-
Postów
4 867 -
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
Treść opublikowana przez halenore
-
Zaraz przyjdzie czas na SRAKĘ vol.2.
-
wikija hehe. Jakbym czytała "historię przedszkolną" mojej młodszej siostry . Raz, na korytarzu przedszkolnym pozbawiła mamę buta . Oczywiście nie chciała jeść i ciągle płakała. Mama z ciężkim sercem odprowadzała ją do przedszkola, bo sama jest nauczycielem i rozumie istotny wpływ edukacji przedszkolnej. Na wysokości zadania stanęły panie-opiekunki. Też nakazały wyjść, nie wciskały jedzenia na siłę. W końcu młoda sama przyszła i poprosiła o "tanaptę z sejem" W pewnym momencie zrobiło się ciężko, bo mama pracowała od rana do nocy, więc ja zaczęłam odprowadzać i zabierać Megan z przedszkola (jestem starsza od niej o 7 lat). Uspokoiło się. Ale prawda jest taka, że ja wprowadziłam dyscyplinę i byłam ostrzejsza od rodziców. Meg była szalonym dzieciakiem, typem wymuszającym, potrafiła wybiec na ulicę bez ostrzeżenia, robić awantury w sklepie o "kebasę i pimodora" ( ), pół godziny wybierać sobie dwie gałki lodów. Kilka razy musiałam zagrać ostro np.: wzięłam za rękę i wyszłyśmy z lodziarni bez loda. Poskutkowało. Niemniej działało tylko przy mnie. Rodzicom nadal robiła "akcje". No i dorobiłam się przydomku terrorysty.
-
wikija hehe. Jakbym czytała "historię przedszkolną" mojej młodszej siostry . Raz, na korytarzu przedszkolnym pozbawiła mamę buta . Oczywiście nie chciała jeść i ciągle płakała. Mama z ciężkim sercem odprowadzała ją do przedszkola, bo sama jest nauczycielem i rozumie istotny wpływ edukacji przedszkolnej. Na wysokości zadania stanęły panie-opiekunki. Też nakazały wyjść, nie wciskały jedzenia na siłę. W końcu młoda sama przyszła i poprosiła o "tanaptę z sejem" W pewnym momencie zrobiło się ciężko, bo mama pracowała od rana do nocy, więc ja zaczęłam odprowadzać i zabierać Megan z przedszkola (jestem starsza od niej o 7 lat). Uspokoiło się. Ale prawda jest taka, że ja wprowadziłam dyscyplinę i byłam ostrzejsza od rodziców. Meg była szalonym dzieciakiem, typem wymuszającym, potrafiła wybiec na ulicę bez ostrzeżenia, robić awantury w sklepie o "kebasę i pimodora" ( ), pół godziny wybierać sobie dwie gałki lodów. Kilka razy musiałam zagrać ostro np.: wzięłam za rękę i wyszłyśmy z lodziarni bez loda. Poskutkowało. Niemniej działało tylko przy mnie. Rodzicom nadal robiła "akcje". No i dorobiłam się przydomku terrorysty.
-
gwidoniusz, jesteś przemęczony, przeciążony obowiązkami, zestresowany. Wiele przeszedłeś. Na dodatek masz trudną pracę. Organizm reaguje. Przecież nie jesteś taranem. Jako facet świetnie dajesz sobie radę. Dobrze, że Trittico poprawiło sen. Teraz przydałby się jakiś dobry antydepresant, który podniesie nastrój i ograniczy objawy psychosomatyczne (te, które nazwałeś biologicznymi). Brałam Mozarin i nie wspominam go dobrze. Strasznie drogi, słaby i w moim przypadku powodował dużo skutków ubocznych. Jak do tej pory zawsze pomagał mi seronil, czyli odpowiednik starego, dobrego prozacu. Sądzę, że warto spróbować. Na działanie psychoterapii musisz poczekać. Tymczasem rozgość się na forum, poczytaj wątki i pogadaj z nami wirtualnie:)
-
gwidoniusz, jesteś przemęczony, przeciążony obowiązkami, zestresowany. Wiele przeszedłeś. Na dodatek masz trudną pracę. Organizm reaguje. Przecież nie jesteś taranem. Jako facet świetnie dajesz sobie radę. Dobrze, że Trittico poprawiło sen. Teraz przydałby się jakiś dobry antydepresant, który podniesie nastrój i ograniczy objawy psychosomatyczne (te, które nazwałeś biologicznymi). Brałam Mozarin i nie wspominam go dobrze. Strasznie drogi, słaby i w moim przypadku powodował dużo skutków ubocznych. Jak do tej pory zawsze pomagał mi seronil, czyli odpowiednik starego, dobrego prozacu. Sądzę, że warto spróbować. Na działanie psychoterapii musisz poczekać. Tymczasem rozgość się na forum, poczytaj wątki i pogadaj z nami wirtualnie:)
-
Zamieniłabym Mozarin na coś tańszego i skutecznieszego.
