Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

uprising

Użytkownik
  • Zawartość

    267
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Też mi przykro, ale tak właściwie to nie mam żalu o tę sesję, która się nie odbyła. Ten fakt przykrywa to, że bardzo się martwię o Nią, bo w zasadzie to nie znam szczegółów tego zajścia. Byłam przekonana, że nie zostawi mnie tak całkiem samą ze sobą i wiedziałam, że nadal będę mogła na Nią liczyć.
  2. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Duża Mi, bo psychoterapeutka trafiła do szpitala. Porozmawiałyśmy chwilę, martwiła się o mnie. Generalnie to w razie gdybym potrzebowała porozmawiać to mogę dzwonić i pisać. W zasadzie to ja się strasznie zmartwiłam o Nią.
  3. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    No i ostatnia sesja się nie odbyła. Trochę mi przykro.
  4. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Duża Mi ja nie kończę terapii, to tylko dość długa przerwa. Wyjeżdżam, być może do końca roku, więc psychoterapię muszę przerwać. Nie wiem jak to będzie jutro wyglądało, nie mam kompletnie pomysłu i zapewne to psychoterapeutka przejmie całkowicie inicjatywę, żeby mnie jakoś uspokoić. Zresztą, to nie jest też tak, że zostanę tak zupełnie sama. Zakomunikowała mi już wczesniej, że jeśli coś się wydarzy, z czym nie będę sobie sama potrafiła poradzić i będę w fatalnym stanie to mogę do Niej napisać czy zadzwonić. Oczywiście nie będzie to na takich samych zasadach jak do tej pory, ale zawsze to coś. Myslę jednak, że będę po prostu płakać przez cały czas trwania spotkania, pierwszy raz od dwóch lat psychoterapii. W ubiegłym tygodniu strasznie ze sobą walczyłam, żeby tego nie zrobić, ale tym razem chyba już nie dam rady stłumić w sobie tych emocji.
  5. uprising

    "Mumia" w psychoterapii

    @doi ja to rozumiem, ale jeśli tego typu psychoterapeuta widzi np. po roku prowadzenia w ten sposób psychoterapii, że kompletnie ona nie działa to powinien zasugerować klientowi zmianę terapeuty. A jeśli tego nie robi i nadal praktykuje taki sposób prowadzenia sesji to już jest naciąganie ludzi na pieniądze.
  6. uprising

    Psycholog i psychoterapeuta z "piaskownicy"

    Ja jestme pierwszym i jedynym pacjentem, któremu moja psychoterapeutka prowadzi terapię. Natomiast jest Ona równoczesnie lekarzem psychiatrą z dość dużym doświadczeniem, więc od lat pracuje z pacjentami. Oczywistym jest, że prowadzenie psychoterapii, a konsultacji lekatskich to dwie zupełnie różne rzeczy, bo jednak dochodzi relacja terapeutyczna, ale uważam, że Ona sobie bardzo dobrze z tym radzi. Nie mogę Jej niczego zarzucić, chociaż jestem takim "eksperymentalnym" pacjentem to w żaden sposób mnie to zniechęciło. Wręcz czuję się nawet trochę dumna, że przyczyniam się do Jej rozwoju. Bardzo dobrze sobie radzi w tej relacji, z jednej strony daje mi ogrom wsparcia i troski, ale równocześnie utrzymuje ściśle określone granice. Osobiście nie przeszkadza mi brak doświadczenia terapeutycznego, najistotniejsze jest dla mnie to "coś", co się czuje w relacji terapeutycznej, dzięki czemu człowiek czuje się w niej bezpieczny, a dwa to mobilizuje go to do działania. Wazniejsze dla mnie jest to, że psychoterapeuta ma założoną szczęśliwą rodzinę i prowadzi zrównowazony tryb życia, bo może też ogrom wiedzy czerpać z własnego doświadczenia. Może być pschoterapeuta z ogromem doświadczenia, ale niekoniecznie zakończonych sukcesami.
  7. uprising

    "Mumia" w psychoterapii

    @Teksas to pewnie zależy też od etapu psychoterapii na jakim klient się znajduje. rozpoczynając terapię komplenie nie wiedziałam, co dla mnie jest ważne, przez stres związany z tymi sesjami zupełnie nie potrafiłam wyłapac żadnej konkretnej myśli, a co dopiero ją przekazać. Stąd potrzebna mi była początkowo dość duża aktywność psychoterapeutki, bo w innym wypadku całe sesje spędziłybysmy milcząc. Z biegiem czasu zdarzało się, że sama od siebie jakiś wątek rozpoczynałam, wtedy psychoterapeutka pozostawała bierna, żeby dać mi przestrzeń do rozważań. Myślę, że człowiek potrzebuje takiego uniwersalnego psychoterapeuty, czasem jednak wymagane jest poprowadzenie nas za rączkę, żeby terapia ruszyła. Niejednokrotnie sami nie dostrzegamy pewnych rzeczy i jeśli ktoś nam czegoś nie zasugeruje to być może nigdy sami na to nie wpadniemy. Dobry psychoterapeuta powinien się dostosowywać do potrzeb klienta i tyle. Gdybym ja na początku trafiła na taką "mumię" to moja psychoterapia zakończyłaby się po kilku spotkaniach i prawdopodobnie nigdy nie zdecydowałabym się na nową, bo wydawanie pieniędzy za milczenie mijałoby się z celem. Uważam, że tacy całkowicie bierni psychoterapeuci to są troszkę naciągacze na kasę, bo taka terapia to odpiero może trwać i 10 lat. Są ludzie (klienci/pacjenci), którzy szybciej sami dojdą do konstruktywnych wniosków i skorygują swoje myslenie, a są tacy, którzy długo muszą głowkować nad jakąś drobnostką. I skoro psychoterapeuta posiadając narzędzia, które mogą przyspieszyć ten proces, nie korzysta z nich to jest to moim zdaniem dojenie pacjenta z pieniędzy i tyle, bo w takim razie po co ten psychoterapeuta tam jest? Równie dobrze za darmo można do lustra pogadać.
  8. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @Duża Mi może tymi słowami próbuje Cię sprowokować. Z jednej strony sama mówisz, że nie masz do czego się przyczepić jesli chodzi o jakość oferowanych przez Niego usług, a z drugiej strony skrytykowałaś. Może coś jest na rzeczy o czym jeszcze sama nie wiesz. Z tym fotelem to mam podobnie, chociaż z jednej strony siedzenie tam i sama psychoterapia jest okropnym przeżyciem, tak z drugiej strony czuję się w tym miejscu najlepiej na świecie. W zasadzie to bardziej tam czuję się jak w domu niż w moim mieszkaniu. Chociaż nie znoszę tego miejsca tak równocześnie mogłabym całe dnie spędzać siedząc w tym fotelu, raz niemalże zasnęłam w nim podczas sesji. Przede mną jutro ostatnia sesja ehh...będzie bardzo ciężko. Z jednej strony kompletnie nie mam ochoty jutro tam jechać, ale z drugiej chyba bym mocno potem tego żałowała.
  9. uprising

    Ważne i ważniejsze - z czego zrezygnować?

    Myślę, że zrezygnuję z posiadania rodziny (chociaż aktualnie nie mam nawet aspiracji do jej zakładania) na rzecz spełniania swoich pasji/marzeń.
  10. uprising

    "Mumia" w psychoterapii

    Ja również się nie zgodzę. Moja psychoterapeutka prowadzi terpię w nurcie psychodynamicznym, ale powiedziała mi raz, że nie do końca zgadza się z taką postawą milczącego psychoterapeuty z kamienną twarzą. Cięzko jest w ten sposób nawiązać silną więź terapeutyczną. Ja bym nie potrafiła pracować z takim psychoterapeutą, bo czułabym się jak w rozmowie z robotem, który słucha mnie z przymusu/z automatu, a nie z czystych chęci. Poza tym, mam podobnie jak Duża Mi, że wychodzenie z inicjatywą przychodzi mi z ogromnym trudem i żadko kiedy mi się to udaje, więc często potrzebuję takiego prowadzenia za rączkę. Uważam, że nie dla każdego i nie w każdym problemie taka postawa psychoterapeuty będzie słuszna, wiele zależy od usposobienia pacjenta, Jego możliwości na dany moment. Kiedyś podczas oczekiwania na sesję rozmawiałam chwilę z inną klientka, która do innej psychoterapeutki uczęszcza, ale do lekarza tego samego, co ja (czyli mojej psychoterapeutki). Zapytała się mnie jaka Ona jest jaką psychoterapeuta, bo Ona od roku chodzi do swojej i kompletnie nie potrafi z Nią rozmawiać, własnie przez to, że tamta przez cała sesję siedzi z kamienną twarzą, rzadko kiedy się odzywa, więc będzie szukać kogoś innego.
  11. uprising

    Zmiany nasilenia objawów a efektywność psychoterapii

    Ojj, u mnie wyższa dawka wenlafaksyny mocno tłumi emocje i zobojętnia. Jeśli chodzi o odpowiedź na pytanie w temacie: U mnie leki musiały zostać na początku zastosowane, bo przez psychosomaty kompletnie nie potrafiłabym skupić się na rozmowie. Po czasie i powolnym rozpracowywaniu 'ważniejszych" kwestii leki powinny zostać powoli odstawiane, bo przez tłumienie emocji i np. dolegliwości psychosomatycznych terapia może stanąć w miejscu. Poza tym, po pewnym czasie nie będzie widać czy efekty przynosi psychoterapia czy działanie leków.
  12. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    W samotności często płaczę.
  13. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ja niegdy nie płakałam podczas sesji, chociaż wczoraj praktycznie przez cały czas jej trwania strasznie mi się chciało. Łzy już mi napływały do oczu, psychoterapeutka to widziała i starała się sprowokować mnie, żebym w końcu dała upust emocjom, ale nie przemogłam się. Twardo walczyłam ze sobą, żeby się nie rozbeczeć. W przyszłym tygodniu ostatnia sesja, w domu non stop płaczę z tego powodu i obawiam się, że podczas tego ostatniego spotkania już nie będę mieć siły, żeby od płaczu się powstrzymać.
  14. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Zdecydowanym tonem sie nie zgodziła, sugerowała mi tylko kilka razy, żebym na miejscu poszukała innego psychoterapeuty.
  15. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    A obawiam się, że powrócę do starych "nawyków", bo te zmiany, które we mnie zaszły jeszcze się dobrze nie ugruntowały. Za niecałe dwa tygodnie zostanę sama z tym bajzlem w głowie i gdy znajdę się w jakiejś sytuacji, gdzie nie do końca będę wiedziała czy nie wracam z powrotem do poprzednich zachowań to nie będzie już psychoterapeutki, z którą będę mogła przeanalizować to. A ja nadal "raczkuję" w tym wszystkim i wystarczy drobne potknięcie i z powrotem wrócę do samego początku. Szkoda, że nie zgodziła się chociaż na taką pseudo terapię przez Skype, zwłaszcza, że doskonale wie, że nie jestem gotowa na to, żeby terapię przerwać.
×