Oglądałam to kiedyś, ale być może nie zrozumiałam głębszego przesłania.
Dla mnie to był film o gościu, który chciał uciec od społeczeństwa i zamieszkał w naturze, tylko że był do tego kompletnie nieprzygotowany ani się na tym nie znał. Trochę irytujące było to, że zmarł z własnej głupoty tak naprawdę, śmierć jaką sobie zafundował też musiała być dosyć nieprzyjemna.