Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

uprising

Użytkownik
  • Zawartość

    212
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Bo rzuciłaś hasłem nie uzasadniając swojego wniosku, zatem jak mogę do Twojej wypowiedzi podejść całkiem na poważnie? Ojj, zwróciłam tylko raz uwagę Pretorii, bo Ona postanowiła zakończyć terapię i nie rozpoczynać nowej tylko iść na rentę. Po raz n-ty pisała dokładnie o tym samym, co związane z terapią nie było, więc był to tylko lekki pstryczek w nos.
  2. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Bez spiny ;). Wypowiedź mery_ potraktowałam z przymrużeniem oka ;).
  3. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    I co z wiazku z tym?
  4. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ponoć emocjonalnie jestem na etapie przedszkole/podstawówka ;).
  5. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Zgodnie z umową. (jakiś czas temu powiedziała, że nawet jeśli napiszę, że nie przyjadę, czy że rezygnuję to nie będzie sesji wykreślać z kalendarza, bo to moja godzina. Chyba, że faktycznie z przyczyn losowych nie będę miała możliwości przyjechać).
  6. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    @shira123, z uśmiechem odpisała, że i tak będzie na mnie czekała.
  7. uprising

    Wkurza mnie:

    Smog :(.
  8. uprising

    Śląski zlot 2018

    Nie musimy w nic grać przecież ;).
  9. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Nie znoszę mojej psychoterapeutki za to, że "nie pozwala" mi odpuścić terapii. Uczepiła się mnie jak rzep psiego ogona.
  10. uprising

    Śląski zlot 2018

    Tak, jest napisane, że przy ul. Andrzeja.
  11. uprising

    Śląski zlot 2018

    Ja się w żadnym wypadku nie upieram przy pokazie. Zresztą, myślę, że i tak wspólnie miejsce wybierzemy. Abigail jest za Ludiversum, bo herbaciarnia jest zbyt daleko, jak dla mnie to i tam możemy od początku usiąść.
  12. uprising

    Śląski zlot 2018

    Do Namaste pewnie tak, ale mój piesek nie byłby zadowolony.
  13. uprising

    Śląski zlot 2018

    Akurat alkoholu nie pijam, ale luz, nie mam nic przciwko, żeby inni w towarzystwie degustowali ;). Tylko jeśli wybieramy tak wczesną porę, to ja będę musiała w okolicach godziny 18 się zbierać, bo nie mogę na dłużej pieska samego w domu zostawić. Chyba, że dołączę do Was nieco później, już w Namaste.
  14. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Dziękuję wszystkim, którzy się wypowiedzieli. Generalnie, macie oczywiście rację i ja wiem, że jeśli pod wpływem terapii czujemy się nacznie gorzej to oznacza, że ona działa i dotykamy jakiegoś słabego punktu, którym należy się zająć. Po prostu jeszcze nigdy wcześniej nie czułam się aż tak fatalnie, jak po wczorajszej sesji. Wiem, że prawdopodobnie teraz targają mną silne emocje i być może działam pod ich wpływem, ale nie sądziłam, że psychoterapia okaże się aż tak trudnym procesem. Na dzień dzisiejszy jestem na "nie", nie chcę za tydzień znowu czuć się tak jak obecnie. @SzaroBura, psychoterapeutka odpisała mi z uśmiechem, że i tak będzie na mnie czekać. @Mireadh, naprawdę staram się trzymać tej myśli, chciała bym kiedyś prowadzić normalne, rodzinne życie i czuć się szczęśliwa z powodu tego, że żyję. Dziękuję za propozycję. @SarkastyczneSerce, domyślam się, że takie normalne życie daje radość i zapewne warto o to walczyć. Aczkolwiek, wolałabym nie mieć tej świadomości, bo wtedy człowiek nie odczuwa potrzeby bycia szczęśliwym, ale teraz to już po ptokach - psychoterapia zniszczyła moją dotychczasową "egzystencję" w symbiozie z neutralnym podejściem do chęci życia. @Ginko biloba, pewnie mi przejdzie do przyszłego tygodnia, ale perspektywa ponownego czucia się jak obecnie mnie zniechęca.
  15. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Co do ludzi "wspieraczy" to jakiś czas temu miałam osobe, która uznawała się za moje wsparcie. Raz zaryzykowałam podziele się myślami w stosunku do psychoterapeutki (że bardzo mi Jej brakuje, pragnę emocjonalnej bliskości z Nią, takiej prawdziwej), znajoma mnie wyśmiała uznając, że przesadzam. Zresztą, po czasie zdałam sobie sprawę, że ta znajomość jest dla mnie toksyczna i ją odpuściłam. W każdym bądź razie, oczywistym jest, że jeśli ktoś nigdy w psychoterapii nie uczęszczał to nie zrozumie "nas" i ja wcale tego nie oczekuję od nikogo. Nie chodzi o wspieranie słowem w sposób moralizatorski, czy na zasadzie mówienia: "będzie dobrze", bo skąd ktoś ma wiedzieć, że będzie dobrze. Chodzi tak właściwie o samą obecność, często wystarcza sama ściadomość, że jest osoba, która daje wsparcie. Po prostu mam ochotę pierdzielnąć tym wszystkim i wrócić do swojego poprzedniego "życia" tylko, że z prochami i miałabym spokój. Zero oczekiwań w stosunku do życia, ludzi, zero pragnień - takie życie jest prostrze.
×