-
Postów
11 621 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez linka
-
miało być bez moralizatorstwa a doszedłeś do polityki .......... Alkohol też w takim razie powinien leczyć, skoro wprowadza w stan odmiennej świadomości ( a wprowadza na 100% ) ....tylko jakoś nie słyszałam co by się komuś po nim poprawiło.....
-
KeFaS, jak ty sobie tak pięknie tłumaczysz...... Pewnie że jadłam i piłam i palę - ale nie znajduję na to żadnych dziecinnych wymówek..... to głupie, robię sobie krzywdę i tyle. Bardzo jednakże w to wątpię....... chyba, ze jesteś w stanie podać mi jakieś badania. Oczywiście, co bardziej leniwi brali psychodeliki a co wytrwalsi np. medytowali - w końcu, przez medytację też można osiągnąć różne stany świadomości? Czemu nie spróbujesz tego? Po pierwsze, pisałam już, każdy psychoterapeuta ci powie, ze lepiej w trakcie terapii nie brać leków, żadnych. Ponadto to coś co przepisuje mi lekarz: - on bierze za mnie i moje zdrowie odpowiedzialność -daje mi receptę i wykupuję w aptece środek, przechowywany prawidłowo o składzie mi znanym i skontrolowanym - kolejna rzecz, wiem czego mogę się po nim spodziewać, i wiem że może mi pomóc jak wielu innym osobom na milionach testów które zrobiono zanim preparat wszedł na rynek. A tutaj: idziesz do nie wiadomo kogo, on ci mówi, ze se zna, ty wierzysz na słowo, bo nie ma szkoły leczenia psychodelikami, daje ci ch*j wie co, kupione od nie wiadomo kogo, reakcja na ten szit może być różna a szansa że ci pomoże znikoma ( bo ktoś jednak próbował). Ja tak to widzę
-
Michuj, otóż i to. Terapeuci często kręcą nosem nawet na takie niewinne SSRI ( jeśli pacjent bierze je w trakcie terapii) bo wolą, żeby umysł znajdował się w "naturalnym dla siebie stanie", nie mówię tu o innych, cięższych lekach, na oddziałach leczenia zaburzeń też często leki redukowane są do minimum lub odstawiane - wszędzie tam gdzie stawia się na rzetelną terapię......
-
man7i, i tym spodobem wylatujesz z forum, za spamowanie dziękujemy
-
KeFaS, a to wychodzi na to, że alkoholem też można się "leczyć" ? Dałbyś się wziąć za królika doświadczalnego?, bo z tego co kiedyś czytałam, to badania które były w tym "nurcie" prowadzone mają szczątkowy "rozmiar" .... Jeszcze nikogo durnym nie nazwałam :) Jak dla mnie każdy kto świadomie takimi substancjami szkodzi swojemu zdrowiu bez względu na to jakie ma do tego podejście jest durny, w tym konkretnym aspekcie swojego życia jest. Ja potrafię mieć otwarty umysł, medytacje, biofeedback, nawet bioenergoterapia - jeśli komuś pomaga to super. Ale zdrowy rozsądek podpowiada mi że pewne substancje są zabronione z jakiegoś konkretnego powodu, babranie się środkami psychoaktywnymi nad którymi nikt nie ma kontroli jest delikatnie mówiąc nierozważne i zapewne ( taki pewnie był powód zaprzestania tych praktyk) nic nie dawały
-
Wiesz co....ja tam się cieszę, że nie mam pojęcia o tym temacie, ja bym taka dumna nie była na twoim miejscu, że tak dobrze się na tym znasz Dodam też że osoby z depresją czy nerwicą ( lub innymi zaburzeniami) są niezwykle wrażliwe na wszelakie substancje psychoaktywne działające o wiele słabiej , wystarczy alkohol....trawka........ i nigdy nie wiadomo jakie wystąpią reakcje. Więc tak, sądzę że podanie osobie o mocno zachwianej biochemii mózgu substancji halucynogennej może się skończyć źle...tym bardziej, że nikt nie napisał "manuala" jak prowadzić taką terapię..... -- N maja 01, 2011 11:20 pm -- KeFaS, może i skacze, ale patrząc na to pod tym kątem to wiesz ile osób umiera po podaniu im antybiotyku? A ile osób umiera bez tego antybiotyku?
-
KeFaS, Prywatnie czy nie prywatnie, wątpię czy ktokolwiek zaryzykuje ( psychiatra) utratę zdolności wykonywania zawodu, wyrok - za takie ( jak widać nieskuteczne) praktyki. Nikt nie będzie się narażał ( a jak wiadomo psychiatrzy źle nie zarabiają) że im pacjent wyskoczy podczas takiej "sesji" przez okno.......
-
Niestety, ze względów zdrowotnych mam absolutny zakaz ich używania ...a swoją drogą używanie ich na stałe nie jest zbyt zdrowe...
