Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Ja chyba nie umiem sobie tego jednak wyobrazić. W sensie zacząłeś ten fach stolarski, no i przykładowo masz zrobić mebel i co. Zrobisz go w połowie i później np. źle wywiercisz otwór i od razu już jest on do wyrzucenia bo jednocześnie popełniasz kolejne błędy? Przecież to normalne, że się w pracy czasami coś zawali i robi się poprawkę jedną, drugą, trzecią albo zabiera się za cos od nowa. To nie jest tak, że brakuje Ci cierpliwości i w pewnym momencie się po prostu tym frustrujesz?
  3. Chyba jednak moja wcześniejsza wypowiedź nie do końca była trafiona tak teraz myślę. Bo jeśli mówimy o dzieciakach, które prześladują inne, że oni są źli... To ja się odnosiłem do zupełnie innego kalibru. Dzieciaki mogą być niegrzeczne, okrutne i złośliwe. Ale ja mówiłem o prawdziwie złych ludziach. Nie chcę jednocześnie umniejszać cierpienia ludzi, którzy cierpieli przez poniżanie czy gnębienie w szkole. Ale to co miałem na myśli dotyczyło prawdziwego zła i ludzi zepsutych do szpiku kości I jeszcze odnośnie tego cytatu @MicMic to w sumie... Moi rodzice wychowywali mnie na dobrego człowieka i wydaje mi się, że zrobili bardzo dużo dobrego jeśli chodzi o moje wychowanie. A zdarzało mi się też być niedobrym dla rówieśników albo ogólnie rzecz mówiąc "szukałem problemów". Ale nie przyszło by mi do głowy obwiniać o to rodziców. Rodzice mogli sobie gadać, a to życie, znajomi i napotkane sytuacje sprawiały, że robiłem to czy tamto
  4. Tak, jest wsparciem, chciałby ze mną o tym rozmawiać, ale nie mogę i nie chcę, nawet kiedy myślę, że jest ok, to jak tylko sobie odtwarzam ten film w głowie, to muszę natychmiast zmienić kanał. Na początku też mi doskwierała dysocjacja, jakbym żyła na autopilocie, jak robot, a przed oczami flashbacki, noce przepłakane, otaczało mnie też sporo triggerów, ale w końcu te rzeczy zaczęły nabierać nowych znaczeń, zaczęłam powoli wracać do siebie, zapominać o tym, co się stało, nie myślę już o tym każdego dnia. Przykro mi, że u Ciebie to wciąż trwa, w dodatku ileś lat... Chociaż nie jestem zwolennikiem rozdrapywania ran, to może jednak ta metoda okazałaby się skuteczna w Twoim przypadku? A zastanawiałeś się nad medyczną marihuaną? Jestem pewna, że to właśnie ona zmniejszyła mi objawy PTSD.
  5. @Żaba Monika, @Elciaa, @Krejzi1, @Pieprz w moździerzu zobaczcie proszę jak jest teraz
  6. Ja uważam, że są źli ludzie. Może to nie po chrześcijańsku ani po psychologicznemu, bo ponoć "nie ma złych ludzi są tylko złe uczynki", "część sprawców przemocy sama była ofiarą przemocy" itd to wg mnie o ile ktoś ma rozeznanie co robi a jednak wybiera świadomie krzywdzić innych, znęcać się nad zwierzętami itp to jest złym człowiekiem. Ja nie mogę nawet myśleć na ten temat ile jest bezsensownego cierpienia na świecie spowodowanego przez ludzi, bo się od razu strasznie denerwuję
  7. Jaką wyciskarkę? Wolnoobrotową? Miałem kiedyś Omegę ale przestałem używać i sprzedałem. A teraz znowu zastanawiam się, czy nie kupić Jeśli dobrze pamiętam to aktualnie zmieniasz dawki/zmieniasz leki. Ogranicz sobie w najbliższych dniach rzeczy typu papierosy, kawa, alkohol w tym czasie. Czasami nawet jedna filiżanka kawy może wywołać taki efekt, który długo się później utrzymuje jak trochę tam się pozmieniało dawkowanie
  8. Bardzo Ci współczuję. Może i lepiej u Ciebie będzie aby nie ruszać tej skrzynki z traumą w środku… u mnie objawy są tak mocne, że nie daje mi to normalnie funkcjonować. Większy stres i bach flashbacki jak film. Do tego dysocjacja non stop już teraz. Koszmary w nocy, ciągle napięcie, anhedonia, nie możliwość odprężenia się i lęki i „zamrożenie emocjonalne”. To się już tyle czasu ciągnie, że już nie mam wyboru. Muszę to przepracować, bo tak się nie da żyć. Nie tyle lat…Super, że Twój mąż jest taki wspierający. To ogromne wsparcie
  9. Udało mi się nie spalić koszuli gdy ją teraz prasowałem. Więc z tego powodu odczuwam radość. Smutny jednak jestem, bo chyba nie udało się jej całkiem wyprasować. I zawsze mówię sobie - nigdy więcej, są przecież pralnie gdzie oszczędzę nerwy, czas i ryzyko zniszczenia. No i teraz też sobie tak powiedziałem.
