Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Masz rację, napisałem to enigmatycznie, ale chyba dlatego, że sam nie bardzo potrafię ubrać to w jedną prostą myśl. Czasem mam nawet problem, żeby się porządnie poskarżyć, bo nie wiem, od czego zacząć. W dużym skrócie: najpierw choroba i operacja żony, teraz problemy zdrowotne ojca, do tego kilka decyzji życiowych, które trzeba podjąć, dom, dziecko, praca i inne rzeczy, które cały czas gdzieś wiszą nad głową. W domu też nie zawsze jest spokojnie - napięcie, gorsza atmosfera, czasem kłótnie. A kiedy sam w końcu wybuchnę, to oczywiście niczego nie poprawia, tylko dokłada kolejny problem. I chyba właśnie o to mi chodziło w tym poście. Nie o jedną konkretną rzecz, tylko o to, że tego wszystkiego zrobiło się za dużo naraz. Czasem mam wrażenie, że stres przychodzi ze wszystkich stron i trudno złapać oddech. Nie wiem nawet, którym problemem powinienem zająć się najpierw, bo kiedy próbuję ogarnąć jeden, w innym miejscu coś zaczyna się rozsypywać. A to, co piszesz o sobie, wcale nie brzmi dla mnie błaho. Można mieć rodzinę, kochać ją i jednocześnie być zwyczajnie przemęczonym i potrzebować ludzi spoza własnego domu. I chyba rozumiem też to czekanie na coś przyjemnego. Może niekoniecznie na nowe buty czy kolczyk w nosie , ale sam też potrzebuję czasem czegoś przed sobą, na co można czekać. Ostatnio chyba właśnie tego mi brakuje - nie bardzo mam na co czekać z myślą „to będzie fajne”. Są raczej kolejne rzeczy do załatwienia, decyzje i problemy. I to też potrafi być przytłaczające, bo człowiek nie ma nawet takiego małego punktu zaczepienia, że za chwilę będzie trochę lżej.
  3. To muszę sprawdzić czy faktycznie umiesz Pewnie słyszałeś w TV o zaatakowaniu starszej osoby, kobiety i braku reakcji ludzi, którzy byli obok. O taką interwencję mi chodzi.
  4. Dzisiaj
  5. @Dryagan troszkę enigmatycznie to napisałeś. Nie wiem, jak mam Ci doradzić cokolwiek, skoro nie wiem, w czym masz problem. Ja przechodzę taki słodko-gorzki okres. Z jednej strony mam szczęśliwą rodzinę, dziecko jest zdrowe i dobrze się rozwija, z mężem się dogadujemy. Z drugiej strony jestem przemęczona obowiązkami i brakuje mi nie tyle przyjaciół, co towarzystwa w ogóle. Zaproponowałam na forum mojego miasta, że założę czat dla mam. Zgłosiła się jedna osoba, ale bardzo sympatyczna i inteligentna. Dobrze nam się rozmawia, kto wie, może się zakumplujemy. Mam tak, że ciągle muszę czekać na coś fajnego, inaczej jest mi smutno i źle. Na wizytę u fryzjera, na paczkę z allegro, nowe buty, przekłucie w nosie itp. Powiedzcie, czy Wy też tak macie?
  6. w przypływie energii rodzę się na nowo raz za razem każdy dzień przynosi inny wyraz twarzy noc deformuje i składa w całość światło decyduje kim będę miło cię poznać jak masz na imię gdzie urodziła się twa dusza och, nie mam na myśli miasta podaj moment, kiedy zacząłeś żyć pozwolę temu odejść nie spodziewam się odpowiedzi gdy wchodzę do pokoju cisza podpowiada mi, co się wydarzy a raczej, co nie jeśli uznam ci się zbliżyć a przytakniesz na moje otwarcie nauczę cię wierzyć spróbujemy popłynąć do magii na tratwie z balonów byś narodził osobowość tak odmienną od tej, którą znasz daj ponieść ku gwiazdom i czeluściom mroku poznaj sztuczki wrogów trzymam blisko pozwalam przemawiać zapamiętując każde słowo na wypadek sztormu czy nie masz nic przeciwko, by poddać się temu? ubzrój się w odwagę i szaleństwo na raty nuda mnie zabija bardziej niż cokolwiek innego ciąglę pakuję się w kłopoty a za dnia zbieram śmieci w białych rękawiczkach niczym chirurg rozcinam słabe organy to i tak nie ma znaczenia dopóki nie dotkniemy śmierci nowy sezon przed nami a czas już nie zwolni dogoni.
  7. Właśnie u mnie jest identycznie. I też to tak nazywam -"fazy".
  8. Żaba Monika

    Co dzisiaj zjadłeś?

