Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
haha nie brzmi jak wina wcale co to za dywanik? A czemu nie wolno rozmawiać z byczym? Ale ci odpowiedziały mam jakaś zjebana kwadratową koldre i śpię bez poszewki
-
A jakie miałaś relacje z rodziną? Nie jestem psycholgiem, wiadomo. NIe zamierzam diagnozować. Nie wiem nawet, co mogę napisać, bo to co piszesz nie do końca mi mówi. Natomiast chyba najlepiej byłoby to zweryfikować w testach, albo u innego lekrza, w innym miejscu. Sama o tym myślę, bo końca też nie wiem, co mi jest. I jeśli chodzi o depresję, to może ona wgl nie mieć żadnego "powodu". Możesz czuć pustkę, bezsens, niechęć do jakiekolwiek czynności, niemoc, cierpienie itd.. wiesz czym to jest. Kiedyś miałam diagnozę depresja lękowa. Cóż... lekarze nie są nieomylni niestety. Dlatego ja często sama czytam i próbuję się czegoś dowiedzieć, bo mój lekarz się śmieję, gdy coś sugeruję, że mogę mieć jakieś zaburzenie lub jakiś jeszcze innego typu problem. Nienawidzę chodzić do lekarzy, ale muszę i nie wiem, co będzie dalej.
-
do fascynacji rzeczami za dzieciaka raczej do końca nie dojdziemy u mnie podobnie. fajnie, że wraca Ci zainteresowanie czymkolwiek, to naprawdę super
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Wiesz... Myślę, że wiesz, że masz wiele do zaoferowania, ale tutaj pozostaje kwestia, czy poznasz kogoś dla kogo będzie to "atrakcyjne". Ludzi ciągnie do tych pewnych siebie, commozna mylić z arogancją. Można wtedy wyczuć, że mają władzę, a ty starasz się o jego uwagę. To może być w pracy lub np. w innych relacjach z ludźmi. Często zakładamy, że ludzie sa jak my. Tzn. tak może być. Nie mówię, że Ty tak masz. Po prostu rozmawiamy o to są moje luźne myśli. Część ludzi widzi, że ludzie są jednak różni. Są ludzie, którzy są drapieżnikami często się to dzieje, gdy dostają władze, a ci którzy są pod nimi, którzy mogą mieć większe kompetencje od np. kierownika itd., mogą mieć tendencje to tzw. płaszczenia się przed tymi osobami. Tutaj trochę może zbaczamy z tematu, ale widzisz. Poznajesz miłą osobę. Cóż. To w zasadzie nic o niej nie mówi. Może naprawdę cię przyciągać z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu i ja tak to nazywałam chemia. Czasem ci ludzie wiedzą co robią, a to jacy są naprawdę ujawnia się potem stąd zgrzyty i rozstania, bo to oczywiste, że ludzie są inni niż już. Nie mówię tu że Ty czy ja, czy ktoś jest zły czy dobry. Tutaj nawet nie o to chodzi. Ja serio jakoś mam blokadę przy zacieśnianiu, bjbgdy robi się bliskość nawet przyjacielska, to już zaczynam odczuwać strach, że coś zostanie mi wytknięte. I wiesz. Nawet tu na forum spotkałam się z tym, że no. Jestem sama sobie winna, bo cos tam. To było po moim odejściu i bez konta czytałam o sobie. Dlatego nie mam na ten moment żadnego powodu by ufać. Można powiedzieć, że to moja wada..może być. Zgadzam się. Jeśli chodzi o życie zawodowe, to tak poważnie, trochę Ci współczuję. TN. Bo porównuje rondo siebie. Dla mnie koszmarem jest być pod kimś i czuć zagrożenie, że ktoś mnie może wywalić. Ja tak miałam nawet na terapii. Bałam się że terapeutka zrezygnuje z terapii ze mną, a to ja zrezygnowałam. I widzisz. Zawiłość umyslu. Pojebane. Nie umiałabym dzialax w grupie ludzie których nie znam. Mogę pracować albo u siebie albo samodzielnie bez no. Chodzenia