aniam97
Użytkownik-
Postów
319 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez aniam97
-
oni spokornieli, juz nie są nieprzyjemni ale i tak duzo jest nie tak, ale oni nie muszą być obok, teraz w glowie slysze to co najgorsze i to jest jakk niepokonany zywiol
-
Widzę już ze rzeczy zależą ode mnie i mnie to zmiata z planszy
-
To przeprowadzka z wynajmowanego pokoju w Wawa do innego czyli już nie mieszkam z rodzicami. Dziękuję za życzliwość ale jeszcze człowiek dużo by opowiadał.
-
Chcę się przeprowadzić, oglądam pokoje. Jest właściciel i właścicielka oprowadzają mnie. A ja widzę tylko niezadowolone ze mnie miny moich rodziców. Robię wszystko, obserwuję uważnie ich mimikę, jestem miła, mówię co chcą usłyszeć. A ja ciągle nie trafiam. Chę być z nimi jak najkrócej bo im dłużej mnie widzą tym bardziej oceniają i widzą że coś jest ze mną strasznie nie tak, nie powinnam istnieć. Kiedy jestem w pracy –tak naprawdę jestem w szkole, mam 8–10 lat. Wszystko jest zimne i samotne. Jestem niepasującym dziwakiem. Inne dzieci mnie lubią. Albo są ambiwalentne, nie wytrzymują. Mam w głowie pustkę i nie wytrzymujęwewnęytrznego napięcia. Nigdy z nimi nie rozmawiam. Alienuję się. Wszyscy gadają ze sobą a ja zamknięta na wszytskich. Strasznie często mówię przepraszam.Mam koleżankę, za którą chodzę wszędzie, ale gadamy tylko na uniwersalne tematy albo powierzchowne. Pracuję ale jest strasznie ciężko ze soba. w głowie mam szambo. A mamie nie można o tym powiedzieć. I nikomu nie można powiedzie. mamie przede wszystkim bo zawsze warczy na mnie. Ciśnie mnie widzi że mam łzy w oczach a ja poprostu psychicznie nie mam na nic siły. i jest jeszcze gorzej. tłamsić i chować. A jest tak blisko że trzeba to schować, także przed sobą, Ale za wszelką cenę nic nie pokazywac na zewnątrz. Świat mnie nie chce, odrzucił mnie. Nikt dla mnie nie chce dobrze. Patrząna mnie z niezrozumieniem, jak na nieudacznika, boję siich Czuję że jak już mówią albo myślą o mnie to tylko źle. Aie jestem niewidzialna, Skrajnie sztywna i nieporadna. Niedopasowana. Nic mnie nie bawi. Nic nie maładunku emocjonalnego. społeczne interakcje nie mają dla mnie sensu, nie rozumiem ich. Musiałam zrezygnować z własnego rozwoju. Zawisłam na matce. Na rzecz matki, której jest na rękę, że jestem nieporadna i niesamodzielna. Ciągle prowadza mnie do lekarza bo wciąż jest cośzemną nie tak, najlepiej jak sie ktos mna zajmie, często choruję.Nie ma żadnej dobrej woli wobec mnie i w tym domu. Robię coś dla ciebie ale tylko z własnej potrzeby robienia wszystkiego za kogoś. W domu nie ma żadnej konsekwencji z tego że ktoś kogoś źle traktuje. jakoś nie biorą odpowiedzialności dla siebie. Zachowują się jakby inni byli z kartonu. Dlatego pozwalają sobie na skrajny sadyzm. Nędza. Brak pieniędzy. Codzienna walka o przetrwanie. Życie we wrogości wobec siebie - wszyscy w rodzinie. Braku poczucia że w drugiej osobie w środku ktoś jest. Żyjący jak skrajne dzikusy. Póki lekarz mi nie powiedział że jestem odwodniona i mam pić, czułam że nie zasługuję na picie kiedy czuję pragnienie. Jeśli nikt o mnie nie pamięta to nie mam żadnego znaczenia. To że rysuję i się tym chwalę w ogole całość mojego rysowania to próba bycia widzialną, coś wartą. Nie mogę rano wstać, mam plan umyś się o 10, a robię to o 13. "******. Debilu. Zmarnowałaś dzień. Jesteś ******". Boję się że mój wewnętrzny chaos może zobaczyć ktoś z zewnątrz. Bycie znienawidzoną córką jest lepsze niż bycie nikim. "Lepiej że jego już nie ma. Bo każdy kto jest blisko Ciebie tylko na tym ucierpi." Tylko mi nie mówcie że mam siebie polubić. Jestem ******. Obiad, nie zasługuję na obiad, *****, bierz dupe w troki i zjedz obiad ***** leniu. To jest chleb nie obiad******alasz chleb- przestań. Przestań żreć chleb, zrób obiad! Nie daje rady kłade sie. Ani jednego gryza więcej! Nie jedz tego chleba! (Je chleb) Jak mogłaś ugryźć ten chleb?!
-
czy jest tu ktoś?