-
Zamieniłabym Mozarin na coś tańszego i skutecznieszego.
-
Straszne. Wszyscy robią coś konstruktywnego, a ja zalegam przed kompem
-
Straszne. Wszyscy robią coś konstruktywnego, a ja zalegam przed kompem
-
wikija bardzo dobrze
-
wikija bardzo dobrze
-
Tylko bez draki. Czekamy na rozwój wypadków. Dziecko tęskni, ale dramatu na chwilę obecną nie ma.
-
Tylko bez draki. Czekamy na rozwój wypadków. Dziecko tęskni, ale dramatu na chwilę obecną nie ma.
-
Znaczy płakałam, jak musiałam wracać do domu. Przed wyjazdem była ekscytacja.
-
Znaczy płakałam, jak musiałam wracać do domu. Przed wyjazdem była ekscytacja.
-
Też płakałam, jak musiałam wyjeżdżać. Natomiast pierwszego dnia miałam doła, że jest syf. Kijowy namiot, kijowy pokój, a to łazienka bee. Moi współlokatorzy też tak mieli, więc dzień pierwszy przyjmował kształt naszej, forumowej "Jęczarni"
-
Też płakałam, jak musiałam wyjeżdżać. Natomiast pierwszego dnia miałam doła, że jest syf. Kijowy namiot, kijowy pokój, a to łazienka bee. Moi współlokatorzy też tak mieli, więc dzień pierwszy przyjmował kształt naszej, forumowej "Jęczarni"
-
Wysoka temperatura. Dość już tego, bo padnę
-
wikija w takim razie podtrzymujcie taką "linię obrony". Jeżeli śpi w nocy, to nie jest źle. -- 08 lip 2012, 00:25 -- Jest mu źle, bo tęskni za Tobą.
-
wikija, w takim razie za najlepsze wyjście uważam pozostawienie syna na koloniach. Jeśli zadzwoni, odbierz i porozmawiaj. Spokojnie. Pytaj, co robił, jakich ma kolegów, jakie mają plany na następny dzień. Nie obiecuj złotych gór w sensie "być może przyjedziemy, jak będzie samochód", bo to bez sensu. Dziecko tylko nakręca się i przeżywa zawód. Powiedz wprost, że nie możesz przyjechać, ale on zawsze może do Ciebie zadzwonić, jak mu źle i możecie porozmawiać. Mów mu, że go kochasz i że wszystko będzie dobrze, bo nic złego się nie dzieje.
-
wikija, dla twojego dziecka pobyt na kolonii to nowa sytuacja. Popełniliście błąd, bo nie wytłumaczyliście dziecku, że przez 2 tygodnie będzie przebywało poza domem, bez rodziców. Może trzeba było zacząć od krótszego wyjazdu gdzieś bliżej. Jeżeli syn nie chciał nocować poza domem i był wyraźnie spłoszony, to wybacz, ale można było spodziewać się takiej reakcji. Ciężko doradzić, bo nie znamy wszystkich okoliczności. Nie wiem, czy twój syn dobrze czuje się w grupie i w ciągu dnia nie problemów. Może być tak, że to rodzaj lęku związanego z nocowaniem poza domem. Wyjazdom zawsze towarzyszą emocje. On w ogóle chciał tam jechać? -- 08 lip 2012, 00:02 -- I jeszcze jedno pytanie: jaki powód chęci powrotu podaje ci syn w trakcie rozmów telefonicznych?
-
wikija, po pierwsze należy ograniczyć te ciągłe telefony, bo to go podkręca. Po drugie syn nie wpadnie w depresję i nie ma potrzeby podawania mu leków uspokajających. Po trzecie wychowawca sygnalizuje, że syn jednak nawiązał jakieś kontakty, bawi się z innymi dziećmi i miło spędza czas. Problem pojawia się, gdy przychodzi wieczór i noc. Jeżeli nie dzieje się żadna krzywda, powinien zostać kolonii.
-
LATEK50 świat lubi zasady i normy, a my z zasady jesteśmy szurnięci (w różnych stopniach) i odstajemy od pewnej, ogólnie przyjętej normy. Czy to tak źle być "zlokalizowanym" w grupie społecznej...
-
Bellatrix postawa wzorowa
-
Brak żółtych papierów u zarządu - to dopiero byłoby dziwne