Skocz do zawartości
Nerwica.com

Aurora002

Użytkownik
  • Postów

    2 346
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Aurora002

  1. A nie jest na odwrót? Najpierw pożądanie i zwykła chęć seksu, a potem przyjaźń, taki awans w związku?
  2. Robię sobie dzis wolne, mam dużo czipsów, czekoladę i x-meny <3 Joaszy rozbawiła mnie Twoja psycholożka
  3. Aurora002

    Pomóżcie :(

    Zgodzę się z zima. Myślę, że to zaburzenia lękowe. To wszystko, co opisujesz, to są właśnie typowe objawy, osoby z lękami też tak się czują, nie mogą wstać z łóżka, nie potrafią zabrać się za niektóre rzeczy, które lubią. To się może przeplatać z depresją, ale mechanizmy są tu podobne bardzo. Twoja psychika może też wpływać na ciało - to, że się czujesz chora, jest spowodowane lękiem. Twoja psychika ma dosyć tego, co się dzieje, i tak stara się powstrzymać Ciebie przed działaniem. To bardzo dobrze, że szukasz pomocy u psychologa, na tym forum. Idź koniecznie na wizytę. Jesteś młoda, więc jak wcześnie to przepracujesz, to jeszcze będziesz mogła iść na studia, znaleźć przyjaciół, realizować się, cieszyć się życiem :) Dlatego chciałabym Cię na początku uspokoić - ja wiem, że te wszystkie uczucia są przerażające, strasznie intensywne i niszczące życie. Ale da się nad tym pracować. To, co Cię dotyka, jest naprawdę częste.
  4. Wolne terminy na NFZ na popołudnia tak wyglądają, możesz ewentualnie dorwać coś wcześniej w godzinach rannych, jeśli ktoś zrezygnuje (mi się tak udało). Plus - z NFZ najpierw Cię poślą do psychiatry a potem psychiatra Ci wystawi zaświadczenie do psychologa. Psychiatra prawdopodobnie nie będzie rozwiązywał Twoich problemów, najwyżej przepisze Ci leki. Psycholog to może być koszt 120-150 zł (nie wiem jak Wrocław), zajrzyj do działu Oferty i przejrzyj cały wątek o Wrocławiu: topic-t38583.html Ludzie najczęściej polecają psychiatrów, ale jeśli chcesz po prostu pogadać, to szukaj psychologa.
  5. Miałam przyjaciół facetów i przyjaźnie kończyły się, jak sobie znajdowali panny dlaczego?
  6. Cóż, Twój rozum podpowiada Ci dobrze, a sercem kierują chore schematy. Ja nic więcej do powiedzenia nie mam - jeśli wycofasz pozew, zniszczysz sobie życie na własne życzenie.
  7. No, niektórzy wolą tyłki. Serio Spróbuj wyluzować i popracować nad swoją samooceną, jakieś afirmacje do lustra, wypisywanie listy swoich ulubionych cech itp. no i hello - skoro Twój chłopak z Tobą jest, to coś mu się w Tobie podoba
  8. Saszi, możesz się tego oduczyć - tego brania winy na siebie. Ale nie sama, tylko z pomocą psychologa i kogoś naprawdę bliskiego, kto nie ocenia Cię w żaden sposób. Napisałaś tu post, więc oznacza to, że szukasz opinii innych. Każda osoba tutaj napisała Tobie - on robi Ci krzywdę, zostaw go. Zaufaj tym wszystkim osobom, bo dobrze wiesz, że na razie sama nie jesteś w stanie racjonalnie i obiektywnie na to spojrzeć. A skoro banda anonimowych internautów tak bardzo przeżywa, że myślisz o pogodzeniu się z nim, oznacza to, że to kiepski pomysł Wręcz tragiczny. Uwierz nam, trwaj w tym postanowieniu wzięcia rozwodu i szukaj siły gdzie indziej. Jeśli przemawia do Ciebie Bóg, to w Bogu. Nie w krzywdzicielu.
