Ostatnio spojrzałam na swoje życie z perspektywy czasu i doszłam do wniosku że nerwica czały czas we mnie jest...
W podstawówce strasznie się denerwowałam przed każdym dniem, kiedy miałam iść do szkoły. To był ukryty lęk, który siedział we mnie.
W gimnazjum trochę się to wyciszyło, a teraz kiedy jestem w 1 klasie liceum, ten lęk wrócił z zdwojoną siłą. Teraz boję się każdego dnia, każdej minuty w tej szkole. Nie chcę do niej iść, bo panicznie się boję. Wyobrażam sobie jakieś koszmarne rzeczy które mogą mnie tam spotkać. Ostatnio nawet mam jakieś dziwne dolegliwości. Boli mnie brzuch, jest mi niedobrze, boli mnie głowa, czasami mam zimne ręce które się trzęsą przed stresującymi wydarzeniami. Nie potrafię opanować tego co się za mnę dzieję.
Z dnia na dzień jestem coraz bardzoej drażliwa, płaczę rano, po powrocie do szkoły i wieczoram, płaczę z bezsilności.
Nie wiem co mam z sobą zrobić.
Może mi ktoś pomoże, powie czy to nerwica, czy coś innego?
Błagam pomóżcie...