  10. Dzisiaj
  11. cynthia

    HIT czy KIT?

    Hit słuchawki bezprzewodowe?
  12. Jest absolutem. A gdy osiąga maksimum swoich wymiarów i swojego sensu staje się kompletnie nieinteresujące. A może mało dostrzegalne gdy wdzięczność przysłania fałszywa woalka. Ludzie myślą, że jak w końcu dojdą do "tego" momentu stanie się to wszechobecne w życiu i da satysfakcję. Aniołek gdzieś ci do ucha szepcze, że od teraz będziesz szczęśliwy, prowadząc te chwile gry, co nazywają się życiem. A diabełek powie ci, że to tak naprawdę gówno znaczy, bo w grze każdy umrzeć musi. Co da szczęście nietrwałe, skoro snem życie jest całe?
  13. No to super. Moja kolezanke zwolnili z korpo i w przerwie na szukanie nowej pracy zatrudnila sie przy opiece przey starszych ludziach na pol etatu. Tak jej sie to spodobalo, ze nawet gdy juz znalazla prace w zawodzie, to nadal postanowila to robic przez 2 godziny w tygodniu, bo mowi, ze jej to daje satysfakcje. Ale to trzeba lubic, mowila, ze duzo osob niestety robi wszystko na odwal sie.
  14. Cały dzień walczyłam z napadami lękowymi, zawrotami głowy, niepokojem i pobudzeniem ruchowym.
  15. Ja dzisiaj zamowilam air fryer i wyciskarke do sokow, a potem zauwazylam, ze nie wpisalam znizki na 10%. Wyslalam do nich maila, ciekawe czy mi zwroca kase po fakcie.
  16. Pewnie tez tak powinnam zrobic. Witaj Elciu, milo Cie widziec.
  17. Czasem nawet jak coś dobrze mi idzie i się postaram ,to zazwyczaj kończy się tak wystarczy jeden mały błąd i nagle jakiś "paraliż myślenia " i już wszystko się sypie , nie myślę już o tym jak to naprawić tylko myślę ciągle o tym co Zrobiłem źle panikuje , obawiam się reakcji innych, i wtedy to już reakcja łańcuchowa i popełniam kolejny błąd
  18. Raczej nie mam jakichś ukierunkowanych pasji które mogły by być związane z pracą , muszę nad tym wszystkim pomyśleć . Sam też potrafię w wolnym czasie siedzieć na YT i oglądać różne poradniki i przyswajać jakoś wiedzę ze zmiennym szczęściem , bo gdy przyjdzie to wykonać to już jestem ( bezsilny i bez pomysłu jak się za to zabrać ) można powiedzieć że wiedzę teoretyczną jakoś przyswajam ale w praktyce nie umiem z niej skorzystać ...
  19. Dzięki Wam za te ważne głosy. Zupełnie tak nie uważam, raczej to te bachory są złe, a raczej ich zjebani rodzice. Dzieci są trochę jak niezapisana karta i chłoną to, co w ich otoczeniu. I myślę, że one zupełnie tego teraz nie pamiętają.
