lub zranić, to jestem jak anioł. Natomiast, gdy człowiek chce wbić mi szpilę, to moja siła niszczenia sięga apogeum. Nie popuszczę, zamieniam się w demona. Skrzywdzę i jestem z tego zadowolona. Potem idę dalej.
-
Aha, to źle zrozumiałam. No cóż, śmierć to realne zagrożenie, niektórzy o tym nie myślą, a innych może to napawać lękiem, zwłaszcza jeśli lubią żyć i nie chcą już nie być.
-
Tak. Opiekowałam się moim o 8 lat młodszym bratem. Kiedy był maluszkiem, to głównie ja się nim zajmowałam. A młodszej kuzynce prałam pieluszki jak sama byłam dzieckiem. Gdy już się stałam starsza, to zajmowałam się kuzynkami często (są dużo młodsze ode mnie). Także tak, umiem się zajmować. Dzieci mnie lubią i słuchają się zwykle Kto jest Twoim ulubionym filozofem?
-
Nie. Chodzę do lekarzy kobiet, więc nie mogłabym się zauroczyć. Podziwiam urodę jednej, bo jest co podziwiać. Lubię jej charakter. Ale się nie zauroczyłam. Jak kobiety - to tylko w stylu męskim i definitywnie określające się jako homo. Reszta mnie nie rusza. Raz się zauroczyłam, już dawno, w terapeucie zdjęciowym w szpitalu. Piękny i enigmatyczny. A... i pielęgniarz. Fajnie mnie ostatnio przywitał Mnie się nie zapomina. Jego zresztą też nie. Mega sympatyczny, zabawny i piękny. No to w nim jestem zadurzona.
-
Wiesz ilu zaradnych życiowo osób jest na terapiach/sesjach u psychologa? Z pewnymi rzeczami, natury psychicznej nie jest się czasem w stanie samemu poradzić. Zaradność nie ma nic do tego przecież. Tego nie wiem nie no kumam o co Ci chodzi. Luzzz
-
Ciekawy temat @Dalila_, ale towarzystwo jak zwykle odeszło od tematu Czy się boję śmierci? Tak. Powodów jest kilka: Boję się nieznanego. Nie wierzę, że wraz ze śmiercią nasza świadomość zniknie. Wierzę, że mam duszę nieśmiertelną. Wierzę również w reinkarnację. Myślę, że jest to moje ostatnie wcielenie i wraz ze śmiercią znajdę się w pięknym, kosmicznym miejscu. Może będzie to Nirvana, może inny wymiar, wieczny i piękny. Nie wierzę w piekło i jakieś wieczne katusze za złe zachowanie i brak uwielbiania Boga. Bóg tak, ale nie taki jak go przedstawiają w kościele. Wkurza mnie, gdy ktoś wiarę traktuje jako taką jak przedstawia ją ksiądz, bądź katolicy. Nie na chrześcijaństwie wiara się kończy. Są inne podejścia do tej kwestii. Umieranie nie jest przyjemną rzeczą. Strach przed tym, co może być potem lub czego może nie być. NIczego nie jestem pewna, ale swoje wyobrażenia mogę mieć i mogą one się zmieniać. Boję się, że gdybym umarła młoda, to bliscy cierpieli by. Tego strasznie się obawiam. Nie chcę, by ktokolwiek w takiej sytuacji za mną płakał. Nie chcę żałoby po mojej śmierci. Boję się śmierci bliskich. To nieuniknione, ale nigdy na to nie będę gotowa. Chciałabym żyć długo i szczęśliwie. I chcę, by bliscy byli na tym świecie jak najdłużej. Kocham życie, nawet, gdy są dni pełne cierpienie, to i tak NIGDY nie myślałam, że śmierć jest lepszym wyjściem. Nadzieja zawsze we mnie tkwi. Życie to dar.
-
Przecież nie jestem psychopatycznym stalkerem, no ludzie xdddd
-
i tak, i nie... w sumie opieka nad dzieckiem jest łatwa, przeszkadza tylko ciągłe niewyspanie umiałbyś/ umiałabyś opiekować się dzieckiem? swoim albo jako niania?
-
ostatnio okulary przeciwsłoneczne jak idziesz na spacer to portfel, telefon i klucze masz w kieszeniach, czy w plecaku/ torebce?
