Szczęście to coś,co zwykle trzeba sobie wypracować,a i tak nie jest pewne (nie pytaj się kogokolwiek "jak"? - nie ma jednoznacznej odpowiedzi,sposobu,recepty,czy whatever).
Gorzoła to tylko droga do czarnej dupy,gorszej niż obecnie.
Z problemami musimy się zmierzyć,czy raczej trzeba próbować,nawet jeśli przemielą nas jak maszynka to plastikowe mięso które potem używa się do innego badziewia jak spaghetti,sznycle czy ki ch..
Zacząć choćby od zasranego leczenia,próbować iść,jeśli emocje nie pozwalają ci jakkolwiek funkcjonować,jeśli masz 18,to możesz iść na NFZ.
Nie,terapie czy pastyle nie rozwiążą problemu całkowicie,to już w głównej mierze zależy od twojej woli,determinacji,siły i..chęci przede wszystkim.
Czego chcesz,jak definiujesz "szczęście" ?
Najpierw trzeba sobie na to odpowiedzieć.
Oczywiście,każdy ma prawo się podłamać,załamać,przystopować,ale staraj się tym nie zatracić.