Moje ostatnie niespełna dwa miesiące (dokładnie od ostatniego dnia listopada) były tak zupełnie inne niż wcześniejsze życie. Skończyłam staż. W tym samym czasie zepsuł mi się komputer (tragedia, co nie? ). I tego samego dnia poznałam kogoś kto wypełnił pustkę. Przestałam pić... no, przynajmniej samotnie. Spotkania, koncerty, ludzie, ciągle gdzieś coś się działo.
A teraz znowu jestem sama i dopiero teraz tak dotkliwie to czuję.