-
Postów
1 006 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Pokraka
-
Ale ona się nie wchłania przez skórę tylko jest syntetyzowana w skórze z cholesterolu pod wpływem UVB. Tak, jednakowoż wole zaznaczyć żeby się nie dopuszczać się grabieży dóbr intelektualnych.
-
Ludwik Jerzy Kern
-
DIETA Najpierw: Jeta, Jeta, Jeta… Potem: Koniec, Kropka, Dieta. Poniedziałek: Sucharka kawałek. Wtorek: Pomidorek. Środa: Płatki i woda. Czwartek: Jabłuszko tarte. Piątek: Ryby kawalątek. Sobota: Trochę kompota. Niedziela: Surówki małowiela. Mija tak Parę tygodni, W końcu Przestajemy być Głodni. Coraz nam Zmniejsza się Ciało, I jak już Niewiele Zostało Wkładamy na siebie Śmiało Białą Niewinną Sukienkę I nabywamy małą, Zgrabną, Dziecinną Trumienkę…
-
Tak, jednak to wymaga uczciwości przed samą sobą. Wielu ludzi lubi się okłamywać co do tego ile faktycznie pożera.
-
Nie tuczą poszczególne potrawy/produkty a dodatni bilans energetyczny.
-
Rozumiem
-
Gdzie tam, ibuprofen z pseudoefydrynką, plus witamina C 500 jakaś o przedłużanym uwalnianiu. Tylko łykanie leków gdy nie możesz się wygrzać jakoś słabo daje rady, albo to sam fakt siedzenia w pracy osłabia działanie, bo wróciłam do domu i już jest lepiej
-
Źle się czuje, zimno mi i telepie. Nałykałam się leków ale o tej godzinie to nic nie podziała poza łóżeczkiem ciepłym. trzeba jeszcze wytrzymać do końca dnia.
-
To ona ma to samo, nogi ją bolą i jej pomaga ta dawka 30 000 od lekarza. Też nie wiem gdzie u nas robią, poczekam aż będzie jakiś projekt by za darmochę się wkręcić. Mnie dziewczyny z pracy wysyłają na kolonoskopię i mówię by się odczepiły od mojej dupy, takie koleżanki gdyby mogły to by zajrzały
-
Tak, niby tak jest, ale to ważne by powiedzieć i przytulić. Ja jestem takim niekochanym dzieckiem, albo bardziej takim, które nie czuło się kochane. Tato to wiadomo dużo pracował i miał swoje dysfunkcje, które mu nie pozwalały, natomiast moja mama to długa historia na inna sesję. Ja przytulam i codziennie mówię, że kocham.
-
Przy okazji zapytam mamy bo to ciekawe dla samej siebie bo pamiętam wyniki badań, że się zagęściły.
-
A moja mama to brała udział w jakimś programie profilaktycznym osteoporozy to dostawała jakieś zastrzyki
-
Moja koleżanka z biurka obok ma od lekarza jakąś zawrotną dawkę 30 000 ale to nie bierzesz wtedy codziennie. A ja nie wiem jakie mam kości, po 3 ciążach może i ser szwajcarski.
-
Ja mam leniwe jelita, mnie nic nie rusza, śledzie z mlekiem i z ogórkiem kiszonym? Spoko. Nawet jak złapię rota wirusa to tylko brzuch mnie boli. 25 gram na dobę w moim przypadku to za mało muszę oscylować w górnych granicach co nie jest łatwe przy redukcyjnym limicie kalorii
-
Ja głównie kosmetyków, ale te czasem tez bo lubię różne o żywieniu oglądać. Teraz moją "obsesją" jest błonnik i woda Życie jest ciężkie to niech chociaż sranie będzie lekkie
-
Tak, ktoś był dziwakiem, gburem, chamem wtedy po prostu. A mój tako był człowiekiem tak naprawdę bardzo empatycznym, całe dzieciństwo mieliśmy zwierzęta, które nie my ale tato przyprowadzał do domu uratowane Bóg wie skąd. Nie potrafił powiedzieć kocham, ale dla nas robił wszystko. No nic.
-
Sorry, ja tak napisałam ale to nie była pretensja ani próba wywołana w Was jakiegoś poczucia winy i wywołania do rozmowy. Ja tak sobie gadam.
-
Nie, mój ojciec całe życie był autystykiem (choć w jego dzieciństwie nikt nie stawiał takich diagnoz) po prostu całe życie był wycofanym milczkiem a jak już się odezwał to pierdolną jak łysy warkoczami. Z tego powodu nietaktowne zachowania nie były dla nas zaskoczeniem ani żadną zmianą całe życie się tak zachowywał
-
Otępienie czołowo-skroniowe, mój tato był autystykiem wiec pewnie dość późno zostało postawione rozpoznanie. Pierwsze symptomy to nietaktowne zachowania społeczne, łamanie norm społecznych, brak zahamowań, wycofanie z życia rodzinnego. Tak, więc rzeczy nie do zauważenia u ludzi ze spektrum. W sumie tak ale do takiego przygnębiającego tematu to tym bardziej nikt się nie przyłączy
-
Dobra, kończę ten nieprzyjemny temat bo tylko ludzi odstrasza od rozmowy a to maja być precle
-
Ja się pocieszam, że nie ma całego płata czołowego, większość czaszki jest wypełniona płynem rdzeniowo mózgowym, zdaniem neurologa, nie ma tam już niczego gdzie mogła by istnieć samoświadomość, wiec nie cierpi w tym sensie. Wiem to straszne ale mnie pociesza taka myśl, że nie wie w jak okropnej sytuacji jest.
-
Tak, ale bardzo jej ciężko, ma też w sobie dużo żalu, bo zawsze była sama i nigdy go nie było jak potrzebowała a teraz ma chorego do opieki. Dużym plusem jest jednak, że mieszkają z mini siostra i szwagier, no i my blisko to zawsze pomożemy co trzeba. Nie wiem, wszystko odkładał, że będzie robił na emeryturze, a zaraz po przejściu zaczął chorować. Owszem pomógł nam na starcie w życie ale zapłacił za to bardzo wysoką cenę I to jest bardzo smutne. Ja wchodząc, w życie wiedziałam jedno nie będę żyła w takim związku na odległość. Drugie teraz, że nie ma co odkładać życia na potem bo nie wiadomo czy będzie jakieś potem.
-
Chuj, dupa i kamieni kupa.
-
Nigdy nie byłam mocno związana z tata, wiecznie pracował, jak nie zagranicą to w Polsce po 12 godzin. Był jak "Bóg" wielki nieobecny, niby nas kochał i żywił ale nikt go za bardzo nie widział, miał nas przyjść ukarać jak będziemy niegrzeczni, co nigdy nie następowało. Może to straszne, ale z drugiej strony teraz nam lżej bo możemy wszystko tak bardziej na chłodno. @Żaba Monika dziękuję
-
Spoko, ogólnie to tak lepiej wszystko zawczasu uregulować. My się nie spodziewaliśmy, bo tata ma tylko 73 lata. Miał 71 gdy zaczęliśmy zauważać objawy choroby i w 2 lata, z człowieka aktywnego pracującego itd do pustej skorupy człowieka. Teraz to już po śmierci się wszystkim zajmiemy.