Mi tam derealizacja,depreseonalizacja, poczucie bycia w grupie, wlasna tozsamosc praktycznie wracaja do stanu sprzed brania ssri. a mija juz prawie 15 miechow odkad nie biore. (bralem 3.5 roku ssri). Zaczynam coraz czesciej dostrzegac uczucia u innych. Az mnie strach bierze jak patrze komus w oczy. Wczesniej w ogole nie zwracalem uwagi czy ktos jest smutny czy nie. Po prostu pierdolilem glupoty a ludzie pewnie i tak mnie nie sluchali:). Wszystko jest odwracalne ale potrzeba na to czasu. Z drugiej strony wiadomo ....jak nagle przechodzi sie ze stanu obojetnosci do stanu czucia to mozna niezlych lękow sie nabawic. I wlasnie lęk 24/4 dominuje u mnie. Taka jest cena zycia na trzezwo w moim przypadku.
-- 23 cze 2012, 18:48 --
Powiem jeszcze ze leki bralem na NN i trudnosc w podejmowaniu decyzjii. Zawsze blokowalem sie na trudniejszych zadanaiach , wrecz ograniala mnie niemoc. ( wynikalo to po czesci z NN), mala zaradnosc zyciowa. Ale czuc czulem naprawde bardzo mocno, spacer z psami wieczzorem albo biegi z rana w zimowy poranek dawaly mi wrecz uczucie rozkoszy,blogosci heh:P. No i w sumie fobia spoleczna na swoj sposob. Nawet w rodzinie jak ktos cos do mnie powiedzial to potrafilem caly czerwoy sie zrobic i zazenowany. Takim bylem przed ssri i taka moja osobowosc wraca. Motywacja tez rosnie pomimo ze teraz nic nie robie. Boje sie przyszlego zycia bo wiem ze teraz nie bedzie takie proste jak mialo to miejsce na lekach. Jezeli skopia mnie lęki to mysle ze zaczne brac taka lamotrygine plus benzo. Nic co ingeruje w osobowosc jak ssri.