Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Fobic

    Czekam na...

    Czekam na ASI
  3. Ja pierdole. Mam odciski na palcach i musiałam sobie usiąść z zakupami. A sklep wybrałam daleko, bo byłam tam po śrubokręt i rzepy żeby przyczepić. Przypomniałam sobie, że chcę zrobić szarlotkę i naprawdę sporo się tych rzeczy nazbierało. Blacha, jakieś tarki. Kupiłam nawet kardamon i głównie produkty spożywcze. Ale zapłaciłam w ciul. Umieram. Ale już blisko do domu, tylko spalę A miałam iść do parku. Chyba, że poniesie mnie wieczorem, ale tak wtedy trochę duchy straszą xD
  4. Ból chociaż zniknął? Co do tych myśli to nie mam jakichś wyrazistych, ale czasem patrzę na drążek w przedpokoju i zastanawiam sie jakby wyglądał tam mój wisielec i po jakim czasie przesiąknąłby, do sąsiadki pode mną. Do realizacji na szczęscie jeszcze daleka droga.
  5. Lucy32

    Dzisiaj czuje się...

    @czarna rzodkiew tez mam ostatnio taki czas rezygnacji i niechcenia.Ale na szczęście mam swoja mentorke(Psiapsiolke)która mnie wlasnie pogryzla po piętach.Zawsze to robi ,albo ja jej.I tym samym wzielam sie dzis za zaległą papierologie i telefony bo mam dzien wolny.Staram sie o sanatorium i ciagle wymagaja czegoś nowego.Teraz chca szczegolowego badania prób wątrobowych hehe.Raz mi odmowili ,napisalismy odwolanie z lekarzem wiec przyslali ze to i tamto.Moj lekarz na urlopie do pon.Ale panie z recepcji pielegniarki wziely wszystko od reki zrobily i badani oraz drugi lekarz podpisal i nawet koszty (tego badania)pokryja.Fajnych mam tych lekarzy i i babki w Praxis.
  6. Tak samo covidowy lockdown nie był pod tym względem najgorszy
  7. Moje pierwsze pojawiły się w wieku 17 lat. W wieku jakoś 18/19 lat pierwszy raz nażarłem się tabletek, po kłótni. Wziąłem całą blaszkę ibupromu, ale nic mi po tym nie było.
  8. Grouchy

    Czekam na...

    Ńa sobotę, jadę do Warszawy.
  9. sailorka

    Gdzie do pracy?

    Dziękuję wszystkim za odpowiedzi.
  10. Dzisiaj
  11. Chowam się przed biurokracją...
  12. Dresy i oversizowa bluzka. Lubię ubrania, w których mogę się schować.
  13. Masz bogate doświadczenie, musiałabyś ukryć wiele swoich osiągnięć, żeby dostać się na kasę w Lidlu. Ja, jak składałam CV do Maka, to wywaliłam wszystkie swoje kursy, certyfikaty i "lepsze" miejsca praktyk/pracy. Radziłabym rozejrzeć się najpierw po ogłoszeniach pracy, co realnie jest dostępne i z tego się zastanowić, a nuż coś by się trafiło zgodnego z Twoim doświadczeniem zawodowym.
  14. W sieciówkach. Już prędzej do sklepów w galeriach handlowych biorą "każdego", z Lidlem i Biedronką wcale tak łatwo nie jest, no może łatwiej jest dla Ukraińców.
  15. Dzisiaj sweter w zebrę czy coś takiego, jeansy jasne niebieskie.
  16. Jak to się zaczęło i was? Jakie są pierwsze objawy.
  17. Ela Elka

    Gdzie do pracy?

    Na kasę do Biedronki i Lidla trzeba np mieć doświadczenie również tak jak gdzieś indziej. Doświadczenie doświadczeniem ale gdzie zdobyć.
  18. Kolorowo żółty sweter zielone spodnie.
  19. Ela Elka

    Co teraz robisz?