    Ha ha, no zdarza się, jeśli coś jest bardzo ostre
  9. Moja mama była Indiach i zachwalała, choć ogólnie ciężko ją namówić na jakieś "inne" jedzenie niż polskie i włoskie. Mówiła tylko, że po indyjskim jedzeniu kupki były piekące xD
  10. Żaba Monika

    Co dzisiaj zjadłeś?

    Tak, choć zostało wymyślone w Szkocji akurat w Wielkiej Brytanii curry jest bardzo popularne i wszyscy Brytyjczycy to jedzą regularnie. Dobre jest indyjskie jedzenie, jest duża różnorodność potraw, ja uwielbiam. Zwłaszcza, że dużo ich potraw jest wegetariańskich i pysznych.
  11. nie potrafiłam się przeciwstawić rodzicom, co do wyboru szkoły średniej. Bardzo chciałam iść do plastyku, byłam nawet na wstępnych kwalifikacjach, gdzie dostałam kilka wskazówek i myślę, że jakoś by mnie przyjęli. Chciałam też iść tam przez wzgląd przez to, że wiem, że w plastyku są po prostu ludzie z innego świata, czyli mojego. Poznałam ich, gdy mieliśmy warsztaty aktorskie, gdzie moja szkoła zaproszona została, a i tak pojwiłam się tylko ja xD - więc wiesz, moje liceum nie było dla mnie. W szkole byłam taką zwariowaną osobą z którą mogłeś się pośmiać, ale nie wiedzili kim byłam naprawdę, bo nie chcieli wiedzieć. Tam liczyła się tylko popularność, bycie grzecznym dla nauczycieli i podłym dla siebie nawzajem i zwłaszcza dla tych, którzy się wyróżniali. NIby miałam kilka osób "swoich", ale nie, to zwyli pozerzy - np. moja najlepsza koleżanka wprost mówiła, że prgnie faceta bogatego i przystojnego, a charakter jest jej totalnie obojętny, a nie wyglądała na tak płytką osobę, co by tłumczyło, że podlizywała się każdemu. A znajomy mówił, że gdyby miał do wybory dwa takie same t - shirty - jeden z logo markowym, a drugi bez logo, to wybrał by ten droższy, no bo prestiż. Mieliśmy w liceum (dziennikarski profil) psychologa, bo tak byliśmy ze sobą pokłóceni. Psycholog organizował jakieś banalne ćwiczenia. Potem zrobiła się jakaś tam paczka, czy kilka grupek, a ja miałam ich w dupie, bo byli tak denni i sztuczni, że tylko poza szkołą miałam kilka osób, które były w moim typie. Jedynie z liceum skorzystałam z j. angielskiego i polskiego, bo to lubiłam. Moi starzy nawet teraz mówią, że żałują, że tak nalegali na liceum ogólnokształcące. No i mam maturę, to też plus. Wagarowałam przez większość lekcji, ale zdałam. Na studia też mnie namawiali, żebym szła na pielęgniarstwo. Wytrzymałam pół roku. No i tyle po mojej edukacji. Potem wybuch choroby, która od dawna już dawała o sobie znać, ale traumatyczne wydarzenia je wyzwoliły. Co do teraz... zapomniałam o tym w sumie. DO mamy zwykle idę po radę, ale nie zawsze, bo wielu kwestiach nie ma racji i już uznałam, że nie warto wszystkiego mówić.
  12. A Tikka Masala to też indyjskie danie? Kiedyś robiłam z chlebkami naan. Wygląda bosko, chyba indyjskie jest dobre, dużo ludzi lubi.
  13. Żaba Monika

    Co dzisiaj zjadłeś?

