-
Postów
1 550 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Verinia
-
Okej, zatem źle zrozumiałam, co masz na myśli, bo przywołałeś przykład ze sklepem i jazdą autem, co mnie zmyliło. To co opisujesz, to taka "zmarzlina" emocjonalna. Jak się zachowujesz wobec ludzi? Jesteś chłodny? Mam podobnie, ale nie do końca jest tak samo. Ja bardzo często się nudzę, tak jak i nudzę się innymi. Jednak odczuwam emocje, ale na niskim poziomie. Nie znam Twojej historii i brakuje mi w Twoim opisie bardziej szczegółowych elementów, dlatego na pewno nie zamierzam Cię analizować.. Brak emocji, obojętność, anhedonia może występować w wielu zaburzeniach, problemach. Jest tak wiele zaburzeń osobowości. Piszesz, że nawet przykra wiadomość nie zrobi na Tobie wrażenia. Wiesz, też tak mam. Posiadasz empatię? Nie dogadujesz się z ludźmi i ich nie rozumiesz. No właśnie. Tutaj też mogę powiedzieć, że mam podobnie. Nie odczuwam przynależności. Właściwie to już kilkanaście lat temu uderzyło mnie mocne uczucie i nawet obraz w głowie ---> przepaści między mną a reszta społeczeństwa i tego już nie da się zmienić. Jestem pogodzona, że nie znajdę sposobu na znalezienie kogoś z kim się dogadam. To jest męczące i serio... Już nie mam siły, by męczyć się przy poznawaniu kogoś, bo większość mnie irytuje i kończy się na tym, że robię się złośliwa i odpycham tę osobę lub traktuję ją źle. Z czego to u mnie wynika? Mam teorię, ale w moim mieście tego nie zbadam. To zadupie Dobra. Napisałam te rady, bo skupiłam się na tym, co podałeś jako przykład. Zmiana otoczenia pomaga, ale przy lżejszych problemach, gdy chcemy poczuć się lepiej. Jeśli sprawa jest większego kalibru, to trzeba się zastanowić z czego to wynika. Tak jak pisałam nie znam Twojej historii. Mam słabą pamięć jeśli chodzi o użytkowników. Tak trudno mi cokolwiek powiedzieć i doradzić, bo sama mam problem z odczuwaniem emocji, ale też nie do końca. Coś tam jeszcze się tli, bo jestem dość ekspresyjna wśród ludzi, ale nie lubię rozmawiać z kimś długo. Bardzo mnie to nudzi i szukam większych bodźców. No właśnie, szukam czegoś, co mnie "obudzi" szukając gratyfikacji i zastrzyku adrenaliny i dopaminy. Jako osoba biorąca leki na ChAD jestem stłumiona, by być grzeczna, co nie do końca działa - na szczęście. Im większa dawka leków, tym mniej czuję i mniej mi się chce. Tutaj piszę o sobie. Taka pustka może wynikać z wielu powodów. Zachęcam zatem do analizy siebie. No chyba, że już wiesz z czego to wynika. Możesz mi napisać jeśli chcesz. Chętnie przeczytam. Jestem tutaj bezużyteczna, bo nie mam na to antidotum, jednak chętnie wysłucham.
-
Kurwa! Sny też mam szalone...
-
Ciężko znaleźć sens, gdy czujesz się jak już zbędny trup. Najgorszy i pogardzany. Euforia zmienia mnie w osobę, która wszystkim się zachwyca do granic szaleństwa
-
Automatyzm jazdy do domu jest normalna sprawą. Tak samo jak kupowanie bez zastanawiania się. Nie widzę tutaj braku emocji. To nie są czynności wymagające emocji. Nie wyobrażam sobie fascynując się tym samym sklepem. W zasadzie brak jakichkolwiek zmian w dniu bywa nużąca i może powodować frustrację i brak poczucia sensu. Może przyczyną jest to, że od lat niczego nie probujesz zmienić, choćby zmiany rutyny. Warto znaleźć coś, co Cię pochlonie. Nie jest to łatwe, więc warto zacząć od choćby zmiany czegoś w ciągu dnia, choćby glupi spacer w inne miejsce. Samo nic się nie zmieni. Jeśli nic nie czujesz, to moze oznaczać nudę. Tak moze być, ale nie mówię, że jest tak akurat u Ciebie. Wyjść poza schemat, znaleźć cel - sama do tego dążę. Dni nie powinny być cały czas takie same, bo to durny dzień świstaka, który po prostu nas zamraża, zamiast popychać do przodu.
