-
Postów
8 648 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez monk.2000
-
wykończony, Wang Chung mówisz? [videoyoutube=dnQeTb20oOE][/videoyoutube]
-
wykończony, co tam? Kiedy dasz zdjęcie do "ludzie z forum". Jestem ciekawy, jak wygląda taki na prawdę wykończony człowiek. Ja mam wory pod oczami, cierpiące spojrzenie pełne wzgardy, ale może jest ktoś kto mnie przebije. :)
-
zmienny, miałem. Nie wyrobiłem norm ustalonych przez przodownika pracy, stałem się bumelantem, podważającym ideę pracy ponad wszystko, prowadząc do dobra narodu i rozwoju myśli kapitalistycznej, jednym słowem musiałem odejść. Całe szczęście, że mam jeszcze rentę, bo bym skończył jak Diogenes w beczce. No nic, nikt nie mówił że łatwo być psychicznym. Rentę mam jeszcze rok. Gdyby moje uspołecznienie szło w takim tempie jak idzie teraz, to może do tego czasu będę umiał się dostosować. U mnie to jest tak, że albo po mojemu albo wcale. Nie potrafię ubrać się uniform Shella i na 8 godzin stać się pracownikiem korporacji. Jeśli coś robię, to musi płynąc to z mojego wnętrza. Czy w domu, czy w kiblu czy grając na niewidocznej gitarze przy mojej ulubionej piosence żyję wg. moich zasad. Nie dlatego że mam takie widzimisię. Po prostu inaczej nie potrafię. Chciałbym uprawiać jakiś wolny zawód, marzeniem było by pracować np. w branży muzycznej. Tak żeby być osobą opiniotwórczą. Ale jeśli będzie trzeba pracować w Biedronce, to myślę że się da. Ale najpierw muszę poradzić sobie z losem.
-
ntit, pierwszy post i taki rzeczowy. Wyślę pirva do moderatora żeby gdzieś przypiął.
-
Cześć laleczki i kenowie (skoro miśki już były). Byłem w najważniejszym sklepie audio w Koninie i cieknie mi ślinka na myśl o nowym wzmacniaczu. Chyba idę do pracy. Może być praca kontrolera jakości w fabryce gówien dla ferm kolonii leczniczych much wyjadających chore komórki ze zgniłych części ciała, chroniąc przed amputacją. Ale muszę mieć ten wzmak!
-
zmienny, przecież nasza MamSwojePoglady, dodawała niedawno zdjęcia. Nawet lubię jej urodę, ale co za dużo to nie zdrowo. To nie fotka.pl
-
MamSwojePoglady, podziel się poglądami. Bo ja swoich chyba już nie mam Marcin20.04, cześć. Proponuję dawać bana jak ktoś we wronach pisze namiętnie "cześć" i "witam", a nie rozkręca rozmowy. Potem wszyscy się witają a nikt nie rozmawia
-
nieznane - magazyn o niewiarygodnych rzeczach: "Nieznany Świat"
-
Alienated, obejrzę potem ten filmik, bo się fajnie zapowiada. :) Coś słyszałem o tym koncercie, ale teraz mam okazję się więcej dowiedzieć tęsknota-Pegasus
-
Wymontowałem sobie wewnętrzny głośniczek z komputera i się teraz nim bawię. Mam pomysł na upgrade komputera: nowy głośniczek wewnętrzny o większej mocy RMS. Haha, moja choroba robi się coraz bardziej zabawna, bo mam głupie pomysły.
-
nieznane - biorę swój plecak i wyruszam w podróż, (hasło: podróż) -- 23 maja 2013, 10:21 -- Lilith, ty jesteś taka z "piekła rodem", więc wokalistę Dio- "voice of heavy metal" powinnaś znać. Śpiewał głównie o smokach, jakiś mitycznych bytach, ale mimo charakterystyczności znany jest tylko w określonych środowiskach. Lubisz się uczyć, więc polecam przesłuchać. W środowisku metali, masz +5 punktów na starcie jak znasz Dio. :) [videoyoutube=pwbcWotOUCQ][/videoyoutube] pzdr. ja właśnie dałem bass na +5 i sobie kiwam głową i zagryzam zęby przy "pozaciąganych" partiach gitary.
-
ból - piosenka Dio ("give me a choice beetwen pleasure and pain") przydała by się emotka z metalowcem /// hasło do zabawy: heavy metal
-
Valdralapena, to ja też napiszę swojego drugiego posta tutaj. Miałem takiego kolegę, który zawsze mnie wystawiał do wiatru, a ja miałem taką zasadę że bliskich kolegów się nie opuszcza i tolerowałem jego zachowanie. Czułem się nie w porządku z tym, bo ciągle dostawałem po policzku. W końcu się na niego obraziłem i nie utrzymuję kontaktu. To kolega tego typu, co nawet nie zauważy że się obraziłeś, tak cię ma w d. Ale zrobiłem to dla siebie, a nie po to by kogoś oświecać, co znaczy przyjaźń. Z rodziną jest trudniej, chociażby dlatego, że jej się nie wybiera. Polecam ćwiczyć samowystarczalność. Ekonomiczną, psychiczną, organizacyjną, wszelkiego typu. Dzięki temu nie będziesz potrzebowała rodziny i będziesz miała wybór. W gruncie rzeczy dopiero wtedy możesz im podziękować za piękne chwilę i rozkręcić jakiś żywot samemu. Kiedyś się z tego śmiałem, ale jezusowe: nastaw drugi policzek wcale nie jest takie głupie, na jakie wygląda. Chęć odwetu budzi poczucie krzywdy. Mnie niektórzy ludzie krzywdzą, ale uwierz że powoli zaczyna to po mnie spływać, jak po jakimś wodnym pokemonie.
