Od paru lat wmawiam sobie, że jestem "samotnościoodporny". Powoli zaczyna do mnie docierać, że to tylko wmawianie, myślenie życzeniowo-skutkowe.
[videoyoutube=woiOzzOfYBE][/videoyoutube]
"Dlatego - mimo druty, wieże i strażnice
Tam chcemy dotrzeć, gdzie nam dotrzeć zabroniono;
Bezużyteczne, śmieszne posiąść tajemnice
Byleby jeszcze raz gorączką tąsknot płonąć
Nim podmuch jakiś strzepnie chwiejne potylice"
Hans, kwestia piaru. Wojtyła był medialny, było git. Paparatzinger był świetnie wykształcony i oblatany w teologii ale kamery go nie lubiły - szału nie było. No to jeszcze raz wesołka wybrać!