-
Nadejście spóźnionego okresu
-
Czyli moje rady były bezsensowne, bo to z czym się wiążesz, to nie są jakieś problemy lub decyzje do odczekania. To są powazne, bolesne sprawy i jest ich wiele, a nie jedna. Nie dziwie się oczywiście i nie jestem w stanie Ci powiedzieć, co można zrobić, bo takie rzeczy nie nigdy nie dotyczyły. Jedynie co wspólnego w tym temacie, to operacja mojej mamy W zasadzie wtedy się nie przejmowałam. Albo dlatego, że czułam, że będzie dobrze, albo brak mi takiego wczucia się w te sprawy. Dopiero po czasie ton do mnie dotarlo, jej cierpienie. Na szczęście Sprawy poszły pomyslnie. Jest zdrowa, a ja ubolewam, bo wtedy nie czułam nic tylko teraz. Czasem wybiegam w przyszłość i się zamartwiam, co moze się stać komuś z bliskich, chociaż nic teraz na to nie wskazuje. Nic dziwnego, że czujesz się okropnie. Mam nadzieję, że wszystko się poukłada. Szczerze Ci tego życzę.
-
w przypływie energii rodzę się na nowo raz za razem każdy dzień przynosi inny wyraz twarzy noc deformuje i składa w całość światło decyduje kim będę miło cię poznać jak masz na imię gdzie urodziła się twa dusza och, nie mam na myśli miasta podaj moment, kiedy zacząłeś żyć pozwolę temu odejść nie spodziewam się odpowiedzi gdy wchodzę do pokoju cisza podpowiada mi, co się wydarzy a raczej, co nie jeśli uznam ci się zbliżyć a przytakniesz na moje otwarcie nauczę cię wierzyć spróbujemy popłynąć do magii na tratwie z balonów byś narodził osobowość tak odmienną od tej, którą znasz daj ponieść ku gwiazdom i czeluściom mroku poznaj sztuczki wrogów trzymam blisko pozwalam przemawiać zapamiętując każde słowo na wypadek sztormu czy nie masz nic przeciwko, by poddać się temu? ubzrój się w odwagę i szaleństwo na raty nuda mnie zabija bardziej niż cokolwiek innego ciąglę pakuję się w kłopoty a za dnia zbieram śmieci w białych rękawiczkach niczym chirurg rozcinam słabe organy to i tak nie ma znaczenia dopóki nie dotkniemy śmierci nowy sezon przed nami a czas już nie zwolni dogoni.
-
Moja mama była Indiach i zachwalała, choć ogólnie ciężko ją namówić na jakieś "inne" jedzenie niż polskie i włoskie. Mówiła tylko, że po indyjskim jedzeniu kupki były piekące xD
-
na sen biorę chlorprotiksen
-
nie potrafiłam się przeciwstawić rodzicom, co do wyboru szkoły średniej. Bardzo chciałam iść do plastyku, byłam nawet na wstępnych kwalifikacjach, gdzie dostałam kilka wskazówek i myślę, że jakoś by mnie przyjęli. Chciałam też iść tam przez wzgląd przez to, że wiem, że w plastyku są po prostu ludzie z innego świata, czyli mojego. Poznałam ich, gdy mieliśmy warsztaty aktorskie, gdzie moja szkoła zaproszona została, a i tak pojwiłam się tylko ja xD - więc wiesz, moje liceum nie było dla mnie. W szkole byłam taką zwariowaną osobą z którą mogłeś się pośmiać, ale nie wiedzili kim byłam naprawdę, bo nie chcieli wiedzieć. Tam liczyła się tylko popularność, bycie grzecznym dla nauczycieli i podłym dla siebie nawzajem i zwłaszcza dla tych, którzy się wyróżniali. NIby miałam kilka osób "swoich", ale nie, to zwyli pozerzy - np. moja najlepsza koleżanka wprost mówiła, że prgnie faceta bogatego i przystojnego, a charakter jest jej totalnie obojętny, a nie wyglądała na tak płytką osobę, co by tłumczyło, że podlizywała się każdemu. A znajomy mówił, że gdyby miał do wybory dwa takie same t - shirty - jeden z logo markowym, a drugi bez logo, to wybrał by ten droższy, no bo prestiż. Mieliśmy w liceum (dziennikarski profil) psychologa, bo tak byliśmy ze sobą pokłóceni. Psycholog organizował jakieś banalne ćwiczenia. Potem zrobiła się jakaś tam paczka, czy kilka grupek, a ja miałam ich w dupie, bo byli tak denni i sztuczni, że tylko poza szkołą miałam kilka osób, które były w moim typie. Jedynie z liceum skorzystałam z j. angielskiego i polskiego, bo to lubiłam. Moi starzy nawet teraz mówią, że żałują, że tak nalegali na liceum ogólnokształcące. No i mam maturę, to też plus. Wagarowałam przez większość lekcji, ale zdałam. Na studia też mnie namawiali, żebym szła na pielęgniarstwo. Wytrzymałam pół roku. No i tyle po mojej edukacji. Potem wybuch choroby, która od dawna już dawała o sobie znać, ale traumatyczne wydarzenia je wyzwoliły. Co do teraz... zapomniałam o tym w sumie. DO mamy zwykle idę po radę, ale nie zawsze, bo wielu kwestiach nie ma racji i już uznałam, że nie warto wszystkiego mówić.