  9. Dobrze w takim razie, że takiego zwolnienia nie potrzebuję - nie mam chorobowego, ale jak chcę sobie zrobić wolne, to sobie robię wolne i nikomu to nie przeszkadza, no tylko problem że nie zarobię w tym czasie. Ale to co, psychiatrzy są tak bardzo anty na osoby, które nie biorą leków i chcą się leczyć inaczej? Czy psychiatra może prowadzić psychoterapię i nie przepisywać leków? czy to zawsze jest podział - psychiatra daje leki, psycholog robi psychoterapię? Raz weszłam na stronę psychiatry i było tam opisane dużo, co robi podczas rozmowy, jak stara się pomóc swoim pacjentom dojść do jakiś emocji, a na mojego maila odpowiedziała "nie prowadzę terapii". Więc co to jest wtedy, jak nie terapia?
  10. no ale wg zagubionej to właśnie nie wie, bo mu o tym nie powiedziała. poza tym nie gapi się, tylko ona się boi, że się będzie gapił.
  11. Próbujesz go wytłumaczyć. Próbujesz zwalić winę na siebie. Nie rób tego. Podjęłaś najlepszą możliwą decyzję, o odejściu i tego się trzymaj. Zrobiłaś bardzo dobrą rzecz. Nie wracaj do niego, nie odnawiaj tego. Z tego co piszesz wynika, że tylko Cię krzywdził a te "zalety" to tak jak wspomniał ktoś wyżej, prezentuje każda osoba, która jest blisko Ciebie. Masz jakiegoś przyjaciela? Myślę, że potrzebujesz kogoś, kto będzie Cię wspierał, ale to nie będzie twój mąż. "wyprowadzilam sie od meza ze wzgledu na przemoc, alkohol, wzajemne wyzwiska i juz moj stan psychiczny ktory nie mogl tego wszystkiego zniesc" - i tego się trzymaj. "jednoczesnie mowil ze odeszlam bo mam kochanka", "Pozniej probowal ze mnie,zrobic wariatke" - facet ma paranoję i chce zwalić wszystko na Ciebie "Wiem ze maz mnie zdradzil lub zdradza nadal" - a sam jest święty i wszystko mu wolno "napisalam mu smsa w ktorym po czesci przyznalam sie do winy" - jakiej winy? "pozniej bedzie ze mnie szydzil ze ponizam sie" - skoro tak przypuszczasz, znaczy że tak było, czyli że uważa Cię za śmiecia "tak bardzo mnie to boli", "Moj stan psychiczny dotyka dna" - on jest tego przyczyną I konkluzja: "Bardzo kocham meza" - nie. nie kochasz go.
  12. Od wizyty u psychologa :) Serio serio. Koniecznie.
  13. Osoba z zaburzeniami lękowymi, hipochondrycznymi potrafi nieświadomie wywołać w swoim ciele objawy chorób. Jeśli terapeuta stwierdził u Ciebie lęk - to Twój lęk potrafi to wszystko zrobić. Możesz czuć się strasznie, możesz być tym przerażona i te wszystkie rzeczy, drżenie mięśni, zaburzenia wzroku, bóle mięśni - wydają się być jak najbardziej prawdziwe. Ale to lęk. Jeśli lekarze obiektywnie stwierdzą, że nie jesteś chora i jeśli nawet im w to uwierzysz, objawy miną ale pojawią się nowe. Dlatego kontynuuj widzenie się z terapeutą. To, co opisujesz, znane jest wielu osobom tutaj, naprawdę. Nie wariujesz. Po prostu tak bardzo się boisz, że Twój organizm chce Cię uchronić - przed czym, musisz sama znaleźć na to odpowiedź. I choć może być to cholernie trudne - narzuć sobie zakaz czytania o objawach chorób. Ban na wikipedię ;-) Nie czytaj, bo będzie gorzej. Chyba, że będziesz czytać o nerwicy.
