Ale dlaczego? Ja w poprzedniej pracy (etat po 8h dziennie) nie miałam kompletnie czasu na swoje zainteresowania, jak przychodziłam po pracy, to obiad, ogarnięcie się, chwila odpoczynku przed kompem i spać. A w tej chwili (powiedzmy że jestem teraz freelancerem ) dopiero mam czas na realizację swoich zainteresowań. Więc jest raczej odwrotnie - osoba na etacie nie ma czasu na życie osobiste, hobby, itp, a osoba bezrobotna ma sporo czasu na samorozwój, na hobby, sporty, czytanie, itp. Osoba bezrobotna teoretycznie powinna mieć o wiele bogatsze życie niż osoba pracująca. Chyba, że ta pracująca osoba ma niezwykle interesującą pracę.
No, to jest beznadziejne w takiej zwykłej pracy. Człowiek w ogóle nie żyje, jego życie jest zredukowane do zaspakajania najbardziej prymitywnych potrzeb. A potem mu przy wypłacie plują w twarz i mówią, że jego praca jest pięć razy gorsza niż praca Anglika czy tym podobnego.