-
Postów
4 277 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez Kontrast
-
kupmitrumne, Jak to Marcia? Masz z tym problem?
-
jazzowa, haha o masakra dobry jestem Zboczona mówisz czasami trzeba, to w sumie pożądane bardzo
-
Klnąc w innym sensie - być niewychowaną chamówą co nie zna innych wyrażeń. Dobrze jest czasami życic kvrwą, aby zdanie nabrało pełnego wydźwięku. jazzowa, Co to znaczy, że lubisz być przezywana? W jakiś konkretnych sytuacjach?
-
Chamówa!!! nie ma nic gorszego niż - chamski klnący dziewuch. Za duża operatywa słownikiem wyrazów obcych, też niewskazana. Oczywista fascynacja dobrami materialnymi też. Przesada oczywiście, oddala taką pannę od możliwości zaszczytu u mego boku.
-
Ja 4 miechy wczoraj, ale mam tak odjazdowe sny o alkoholu ze niedługo pewnie popadnę.
-
dresik prawilny gdzie teraz jestes?
-
To nie, nie będzie kolacji, łakomej konsumpcji mnie i gryzienia po nosach. Wiedziałem ze coś ukrywasz
-
Ja jestem w awatarze, to widzisz. Poka chociaż nogę weź noo?
-
huśtawka, na jakie słowo? tak chce zobaczyć noooo
-
huśtawka, Dobra, to teraz pokaz jakąś focie?:)
-
huśtawka, kiedy tylko chcesz
-
harlancoben, To źle że się coś powie o napinaniu? Panno luzaro na maksa?
-
Nie ale mam plan. Przyjeżdżam do ciebie, przedstawiasz mnie jako swojego narzeczonego. Jemy i bzykamy się trzy dni. Potem wracam a ty mówisz rodzica że jednak nie wyszło? Co ty na to?
-
Ciepłych flaczków i trochę szczęścia, chyba, spokoju i czegoś jeszcze. A ci czego brak?
-
Czasami Powiedz kotku co masz w środku?
-
SinnerInHeaven, Coś ty, to jest fajna forma wypowiadania własnego ja, a że ja ciekawe, to i forma ciekawa. Czekam na więcej, coś wchodzącego na rondo absurdu, absurd nigdy się nie nudzi. Pamiętaj, absurd to najwyższa forma żartu inteligenci, bo nie dla wszystkich. Ci co odbierają świat szeregowo, muszą mieć poukładane i znane, nigdy nie grzeszą umysłowo, tylko świetnie się na swoim średnim poziomie poruszają.
-
Ha ha skąd wiedziałaś. Ładna żeś:) Czujesz sie atrakcyjna?
-
chyba dobrze a jak u ciebie?
-
kotek em, O mamo, ja też mam jak nie wiem:) Poszedłbym na kolacje z jakąś miłą panią. Pochodził po mieście, może na jakiś kameralny koncert, wystawę. Potem poleżał w hamaku w jakiejś fajnej scenerii, może w oranżerii, przed kominkiem u mnie w mieszkaniu też było by fajnie. Było by ciepło w ręce miałbym drinka. Potem jakaś stosunkowo udana noc. Rankiem zrobił bym coś do jedzenia, coś dobrego. To by wystarczyło.
-
harlancoben, To to i tak nic
-
Pluszowa, Pluszowa, Ja tak pisze. Rozbuchana forma a mało treści i można się pogubić Po prostu czasami niewzmiernie bawi ten lament ,,wyobcowanych'' z wszechstronną pomocą, rzucających, że to oni stoją na piedestale niewolnictwa samotności, bo są sami a jednak ,,nie sami''. Sami ,,sami'' są niewolnikami tego.
-
Spoko, nie zrozumieliśmy się. Ja cały czas broniłem teorii, że najgorzej samemu walczyć z ,,samotnością w tłumie'' Kontrast głaszcze Follow'ka po główce
-
Kamaja, Tak, ale w skład natężenia samotności nie wchodzi tylko to, ze on cię nie rozumie, ale to, ze np on cię nie rozumie, ale czujesz się przy nim bardziej bezpieczna i tak dalej. Więc jak z nim jesteś to jednak twój bilans musi być dodatni a to, ze on cie do końca nie rozumie, tak bardzo ci jednak przeszkadza. A jak ci przeszkadza, to się rozchodzisz i dowiadujesz się co to jest samotność, wraz z samotnością w tłumie i wracasz do gacha albo szukasz innego bo w tej samotności można oszaleć, o tym pisałem w pierwszym poście, ale najwyraźniej do tego jeszcze żeście nie doszli, na razie jesteście na etapie ,,bo mnie nie rozumie'' to jeszcze do bólu samotności daleka droga. Trzeba lat bycia samotnym aby takie coś powstało.
-
Ja rozumiem o co ci chodzi, o brak wspólnego języka z kimś, całej tej akceptacji, ale to w porównaniu z całkowitą samotnością, w której się niema fizycznie nikogo, wypada po prostu blado. Gdy ktoś odczuwa samotność mając kogoś, jest to mniejsze uczucie niż to gdyby go nie miał, tak działa psychologia, chemia. Kimkolwiek by ta osoba nie była, może z nią pewnie nawet nie rozmawiać. Więc - samotny w tłumie z żona w domu- przegrywa z - samotnym w tłumie bez żony- za tym mówią procesy chemiczne i psychologiczne. Mam nadzieje ze już wytłumaczyłem o co mi chodziło.
-
Pluszowa, Rozumiem, ale ja nawiązuje do mojego założenia ,,jak ktoś ma kogoś. Twoją samotność rozumiem i jest to smutne. Tylko widzisz, ludzie na takie coś nie zwracają uwagi. Musi ich zmusić do tego sytuacja, uwrażliwić, musieliby być wobec siebie fer, zapytać się samego siebie ,,czy ja chce to robić?'' No właśnie i wtedy okazało by się, ze rodzaj samotności który ty ,,podnosisz'' jest bardzo duży. Bo Ania nie chciała wyjść za maż za Darka, nudnego architekta, tylko była zakochana w Mirku mechaniku, ale tak było bardziej przyszłościowo a teraz doskwiera jej samotność. Ludzie idą na dużo kompromisów i to przybliża ich do odczuwania samotności rodzaju takiego jak ty mówisz. Takie czasy, nawet wybory powtarzają aby ludzie się częściej widzieli i korelowali, widzisz:)