  14. Moja pierwsza wizyta u psychiatry była słaba. Nie wiem czy jest tu gdzieś czarna lista lekarzy, ale pani u której byłam już jest bardzo sławna ze względu na swój brak zainteresowania pacjentem. Rozmowa trwała około 15 minut, pani miała swoją teorię na podstawie jednego ostatniego wydarzenia w moim życiu (które nie jest przyczyną moich problemów, ale pewnym punktem zapalnym, od którego się wszystko posypało), w dodatku pani zaczęła wypytywać o to czym się zajmuję i jak działa moja Fundacja i poprosiła mnie o namiary na nią, nie po to, żeby dowiedzieć się czegoś o mnie, ale do własnych celów. Czułam, że właściwie kobieta niczego się o mnie nie dowiedziała i nie zależało jej na tym, przepisała leki i w sumie na odczepnego zapytała, czy chcę w ogóle psychoterapię, była zaskoczona jak powiedziałam, że tak. Poszłam z NFZ.
  15. Udało mi się poprowadzić 5 godzin szkolenia dla rodziców, miałam być sama, była ze mną moja przyjaciółka, więc prowadziłyśmy szkolenie razem. Dałam radę dzięki niej, było naprawdę ciekawie i mimo swojej szczeniackiej twarzy (wyglądam na parę lat młodszą) to miałam u rodziców autorytet i uważali moje rady za ciekawe. Ufff.... słowem, sukces :)
  16. Grałam z chłopakiem w piękną grę, Ori and the blind forest, rozkosz dla oczu i uszu.
  17. Też się skłaniam raczej ku myśli, że może to są jakieś trudności z lękami społecznymi, Twoje odpowiedzi nie sugerują, żebyś był po prostu introwertykiem, introwertycy chyba nie są nieszczęśliwi z samego faktu bycia introwertykami? Jeśli przeszkadza ci to w życiu, jeśli Cię to ogranicza, jeśli sprawia to, że czujesz się nieszczęśliwy - pogadaj z kimś o tym, może z jakimś psychologiem. Może taka osoba znajdzie w Tobie jakieś ukryte obawy, nad którymi mógłbyś popracować. Nie muszą to być od razu zaburzenia lękowe, ale nad takimi rzeczami się pracuje, żeby poprawić swoją jakość życia.
  18. O, fajnie widzieć że są takie osoby. Też podjęłam decyzję, żeby spróbować bez leków. Ja daję radę funkcjonować bez nich, chociaż czasem kusi, to taka ładna perspektywa, żeby życie było łatwiejsze. Ale myślę sobie, że skoro moim celem jest czuć znowu radość i szczęście, to nie mogę się zamykać na emocje. Wolę przetrwać te okresy złości i smutku, jeśli to mi pomoże przeskoczyć "na drugą stronę" niż całkowicie się zamknąć na uczucia. Chcę czuć cały czas, nawet jeśli jest to niszczące mnie przerażenie, bo to minie i to pokonam. Myślę, że izaa ma rację, jeśli ktoś daje radę bez nich, to niech spróbuje bez nich. Psychiatrzy często szybko te leki przepisują, a moja pani psycholog stwierdziła, że nie muszę ich brać, jeśli nie chcę. Tylko, że ważna jest psychoterapia, jak pisze Enii - trzeba zmienić sposób myślenia, nad tym pracować, to ważne :-)
  19. Ja bym się cofnęła, ale zanim skończyłam 10 lat. Po zaliczeniu 10 urodzin poproszę o przeskok na studia. Na studiach było fajnie ;-)
  20. Nie każda dziewczyna lubi gadających godzinami rozbawiaczy. Inne wolą skrytych i tajemniczych ;-) Jeśli Tobie na niej zależy i chciałbyś z nią być, to nie powinieneś się na siłę zmieniać. Chociaż rozumiem, że nie czujesz się dobrze w tym swoim wiecznym milczeniu. A zastanawiałeś się nad tym, jaka jest tego przyczyna? Niektórzy nie lubią gadać bo tak, i to jest ok. Inni mogą się trochę bać reakcji. Trudno powiedzieć, jak Ci pomóc, bo nie wiadomo, z czego to wynika. Może jakieś takie stopniowe rozgadywanie się by pomogło? A jak rozmawiasz przez telefon albo komunikatory, to jesteś bardziej otwarty (po rozbudowanych postach na forum widzę, że pewnie tak;-))? Ja bym sobie na Twoim miejscu zadała dużo pytań i szczerze na nie odpowiedziała - dlaczego nie chcę rozmawiać z innymi? Z czego to wynika? Co czuję, kiedy próbuję? Dlaczego mnie to frustruje? No i najważniejsze - czy możesz zaakceptować to, że jesteś introwertykiem? A jeśli nie, to dlaczego? :-)
  21. O, mi też drzemka - a po niej jakiś taki spokój duszy i przekonanie, że już niedługo znowu będę szczęśliwa :-) I ten poziom lęku jakiś taki niższy dzisiaj.
