Aktywne wątki (bez zabaw)
Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Cóż... No niektórzy z nas są takimi wolnymi duszami xD A czy to dobrze to już niech inni nie oceniają haha
-
Co do przewozu leków to zazwyczaj na lotniskach dopóty to nie są zastrzyki (aka słynne sterydy) to raczej nie kontrolują, nawet jeżeli to są kraje wysokiego poziomu restrykcji. Byłem w maju w Bergen (Norwegia), byłem i rok temu w Hiszpanii na Kanarach odnoszę wrażenie, że nawet jak masz w podręcznym to dopóty nie są to ilości typu 10 opakowań w blistrach bo to widać na skanerach to mają wywalone. A jeżeli nie masz tego w bagażu podręcznym a walizce to tym bardziej mają na to wywalone. Same odprawy bywają co prawda często stresujące, ale nie ma co się bać. (Mowa o dwóch lotniskach - Chopina w Warszawie i te główne w Gdańsku)
-
Mi robili jak byłem w młodzieżówce w 2013 w WZLP w Olsztynie. Potem dopiero po ataku padaczkowym dostałem cały komplet badań neurologicznych, wraz z rezonansem włącznie (ale MRI robiłem w prywatnej placówce na podstawie refundacji NFZ). Nie byłem od 2013 w żadnym szpitalu psychiatrycznym chociaż niektórzy uważają że dawno powinienem tam był się znaleźć. Było minęło XD
-
Miło, że mój pieseł dał Ci uśmiech
- Dzisiaj
-
Teraz myślę o moim koledze. Mój kolega wygląda jak Enrique Iglesias, bardzo mi się podoba, ale nie mam u niego żadnych szans, dlatego, że jestem brzydka i gruba.
-
Walka z innymi jest niepotrzebna, no chyba że są łamane twoje prawa i zastosowanie znajdują przepisy KK. W takim przypadku nie ma co nadstawiać policzka tylko zadbać o ochronę swej osoby. Wynajmuje się wtedy zazwyczaj dobrych prawników - tzw. walki na drodze sądowej.
-
Rzyg, gadałem z jednym buddyjskim mistrzem, który wkręca, że można się oświecić bez cierpienia, fekalia prawda. Gość zna definicje i formułki, ale nie rozumie sedna. Budda ruszył na bezdomna poniewierką i najpierw musiał cierpieć, potem mógł cierpieć mniej, ale bez cierpienia nigdy by nie został istotą oświeconą, istotą doskonałą. Człowiek bez cierpienia jest dużym dzieckiem czyli przeciwieństwem istoty oświeconej. Opakowali buddyzm w różowy papierek i sprzedają tandetę.
-
Utrata zaufania w związku
Dalila_ odpowiedział(a) na ksynoheks22 temat w Problemy w związkach i w rodzinie
... Życzę Ci żebyś znalazł prawdziwą miłość albo żeby związek z Pauliną mógł trwac w chorobie i zdrowiu... Ale tak jest, że dla jednych związek to bardziej kontrakt a dla innych wbrew światu bycie razem. Czy to nie jest przypadkiem cena tego że oboje są z klasy wyższej, gdzie utrzymanie się w statusie to nie rzadko konieczność by nadal być postrzeganym jako "ja"? Taka refleksja Elita zawsze chciała pozostać zamkniętym kręgiem to było coś co dodawało im w swoich oczach wartości -
W porządku
-
Utrata zaufania w związku
ksynoheks22 odpowiedział(a) na ksynoheks22 temat w Problemy w związkach i w rodzinie
Zdaje sobie sprawę z tego, że powrót nie zawsze jest możliwy. Oczywiście powroty są możliwe ale nie zawsze. Tak czy inaczej póki mogę to staram się wierzyć w to, że uda mi się ją odzyskać i zbudować coś nowego w oparciu o nowe zasady. Pierwszy raz w życiu jestem w takiej sytuacji w której tak mocno pracuję nad sobą po rozstaniu. Przeanalizowałem wszystko i jestem zdyscyplinowany i zdeterminowany, żeby osiągnąć zamierzone cele. Prawda jest taka, że nigdy nie byłem pasywny i nawet w związku cały czas szedłem do przodu. Zdecydowałem się na pomoc ze strony psychologa w celu naprawy tego co we mnie źle działało i mam nadzieję, że to wszystko plus zmiany w moim życiu wpłyną pozytywnie na szanse odzyskania jej. W chwili obecnej jej brak i chęć odzyskania jej stała się dla mnie swego rodzaju katalizatorem do zmian. Oczywiście nie robię tego dla nie, ale dla siebie w nadziei że dzięki temu będę w przyszłości szczęśliwszy sam ze sobą i z kimś z kim będę budować życie - choć cały czas mam nadzieję, że to będzie ona. Wiem, że kwestią rozstania była utrata poczucia bezpieczeństwa. Wiem, że nie tylko z powodu braku szczerości a raczej ukrywania pewnych rzeczy, tylko też tego co ukrywałem - upadłość konsumencka, to informacja na tym etapie relacji która może doprowadzić do wątpliwości. I tak jak wspomniałem to nie tak, że byłem goły i wesoły itd. Kasę cały czas mam, natomiast wiem że te wszystkie rzeczy mogły mnie przestawić w mało atrakcyjnym świetle, bo mogła pomyśleć że skoro jestem w upadłości, to czy może ze mną zakładać rodzinę nie wiedząc ile mam