mark123
Użytkownik-
Postów
12 773 -
Dołączył
Treść opublikowana przez mark123
-
Z moich obserwacji wynika, że wychowywanie ze skrajnym wyręczaniem zdarza się bardzo rzadko.
-
Sklonować się kilka razy i "rozesłać" klony po Polsce.
-
Czasem zazdroszczę ludziom, którzy potrafią być rozrywkowi.
-
Ja czasem czuję, że jestem nie tylko z innej planety, ale w ogóle z całkiem innej galaktyki. U mnie dwa razy neurolog podejrzewał uszkodzenie mózgu, raz w dzieciństwie i drugi raz niedawno, więc chyba opcja prawdopodobna.
-
Na jakikolwiek kierunku bym był, to byłoby tak samo, bo nie miałem zainteresowań żadnymi przydatnymi zawodowo dziedzinami. Presja społeczna i tak by na mnie nie ciążyła, bo nie mam i nie miałem ogólnie z nikim kontaktu, więc nie miałby kto się pytać. Ja przez większość szkoły średniej jeszcze w ogóle nie miałem w sobie agresji, dopiero pod koniec zaczęła się ona w moim wnętrzu trochę pojawiać. Ja dopiero 3 lata temu definitywnie uświadomiłem sobie, że coś ze mną nie tak.
-
Im ktoś ma większe problemy z nerwami tym bardziej błahostki mogą wkurzać.
-
Ja w ogóle nie chciałem studiować, bo wiedziałem, że nic mi studia nie dadzą, studiowałem tylko i wyłącznie dlatego, że mi rodzice kazali. Nie byłem zainteresowany żadnym wykładem, zawsze byłem w "chmurkach", nie słuchałem wykładowców, na ćwiczeniach i laboratoriach prawie nic nie robiłem, bo nic nie umiałem (inni umieli i robili), no ale studiowałem na jednej z najsłabszych uczelni w Polsce, więc można było prawie nic nie robić i jakoś z trudem zdawać. Miewałem ochotę pobić wszystkich wykładowców i ich znajomych, rodziny i zniszczyć budynek uczelni, rodziców też miewałem ochotę pobić, że mi każą studiować i nie zdają sobie sprawy, że w moim przypadku studia mojego stanu wiedzy i umiejętności nie zmienią i że w ogóle to jest chore, żeby takiemu tępakowi jak ja kazać iść na studia, osoby o moim poziomie wiedzy, inteligencji nie idą na studia. Jedyne, co dały mi studia to zmarnowany czas i zwiększenie odczuć agresywnych.
-
Nie trzeba mieć złych warunków życiowych, by mieć problemy z psychiką.
-
Są na forum osoby, które warunki życiowe mają dobre.
-
Papierek po takiej uczelni, na której studiowałem, to może mieć prawie każdy. Wiedzy nie mam, inteligencja prawie na poziomie ociężałości umysłowej, więc niczym nie nadrabiam. Mnie matka próbowała w pewien sposób uspołecznić w podstawówce, ale jej się nie udało.
-
Moje libido się chyba waha od normalnego do wysokiego, raz zdarzyło się urosło mi do bardzo wysokiego stopnia i powodowało ból fizyczny.
-
Ja też niczym nie nadrabiam braków. Też zerówkę pamiętam jako pierwszy kontakt z zewnętrznym światem oraz w ogóle jest jednym z pierwszych wspomnień z dzieciństwa.
-
Ja długo w ogóle nie chciałem wychodzić sam z domu, pierwszy raz bez rodziców byłem dopiero w zerówce, a pierwszy raz bez rodziców na dworze byłem, gdy miałem 11 lat (a do 13 roku życia chodziłem czasem z matką za rękę). W piaskownicy też raczej nigdy nie byłem, raczej nie miałem w ogóle takich potrzeb. Podobno rodzice chcieli mnie zachęcać do kontaktu z dziećmi, ale ja w ogóle nie chciałem. Urodziłem się już chyba z zaburzeniami w relacjach społecznych. Być może powstały one u mnie w wyniku jakiegoś uszkodzenia mózgu. Naukowcy podobno udowodnili możliwość dziedziczenia traumy u myszy i podejrzewają, że możliwe jest to także u ludzi. Myślę, że trauma może w niektórych pokoleniach pozostawać w fazie nieaktywnej, można mieć szczęśliwie dzieciństwo i kochającą rodzinę, a mieć w sobie efekty trudnego dzieciństwa, jeśli trudne dzieciństwo miał ktoś z przodków.
-
Ja tak na logikę, to chyba wyszedłbym lepiej w życiu, gdybym był taki jak ojciec lub taki, jak matka.
-
Ja bardzo często w dzieciństwie w domu narzekałem, że mi się nudzi, ale matka spędzała ze mną ogrom czasu + miałem też własne rozrywki, ale nie zlikwidowało to poczucia nudy. O wiele mniej narzekałem na nudę u babci i w ogóle u niej mi było lepiej i spędziłem niej najwięcej radosnych chwil. Czasem mam wrażenie, że częściowo na moją psychikę wpłynęło dzieciństwo rodziców poprzez pamięć genetyczną.
-
Spora część osób może mieć np. zaburzenia psychotyczne nakierowane na religie. Na szczeblach "wysokich islamistów" mogą być też osoby z osobowością dyssocjalną, którym radykalny islam daje duże możliwości manipulacji i władzy.
-
Albo w krajach islamskich jest bardzo duży procent zaburzeń psychicznych z grupy psychoz i antyspołecznych zaburzeń osobowości.
-
Mnie dzisiaj się śniło, że tajne służby założyły podsłuchy w moim mieszkaniu.
-
Nigdy nie padłem ofiarą przestępczości, ale jak wracałem po 20-stej z uczelni, to zawsze bałem się, że może mnie ktoś napaść. Ogólnie bezpiecznie czuję się tak do 19-20, wyjątek stanowi przechodzenie koło grupy nastolatków, o każdej porze się boję, że mogą mnie napaść.
-
U mnie większość się zgadza.
-
Pod kątem poglądów raczej apolityczny nie jestem, tylko pod kątem zainteresowań tym, co się dzieje w polityce.
-
W moim przypadku rodzice raczej mają większą wiedzę niż ja. Za herosów ich nie uważam, za autorytet też nie, ale są rzeczy, na których się znają, a ja nie znam się na niczym i ogólnie są o wiele lepsi ode mnie. Są też o wiele silniejsi psychicznie ode mnie, mieli trudne dzieciństwo, a wyrośli na w miarę normalnych. Teoretycznie jest to prawdopodobne, ale jakoś wydaje mi się, że nie zataili. Ja umiem zamaskować każdą emocję, oprócz wstydu i strachu. W sumie zazdroszczę tym, którzy umieją zamaskować wstyd i strach.
-
http://adonai.pl/relaks/psychotesty/?id=66 Mój wynik: Jesteś samolubem zapatrzonym w siebie. Nigdy nie zrezygnujesz z wygód i dlatego tak trudno jest Ci dzielić się z innymi. Wychodzisz z założenia, że Ty od nikogo nie potrzebujesz pomocy i niech wszyscy zostawią Cię w spokoju. Dobro społeczne jest dla Ciebie pojęciem zbyt iluzorycznym, aby je traktować poważnie. Najwyższy już czas, aby Twoje poglądy uległy zasadniczej metamorfozie, gdyż w przeciwnym wypadku zostaniesz wyizolowanym i zgorzkniałym sobkiem. A co Wam wyszło ?
-
Ja chyba jestem apolityczny.
-
Zapisać się na angielski, znaleźć staż.