MicMic
Użytkownik-
Postów
2 063 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez MicMic
-
Może border, może jakiś zdezorganizowany styl przywiązania. Jakoś przez te wszystkie lata nie znalazłem remedium.
-
Problem u mnie jest taki, że mi się to włącza nawet jak są spełnione. Bo nigdy nie można być pewnym na sto procent. Radzę sobie tak, że staram się być bardzo ostrożny, nie wkręcać sobie nikogo za bardzo, siłą woli zmniejszać tempo. Odpuszczać jak za bardzo mi emocje wywalą w kosmos. Kiedyś jeszcze próbowałem się po prostu wiązać z osobami, które aż tak mi się nie podobają... Ale to też jest problematyczne na dłuższą metę. Ale czasem się tego nie uda w porę opanować.
-
Nie wiem czy wrodzony. Na pewno bardzo wczesny. To jest jakaś trauma związana z porzuceniem. Pamiętam takie dziwne akcje jak pojechałem do jakiegoś sanatorium, jeszcze w podstawówce, chyba z 10 lat miałem. Wszystkie dzieci jakoś w miarę normalnie egzystowały, nawet moja siostra. A ja prawie non stop ryk, a to trwało z dwa miesiące. Pamiętam, że tak to trochę czułem wtedy, jakby się wszystko rozpadało na kawałki, łącznie ze mną. Jakby świat znikał. I gdy ktoś ważny, realnie bądź tylko hipotecznie znika, to się to włącza. Jestem tylko zaskoczony, że w takim momencie. Taki tryb małego dziecka, dla którego całym światem jest opiekun. Opiekun znika, to i świat znika. Albo opiekun tylko może zniknąć jest jakoś niepewny, to bobo w środku już szaleje.
-
Xd no aż taki tępy nie jestem, żebym nie widział, że to przenośnia xd
-
Chyba tak do końca nikomu ufać nie można... Tak na sto procent. Niekoniecznie musi Ci odrazu wbijać nóż w plecy.
-
Już dziś sporo zużyłem. Coś nie moge znaleźć Xanaxu, miałem go na takie ekscesy. Trochę straciłem dziś kontrolę nad swoim umysłem. Dorosły we mnie poszedł sobie na przerwę, a przyszło wielkie bobo Bobo czuje milion razy mocniej I perspektywę ma wąska jak szpara w drzwiach Nie ma żadnej sprawczości Jeden fałszywy krok, a wszystko zniknie.
-
Jakaś derealizacja to może, chuj wie
-
Ojojoj Ojojoj Chyba nie miałem tak od rozstania... Teraz to mi łzy do oczu nachodzą.
-
Ojojoj Ojojoj źle źle Nawet to końca nie umiem stwierdzić co mi jest... Się jakoś wszystko rozpada na kawałki... Płytki oddech... Niczym się nie mogę zająć... O /cenzura/ chodzi... Jakbym za szybą Się znajdował niezbyt widzialną W takich momentach starałem się pisać pamiętnik, czy coś w tym rodzaju Ale czuję się jak sparaliżowany Ludzie zdają się być jak zombie
-
Może zacznij od podcastow na dowolny temat? O literaturze? O filozofii? O kinie? O teatrze? O psychologii? W sumie temat bez znaczenia, skoro dopiero zaczynasz szukać hobby, to trzeba po prostu próbować, aż coś Cię choć trochę zainteresuje. Podcastów owych nie trzeba 'robić'. Po prostu się coś, nawet biernie, zgłębia.
-
Tak. Tu nie chodzi o urazę.
-
Nie wiem, to chyba raczej echa trudnych rzeczy z dzieciństwa. Przynajmniej intensywność emocji o tym świadczy. Bo to jest jakiś bardziej ogólny ból, że przypominają się wszystkie w miarę świeże, ważne relacje. To pewnie racja. Żal jakiś na pewno, ale niekonieczne tak intensywny, jak to, co dziś się ze mną dzieje. Trochę się sypię.
-
Ajć, popatrzyłem na moje misie z dzieciństwa i zacząłem ryczeć jak pojebany. Jakieś mam flashbacki mojej byłej, (którą myślałem, że mam już przepłakaną), mojej matki, moich crushow. Nie wiem ocb.
-
Ale Ty to doraźnie bierzesz, jak Xanax?
-
Wrócił mi poranny, dosyć silny lęk. W nocy się wybudzałem kilkukrotnie. Nieciekawie.
-
Nooo, wielki Mic tak mówi! Klękajcie, biedne stworzonka!
-
Ale to ludzie wymyślają owe dogmaty, więc wypadałoby żeby były wewnętrznie spójne.