Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aktywne wątki (bez zabaw)

Wyświetlanie tematy w Nerwica lękowa, Forum NERWICA.com, Off-topic, Witam, Oferty, Leki - Indeks leków, Leki, Nerwica natręctw, Miasta, Kroki do wolności, PTSD - Zespół Stresu Pourazowego, Kosz, Depresja i CHAD, Psychologia, Medycyna niekonwencjonalna, Pozostałe zaburzenia, Zaburzenia odżywiania, Problemy w związkach i w rodzinie, Uzależnienia, Odpowiedzi i pytania do psychologa, Zaburzenia osobowości, Twórczość, Literatura, Fotografia/Malarstwo/Rysunek/Rzeźba, Muzyka/Film, Inne, DDA/DDD, Schizofrenia, Socjologia, Zloty, Psychoterapia, Ważne tematy, Czytelnia, Dla Młodzieży i dla Rodziców, Strefa Rodzica, Strefa Młodzieży, Seksuologia, Pandemia, Psychiatria , Poradnie i szpitale psychiatryczne, Sprawy urzędowe, Leki przeciwdepresyjne, Leki przeciwpsychotyczne, Stabilizatory nastroju, Leki przeciwlękowe, Leki nasenne, Leki nootropowe, Stymulanty, Pozostałe, Regulamin Forum i Pod Lupą: Lęk i Zdrowie Psychiczne.

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. Miło, że mój pieseł dał Ci uśmiech
  3. Teraz myślę o moim koledze. Mój kolega wygląda jak Enrique Iglesias, bardzo mi się podoba, ale nie mam u niego żadnych szans, dlatego, że jestem brzydka i gruba.
  4. Dzisiaj
  5. Walka z innymi jest niepotrzebna, no chyba że są łamane twoje prawa i zastosowanie znajdują przepisy KK. W takim przypadku nie ma co nadstawiać policzka tylko zadbać o ochronę swej osoby. Wynajmuje się wtedy zazwyczaj dobrych prawników - tzw. walki na drodze sądowej.
  6. Rzyg, gadałem z jednym buddyjskim mistrzem, który wkręca, że można się oświecić bez cierpienia, fekalia prawda. Gość zna definicje i formułki, ale nie rozumie sedna. Budda ruszył na bezdomna poniewierką i najpierw musiał cierpieć, potem mógł cierpieć mniej, ale bez cierpienia nigdy by nie został istotą oświeconą, istotą doskonałą. Człowiek bez cierpienia jest dużym dzieckiem czyli przeciwieństwem istoty oświeconej. Opakowali buddyzm w różowy papierek i sprzedają tandetę.
  7. ... Życzę Ci żebyś znalazł prawdziwą miłość albo żeby związek z Pauliną mógł trwac w chorobie i zdrowiu... Ale tak jest, że dla jednych związek to bardziej kontrakt a dla innych wbrew światu bycie razem. Czy to nie jest przypadkiem cena tego że oboje są z klasy wyższej, gdzie utrzymanie się w statusie to nie rzadko konieczność by nadal być postrzeganym jako "ja"? Taka refleksja Elita zawsze chciała pozostać zamkniętym kręgiem to było coś co dodawało im w swoich oczach wartości
  8. Zdaje sobie sprawę z tego, że powrót nie zawsze jest możliwy. Oczywiście powroty są możliwe ale nie zawsze. Tak czy inaczej póki mogę to staram się wierzyć w to, że uda mi się ją odzyskać i zbudować coś nowego w oparciu o nowe zasady. Pierwszy raz w życiu jestem w takiej sytuacji w której tak mocno pracuję nad sobą po rozstaniu. Przeanalizowałem wszystko i jestem zdyscyplinowany i zdeterminowany, żeby osiągnąć zamierzone cele. Prawda jest taka, że nigdy nie byłem pasywny i nawet w związku cały czas szedłem do przodu. Zdecydowałem się na pomoc ze strony psychologa w celu naprawy tego co we mnie źle działało i mam nadzieję, że to wszystko plus zmiany w moim życiu wpłyną pozytywnie na szanse odzyskania jej. W chwili obecnej jej brak i chęć odzyskania jej stała się dla mnie swego rodzaju katalizatorem do zmian. Oczywiście nie robię tego dla nie, ale dla siebie w nadziei że dzięki temu będę w przyszłości szczęśliwszy sam ze sobą i z kimś z kim będę budować życie - choć cały czas mam nadzieję, że to będzie ona. Wiem, że kwestią rozstania była utrata poczucia bezpieczeństwa. Wiem, że nie tylko z powodu braku szczerości a raczej ukrywania pewnych rzeczy, tylko też tego co ukrywałem - upadłość konsumencka, to informacja na tym etapie relacji która może doprowadzić do wątpliwości. I tak jak wspomniałem to nie tak, że byłem goły i wesoły itd. Kasę cały czas mam, natomiast wiem że te wszystkie rzeczy mogły mnie przestawić w mało atrakcyjnym świetle, bo mogła pomyśleć że skoro jestem w upadłości, to czy może ze mną zakładać rodzinę nie wiedząc ile mam pieniędzy itd i jak wygląda moja sytuacja finansowa. Coraz bardziej zaczyna docierać do mnie taka myśl, że powrót do niej może mi zająć kilka miesięcy, może pół roku albo i dłużej, dopóki wszystkiego sobie nie ogarnę i poukładam. Czy do tego czasu ona będzie z kimś innym? Nie wiem. Czy będzie sobie układać życie na nowo? Zapewne. Czy będzie chciała mnie w tym życiu, kiedy zobaczy że te zmiany się dokonały? Mam nadzieję. Co do leczenia mamy, to dlatego leczymy ją prywatnie bo to jest raz szybsze niż czekanie miesiącami na wyniki - biopsja, rezonanse, tomografy, badania krwi, wycinki itd. Poza tym mama ma nowotwór typu MALT, którego nie da się wyleczyć - trzeba wyciąć kawałek płuca a to kosztuje. Wiem, że moje życie obecnie nie wygląda tak jak w chwili kiedy się poznaliśmy. Ona jest magistrem prawa, ma własne mieszkanie (kupione przez rodziców ale własne), dobrą pracę w agencji mediowej, ambicje itd. Ja w chwili kiedy ją poznałem pracowałem jako szef marketingu w międzynarodowej korporacji. Wynajmowałem mieszkanie 80m2, jeździłem dobrym autem, mam wyczucie stylu i dobrze się ubieram bo jestem taką osobą, która zwraca uwagę na estetykę i to nas łączyło. Ogólnie nie udawałem kogoś kim nie jestem. Natomiast ta cała sytuacja zmieniła trochę moje życie i sprawiła, że ona mogła zacząć patrzeć na mnie z innej perspektywy - mniej atrakcyjnej. Jestem po studniach marketingu, straciłem pracę w międzynarodowej korporacji, jestem za zwolnieniu od psychiatry, aby mieć jakiekolwiek wpływy gotówki co miesiąc a nie dlatego, że się załamałem lub potrzebuje pomocy. Dodatkowo dorabiam sobie jako tynkarz, aby szybciej stanąć na nogi. Wróciłem do rodziców. Niedługo będę musiał pozbyć się auta i przez jakiś czas jeździć czymś gorszym. Przez stres schudłem 8kg i moja sylwetka nie wygląda tak dobrze jak wcześniej (brak regularnych treningów, diety itd). I wiem, że dla niej ten kontrakt między tym co było a tym co jest mógł sprawić, że ona nie chce być ze mną w takim stanie i momencie mojego życia, gdzie walczę każdego dnia o swoje życie. Zwłaszcza, że ona ma 26 lat a ja 34, i myśli o dzieciach ślubie itd. Oczywiście ja też o tym myślę i mieliśmy takie samo spojrzenie na te sprawy i całą resztę, natomiast zdaje sobie sprawę, że będąc teraz na takim etapie życia mogę nie pasować do jej projektu życia i przez to postanowiła odejść. Nie wybielam się. Zdaje sobie sprawę, że najpierw muszę odbudować swoje życie i dopiero wtedy będę mógł myśleć o powrocie, jeśli do tego czasu będzie jeszcze możliwy. W chwili obecnej skupiam się na sobie i na tym aby doprowadzić swoje życie do porządku i wrócić na tory na których byłem w chwili kiedy mnie poznała. Bardzo mnie korci aby do niej napisać, odezwać się ale co miałbym zrobić? Napisać „hej co tam słychać?” „Co robisz?” A co ma być słychać? Od chwili naszego rozstania (26 maja), minęło mało czasu i co ona miałaby z tym zrobić? Uwierzyć mi na słowo, że dokonuje zmian w swoim życiu? Dla niej to co robię, to dopiero początek drogi. Dla niej to, że pracuje po 12h dziennie 6 dni w tygodniu, to sekwencja zdarzeń a nie trwała zmiana. Robię to wszystko aby jak najszybciej stanąć na nogi ale czy tego dokonałem? Jeszcze nie. Wyobraźcie sobie, że budujecie dom. Dzisiaj zalałem fundamenty. Przychodzę do niej i mówię: „Zobacz, zalałem beton, mam plan, za pół roku będą ściany, kupuj firanki!”. Dla mnie dom już powstaje. Ale dla niej? Na razie to jest tylko rozkopana działka i plama betonu. Ona nie wie, czy za tydzień nie braknie mi sił albo czy pogoda nie zepsuje planów. Fakt dokonany dla kobiety to moment, kiedy dom stoi, dach jest pokryty, a ja zapraszam ją na kawę do gotowego salonu. Nie wiem co o tym sądzicie i co mi radzicie, natomiast z każdym dniem coraz bardziej zaczynam myśleć, że aby ją odzyskać to musi się we mnie dokonać realna zmiana. Skoro Paulina przestraszyła się niestabilności i chaosu, to zaufanie i szacunek odzyskam tylko wtedy, kiedy udowodnię, że mój kryzys minął i znowu panuje nad swoim światem
  9. Świeciły mu oczy Aż się uśmiechnąłem. Co teraz rzadko się zdarza.
  10. a byłam i nie robią dzieki za odp. Ale miałam kiedyś robione. No i właściwie u mnie to trwa w godzinach- dniach a nie tak krótko. Zapedzilam się
  11. W sensie, nie mam pojęcia. Ja dostałem diagnozę padaczki w październiku i 8 miesięcy już się ze mną nic nie dzieje, TK i MRI z kontrastem miałem czyste, dostałem takie podejrzenie na podstawie nieprawidłowego zapisu EEG (które jest już gdzieś na forum). TK, MRI a EEG to nie to samo, w sumie rezonansu nawet zbytnio za często nie robią z powodów psychiatrycznych bo są to koszta, przynajmniej w moim mieście. Najlepiej jak Ci się nudzi to zrób EEG dla świętego spokoju, ale jak byłaś kiedyś w jakimkolwiek szpitalu psychiatrycznym to tam robią na miejscu i pewnie masz zapis w dokumentacji.
  12. burzowo

    Dzisiaj czuje się...

    Dobrze zaczęłam dzień, wcześniej poszłam spać i wcześniej wstalam ,i dobrze się czuje ,teraz magnez ,herbatka.Ale ptaki śpiewają, okno otwarte mam.
  13. To dobrze, Ty też śpij spokojnie.
  14. Elciaa

    czego aktualnie słuchasz?

    Wszystko jest ok, trzymaj się ja lecę spać.
  15. Buddysta wali prawdę prosto w oczy i nie pier%oli się w tańcu.
  16. Skoro mi nie wierzysz nerwico
  17. Wczoraj
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×