do jakiejś firmy. Wiem, że moje relacje nie byłyby "normalne". Odkąd pamiętam ocena innych była ważna dla mnie. Toksycznie ważna. I tutaj może mechanizm obronny: jesteście idiotami. Mogę tak czuć, ale nadal wyobcowanie, inność. Mogę się wydawać inna. Tzn wiem jak niektórzy mnie odbierają i są to skrajnie inne opinie. I tak. Myślę, że to powszechne. Też chciałabym poznać kogoś. Chciałabym się uczyć ale to niemożliwe jeśli chodzi o studia. Robię to na własną rękę i jest to wiedza jaką mnie w danej chwili interesuje, co nie jest nauką akademicką. Robię to bo to lubię. Pracy nie zmienię na pewno przez dłuższy czas. Wiele spraw zależy jak potoczy się moje dalsze leczenie. Często ludzie słysząc o chorobie psychicznej wieją bardzo szybko A tak naprawdę to życzę Ci najbardziej, żebyś poczuł się pewnie w pracy bez strachu i przyszłość i /lub zwolnienie. To poważny problem. Nie mam tu nic dodania bo ja pracuję u rodziców i nie wiem zbyt wiele jak to działa, jednak wiem, że jest to z pewnością bardzo stresująca sytuacja dla Ciebie. -
Oj tam, oj tam nie zapominajmy o katastrofie kysztymskiej, czy wspaniałych programach z dziedziny kosmonautyki. "У нас людей очень много." Stara dewiza nadal aktualna
- Dzisiaj
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Wylogowany odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Mam przymusowy reset kolejny raz i zaczynam wszystko od nowa. Jakoś nic kompletnie nie mam na stałe. W niczym i w nikim oparcia tak naprawdę. Chciałbym ustabilizować sobie życie zawodowe, poznać kogoś, zadbać o siebie bardziej, zabezpieczyć sobie przyszłość, ale wszystko jest jakieś takie trudne. I w dodatku nie bardzo czuję, że mam teraz coś do zaoferowania. -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Chociaż w sumie myślę sobie teraz, że dużo rzeczy z nami zostaje do końca. Możemybzmienix pracę, możemy nawet z kims się związać na lata. Możemy osiągnąć jakieś nasze marzenia, powiedzmy. To co w nas, tonconnas uksztaltowalo, wg mnie - jest w nas. Co nie znaczy, że się nie zmieniamy. Jednak powiedzmy nasz "cień" lub można nazwać to "demony" kroczą przy nas. Ale tutaj to takie luźne rozważanie nie jakiś pewnik, który mam. -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Zamykano, bo dostawałam jakiś szlaban z błahych powodów. Na co sobie dokładnie dajesz szansę? Jeśli chodzi o poczucie wyobcowania, to jest to coś, co w jakimś stopniu akceptuję, co nie oznacza, że nie czuję potrzeby zmiany, ale czy jest to możliwe, to nie inna rzecz. W tym momencie płynę z życiem i godzę się na to, co mam, bo to czego się najbardziej w tym momencie obawiam i tak ogólnie przez ostatnie lata, to zamykanie w szpitalu oraz lęk przed utratą kontroli, ale tutaj to już kwestia mojej choroby. Duża możliwość jest taka, że aspekty choroby, a także przeszłość dawna i niedawna wpływają na to jak dzialam teraz. To się zmienia. Więc moim zdaniem mogę zasugerować, że zmiana w aspektach naszego życia może nadejsc. A czy to nastąpi i w jaki sposób może to nastąpić pozostaje niewiadomą dla mnie odnośnie Ciebie i/lub nie a także innych. -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Wylogowany odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Nie do końca wiem, co masz na myśli z tym zamykaniem. A też nie chcę się jakoś dopytywać na siłę. W każdym razie szkoda, że tak płacimy za cudze błędy. To jest niesprawiedliwe i trudno z tym sobie radzić. Jakoś powoli tracę nadzieję na różne rzeczy i nie chcę się z tym godzić. Na razie próbuję. Dałem sobie jeszcze jedną szansę i bardzo chciałbym, żeby tym razem coś się w końcu zmieniło. -