  22. Może dlatego, że mało jest takich terapeutów? Ja własnie jestem po pierwszej sesji, psycholog zapytana wcześniej telefonicznie o stosowane metody powiedziała, że stosuje to, co jest potrzebne, ale osobiście jest zwolenniczką rozwiązań systemowych i terapii ericksonowskiej. I faktycznie, podczas rozmowy wyłapałam parę ericksonowskich pytań podsumowujących (kurde, miałam na studiach dużo zajęć psychologicznych, nie pozbędę się tego...). To wygląda mniej więcej tak, że ja coś mówię, a ona podsumowuje "czyli można powiedzieć, że w obecnej chwili nie ma w pani życiu niczego stałego, pewnego?" albo "czyli pani ojciec jest właściwie jedyną osobą z rodziny, którą panią wspierała?". Brzmi jak oczywistości, ale jak ja to usłyszałam, to doznałam szoku. Czym się różni ta terapia od poznawczo-behawioralnej? Podam na przykładzie zaburzeń lękowych (u mnie). P-B skupia się mocno na niwelowaniu skutków lęku wtórnego i pierwotnego, modyfikuje się pewne myśli jako rodzaj zachowań i dzięki temu ma się osiągnąć efekt. Uczę się "myśleć" pozytywnie, co ma mi pomóc zwalczyć lęk. I do tego momentu P-B może być skuteczna. Ericksonowska z kolei ma niesamowity stosunek do lęku - lęk tak naprawdę jest tutaj czymś dobrym, bo to on pokazuje, że psychika ma dosyć i to on wskazuje, w którym momencie dochodzi do kumulacji konfliktu. I właśnie - w tej terapii główny nacisk kładzie się na rozwiązywanie wewnętrznych konfliktów. Na tym żeby je odnaleźć, nazwać i znaleźć między nimi kompromis. To są konflikty w stylu "chęć bycia wolną" a "chęć zaspokojenia oczekiwań matki". Jeśli konflikty nie zostaną rozwiązane, dochodzi do pojawienia się reakcji w postaci lęku, kiedy organizm mówi "dosyć mam takiego życia!" Jeśli chodzi o zadania domowe, to nie wiem czy są - za wcześnie, żebym mogła powiedzieć, ale jak zasięgałam opinii nt. tej pani to dowiedziałam się, że ona nie robi żadnych zadań domowych. Ciekawa jestem, jak będzie dalej. Szkoda, że kolejna wizyta dopiero za 1.5 tygodnia
  23. Jeśli chodzi o koncentrację w pracy albo w nauce, żeby wykonać jakieś zadanie, to dobre są tzw. timebox. Nie wczuwałam się mocno w temat, ale mój chłopak to stosuje i mu pomaga. Idea jest taka że dzieli się aktywności i przeznacza na nie konkretny odcinek czasowy, np. 45 minut pracy i potem 5-15 minut przerwy. Jakoś tak. Kiedys robiłam coś podobnego i działało. W czasie wykonywania aktywności maksymalnie się koncentrowałam i czas szybko leciał, motywacją też była ta przerwa, która miała nastąpić. Tu więcej, ale po ang: http://en.wikipedia.org/wiki/Timeboxing http://en.wikipedia.org/wiki/Pomodoro_Technique (tutaj pracuje się w odstępie czasowym: 25 minut, przerwa 5 minut. Po 4 takich seriach, dłuższa przerwa - 15-30 minut, ale to tak naprawdę zależy od tego, co się robi)
×