-
wiola173, (radzę odstawić jedzenie) - wybacz ale z głowy nie krwawię co miesiąc, nie sikam nią też, nie mam tam cewki moczowej, nie wydziela mi się z niej śluz. Podczas okresu - mimo wszystko dużo łatwiej utrzymać higienę jeśli owłosienia tam nie ma lub jest minimalne, tak samo pod pachami - mniej się pocimy itd. -- So kwi 30, 2011 4:29 pm -- Bardzo w to wątpię, czy włosy są nas przed czymkolwiek w stanie ochronić w dzisiejszych czasach
-
Pinkii, chodzi o to samo o co w skarpetach + sandałach - osobiste preferencje -- So kwi 30, 2011 3:06 pm -- Obcisłe slipy na plaży to coś co na 99% jest wyróżnikiem Polaka (bądź innego Wschodnioeuropejczyka) za granicą.
-
psyche., ja się z tobą absolutnie zgadzam bo i pasy i strefę bikini ( o nogach nie wspominam nawet) powinno się regularnie depilować i ze względów higienicznych i estetycznych Więc cieszy mnie, że żyję w teraźniejszych czasach.
-
psyche., zaraz zaraz, kiedyś rzadko która kobieta się goliła, ani to nie było " w modzie" ani nie uważano, za konieczność.......ja nie mówię o czasach teraźniejszych
-
NoOneLivesForever, na wschód od Polski może i w tym chodzą, nigdzie w południowych krajach, w Skandynawii czy USA takich slipów na publicznej plaży nie uświadczysz -- So kwi 30, 2011 1:52 pm -- psyche., ładnie zbudowany to może i owszem.....ale jak to u nas zwykle bywa......
-
NoOneLivesForever, mdlały... nie, ale odwracanie wzroku z obrzydzeniem to jest to...kiedyś to kobietom spod pach i spod kostiumu kąpielowego wystawały kłaki łoniaki.....- podobało ci się to? Czy może wolisz tak jak jest teraz.... Odrzuca mnie to ...... i nie mówię o basenie, bo tam faktycznie, ok, lepiej się pływa.... ja mówię o plaży...nad morzem, nad jeziorem......
-
Szopik, kiedyś byłaś inną osobą.....
-
OMG tak, to jest straszne i obleśnie, choćby nie wiem jak zbudowany był pan ( a zwykle dobrze nie jest).....naraża wszystkich na oglądanie jego odciśniętych pod tym czymś klejnotów.......
-
Nie wiem co ma gorsze, te sandały, te skarpety.... ps. co do anene to wiesz....groził mi, że mnie znajdzie i będzie długo zarzynał więc....nie radzę tak się wzorować
-
Pinkii, kobiece sandałki+ skarpetki toleruję, ale sama bym się tak nie ubrała...... Mi tam zawsze jest gorąco w stopy i już od wczesnej wiosny marzę o zdjęciu skarpetek i zakładaniu japonek Natomiast śmieszą mnie faceci w obuwiu sportowym + skarpeta podciągnięta do pół łydy ...... -- So kwi 30, 2011 1:13 pm -- O dodaję......na plaży panowie ubrani w slipy....kąpielówki typu speedo ......paskudny nietakt.....
-
Pewnie, że ciężko tym bardziej, jak wszyscy piją...ale można się przyzwyczaić a po czasie nawet widać korzyści Na szczęście piwo niskoalkoholowe coraz lepiej smakuje
-
NoOneLivesForever, co ma do tego staruszka? Do faceta w skarpetach - porównanie zupełnie nietrafione Jak piszę, nie wyszłabym z facetem który chodzi w dresach, w skarpetach i sandałach, w wielkim złotym łańcuchu na szyi itd. dla mnie to mega wieśniackie ( nie ma to związku z wsią ) i byłoby mi wstyd.
-
Lukaszenka, Twój post jest tak chaotyczny, że ciężko coś zrozumieć....
-
uzytkownik, normalnie, nie, dziękuje, nie piję .....
-
NoOneLivesForever, no ja bym nie wyszła - tak samo jakbym nie wyszła z chłopakiem w dresach......przykro mi W ogóle rozumiem, że chodzi o sportowe sandały? Ewentualnie, można założyć sportowe skarpety, takie przed kostkę....... ale mi się to nie podoba i już.
-
bretta, tylko że widzisz grupa wsparcia - co zrobić żeby z tego wyjść a nie jak zrobić żeby schudnąć.....być może nie mam racji, opisuję to tak jak wygląda z zewnątrz......
-
Kup sobie trampki, są przewiewne i swobodne, jak jest na tyle chłodno ze w sandałach za chłodno - to się zakłada trampki - easy Ja bym nie wyszła na ulicę z chłopakiem który miałby skarpety i sandały .......... dla mnie to tak jak wywalanie "złotego" łańcucha na koszulkę, czy koszulę, chodzenie po mieście w dresach....bleeeee