Możliwe że masz jakieś mylne diagnozy albo jesteś lekooporna. Współczuję ci;/
-
Ogólnie czuję się lepiej niż parę miesięcy temu. Powróciło mi zainteresowanie różnymi tematami i granie w gry też daje mi więcej przyjemności. No ale do takiego stanu rozgorączkowania przez jakąś grę, jak to było za realnego 14-latka, to już mój mózg nie powróci.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Och, tak. Mnie idę kuzynostwo nazywa sigmą. Potrafię rozśmieszyc ludzi być przebojowa jak to ludzie mówią, ale... Wracam do pokoju i tutaj przychodzi mrok. To tak w skrócie. Jeśli chodzi o dzieciństwo to cóż... Przemoc. Przemoc fizyczną i psychiczną od dziecka. W gimnazjum zaczęłam się stawiać. Potem relacje rodzinne się zkiejaly, ale nadal byłam pod kontrolą pomimo tego, że byłam walcząca i zmieniało się to w jakimś stopniu. Trudno to opisać na szybko. To co było najwczesniej, gdy miałam 5 lat, wiesz... To było trudne..bardzo się bałam i cierpiałam okropnie. Zamykano mnie w pokoju na całe dnie. Wielu rzeczy nie pamiętam, wiele pamiętam. Tutaj jest wiele sytuacji,.gdzie nauczyłam się walczyć o przetrwanie i walka o akceptacje. -
Wesołych snów Ja jeszcze posiedzę. Oglądam ciekawą sprawę/ analizę psychopatki i zabójczyni na YT przez kilku specjalistów. Jutro raczej nie jadę do pracy, bo mam jelitówkę i nie będę w stanie chyba. A nie śpię, bo wzięłam dopiero teraz leki. Obniżam kwetiapinę do 300XR, bo to dla mnie bardzo silny leki nie dam rady brać dodatkowego 100mg ketrelu przed snem. Zwala mnie to. Serce wali a i tak biorę propranolol. Jest to cholernie dla mnie mocne i bardzo źle się czuję po kilku godzinach. Muszę dwie godziny się uspokajać i wyciszać. Horror. Niedługo wizyta więc o tym powiem.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Wylogowany odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
A z domu nie wyniosłaś? Bo u mnie rodzice są całe życie w jakimś chorym dystansie. Tam była jakaś historia, że mama miała straszne parcie na to, żeby wyrwać się z domu. Ojciec wcale nie chciał się wiązać i żenić, miał jakieś swoje problemy. Mówił, że się nie nadaje. Jakaś dziwna transakcja. Ja całe życie nie widziałem, żeby byli jakoś sobie bliscy. Nie patrzą na siebie, nie przytulają się. Nigdy tego nie było. Mnie też tak posadzili z klockami pod stołem i musiałem się sobą zająć sam. Dobrze, że dziadka miałem i zostawiali mnie z nim, jak szli do pracy, bo on mi czas poświęcał i jakoś sprawiał, że życie mogło być choć trochę kolorowe. Nie mam bliskich relacji. Nie mam chyba takiego doświadczenia w życiu. Jakoś zawsze sam sobie ze wszystkim radzę, nie proszę o pomoc, bo nie umiem. To ogólnie jakoś jest widoczne nawet dla obcych ludzi, gdzieś to moje trzymanie się na uboczu i tę "osobność" widać. Pracowałem kiedyś z młodzieżą, raz mnie te brokuły podsumowały tak, że niby jestem „sigma”. A tam naprawdę w środku ruina i patologiczne osamotnienie. -
-
Ja już będę musiała położyć się spać bo o 2.30 wstaję do pracy. Śpij dobrze i przede wszystkim spokojnie.
