Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Czasami więcej z dzieckiem człowiek porozmawia na trudne tematy niż z niejednym dorosłym. Dla mnie sztuczne dawanie nadziei, która i tak zostanie skonfrontowana z rzeczywistością nie ma sensu. Można mówić z dzieckiem że choroba jest poważna, że LEKARZE robią wszystko, by wrócił do domu, taką nadzieję powinno się dawać, realną. A to, że jestem ateistką nie znaczy, że będę odchodziła od nadziei życia po śmierci, bo po śmierci człowiek może pojawić się w pewnym miejscu, gdzie spotka się ze swoją rodziną. Można dawać nadzieję na lepsze życie po śmierci, ale nie wpajać dziecku, który chłonie wszystko jak gąbka religijnych bzdur bo to robi tylko papkę z mózgu. Biedni lekarze, bo jak osoba chora, niekoniecznie dziecko, wyzdrowieje to "dziękuje Bogu". A lekarze no cóż. Byli tylko dodatkiem do boskiego planu, który łaskawie zrealizował ten z góry.
-
Co to ma znaczyć?! Nie koliduje. Otóz nie widze żadnej różnicy pomiędzy tym a wpajaniem dzieciakom że święty mikołaj istnieje, albo wróżka zębuszka. Zero kosztu a potencjalny zysk, i mają prawo w dziecinstwie myśleć że rzeczy mają sens. Tyle sie mówi że dzieci mają prawo do dziecinstwa, i jest w tym 100% racji. Zależy oczywiście od wieku ale też umysły dzieci nie ogarniają tyle co nasze, rozmowy na tematy egzystencjonalne z śmiertelnie chorym dzieckiem to coś co uważam za ultra odjazd. To by było robione tylko dla komfortu rodzica kosztem dziecka
-
coś? ktoś? mnie wpuszcza w kanał, natrętne czarne myśli których nigdy nie było, nie do wytrzymania psychiczna męka, zjazd w jakąś gotyczną otchłań jakiejś czarno krwistej sekty
-
Zabijam czas, którego mam aż nadto, wolne 24/7. Chodzisz na niedzielne Msze Święte?
-
Jedną osobę na razie, z którą często rozmawiam Modlisz się trochę?
-
Normalny człowiek "słyszy" własne myśli i wie, że to jest normalne, no bo każdy gada czasem ze sobą w myślach. Nie zastanawia się skąd te myśli się pojawiają.Po prostu są i człowiek WIE że to jest normalne i nie ma nad czym się zastanawiać. Gorzej jest, gdy myśli stają się odrębną formą życia w głowie, pojawiają się jako "głosy", bo dla chorego takie "gadanie w głowie" i "myśli" nie są normalne. No bo zastanówcie się: chory każdy dźwięk z otoczenia przetrawia i zastanawia się, czy to co właśnie usłyszał, lub pomyślał wydarzyło się w rzeczywistości, czy to kolejne schizy. Ja mam tak, że czuję jakby mój mózg był gdzieś obok mnie, stal się odrębnym bytem z własną świadomością. I tutaj pojawiają się myśli jako głosy w głowie. Mój mózg jest gdzieś obok i tworzy dźwięki, które słyszę wewnątrz głowy ale nie mojej głowy tylko tej obok która wytworzyła własną formę życia. To są omamy, bo mózg i świadomość nie może być gdzieś z boku, człowiek zdrowy ma nad nim panowanie, a ja, jako osoba chora nie mam i wtedy pojawiają się omamy i urojenia. No ciężki temat, próbowałam wam to jakoś logicznie i jasno opisać ale nie wiem, czy w ogóle z tego bełkotu cokolwiek zrozumiecie.
-
@Cynthia tak, zgłosiłabym się. Jakbym już spróbowała wszelkich dostępnych metod i nie byłoby najmniejszych szans na poprawę. Ja już w tym momencie nie mam siły, a co dopiero postawiona pod taką ścianą, w której jakiejkolwiek nadziei brak.
-
Nie. I nie rozumiem tych którzy by się na to zdecydowali. Natomiast uważam, że każdy ma prawo sam decydować o własnym losie.
-
Nie no jasne że już tak od dawna robią, ale powoli się odchodzi od indoktrynowania dzieci szczególnie w miastach, w innych nacjach na zachodzie to już w ogóle. A uważam że przy tym akurat powinniśmy zostać na 100% bo to był dobry pomysł Zdrowe można zostawić w spokoju i je dalej uczyć że nic nie wiadomo
-
No, ale jak są małe i są śmiertelnie chore, czyt. nie ma szans na wyzdrowienie, to moim zdaniem powinno się im dawać nadzieję na to, że jeszcze się z rodzicami spotkają, że trafią w dobre miejsce, a nie znikną z powierzchni ziemi, a ich doczesne szczątki zostaną pochowane w ziemi/spalone czy jeszcze coś. Niektóre rozmowy w niektórym wieku są po prostu za trudne.
-
Ale ja bym powiedziała że może jest jeszcze 3 głos obcy, słyszalny w glowie @Cynthiano bo czy to by znaczyło że jak słyszy z głowy zabij kogoś tam to znaczy że faktycznie to są jego myśli i chce kogoś zabić? Chyba nie..