-
co to są niedozwolone prace? zawodowo nie pracuję, a w domu zawsze jest coś do zrobienia a Ty?
-
Wpadłam do Roska, kupiłam parę rzeczy. Podkład z Loreal, dwa tusze do rzęs, paletkę cieni z NYX (kolorowe cienie), eyeliner, kredka do oczu, błyszczyk, krem do rąk i krem do stópek, serum do końcówek, rozświetlacz, puder waniliowy do kąpieli i jakieś tam inne drobiazgi, nie pamiętam. Kupiłam obrus przepiękny, jakieś ścierki do kuchni w kolorowe wzory i terace w truskawki. Bransoletkę z rubinami ( szukałam biżuterii z rubinami), mam już z kamieniem księżycowym i jakimiś innymi kamieniami szlachetnymi. "Szklankę" za 2 zł w dziwnym kształcie. Chciałam kupić dżinsową katanę, ale nie wzięłam ostatecznie. I chyba tyle. Zamówiłam przedwczoraj staniki z Triumph, niestety nie ma u mnie stacjonarnie tego sklepu.
-
@HoshiYamazaki no to jeśli nic się nie stanie to po roku będzie próba odstawienia leków. Jeżeli nadal napady nie wystąpią to będziesz po prostu bez leków, jeśli napad się pojawi - wrócisz do leków. Mam w pracy takie dziecko, które też ma diagnozę padaczki ale od 3 lat jest bez leków i nic totalnie się nie dzieje.
-
No nie każdy, w tym rzecz. Ale @Sigrid wyjaśniła, że chodzi o przeglądanie profilu , a to tak to wiadomo me2
-
Możliwe że masz rację. Niestety moja percepcja rzeczywistości nie pozwala mi cieszyć się z życia więc nie potrafię tego zrozumieć. Szczerze mówiąc to wydaje mi się że to Ci szczęśliwi, ludzie są chorzy. Bo z czego tu się cieszyć? Z przeciętnej pracy w której spędza się większość życia? Z kredytu na 30 lat na "apartament" mniejszy niż ustawowy kojec dla psa. To nie jest życie. To jest niewolnictwo.
-
Urocze
-
Wypiłam kawę parzoną, o delikatnym smaku wanilii. Czegoś takiego jeszcze nie piłam. Czuć lekki smak, faktycznie. Musiałam kupić jakąś kawę, bo te co mamy w domu, to dallmayer (nie wiem, czy tak to się pisze), a ona mi wgl nie smakuje. Kupiłam jeszcze Lavazze. Słucham techno ARTBAT. AI mi wyszukała najlepszego techno i padło na to, mega mi się tego słucha. Ostatnio stawiam na takie klimaty.
-
Ty się lepiej też bierz za pomaganie rodzinie, a nie gadasz z chłopem o nazwie czelsi. trudno mi jakkolwiek skomentować osobę, która się tutaj wyróżnia xD
-
Zdjęcia ode mnie 🪻💜🦋🍊🩷
Morvena odpowiedział(a) na Morvena temat w Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba
Heh. Lekarka się trochę zirytowała, bo moja genialna mamusia zapisała na wczoraj siebie (bierze bupropion), a nie mnie. No ale mama była pewna, że to ja jestem zapisana na wczoraj, a ona na maj, No to ok, poszłam. Okazuje się, że ja zapisana jestem na maj, a mama na wczoraj. Na szczęście pozwoliła mi się szybko zarejestrować na teraz i wzięłam receptę dla siebie i dla mamy od razu. Ogólnie wizytą minęła okey. Powiedziałam, że wszystko jest w porządku i że nie żałuję pobytu i że był to najlepszy pobyt w szpitalu że wszystkich jak do tej pory. Popytałam o kilka osób, czy jeszcze są w szpitalu. I okazało się, że są. Zapisała mnie na pomiar litu na dzisiaj, tylko że jest mały problem. Wzięłam już leki, a durna nie wiedziałam, że nie można brać litu od 12 godzin, bo wynik nie będzie miarodajny. I nie wiem co robisz. jprdl... -
Eskapizm w skrajniej patologiczniej postaci.
-
Najczęściej czytane