Jakieś takie ,,obawy'' to chyba przed 10 rokiem życia. Pamiętam była wtedy powódź, przejeżdżaliśmy przez most pontonowy na rzece, który się rozpiął, od tamtej pory bałem się przez jakiś czas przejeżdżać przez mosty. Potem miałem różnego rodzaju ,,obawy'' a to, że tata umrze itp.Potem różne lekkie natręctwa, lęki. Jak zacząłem trochę ćpać i ,,ogarnąłem faze'' zorientowałem się, że to są tylko ,,wkręty'' i stałem się nawet bardzo dobry w ,,odkręcaniu'' innym ,,faz'' i wszelkiej racjonalizacji. Potem somatyka odezwała się grubo po 20 stce. Po drodze zgubiłem gdzieś pewność siebie i takie tam wartościowe rzeczy, to pewnie przez depresje która już mnie sporo nosi.