-
A Tikka Masala to też indyjskie danie? Kiedyś robiłam z chlebkami naan. Wygląda bosko, chyba indyjskie jest dobre, dużo ludzi lubi.
-
Tak. Pewnie tak. Mama nazywa to keto, bo czyta tego typu przepisy. Ja mam ochotę zrobić Brownie keto z fasoli. Ale to i tak nie do końca keto, bo są banany no ale dobre.
-
Nie wiem, czy dokładnie szukasz takiej rady, bo nie jestem od ich ekspertem ale wg mnie dobrze odlozyc jakiś problem na jakiś czas, wyczyścić głowę w miarę możliwości. Po kilku dniach od puszczenia tych wszystkich problemów pojawi się najlepsze rozwiązanie. Tak jak np. naukowcy polegali na swoich snach zamiast rozkminiac zbyt wiele naraz. Człowiek to nie tylko pogon za wszystkim. Nie musisz wszystkiego od razu robić. To życie jest dla Ciebie, a nie Ty dla niego. Robiłam tak, gdy miałam do podjęcia ważną decyzję lub gdy natrętne myśli nie dawały odetchnąć. Planowalam poczekać na "oświecenie" w tym aspekcie. Mózg lubi sam przetrawić problemy bez zbędnej analizy i zwłaszcza bez stresu i presji. Tak jak wyżej piszą... Odpuść. Choć na jeden dzień/ kilka. Nie wiem z jakimi problemami się borykasz, ale moze będzie to jakichś jeden ze sposobów, który Ci przypadnie.
-
No. U mnie to powiedzmy od fazy. Jak jest dobrze, to wszystko mnie cieszy, a jak zle, to czuję się najgorszym frajerem
-
Większość tych rzeczy, co wymieniasz nie brzmi mi znajomo, ale muszą być dobre.
-
Dokładnie nie wiem jak ona to robi. To jest taka bardziej pianka, jak ptasie mleczko. Daje zwykły twaróg, a potem miesza z owocowa galaretką i erytrytolem. Czuć ser i galaretkę, mi to trochę przypomina ciasto jak u babci tzw. legumina. I trochę sernik wszystko jest na zimno. Mega szybko to powstaje.
-
Wczoraj zrobiłam barszcz biały na zlecenie dwóch osób w domu. Nie lubię tej zupy, ale bardzo dobrze gotuję więc moja wersja mi smakowała zrobiłam też makaron z pesto z pomidorów, tuńczykiem, parmezanem, czerwoną cebulą i ogórkiem konserwowym. Wyszło git i znów usłyszałam, że nie powinnam gotować, bo sobie dokładają ( ale jak nie gotuję, to też źle) nie żebym się chwaliła, ale się chwalę. Wleciał keto sernik, który zrobiła moja mama i jest to mega. No i arbuz - mój ulubiony owoc. Dzisiaj piję drugą kawę cappuccino z doppio, bo samo cappuccino jest za słabe i nie czuję smaku kawy.
-
Zrzucamy zbędne kilogramy. Dieta dzień po dniu.
Verinia odpowiedział(a) na Michuj temat w Zaburzenia odżywiania
-9,5 -
Często lekarze są debilami, albo ignorantami, dlatego zalecam wyszukać na własną rękę działanie lekow, które dostajesz lub chcesz brać.
-
Pregabalina nie jest lekiem stosowanym na bezsenność, chyba że towarzyszy zaburzeniom lękowym lub bólem. Przy pierwszych dniach stosowania może powodować senność, ale potem zwykle to mija i może nawet dodawać energii. Nigdy nie biorę pregabaliny wieczorem, bo to nie jest coś, co poprawi mój sen a działanie znika po 6 godzinach, co dla mnie jest marnowaniem leku. Stosuję ją na zaburzenia lękowe i na polepszenie nastroju.
-
Pregabalina XR nie jest stosowana przy zaburzeniach lękowych. Jest to zwykle wypisywane przy innych dolegliwościach jak np. ból neuropatyczny. XR stosuje się wieczorem po posiłku. Jej maksymalne stężenie przychodzi po około 8 godzinach i trwa mniej więcej 5-12 godzin. Pregabalina IR - czyli ta szybko uwalniająca się jest stosowana przy zaburzeniach lękowych, działa po mniej więcej godzinie przy wzięciu ją na czczo i po 3 godzinach po wzięciu ją po posiłku i zjedzenie czegoś przy wzięciu tego leku o 30% zmniejsza siłę działania leku. Bierzesz wtedy 2-3 razy na dobę. Kiedyś prosiłam o formę XR, ale jej nie dostalam, pewnie dlatego, że nie jest to stosowana postać leku na lęk, mimo że to ta sama substancja.
-
-
Chciałabym się poddać czemuś, co mnie wciągnie tak mocno, że zapomnę o sobie.
-
Tak, to prawda Pozdrawiam
-
Ooo. To masz spokój