-
To Olan ? no to już rozumiem podejscie
-
To koliduje ze sobą, nie sądzisz? Jeśli Bóg istnieje i jest miłosierny nigdy nie zesłałby na małe, niewinne dziecko śmiertelnej choroby, przez którą cierpi i umiera. To chore wpajać dzieciom takie bzdury, prędzej modlić się powinno do lekarzy, którzy walczą o jego życie niż jakiegoś bożka z cybernetycznego nieba który palcem nie kiwnie by dziecko wyleczyć. W takich chwilach powinno się być z chorym dzieckiem, rozmawiać często na niełatwe tematy, rozmową podnosić na duchu i dawać nadzieję. Ale nie bóg i modlitwa, no bądźmy poważni.
-
Echo myśli to tylko taka nazwa. Skoro to jest omam sluchowy to znaczy że słyszy własne myśli, ale jest przekonany przy tym że nie jego myśli to są tylko obce Zdrowa osoba nie słyszy myśli fizycznie, a chory je słyszy przy tym nie uważa że są jego- stąd "echo" i omam sluchowy. Oczywiście pewnie mają też myśli odczuwane jak zdrowe osoby Tak ja to rozumiem Chodzi o źródło dźwięku. Albo jest słyszalny np zza ściany albo z dworu, albo z głowy.
-
tłumiony wnerwiający stan
-
Właśnie też wydaje mi się, że to już ktoś wymyślił wcześniej, zanim Olan poszedł do kibla
-
Pewnie większość o tym słyszała, a jeśli nie śpieszę z wyjaśnieniami. W Holandii wprowadzono coś takiego jak eutanazja na życzenie jako forma... samobójstwa. Ostatnio była głośna sprawa, że dziewczyna z depresją lekooporną o ile dobrze pamiętam, poddała się eutanazji. Kontrowersyjny temat, ale chciałabym poznać wasze zdanie na ten temat. Gdzie kończy i gdzie zaczyna się moralność? Czy osoby cierpiące emocjonalnie, które pchają do samobójstwa problemy, które przerastają. Sądzicie, że jest to dobra metoda, by osoba nie cierpiała podczas śmierci? Czy jest to skrajnie niemoralne i powinno być wycofane? Aby osoba chora mogła poddać się eutanazji musi być opinia lekarza prowadzącego i opinia lekarza całkowicie niezależnego. Są skrajne opinie, a jestem ciekawa waszych. W ostatecznej próbie sięgnęlibyście po taką metodę? Co sądzicie, moralne, niemoralne, powinno zostać wycofane? Zapraszam do dyskusji, która na pewno nie będzie łatwa. Ale wierzę w was. PS. Nie wiedziałam do jakiego działu dodać, jeśli szanowna moderacja ma wątpliwości proszę przenieść.
-
Fakt, dobra rada, nie dawać lekarzowi pretekstu do łatwej diagnozy. Ciśnienie całe życie mam raczej w kategorii niskich, także wartości jak 105 na 75 to u mnie raczej od kiedy pamiętam była norma, dopiero w silnym stresie mam coś w graniach 130-140 na 90. Choć przyznam bez bicia,że przed wszystkimi wydarzeniami potrafiłem żyć z 5-6 lat nie mierząc ani razy czy to pulsu czy ciśnienia bo czułem się doskonale i zwyczajnie o tym nie myślałem,także nie mam tej skali porównawczej jak to było kieeeedyś,kiedy byłem piękny i młody...
-
A to w KK tak się już nie robi?
-
Krzyczeć mi się chce, tylko głos więźbie w gardle.
-
Kardiolog nie zaszkodzi, ale jeśli się wygadasz z tym że to występuje w dni po odpaleniu się nerwicy to lekarz najpewniej to zleje i przekieruje Cie do psychiatry, więc dyskretnie A jak masz z ciśnieniem, też zbyt niskie po stresie a w stresie wysokie?
-
Glowa mnie boli
-
No mnie też nigdy żaden nie ostrzegał ale ja akurat nie miałem wyjścia bo sam nie dawalem rady za daleko to zaszło co ciekawe u mnie to była wenla po dwóch miesiącach brania zaczęła dobrze działać wszytsko było git stanąłem na nogi nigdy tak dobrze się nie czułem i jakoś po pół roku brania wenli nie wiadomo skąd odcięło libido do zera zgasł cały napęd pociąg i seksualność dopamina całkowite 0 wiec to loteria najwidoczniej bo wenla zanim mnie tak rozłożyła to podbiła jeszcze mocniej libido, no cóż, co zrobić..
-
Zdecydowanie mi brakuje tutaj takiego tematu. Nieoczywiste opinie bądź pomysły na dowolny temat, jeśli są kontrowersyjne to tym lepiej. Zaczne pierwszy bo mi się urodziła myśl w toalecie: Śmiertelnie chore dzieci powinno się mocno indoktrynować religijnie i utwierdzać w tym że wszystko jest git i pójdą do nieba. Nie wyobrażam sobie w jaki sposób mogłoby to im zaszkodzić, a na pewno dałoby im to nadzieje i zredukowało lęk. Bez znaczenia czy to prawda czy nie, po co się mają martwić przecież to jeszcze dzieci. A im są młodsze tym bardziej ich mózgi są na tyle plastyczne, że przyjmą to wszystko za pewnik, o ile otoczenie będzie ich w tym utwierdzać
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane