Skocz do zawartości
Nerwica.com
Szukaj w
  • Więcej opcji...
Znajdź wyniki które...
Znajdź wyniki...

uprising

Użytkownik
  • Zawartość

    113
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  1. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    No i stało się to, czego się obawiałam - zarówno moja psychoterapeutka jak i ja zostałyśmy zaproszone na weekend na urodziny do naszego wspólnego znajomego. I co teraz... Mam bardzo mieszane uczucia w tej kwestii.
  2. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Nie zrezygnowałam jednak, nawet dobrze dziś na sesji poszło.
  3. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Dzisiaj podczas sesji chyba poruszę temat rezygnacji z terapii.
  4. uprising

    Początki psychoterapii

    Lilith, tak może być, tylko że bez tego nacisku to ja nie potrafię rozmawiać .
  5. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Ja ostatnio zastanawiałam się, po co w ogóle uczęszczam na psychoterapię i doszłam do wniosku, że nie po to, żeby cokolwiek zmieniać.
  6. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    SzaroBura, wizytę dopiero mam 9 maja, to chyba będzie hmm...8 tygodni (?). Co mi dała, wiem? że z pewnością bardzo mi Jej brakuje, tego poczucia, że ktoś jest obok. Wiem też, że rezygnacja nic nie da, bo i tak będę za Nią tęsknić, chyba że to Ona by przerwała terapię. Nie wiem, kurczę, méczę się z tym strasznie.
  7. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Chciałam kedna w minioną środę przyjechać na sesję, ale okazało się, że wszystkie godziny miała zajęte. Dopiero 9 maja mnie zaprasza, to chyba będzie 6 albo 7 tygodni przerwy. Stęskniłam się mocno, btakuje mi Jej strasznie. Śni mi się ostatnio, w ogóle fatalnie sypiam, straciłam przytomność od w wyniku psychosomatu. Kurczę, zmęczona już jestem tym wszystkim.
  8. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    U mnie występują mega stany depresyjne, gdy robi się ładna pogoda, bo wtedy widać rodziny spędzające razem czas, ludzi cieszących się życiem. dołuje mnie to strasznie.
  9. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Tak, Ona wie. Sama nawet ostatnio sugerowała, że może z Nim znajomość rozwinę. On wie, że uczęszczam do Niej na psychoterapię. Nigdy nie pomyślałam nawet, że Ona mogłaby rozmawiać z Nim na mój temat. To nie sä jacyś bardzo bliscy znajomi. On bardziej z Jej mężem się zna, bo razem pracują.
  10. uprising

    Blokady w psychoterapii

    Po ponad roku uczęszczania na psychoterapię jeszcze ani razu nie udało mi się płakać. Często przed sesją wizualizowałam sobie, że dziś w końcu to zrobię, potrzebujętego, ale blokuje mnie fakt, że wiem, że w tym momencie psychoterapeutka nie da mi tego, czego będę potrzebować/pragnąć/oczekiwać i poczuję się odrzucona. Poza tym, jeśli nie zareaguje tak, jak człowiek naturalnie by zareagował (nie zrobi tego, czego będę potrzebować), to poczuję się idiotycznie.
  11. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Na początku tygodnia napisałam do psychoterapeutki wiadomość, że odpuszczam terapię. Sporym problemem stało się dla mnie to, że mamy wspólnego znajomego i spotkania z tą osobą generują we mnie ciągłe pragnienia w stosunku do psychoterapeutki. Czasem rozmawiamy o Niej i zaczęłam łapać się na tym, że momentami mówię o Niej jak o koleżance (mówię o Niej po imieniu). Ale najgorsze jest to, że mam świadomość, że i tak prędzej, czy póxniej do Niej wrócę, bo zrezygnowanie z terapii u Niej wcale nie zakopie problemu i zapewne ilekroć spotkam się ze znajomym to i tak wszystko powróci.
  12. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Najgorsze jest to, że w gruncie rzeczy darzę Ją sympatią i dobrze czuję się w Jej towarzystwie. Na dodatek mamy wspólnego znajomego, z którym dość często rozmawiam i to mi też ciągle o Niej przypomina i wiem, że potem dręczyły by mnie wyrzuty sumienia.
  13. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    Kiedyś powiedziałam Jej, że czasem to nie wiem, czy naprawdę myśli to, co mówi to mi odpowiedziała, że nigdy nie będė wiedzieć, co naprawdę myśli. Czasem pytałam się, czy gdyby była na mnie np. zła to czy by mi to powiedziała, odparła, że tak, ale zapewne tylko tak powiedziała, żeby mnie uspokoić. Prawda jest taka, że od jakiegoś czasu chodzę tam tylko i wyłäcznie z tego względu, że nie chciałabym być Jej porażką i nie chciałabym sprawić Jej przykrości, no a terapia nie na tym powinna polegać. Nie wiem, co zrobię. Poczekam ten miesiąc przerwy i po tym czasie jeszcze raz przeanalizuję całą tą sytuację.
  14. uprising

    Co na dzisiaj,czyli "dziennik"psychoterapii

    SzaroBura, już od samego początku, gdy po raz pierwszy do Niej przyszłam do prywatnego gabinetu z informacją, że chciałabym rozpocząć u Niej psychoterapię indywidualną to zmanipulowała rozmowę, że niby Ona też nie może zbyt wielu pacjentów sobie prać itp. i może mi polecić innego psychoterapeutę. Odparłam, że w takiej sytuacji to wolę poczekać aż będzie miała więcej luzu, bo wolę iść do Niej, zaczęła mówić, że to może potrwać, bo taka psychoterapia to i ponad rok może trwać. Nie zniechęciło mnie to i od tego momentu już zupełnie inaczej zaczęła rozmowę prowadzić i jakoś okazało się, że jednak może poprowadzić moją psychoterapię, a takim zachowaniem chciała tylko sprawdzić moją reakcję, czy walczę o swoje. Innym razem uznałam, że niewygodnie mi w tym fotelu, że ja to lubię sobie nogi do góry wyciągnąć, powiedziała, że mi przywiezie podnóżek na następną sesję. Oczywiście na początku następnej sesji powiedziała, że zapomniała o nim, mnie to niespecjalnie wzruszyło, a po chwili go wysunęła zza fotela, no bo znowu chciała sprawdzić moją reakcję. Ostatnio wysłała mi zaproszenie na fb do znajomych, ale je anulowała, stwierdziłam, że zapytam Ją podczas sesji, czy była to prowokacja, czy po prostu przez przypadek, to Ona powiedziała, że w ogóle takiej sytuacji nie kojarzy, po czym zaczęła mnie wypytywać, co czułam gdy zobaczyłam to zaproszenie i co, gdy zorientowałam się, że zostało anulowane. Kiedyś Jej napisałam, że ja rozumiem, że prowokuje i manipuluje i zgadzam się na to, bo wiem, że robi to dla mojego dobra i krzywdy mi nie zrobi, ale jest to męczące. Powiedziała mi, że tak robi, bo ze mnie cięzko jest cokolwiek wyciągnąć i tylko w taki sposób ma możliwość mnie lepiej poznać, więc zasadniczo to sama się przyznała, że czasem oszukuje. Nie przeszkadzało mi to wczesniej, ale coraz bardziej nie podoba mi się takie manipulowanie moimi uczuciami/emocjami, bo ja nie potrafię rozmawiać z kimś, kto jest tak naprawdę w tej relacji nieszczery.
  15. uprising

    Początki psychoterapii

    Mnie to denerwuje, że psychoterapeutka była ostatnio bardzo bierna i czeka na moją inicjatywę. Ja jestem człowiekiem o takim usposobieniu, że ze mną trzeba "twardo", bo sama od siebie to niewiele powiem. Początkowo psychoterapeutka na mnie mocno naciskała, wtedy oczywiście "uciekałam" i nie dzieliłam się myślami, ale jednak po chwili takiego naciskania poprzez irytację finalnie wyrzucałam to, co mam na myśli. Gdy psychoterapeutka mnie naciskała to wtedy byłam przekonana, że chce "to" wiedziec, czy "tego" słuchać, a gdy obecnie jest bierna to zawsze jestem przekonana, że powiem coś nieistotnego, że wolałaby, żebym podzieliła się czymś innym. Ja to wielokrotnie powtarzałam, ale słyszę tylko hasło: "ja nie wiem, co dla Pani jest ważne", nosz kurde...ja też nie wiem, co jest dla terapii ważne, nie wiem co dla mnie jest ważne. Wiele spraw w moim odczuciu nie jest problemem, ale jakby tak społecznie na to spojrzeć to owszem, powinnam nad wieloma rzeczami popracować. Przez prawie rok odczuwałam silne zaangażowanie psychoterapeutki, a obecnie przyszła jakaś taka stagnacja. Robię sobie trochę przerwy od terapii, bo może to znowu mnie jakoś tak napędzi, bo na ten moment to takie rozmowy z koleżanką przy kawie z tego wychodzą.
×