pieniędzy itd i jak wygląda moja sytuacja finansowa. Coraz bardziej zaczyna docierać do mnie taka myśl, że powrót do niej może mi zająć kilka miesięcy, może pół roku albo i dłużej, dopóki wszystkiego sobie nie ogarnę i poukładam. Czy do tego czasu ona będzie z kimś innym? Nie wiem. Czy będzie sobie układać życie na nowo? Zapewne. Czy będzie chciała mnie w tym życiu, kiedy zobaczy że te zmiany się dokonały? Mam nadzieję. Co do leczenia mamy, to dlatego leczymy ją prywatnie bo to jest raz szybsze niż czekanie miesiącami na wyniki - biopsja, rezonanse, tomografy, badania krwi, wycinki itd. Poza tym mama ma nowotwór typu MALT, którego nie da się wyleczyć - trzeba wyciąć kawałek płuca a to kosztuje. Wiem, że moje życie obecnie nie wygląda tak jak w chwili kiedy się poznaliśmy. Ona jest magistrem prawa, ma własne mieszkanie (kupione przez rodziców ale własne), dobrą pracę w agencji mediowej, ambicje itd. Ja w chwili kiedy ją poznałem pracowałem jako szef marketingu w międzynarodowej korporacji. Wynajmowałem mieszkanie 80m2, jeździłem dobrym autem, mam wyczucie stylu i dobrze się ubieram bo jestem taką osobą, która zwraca uwagę na estetykę i to nas łączyło. Ogólnie nie udawałem kogoś kim nie jestem. Natomiast ta cała sytuacja zmieniła trochę moje życie i sprawiła, że ona mogła zacząć patrzeć na mnie z innej perspektywy - mniej atrakcyjnej. Jestem po studniach marketingu, straciłem pracę w międzynarodowej korporacji, jestem za zwolnieniu od psychiatry, aby mieć jakiekolwiek wpływy gotówki co miesiąc a nie dlatego, że się załamałem lub potrzebuje pomocy. Dodatkowo dorabiam sobie jako tynkarz, aby szybciej stanąć na nogi. Wróciłem do rodziców. Niedługo będę musiał pozbyć się auta i przez jakiś czas jeździć czymś gorszym. Przez stres schudłem 8kg i moja sylwetka nie wygląda tak dobrze jak wcześniej (brak regularnych treningów, diety itd). I wiem, że dla niej ten kontrakt między tym co było a tym co jest mógł sprawić, że ona nie chce być ze mną w takim stanie i momencie mojego życia, gdzie walczę każdego dnia o swoje życie. Zwłaszcza, że ona ma 26 lat a ja 34, i myśli o dzieciach ślubie itd. Oczywiście ja też o tym myślę i mieliśmy takie samo spojrzenie na te sprawy i całą resztę, natomiast zdaje sobie sprawę, że będąc teraz na takim etapie życia mogę nie pasować do jej projektu życia i przez to postanowiła odejść. Nie wybielam się. Zdaje sobie sprawę, że najpierw muszę odbudować swoje życie i dopiero wtedy będę mógł myśleć o powrocie, jeśli do tego czasu będzie jeszcze możliwy. W chwili obecnej skupiam się na sobie i na tym aby doprowadzić swoje życie do porządku i wrócić na tory na których byłem w chwili kiedy mnie poznała. Bardzo mnie korci aby do niej napisać, odezwać się ale co miałbym zrobić? Napisać „hej co tam słychać?” „Co robisz?” A co ma być słychać? Od chwili naszego rozstania (26 maja), minęło mało czasu i co ona miałaby z tym zrobić? Uwierzyć mi na słowo, że dokonuje zmian w swoim życiu? Dla niej to co robię, to dopiero początek drogi. Dla niej to, że pracuje po 12h dziennie 6 dni w tygodniu, to sekwencja zdarzeń a nie trwała zmiana. Robię to wszystko aby jak najszybciej stanąć na nogi ale czy tego dokonałem? Jeszcze nie. Wyobraźcie sobie, że budujecie dom. Dzisiaj zalałem fundamenty. Przychodzę do niej i mówię: „Zobacz, zalałem beton, mam plan, za pół roku będą ściany, kupuj firanki!”. Dla mnie dom już powstaje. Ale dla niej? Na razie to jest tylko rozkopana działka i plama betonu. Ona nie wie, czy za tydzień nie braknie mi sił albo czy pogoda nie zepsuje planów. Fakt dokonany dla kobiety to moment, kiedy dom stoi, dach jest pokryty, a ja zapraszam ją na kawę do gotowego salonu. Nie wiem co o tym sądzicie i co mi radzicie, natomiast z każdym dniem coraz bardziej zaczynam myśleć, że aby ją odzyskać to musi się we mnie dokonać realna zmiana. Skoro Paulina przestraszyła się niestabilności i chaosu, to zaufanie i szacunek odzyskam tylko wtedy, kiedy udowodnię, że mój kryzys minął i znowu panuje nad swoim światem -
Oj dziki, dziki, niebieska róża.
-
Świeciły mu oczy Aż się uśmiechnąłem. Co teraz rzadko się zdarza.
-
Czuje złość czasem.
-
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
-
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
-
Dobrze
-
a byłam i nie robią dzieki za odp. Ale miałam kiedyś robione. No i właściwie u mnie to trwa w godzinach- dniach a nie tak krótko. Zapedzilam się
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane