-
Postów
2 707 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez MicMic
-
Hmmm no to nie wiem, może chcą też obczaić jaka masz figurę, wiadomo, że chodzi albo o związek albo o seks.
-
Ja po wejściu na 150 nie czułem za dużej zmiany. Ale ja w ogóle po lekach mam wrażenie, że nic się nie zmienia, ale jak proboje odstawić, to mam zjazd.
-
Ale mi? Co ja mam do tego? Ja mówię ogólnie, teoretycznie, że nie widzę nic złego w pytaniu o zdjęcie. W sumie nie wiem o jakich rozmowach piszesz, w sensie przez jaką platformę. Myślałem, że masz na myśli miejsce, gdzie nie ma jak zobaczyć jak ktoś wygląda.
-
Haha, ciesz się, że nie dostałaś na wejście foty kut.asa Ale co złego w pytaniu o zdjęcia w sumie?
-
Nie wiem w jakim idzie kierunku Wasza znajomość. Ja tylko podałem @avesen kontrprzykład do jej tezy, że nie analizuje nigdy żadnej znajomości. Nie miało to nic do waszej relacji.
-
Ale czyja znajomość z kim?
-
Co idzie?
-
Wow, ile tego bierzesz?
-
No a jak się ze swoim chłopakiem poznawałaś, to nie analizowałaś
-
Duży pindol to wcale nie aż taka zaleta jak się wydaje... szczególnie jak partnerka nie jest jakoś specjalnie "rozbudowana" i pojawia się ból. To nie jest jak na pornolach, gdzie lasce na widok dużego ptaka świecą się oczy - przynajmniej w przypadku seksu w związku.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
MicMic odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
Nie mam gotowego przepisu. Wiem, że nie wystarczy sobie powiedzieć "przebaczam, tak uważam". -
Nie, ciągle odczuwam pustkę i brak i mam za dużo wolnego czasu.
-
Co na dzisiaj? - czyli dziennik psychoterapii
MicMic odpowiedział(a) na Dryagan temat w Psychoterapia
Widać w myśleniu u Ciebie wpływ katolickiej myśli. Przechodziłem przez to. Nie uważam, że wybaczenie to tylko decyzja. Tak sam jak miłość, to nie tylko decyzja, jakby chcieli tego katoliccy myśliciele. Myślę, że żeby wybaczyć trzeba najpierw pewne rzeczy przeżyć pozwolić sobie na pewne emocje. I pozwolić sobie na to, żeby jednak nie wybaczyć. Jeśli będziemy pod presją, że wybaczyć musimy - bo tak należy, bo tak jest dobrze, bo tak uczy Jezus - to nie będzie to autentyczne. -
Czemu się rozpadł? Brzmi tajemniczo.
-
Ja tak mam często, choć trochę to oscyluje. W środku czuję do ludzi żal, złość, albo pogardę. Zdarza mi się ich dehumanizować, szczególnie widząc jak zachowują się w ruchu miejskim po Warszawie, albo w necie, gdzie już w ogóle bardzo o to łatwo - gdy ktoś ma inne poglądy na ważne dla mnie tematy, gardzi biedniejszymi itp. Albo gdy muszę zrobić zakupy w sklepie, z czym mam spory problem. Albo gdy muszę stać w kolejce,UB iść do zatłoczonego miejsca. Wtedy zachowuję się jak psychopata - potrafię drzeć mordę, mówiąc np. "skąd tu tyle tego kurestwa dzisiaj" itp. Raz jak ktoś na mnie zatrąbił (czego nie powinien był robić), to goniłem chłopa motocyklem. Na skrzyżowaniu wyszedł i wzywał pomocy. Potem, gdy ochłonąłem, było mi głupio jednak i zrobiło mi się bardzo go żal, bo okazało się że to jakiś dziadek 60 letni. Tak więc mam też taką część bardzo opiekuńczą i empatyczną. Te dwie części często walczą ze sobą. Potrafię więc być w zachowaniach dosyć skrajny.
-
O matko, nawet nie wiem czym są te wszystkie substancje. Widzę jestem grzecznym chłopcem i nie znam życia jednak.
-
To prawda, ewolucja działa bardzo wolno. A w wyniku rewolucji przemysłowej i industrializacji zmiany następują z niespotykaną do tej pory szybkością. Możliwe, że np. depresja jest po prostu sposobem organizmu na poszukiwanie wsparcia wśród osób z najbliższego otoczenia, w najbliższej grupie. W takich grupach żyliśmy zdaje się wtedy, gdy nasze emocje się kształtowały, ewolucyjnie właśnie. Tylko, że teraz ludzie mają się wzajemnie w dupie, żyją w oderwaniu od siebie i zależy im głównie na powielaniu majątku i konsumpcji dóbr, toteż ten mechanizm poszukiwania wsparcia trochę przestał działać.
-
Mam już dość ciągłego kłamania na temat mojej sytuacji. Zaczynam przez to unikać ludzi
MicMic odpowiedział(a) na robertina temat w Socjologia
Dzięki problematyzowanu powstała Twoja ukochana psychologia i szkoły terapeutyczne W porządku, ja tylko poczekam na jakiś dowód, że mówienie komuś o jego decyzyjności i sprawczości zawsze prowadzi jedynie do pozytywnych zmian, a nie służy de facto owe rady udzielającemu - np. pozwala uniknąć poczucia bezradności i smutku (co przecież zmniejszy produktywność! Wszak trzeba non stop działać, nieważne czy z sensem, ważne by ciągle być w ruchu!). A może właśnie takie gadanie niszczy druga stronę? Upokarza, wzbudza poczucie winy, dyscyplinuje, robi z cierpiących małe automaciki, które muszą zasłużyć na pomoc? Które nie są ważne same w sobie, a jedynie wtedy, gdy są w stanie się podporządkować i działać zgodnie z wolą innych? -
Mam już dość ciągłego kłamania na temat mojej sytuacji. Zaczynam przez to unikać ludzi
MicMic odpowiedział(a) na robertina temat w Socjologia
Psychologia mówi o decyzyjności? Od kiedy to? Masz na myśli chyba jakieś konkretne szkoły terapeutyczne albo inne modne idee, które w kulturze sobie fruwają od płaszczykiem naukowości. Psychologia nie może zajmować się decyzyjnością, bo nie jest do tego uprawniona - po prostu. To nie jest w ogóle miejsce dla jakiejkolwiek nauki szczegółowej, przynajmniej na ten moment. Używanie słowa "decyzyjność" w tym kontekście jest tylko sprytnym zabiegiem, który ma na celu przerzucić odpowiedzialność na jednostkę - niezależnie od tego czy o rzeczywistej wolności możemy w ogóle mówić. EOT. No, wiadomo, lepiej zostać przy prymitywnych wyjaśnieniach, żeby się specjalnie nie zmęczyć myśleniem. No i konkretne grupy społeczne też zyskują na takiej prymitywnej narracji. No właśnie, pytanie. Ciężar dowodu, że wasze gadanie i upraszczanie pomaga jest po waszej stronie. Ja nic nie pisałem o praktycznych konsekwencjach - nie twierdzę co jest lepsze, tylko problematyzuję. Jeśli twierdzisz, że to co mówię jest nieprawdą, udowodnij. Nic się nie zmienia, bo co? Ale to może problem leży w zindywidualizowanym, skupionym na sobie społeczeństwie, a nie w danej osobie? Społeczeństwie, które goni za akumulacją kapitału kosztem słabszych. Gdzie wspólnotowość przestaje mieć znaczenie? I może ten właśnie stan rzeczy eksploatuje psychologia, czy też bardziej pewne idee lub nurty myślowe w naszej zachodniej kulturze obecne. Dla sedna argumentu nie ma to jednak znaczenia. Podkreślę to kolejny raz - waszym obowiązkiem jest dowód, że akurat w tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją, że "ktoś znajduje powód", czy też modne, acz prymitywne, jak małpa (z całym szacunkiem dla małp), powtarzanie "to Twoja decyzja".