-
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
aniam97 odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
Byłam w kilku. Nie pochopnie -
"JĘCZARNIA"-czyli muszę się komuś wyżalić!
aniam97 odpowiedział(a) na magdasz temat w Depresja i CHAD
wszystko w mojej głowie jest rozwalone. codziennie sie budze i boje o jutro. jestem sama, czuje ze jestem trwale uszkodzona nie wychodza mi zwiazki i mam na to dowody. -
robiłam test mbti wielokrotnie. Za każdym razem wychodziły mi typy z zakresu intp, infp, enfp, infj... isfp... mam zaburzenia osobowości, nic dziwnego w sumie. Kiedyś bardzo poważnie traktowałam mbti, teraz nie wiem czy coś z tego zostało. Często spotykam się z opiniami że to jak horoskop albo jest mało miarodajny. Często myślę źle o 'fapaniu'. Moim. i ogólnie. Też część razy czuję że to złe. Choć staram sobie przetłumaczyć że seks i pociąg nie jest złe. nie wiem.
-
troche inaczej bylo wtedy a troche inaczej jest teraz... jesli chodzi o wspolpracownikow
-
no już nie wiem jak to jest bez leków, no ale bez większych zmian kiedy je biorę i mam przepisane jakies modyfikacje, mam obecnie słaby kontakt (jakby odczyt) ze sobą
-
Biorę. Od 4 lat w najróżniejszych konfiguracjach.
-
jakos jest tak ze... kiedy Ty przejmujesz pewną rolę to ławiej mi sobie współczuć
-
miałam do dyspozycji 4 spotkania z psychologiem, które się skończyły. oczekiwanie na terapię -2 lata no ale jestem na liście. we wtorek powinno mi sie udac umówić do nowego psychologa
-
po prostu nie mam po co, juz tak sie wycofalam w glab mojej glowy, nawet nie wiem jak to opisac. Nogi mnie niosą do sklepu a czuje jakbym byla w srodku pasażerem który jest skulony i mówi nie chcę. Flashbacki z dzieciństwa nie mam żadnej. osoby. dla której coś znacze pozytywnego. w zyciu, nie umiem opisaćo co mi chodzi
-
hej, myślałam, że nie może być gorzej ale zawsze może. Boję się że mnie opieprzycie. Strasznie ciężko jakoś mi opowiedzieć co u mnie tak strasznie chce odpocząć, nic nie robię. I tylko bardziej siebie nienawidze i jeszcze bardziej nic nie robię. Chodzę do pracy, mieszkam w Wawa. Choć chodzę to za dużo. Dostałam l4 przez wzglad na stan psychiczny, nie lubią mnie w pracy, w sumie nigdzie, nie wiem po co w ogole jestem
-
hej co u Was?
-
byłam zimna i wyrachowana i wtedy mi w miarę wychodziło... ale wyparte uczucia wróciły
-
Miałam ze dwóch ważnych facetów, jednak w pewnym momencie towarzyszą mi takie emocje że kończyło się że traktowałam ich dosyć źle
-
-
Pewnie masz rację, czy to się kłóci z tym że chcę żeby ktoś mnie widział?
-
Czy mógłby się ktoś odezwać?
-
Robię Wam to samo. I sobie też. Glownie o tym myślę. Niekończącą się telenowelę.
-
Żeby przeżyć musiałam wziąć stronę mamy. Żeby przeżyć musiałam wziąć stronę taty. Próbowałam żyć poza domem. Spróbuję jeszcze ale już trochę wyszło że nie radzę sobie sama. A oni nie będą żyć wiecznie
-
Mieszkam z rodzicami. Rodzice zawsze się żarli. Tata emocjonalny, zazdrosny o babcie, a mama zimna nieobecna ale nerwowa. Nieodstępująca babci. Rodzice przeciągali mnie na swoje strony. Mama z babcią znęcały się i dokuczały podatnemu ojcu. Łatwo rozdzieliły się role kat-ofiara. Przez długi czas ja byłam obiektem tortur mamy i babci. Ale był czas że z mamą razem znęcałyśmy się nad ojcem. Ojciec jest trudny. Przez lata tłucze mi się w głowie kto jest dobry a kto zły. Wiem, że to nie jest czarno-białe. Ostatnio dogrzebaliśmy się na terapii do tego że źle traktuję mężczyzn. I wykluwało się dniami - przytłaczające poczucie winy. W moment siebie znienawidziłam. Nie mogę znieść ani niekończącej się krytyki i agresji wobec mnie, ojca, mieszczących się w mojej głowie ani współczucia wobec ojca. Ojciec jest czasem nieznośny. Nieskończenie upierdliwy. Porzucony przez świat chodzi i zadaje niekończcące się pytania. Jak potrzebujące dziecko. Bez większej samoświadomości. Nie jest upośledzony, tylko w takim stanie emocjonalnym. Jego matka powiedziała, że szkoda że się nie rozbił na drzewie i nie zmarł. Mama z moim bratem prychają tylko na niego, czasem się nie da go znieść sami ledwo żyjemy. Ja wiem że to okropne co piszę. Rodzina twierdzi że ojciec mnie zmanipulował. Ja wiem że jeden wpis nic nie pomoże. Ja w ogóle nie wiem po co to piszę. Po prostu musiałam coś z tym zrobić. Czy możecie coś napisać?