coś? ktoś? mnie wpuszcza w kanał, natrętne czarne myśli których nigdy nie było, nie do wytrzymania psychiczna męka, zjazd w jakąś gotyczną otchłań jakiejś czarno krwistej sekty
Na mnie ludzie działają deprymująco ale najgorsze jest to siedzenie na dupie i brak ruchu i swobody. Uczucie jakby ciśnienie w głowie rosło. W pociągu często żałuję że się gdzieś wybrałam jadąc nim.
Nie mogę wysiedzieć w samolocie i pociągu dla mnie katorga, siedzę i trzymam się za głowę załamana. Autobusami lepiej. Samochodem boję się jechać jako pasażer, no i nie kieruję nigdy.
Pozostaje mi pieszo i rowerem, tylko tak lubię.
Ćmi mnie, chcę być zdrowa, chcę być sobą w tej chwili smutno, ale widzę prześwity dobrego samopoczucia takiej zwyczajności w byciu i dostrzeganiu pozytywności