    Zawsze się to zdarza np jak się gdzieś spieszysz UPS plama
  20. Zrobiłam sobie mejkap, niebieski z czarnymi kreskami i blade usta. Fyzurę dzisiaj wzięłam w dwa koczki na górze i kończe kawę, a zaraz ubieram spodnie i kurtkę i wychodzę. Idę kupić śrubokręt i nie wiem, czy jeszcze gdzieś pójdę, ale muszę kupić obiad i coś w sklepie. Wczoraj miałama arbuza - mój ulubiony owoc/warzywo. I pasuje zrobić jakieś zakupy spożywcze i chyba wracam na chatę, bo nie mam siły na łażenie po mieście. Ale zobaczymy chociaż pochodzę po okolicy, i może trafię do skleu z tabką xD (fajna sprawa - dla mnie. Dobra idę! Bo trzeba ogarnąć telewizor i otoczenie w mieszkaniu.
  21. Ile czasu się znacie? Czy wgl padła szczera rozmowa, że jesteście razem? Czy usłyszałeś od niej, że Cię kocha lub dała Ci to do zrozumienia? Ile było dobrych chwil, a ile złych? Wiesz... ważne jest też to, czy powiedziała kiedykolwiek słowo "przepraszam" ze szczerością, gdy popełniła błąd. A każdy popełnia. Ja byłam w 10 letniej relacji, która nigdy nie była czymś, co dawało mi poczucie, że jestem kochana, rozumiana, chciana. Raz był ze mną, potem coś źle i miał mnie gdzieś. Byłm jedynie na chwilę, gdy miał "czas" i przyjeżdżał, zrobił swoje, i uciekał. Ja go kochałam. Pragnęłam choć trochę uwagi. On wiecznie zajęty, zapracowany. Pamietam najgorszą jego stronę, kiedy pojechałam późnym wieczorem, z kilkoma piewami w plecaku do niego, 7km, do jego wsi. I gdy dotarłam do miejsce w którym się widywaliśmy (przez cały ten czas nigdy nie byłam u niego w domu), koło kościoła. I piszę, że jestem w jego rejonach i może by wyszedł, bo możemy pogadać i się napić na takiej starej budowie, gdzie siedzieliśmy. I on mówi, że nie ma czasu, bo pracuje. Kazał mi czekać 2 godziny. Zgodziłam się. BYłam młoda - miałam 20 lat, a byłam w nim szalenie zakochana... Poszłam sama na tą budowę, było bardzo późno i piłam piwo, czekając, POjawił się po 3 godzinach i wiecie co? Powiedział, że przyszedł na 5 minut, bo idzie do kolegi. A ja się tak wkurzyłam. On poszedł, a ja za nim rowerem. Dogoniłam go, zablokowała mu drogę rowerem i zaczęłam mu wygarniać, że jest jak jego ojciec pijak, który bił matkę. I on wtedy mnie zrzucił z roweru na ziemie i kopnął kilka razy. Wstałam, dostałam szoku, że tak mnie potraktował. Zaczęłam ryczeć i powoli szłam z rowerem stronę drogi,żeby wrócić do dom, ale ledwo szłam z tym rowerem. Bo człlwiek, który był dla mnie ideałem potraktował mnie okropnie. I ons szedł ze mną i milczał. Przytulił mi i powiedział, że przeprasza, a za chwilę, ze to moja wina, bo lubię "przemocowy seks". Wytłumaczył wszystko z dupy, ale ja byłam jeszcze taki dzieciakiem. On 10 lat starszy. Wybaczyłam mu. SIedzieliśmy chwilę, ale ja byłam zdrugostana i pojechałam do domu. To była jedyna sytuacja, kiedy podniósł na mnie ręke. Rzadko się widywaliśmy. On uważał, że się przyjaźnimy, ale miał wszystko co chciał. Potrafił mnie obrażać przez mess,a w realu był cudowny, miły itp. Natomiast pisząc ze mą, albo nie pisał w ogóle, nawet dniami, albo pisał zdawkowo. A ja na każdą wiadomość czekałam jak w obsesji narkotykowej. Byłam już uzalezniona. NIgdy nie przeprosił. Za to ja przepraszałam wiecznie. I tutaj nie przesadzam. Od dwóch psychologów usłyszałam, że to psychopata najprawdopodniej. NIe wiem. Bardzo cierpiałam, bo słyszałam takie słowa jak: Odkochałem się, gdy zachorowałaś. Albo: Jak zmienisz to i to, to będziemy znowu razem. Moim