-
Dokładnie
-
Z reguły tak jest, że jak komuś zależy i się interesuje to numer telefonu będzie się i tak znało na pamięć i taka z tego filozofia. Niby blokada, a w pamięci numer.
-
Mam 30 lat. I odkąd pamiętam już będąc dzieckiem miałam w sobie jakieś takie „oderwanie”, że inne dzieci miały jakieś hobby, zajęcia np pływanie, rysowanie, gra na instrumencie itp. a ja nie miałam ani zainteresowania ani chęci do szkolenia się w czymkolwiek. Jakiegoś zainteresowania i wytrwalości. Jedynie co to na etapie gimnazjalnym - bo jeszcze wtedy radziłam sobie z językiem angielskim i podobalo mi się jego brzmienie. W liceum już nie radzilam sobie kompletnie z gramatyką i odpuściłam. Mam zdiagnozowane zaburzenia osobowości (od kilku lekarzy, natomiast nie mialam robionych testów osobowości). Byly to diagnozy: osobowość lękliwa (bardzo pasuje!), oraz „zaburzenia osobowości nieokreslone”, a także 2 razy dostalam F60.9. Ponadto diagnoza epizodów depresyjnych i zaburzen depresyjno lękowych. Bralam wszystkie ssri, snri, trazodon, bupropion (ten postawil mnie na nogi tak ze zaczelam wstawac z lozka ale rozdraznienie po nim bylo nie do wytrzymania). Ostatnio byl tez arypiprazol ale wytrzymalam 4 dni, bo mialam takie zawroty glowy po nim i mdlosci, ze nie dawalam rady. To bylo straszne. I obecnie od 18 wrzesnia biore Brintellix i lamotrygine (impulsywnie podejmuję decyzje, impulsywnie wydaje pieniadze itp i mialam wahania nastroju). Do 19 r.z nie mając żadnych konkretnych planów na siebie i w dalszym ciagu brak zainteresowan - myslalam „jakoś to będzie”. I nie było… bo zaczeła sie wkradać depresja. Niechęć do zycia. nic nie było w stanie wyrwać mnie z tego. Ani zadna praca, ani studia, jedne (rzucone), drugie - kolejne niesatysfakcjonujące. Nic, zupełnie nic. Nic nie było w stanie mnie zainteresować i sprawic by chcialo mi się żyć. W 2018 r poznalam chlopaka, ktory jest alkoholikiem i mial borderline. On był jedynym co bylo w stanie mnie wyrwać z tego odwiecznego stanu, KTÓRY MIAŁAM OD DZIECKA. Ale z powodu alkoholizmu rozstaliśmy się w 2021r. Przez 5 lat nie widywaliśmy się. W międzyczasie probowalam jakichś relacji ale to nie było to… W tym roku w czerwcu natchnęlo mnie zeby znów się odezwać do niego. Ale tylko i wylacznie w relacji jako przyjaciele. I od czerwca do końca września gdy nie pił - było tak jak dawniej: znów wyciagnal mnie z tego beznadziejnego stanu, ktory mam w sobie od zawsze. Ale z początkiem października zaczal pić, wyrzucono go z wynajmowanego domu i kontakt się urwał. Nie wiem dlaczego na świecie nie ma dla mnie zadnego zajecia, zadnego hobby, niczego co by mnie moglo pasjonować na tyle, zebym kazdego dnia czula, że mam sens wstawać. Gdy spotykalam sie z tym chlopakiem - ten stan depresyjny mijal, mialam motywacje by wstać rano, dbać o siebie, gotować itp. Bo wszystko przychodzilo mi z taką lekkością. On umial mnie rozsmieszyc i dać wiele emocji aby moje zycie nie bylo takie martwe. Teraz gdy zniknąl (jak zawsze), i popłynął gdzies w alkohol - znów wrocil mi ten ciężar, że nawet cięzko mi jest chodzić. Dlaczego tak mam od dziecka? nie chce mi się żyć.