  20. @cynthia nie czyni, a jeśli tak, to ja również z tego powodu jestem złym człowiekiem. Mnie też gnębiono całą edukację szkolną i jestem przekonana, że nikt z gnębiących tego nawet nie pamięta, skoro teraz tak ochoczo dzielą się ze światem swoim szczęśliwym, ułożonym życiem - świetna praca, pozycje liderskie, piękne, duże domy i uśmiechnięte dzieci. Ktoś z boku patrząc na te zdjęcia, mógłby sobie pomyśleć - co za cudowni, dobrzy ludzie! A ja pamiętam inaczej. I co teraz z tego mam? Izolację, niechęć do ludzi. Dla mnie też jest to trudny temat i cieszę się, że zabrałaś głos, bo mogę się pod Twoimi słowami podpisać.
  21. Żyjemy (albo ja tak żyłam 20 lat temu) w patologicznym blokowisku, gdzie dzieciaki znęcały się nade mną. Upatrzył sobie mnie jako ofiarę, rzucały kamieniami, popychały i dusiły. I nikt mi nie powie, że dzieci są z natury dobre. Dzieci są bez kręgosłupa moralnego i dopiero późniejsze doświadczenia opisują go jako "dobrego" albo "złego". A może jednak nie? Te osoby teraz mają po 30 lat, mają rodziny, męża, żonę, dzieci i starają się wychować swoje potomstwo jak najlepiej. No i pytanie: czy te osoby są złe, bo w dzieciństwie znęcały się nad drugą osobą? Jakiś czas temu pisałam z jedną dziewczyną "sąsiadką" z bloku wydawała się ułożona, ale nie zapomniałam jak rzucała we mnie bryłami węgla. Zauważyłam, że nie pamięta, albo pamiętać nie chce tego jak traktowała drugą osobę. Inteligentna i ułożona, z dzieckiem na co drugim zdjęciu na Facebooku. Gdzie kończy się, a gdzie zaczyna okrucieństwo? Czy dzieci są w takiej sytuacji usprawiedliwione? Ktoś mi to powie, wytłumaczy? Bo ja nie wiem. Nie wiem, ten temat jest dla mnie za trudy i zbyt abstrakcyjny bym odpowiedziała na pytanie. Przeszłam prześladowanie na podwórku i w szkole i nie wierzę w to, że ludzie rodzą się dobrzy. Dziecko, dopóki go się nie nauczy, nie wie, że krzywdzi innych i nie zdaje sobie sprawy z konsekwencji swojego zachowania. Rodząc się jesteśmy nijacy. Szarzy, monotonni. Dopiero życie nas uczy. Jestem ciekawa, czy ci ludzie, którzy krzywdzili rówieśników w dzieciństwie pamiętają jeszcze swoje złe zachowania, gry próbują swoje dzieci wychować na dobrych ludzi. Nie wiem, może w domu nikt ich nie nauczył szacunku do drugiej osoby, może widzieć nie chcieli, że ich dzieci zachowują się źle w stosunku do drugiej osoby. Jest wiele czynników, może później żałują swojego zachowania. Ale ja już się tego nie dowiem, bo właśnie te bachory ukształtowały moją osobowość i zjebany umysł. I jestem teraz tym, kim jestem. I już się zmienić nie mogę, bo to tak głęboko we mnie siedzi, że całym serem nienawidzę tych ludzi. Czyni mnie to złym człowiekiem?
  22. Nie i nie wydaje mi się, żeby wracanie do traumatycznych wspomnień miało pomóc. Mam PTSD. Kiedy mąż porusza ze mną ten temat, nawet zaczynając bardzo łagodnie, to nie potrafię o tym rozmawiać, od razu zalewam się łzami i zaczynam się trząść, łapię się za głowę, ściskam mocno oczy i mówię tylko: PRZESTAŃ, PRZESTAŃ, PRZESTAŃ! Próbowałam o tym pisać, po 4 stronach nie dałam więcej rady, za dużo emocji, nawet teraz nie jestem w stanie przeczytać tych 4 stron, bo wpadam w ryk. Jedyne co mi pomaga, to czas i niemyślenie o tym, po prostu. Wspomnienia się zacierają, są zastąpione nowymi... o pewnych rzeczach nie trzeba pamiętać, jeśli się nie chce.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×