problemem było to, że nie słuchałąm ludzi, kórzy błagali mnie, by to zakończyć, bo cierpiałam strasznie. MOdliłam się nawet, by w końcu odejść. Próbowałam, ale wracałam. Najdłuższa nasza przerwa trwała rok. I słyszę słowa: Ty mnie najbardziej satysfakcjonujesz. I wtedy czujesz, że jednak jesteś kimś waznym dla niego. Jak trafiłam do szpitala, a on znalazł nową laskę (gdzie dwa dni przed dowiedzeniem się, że od kilku miesiięcy z kimś się spotyka, powiedział ze znowu ja jestem jego dziewczyną) nie odwiedził mnie. Ale co było zabawne i nie wierzę, że to przypadek, bo w nie nie wierzę - jego matka, chora na nerwicę trafiła do mojej sali. Zobaczyłam tego swojego cudownego przyjaciela w szpitalu. Podeszłam i zagadałam. Coś odpowiadał. Wyglądał jakby nie chciał już niczego ode mnie. Potem jak był w sali u mnie z matką, żeby jej pomóć się tak ogarnąć, to nie odezwał się ani słowem, nic. Matkę ma fajną, polubiłam ją. Nie mówiłam jej nic o jej synu. PO prostu nie chciałam, żeby przeżywała, bo nie zasługuje na dodatkowy stres. BYła równą babeczką, chodizlysmy razem na fajkę. No i co... potem sie to powoli kończyło, ale waracałam do pisania z nim. Po roku, gdy zaończyli związek, napisał do mnie, że może odnowimy znajomość. SPotkaliśmy się raz i.. wiecie co. Ja zaczęłam uważać, że jest głupi. NIe sprostał mojej rozmowie. BYł jakiś sztuczny, wyczułam maskę i taką ogromną blokadę. Szybko poszłam do domu, bo rozmowa była cienka i moje różowe okulary opadły w tym momencie na zawsze. Już nie postrzegam go jako kogoś ciekawego,dobrego i ważnego. Nie. Dostrzegłam już manipulację, którą widziałam wcześniej, ale teraz miałam pewność. I cóż. Nie mamy żadnego kontaktu. Raz mu napisałam, co o nim myślę. Zablokowałam, zeby nie przeczytać jego odpowiedzi, bo już mnie nie interesuje jego odbijanie piłek i gierki. Ja serio czuję taką wolność, od kiedy już psychicznie i fizycznie jestem wolna od tego osobnika. Niestety została we mnie nieufność, ostrożność - ale może jest mi to potrzebne, bo ja byłam zawsze naiwna. Rodzice mówili o mnie, że łatwo mną sterować i coś wmówić, że wszystko łykam i wszystkim ufam i jestem hojna. No i się zmieniłam przez ten związek. Uważam, że ma to plusy, bo wiem, czym jesto wolność. Czym jest myślenie o sobie dobrze, a nie wieczne uczucie, żeby ktoś mnie docenił, pokochał, był. Teraz mam to w dupie. Dopóki mam rodzinę, to jestem szczęśliwa. NIe ufam obcym, ale jeśli okazują się lojalni, to ja mogę się zaangażować i zaprzyjaźnić. Stałam się pewniejsza siebie, bo nie otrzymuję wiadomości na temat, że zawsze się mylę i jestem taka i taka. Teraz sama widzę w sobie zalety i nie musze szukać potwierdzenia u facetów. Faceci mnie bardzo zawiedli i jestem już zdystansowana i na pewno nie chcę związku w najbliższej przyszłości. Jak ktoś się ma pojawić, to się pojawi. A jak bęðę gotowa, to nawet sobie wejdę na tindera i będę chodzić na kawę Wiele lat straciłam na niego, ale widocznie tak miało być. I serio, doceniam jaki spokój mam, bo te lata były naprawdę niezłą karuzelą. Opisałam swoją historię. Może znajdziesz coś dla siebie. NIe mam rad, bo każdy ma własne życie, własne przekonania itp.
  22. Chyba czasem też wyrywają zęby, ale te aparaty i stany szczęki też są różne.
  23. Z wieloma wizytami, ciągle nowe aparaty pewnie albo poprawiane, leczenie zębów z próchnicy tak samo. Duże koszty Jak się tak zliczy
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×