-
Wiesz. Napisałam parę rzeczy. I zablokowałam numer. Jedynie chcę nie wracać już do rozmów z nim. numer niestety nam na pamięć xDDDDDD
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
I tutaj nachodzi mnie pytanie: w czym tkwi problem? -
Nie ma co się mścić. Wiem, że człowiek w emocjach chciałby powiedzieć wiele. Tylko czasami powinniśmy się zatrzymać i to przemilczeć. Sama nie świecę ideałem, nie potrafię nawet Tobie doradzić czegoś sensownego. Kiedyś się szczęście do Ciebie uśmiechnie. Będziesz szczęśliwą kobietą.
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
Niewkopomonowana odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
No, jeśli chodzi o sytuacje formalne lub szybkie, ogólne - to nie odczuwam problemu. Zachowuję dystans, ale jestem serdeczna. Natomiast relacje "głębsze" są dla mnie problemem. Kiedyś łatwo się otwierałam, ale to przez internet. teraz nawet w internecie powiedzmy na priv... czuję się zablokowana. Czuję już wtedy, że osoba po durgiej osobie "ocenia". No tak, ocenia, to na pewno. I wtedy czuję już sztywność. Moje odpowiedzi mogą być lakoniczne, bez życia. To może wyglądać z drugiej strony, że jestem chłodna i niezainteresowana, ale u mnie jest to bardziej, że nie wiem co odpowiedzieć, pojawia się ogormna pustka i trudność z odpowiedzią. A w realu to jest podobnie. MOgę z kimś zagadać chwilę. Zaznaczam - chwilę. Gdy rozmowa "żąda" kontynuacji, to ja nie. NIe potrafię. Już nie wiem, czy to chodzi od chęci, czy mojej rezerwy, lęku. No ale miałam ogromną fobię społeczną. Teraz bardziej jest widoczny lęk przy zacieśnianiu, poznzwaniu kogoś bliżej. Tutaj już czuję się oceniana. A gdy rozmawiam w pracy, to czuję pewność i wiem co robić. Gubię się w bliżym poznawaniu i faktem jest, że dużo osób się odsuwa. -
wiesz, to długa i zwiła historia. W zasadzie powiem, że mówił, że jest ze mną w związku, ale gdy uznał, że nie jesteśmy to mówił, że nie jesteśmy i nigdy nie mówił, że jesteśmy. to tylko przyjaźń. często miałam się "zmienić" by zasłużyć na jego akcpetację, że jesteśmy w związku. trwało to jakieś 10 lat z roczną przerwą, gdy zakońćzyliśmy kontakt. A tak w zasadzie dwa lata temu powiedział, że jestem jego "dziewczyną" i och, - ucieszyłam się. Byłam wtedy uzależnionaa, przyznaję, od tego jak burzliwe to było i biegałam za czymś, czego nie ma. Ostatecznie powiedział, żę sptyka się z różnymi kobietami. Był z kimś przez rok,a po tym jak go zostawiła odezwał się i... wiesz. Teraz widzę to inaczej, widzę swoją winę w tym, że w tym tkwiłąm tak długo. Natomiast on chyba myślał/myśli, że nadal jest jakieś zainteresowanie z mojej strony. Zainteresowanie jest, ale tylko na zasadzie jak się zemścić i czy jest to tego warte, ale nie zamierzam mu niczego zrobić, bardziej wyrzucić z siebie to, czego nie wyrzuciłam wcześniej tylko odeszłam w milczeniu.
-
Najnowsze tematy
-
Ostatnio zaktualizowane