-
Napisałbyś coś więcej Co u ciebie słychać, jak emocje po maturze czy jak się trzyma twój podopieczny: komputer.
-
Tak, masturbacja kilka razy w ciągu dnia to na pewno nałóg. Ja mam trochę łatwiej: w liceum naczytałem się chrześcijańskich mistyków, cierpię na brak popędu seksualnego w jego formie dążącej do rozładowania, mam rozstrój ego i ból nie boli, a przyjemność nie daje satysfakcji. Stąd masturbacja i seks to raczej ciekawostka dla mnie. Zazdrościsz? Nie znam się jakoś na walce z tym nałogiem. Raczej w grę wchodzi uzależnienie psychiczne, jeśli robisz to tak często. Zastanów się, czy masz jakieś poczucie winy z tego powodu. A może jesteś po prostu masturbacyjnym nimfomanem. Jak niby z czymś takim walczyć. Jedyna rada jaka mi przychodzi, to najpierw ograniczyć Onana, a w zamian znaleźć sobie coś co będzie cię ekscytować i zaspokoi twoje popędy. Dla mnie czymś takim jest muzyka. Lubię nawet taka romantyczną, czasem z bezpośrednim seksualnym podtekstem. Popęd nie jedno ma imię i czasem można go przetransformować na inny poziom.
-
Cześć. Dzisiaj komputer po formacie to jakby i na duszy lżej. Czuję się jakbym dopiero poznawał świat.
-
Cześć. Ciekawa historia. ***UWAGA*** Na tym forum podstawowy błąd to mylenie dwóch słów: "lęki" i "leki". Mnie polskie znaki już nie raz pogryzły, że mam blizny na ciele. Ale jednak można je oswoić, co polecam zrobić. A wracając do twojej sprawy. Jedno jest pewne, gdzieś tam sobie mieszkasz i sobie żyjesz. Jak żyjesz, to nie ma bata i nic na to nie poradzisz. Musisz liczyć się z różnymi głupimi problemami. Pomyśl o sobie jako takim simsie, chodzi z miejsca w miejsce i walczy ze spadającymi wskaźnikami zadowolenia. Są dwie metody, albo walczyć o zielone punkty. Grać na komputerze, olać rodzinę i zrobić sobie gdzieś dziecko na zachodzie, starzejąc się ze strzykawką w ręce. Albo po prostu olać te wszystkie wskaźniki i brać życie mniej poważnie. Od nieszczęścia jeszcze nikt nie umarł. A za to nie raz się zdarzyło, że ktoś miał wszystko i nagle choroba spowodowała najgorsze. Ilu to ludzi odeszło już z tego świata Pozdrawiam, tak czy siak jakoś dasz sobie radę, bo o ile istnieją kody na kasę, to kodów na przestanie bycia człowiekiem nie ma. A założę się o czystą płytę CD-RW że po śmierci nasza niedola się nie kończy Nie ma lekko.
-
kasiątko, uczysz się obsługi komputera, to przerób w Photoshopie na czystą. Wystarczy parę pociągnięć stemplem, ewentualnie narzędzie "zmień kolor". Dodać bąbelki od piany. Można pójść nawet o krok do przodu i zrobić nowy teledysk do piosenki "Mydło lubi zabawę".
-
kasiątko, kiedy ta twoja postać z awatara pójdzie się wykąpać? Fajnie tak pobazgrać się w błocie, ale jednak grzeczne dziewczynki idą się kąpać po zabawie.
-
Mi radość sprawiło odzyskanie funkcjonowania komputera, oraz rundka do kolegi informatyka po płytę systemową.
-
Cześć. Jeszcze tylko ostatnie programy zainstaluję i wracam do starego życia.
-
wykończony, jak będę miał czas to przeczytam ten tekst z wikipedii. Na razie zajmuję się systemem, ale to co już przeczytałem mnie zaineteresowało. Rzuciłeś dobry temat. :)
-
Mi pomaga w zdrowieniu, w sumie forum trochę. No przyznam się, że lubię z wami pogadać.
-
Candy14, zgadza się. enbe23, poczekaj na użytkownika carlosbueno, on skończył socjologię i jest forumowym znawcą tej dziedziny. Na pewno by docenił to, że na przekór modzie, dbasz o przyszłość narodu, nie dając za wygraną starzeniu się społeczeństwa. I w sumie miałby rację.
-
Zatracony, sądzę że prokrastynacja to jest największy problem. Dziewczynę marzeń trudno znaleźć to prawda. Sam nikogo nie mam. Mogę co najwyżej wzdychać do wokalistek z moich ulubionych zespołów. Czy kiedyś znajdę prawdziwą miłość? Tego nie wiem. Czasem się obawiam, że wejdę w związek, który nie będzie mi wystarczał i zabiorę sobie szansę na coś bardziej niezwykłego. Poczytaj sobie może jakiś "mistrzów podrywu" i wyrusz na miasto na łowy. Ja próbowałem tylko kilku sztuczek i stwierdzam, że jedyna osoba, która rozgrzała moje serduszko ma już swojego chłopaka u boku. No nic, na raka jeszcze nie choruję, może się wyrobię.