    Sos ragu to jest włoski sos na bazie warzyw, mięsa i pomidorów, długo się go powinno gotować. Np. bolognese zalicza się do ragu. Paneer to jest indyjski twardy ser, który się smaży lub gotuje i dodaje do curry pokrojony w kostkę. Mam dobry przepis na curry, ale nie będę pisać, bo ma za dużo elementów, a pewnie i tak nikt nie skorzysta. Poppadoms to są takie cienkie placki z mąki z ciecierzycy, o ile dobrze pamiętam. Tak to wygląda.
  14. mała_mi123

    Nasze sny

    Wytrzyj się skoro zrobiłaś się mokra z podniecenia
  15. Tak. Pewnie tak. Mama nazywa to keto, bo czyta tego typu przepisy. Ja mam ochotę zrobić Brownie keto z fasoli. Ale to i tak nie do końca keto, bo są banany no ale dobre.
  16. Nie wiem, czy dokładnie szukasz takiej rady, bo nie jestem od ich ekspertem ale wg mnie dobrze odlozyc jakiś problem na jakiś czas, wyczyścić głowę w miarę możliwości. Po kilku dniach od puszczenia tych wszystkich problemów pojawi się najlepsze rozwiązanie. Tak jak np. naukowcy polegali na swoich snach zamiast rozkminiac zbyt wiele naraz. Człowiek to nie tylko pogon za wszystkim. Nie musisz wszystkiego od razu robić. To życie jest dla Ciebie, a nie Ty dla niego. Robiłam tak, gdy miałam do podjęcia ważną decyzję lub gdy natrętne myśli nie dawały odetchnąć. Planowalam poczekać na "oświecenie" w tym aspekcie. Mózg lubi sam przetrawić problemy bez zbędnej analizy i zwłaszcza bez stresu i presji. Tak jak wyżej piszą... Odpuść. Choć na jeden dzień/ kilka. Nie wiem z jakimi problemami się borykasz, ale moze będzie to jakichś jeden ze sposobów, który Ci przypadnie.
  17. Ach, czyli po prostu sernik na zimno. Teraz wszystko jest marketingowo keto. Tak samo jak bezglutenowe i bezlaktozowe to co zawsze takim było tylko nikt o tym nie mówił.
  18. No. U mnie to powiedzmy od fazy. Jak jest dobrze, to wszystko mnie cieszy, a jak zle, to czuję się najgorszym frajerem 🫪
  19. Większość tych rzeczy, co wymieniasz nie brzmi mi znajomo, ale muszą być dobre.
  20. Dokładnie nie wiem jak ona to robi. To jest taka bardziej pianka, jak ptasie mleczko. Daje zwykły twaróg, a potem miesza z owocowa galaretką i erytrytolem. Czuć ser i galaretkę, mi to trochę przypomina ciasto jak u babci tzw. legumina. I trochę sernik wszystko jest na zimno. Mega szybko to powstaje.
  21. Taki np.sernik wiedeński to sama masa serowa bez ciastowego spodu.
  22. Żaba Monika

    Co dzisiaj zjadłeś?

    Zakładam, że nie ma mąki. Dzisiaj jeszcze nic, a wczoraj smoothie z banana, truskawek i mleka owsianego. Potem makaron z sosem a la ragu, ale z grzybami, plus sałata, wieczorem curry z paneer, jogurt, Mango chutney, poppadoms. Potem loda.
  23. Lucy32

    Nasze sny

    Obudzilam się o 4 rano.a potem.z wielkim trudem zasnęłam jeszcze raz.I się zaczęło ..Sny jak z filmu.Wyszlam z domu...i jak Alicja w krainie czarów Wrocilam do lat dzieciństwa,moje stare mieszkanie u rodziców,koleżanki zmierzające do szkoły,wszystko i wszystkich widziałam tak,jak wtedy gdy byłam w podstawówce,Oczami dziecka..ale swoim umyslem.Nawet ściany na klatce zniszczone,i miejscowa oberża mijana w drodze do szkoły i baby w kuchni uwiijające sie w niej od rana.Byla zima ,szara i zabłocone ulice.Ale ja czułam się obco ,bo przecież ja już nie dziecko.No cofnelam się w czasie do dzieciństwa.Sen bardzo realistyczny.Zbieralam dowody żeby móc komuś udowodnić ,gdzie byłam.W kiosku Ruchu widziałam stare marki papierosów,jakieś Zefiry,Marsy,Klubowe.Cukierki ,słodycze z tamtych lat.Moze nawet jeszcze dalej cofnął mnie wehikuł czasu,jakby jeszcze dalej w szarą posępna komunę. W drogeri stare nazwy proszków do prania które kiedyś miały swoją sławę Widzialam ludzi wnoszących węgiel do piwnicy.Wszystko było jak kiedyś a może i jeszcze bardziej postarzałe a ja uwięziona w tym świecie.Ale też czułam ekscytację i klimat tamtych lat.No kurwa to był sen.
  24. Moja mama jest ostatnią osobą, u której poszukiwałabym wsparcia gdybym się czuła niepewnie.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×