Chcę żyć we własnym świecie. Nie odnajdę się w życiu nigdy. Wiele rzeczy mi nie odpowiada więc mam wywalone i tak pozostanie zawsze. Wszystko wokół mnie przytłacza to choreee jest ;/
O młodości sobie myślę. Brakuje mi tego sposobu przeżywania młodego życia i tego młodzieńczego podejścia. Nienawidzę swojego dorosłego życia i problemów z dupy na pewno nie mojej. Dorosłe życie to dramat nie życie. Nienawidzę tego kraju.
Permanentnie czuję się pozbawiona duszy i osobowości. Po prostu ich nie czuję. W tamtym tygodniu miałam jeden z piękniejszych dni w życiu. Czułam głęboką empatię, byłam bardzo uśmiechnięta i dużo się śmiałam. Byłam żywsza, mile usposobiona z sercem na dłoni. Niestety choroba degraduje mnie do roli kogoś bezsensownego tak bym nigdy przypadkiem życia pięknie nie przeżyła i żeby mnie podliło na co dzień.