Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. shadow_no

    SSRI-temat ogólny

    Przerabiałem coś podobnego. Na sertralinie, która za pierwszym razem wyciągnęła mnie z lęków, po odstawieniu a następnie powrocie do przyjmowania nie działała już w ogóle. Także przestała działać nie bezpośrednio podczas ciągłego przyjmowania, lecz po odstawieniu i ponownym spróbowaniu. Dopiero paroksetyna sobie poradziła z takim nawrotem
  3. little angel

    Co teraz robisz?

    N'ont-ils pas des corps magnifiques?
  4. MicMic

    SSRI-temat ogólny

    Wydaje mi się, że leki nigdy nie zadziałają tak, że kryzysów nie będzie i zawsze będzie w porządku. Pytanie, czy była jakaś sytuacja, która owe obniżenie nastroju i lęki mogła spowodować. Martwiłbym się, jakby ten stan pogorszony się długo utrzymywał.
  5. @pietraspietras Właśnie nie wiem co dalej zrobić, korciło mnie też by zacząć stosować ssri w mikrodawkach, by sprawdzic czy poczuje popęd seksualny. Nie wiem jaką drogę obrać, czy nie stosować już żadnych leków antydepresyjnych, odzywiac sie zdrowo, codziennie trenowac, przyjmowac suplementy i czekać aż być może organizmowi uda się przywrócić moje libido do normy. Czy zacząc stosować np mikrodawki ssri, przynajmniej przez jakis czas bede czuł libido... Nie wiem jaki kierunek obrać.
  6. happy12345

    SSRI-temat ogólny

    Czy ktoś z was spotkał się z tym, że po kilku miesiącach brania leku (po którym nastąpiła poprawa samopoczucia) nagle z dnia na dzień pojawiał się kryzys i nawrót lęków? Zastanawiam się czy może być to spowodowane tym, że dawka jest np. zbyt mała czy dany lek po prostu nie jest dla mnie (w moim przypadku chodzi mi konkretnie o sertralinę którą biorę od 4 miesięcy i która przez cały ten czas mi pomagała).
  7. Dzisiaj
  8. Cześć Leczę się farmakologicznie od 14 lat na zaburzenia lękowe (konkretnie agorafobię). 4 miesiące temu zmieniłam mój wcześniejszy długoletni lek na sertralinę. Miałam kryzys, najprawdopodobniej spowodowany dość dużą zmianą w moim życiu (rozpoczęcie studiów). Dokuczał mi lęk wolnopłynący oraz silny strach przed wychodzeniem z domu. Bardzo mi to utrudniało funkcjonowanie dlatego zdecydowałam się na wypróbowanie sertraliny. Początkowo wiadomo, jak to z reguły bywa z lekami, pojawiały się skutki uboczne itp. Po miesiącu samopoczucie zaczęło się stabilizować, natomiast w drugim miesiącu odczułam znaczną różnicę. Przez ostatnie 2 miesiące bardzo odżyłam, jeździłam na uczelnię, wychodziłam ze znajomymi, w pracy jak miałam możliwość to brałam więcej godzin ponieważ miałam powera do działania. Niestety od wtorku jak za dotknięciem magicznej różdżki pojawił się u mnie lęk, taki jak kilka miesięcy temu. Właściwie to bez żadnego powodu ponieważ nic się w moim życiu nie zmieniło. Wręcz przeciwnie, miałam dowód przez ostatnie 2 miesiące, że nic złego się nie wydarzyło, że dobrze się czuję na uczelni, że poznałam fajnych nowych ludzi itd. Teraz mam duży spadek motywacji, ale to tylko i wyłącznie ze względu na lęk. Boję się znowu wychodzić i dojeżdżać na uczelnię. Na samą myśl o wyjściu ze znajomymi czuję niepokój. Gula w gardle sprawia, że ciężko mi nawet jeść. Bardzo mnie to zdołowało ponieważ ja bardzo chcę się rozwijać, uwielbiam spotykać się ze znajomymi, lubię swoją pracę. Teraz paraliżuje mnie lęk a gdy go nie ma to mam wrażenie, że jestem w stanie góry przenosić. Starałam się skupić na czymś innym, zająć głowę czymś, ale gdy czuję się taki lęk to czasami wydaje się to wręcz niemożliwe. Za 3 tygodnie mam wizytę u lekarza. Nie wiem co mi powie, zaczynam zastanawiać się czy zmiana leku lub zwiększenie dawki sertraliny ma sens. Bo co jeśli przyjdzie następny kryzys? Przecież nie można co kilka miesięcy wracać do punktu wyjścia i zmieniać leków. Swoją drogą już teraz biorę 100 mg i wydaje mi się, że to dużo. Może jest tu ktoś komu zwiększenie dawki pomogło? Albo dopiero na wyższej dawce sertraliny poczuł się lepiej? Wiem, że to bardzo indywidualna kwestia, ale potrzebuję dobrej rady bo czuję się bezsilna.
  9. Byłam dziś w końcu na "Dom dobry". Już kilka lat na nie byłam sama w kinie, ale na ten film naprawdę chciałam pójść.
  10. Szumy uszne. Też to mam od 12 lat.
  11. Cokolwiek to znaczy Muzyka nie zrobi nikomu krzywdy.
  12. Tak, znam to. Dziś mam np taki dzień. To jest spowodowane stresem, lękiem długotrwałym, płytkim snem, ciągłą czujnością. Nie można się odprężyć, napięcie non stop i potem takie właśnie objawy.
  13. Dobrze spie. Nie mam żadnych problemów ze snem, nie budzę się w nocy. Mój lek od psychiatry (Anafranil) moze powodować senność, ale na tygodniu daje sobie radę.
  14. Grouchy

    zadajesz pytanie

    Grzyby. Lubisz herbatę z cynamonem?
  15. Ja nie mam muzyki, ale mam cichy dźwięk pomiędzy piszczeniem i buczeniem. Kiedy w głowie mam specyficznie. Może muzyka może być też natrectwem myślowym?
  16. Raczej z demonizacji choroby i tendencji do hipochondrii. Bo skąd ktoś wie jak wyglądają omamy by widzieć podobienstwo
  17. Ja większość czasu spędzam w łóżku w zasadzie na łóżku choć lubię spać, posprzatam gdy już uznam, że za brudno, jakieś zakupy, spacer, i tak to wszystko to jedno wielkie gówno. Dziwne czasy nastały. Chociaż nie ukrywam, że na łóżku jest mi przyjemnie.
  18. Ale z tego co czytam to jest chyba całkiem powszechny lęk u nerwicowców, że zachorowało się właśnie na schizofrenię. Z czego to może wynikać ? Może z dysocjacji, derealizacji które potrafią w ostrych stanach przypominać stan omamów w schizofrenii?
  19. brum.brum

    NOWE Czy masz?

    Mam masz udany dziś dzień?
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×