Skocz do zawartości
Nerwica.com

halenore

Użytkownik
  • Postów

    4 867
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez halenore

  1. Pojutrze poniedziałek i już boję się,co będzie.Boję się tego poniedziałku.Jak niegdyś na etapie szkolnym.Przed poniedziałkiem aż mnie mdliło.Wtedy było łatwiej,jakoś ciągnęłam,dawałam radę.A teraz boję się,że nie dam rady.4 dzień kibluję w domu,bo jestem chora.I nie dość,że 3-dniowa przerwa z powodu choroby,to jeszcze ten poniedziałek.A czeka mnie w pracy intensywny tydzień.Boże!I jak ja to wszystko dźwignę?
  2. Ja cholera nie mam się na kim mścić.Żebym tak mogła zmaterializować obiekt swojej złości.Dobra.Może jednak mogę.Jestem zła na siebie! A ty?
  3. Mam nudności i zawroty głowy,ale to się dzieje od kilku miesięcy,a setaloft biorę dłużej.Zwaliłam te objawy na rzecz zaburzeń nerwicowych,a nie setloftu.Ale nie wiem.Może to i setaloft.W sumie zamierzam pójść do psychiatry i ewentualnie zmienić leki,bo zdaje się,że ten setloft o kant d... rozbić.Kiedyś brałam fluoksetynę i zdecydowanie lepiej się po niej czułam. Co do złości.Dziś jest złość,ale nie jest tak zawsze.Są momenty,gdy jest bardzo źle i wtedy też brakuje sił na jakiekolwiek złoszczenie się. Najgorzej jest teraz,bo zaczęłam pracę.Na studiach czy w szkole zawsze można było odpuścić sobie te kilka dni czy tygodni do momentu,dopóki nie dojdziesz do siebie.Teraz nie jest już tak prosto.W pracy musisz być i już.A jak cię nie ma,to cię nie ma,to cię zwalniają i już.
  4. Witam. Nie mogłam sobie znaleźć miejsca,więc założyłam ten temat. Długo już żyję z tym choróbskiem,ale to w sumie nieważne.Miałam świetne 1,5 miesiąca.Naprawdę czułam,że rozkwitam.A teraz mam znowu nawrót okropnego nastroju i ciągłych obaw.Nie mam siły.Jest mi ciężko.Kolejny raz dołek.Powinnam teoretycznie przyzwyczaić się do tej sytuacji,ale jakoś nadal nie mogę.I nosi mnie!Czuję,że wzbiera we mnie straszna złość.Chce mi się wyć!Ze złości i z żalu,że mnie to badziewie dotknęło,że moje życie mogłoby wyglądać inaczej,gdyby nie lęki,somatyzacje,nerwice.Podobno trzeba nad sobą pracować,podobno to pomaga.Ja próbowałam i mi nie pomogło... [Dodane po edycji:] Aha.Nie napisałam nic o sobie.Tylko na powitanie taki wybuch emocji.Przepraszam. Mam 27 lat.Leczę się od 7 lat.Diagnoza:zaburzenia lękowe z somatyzacją.W grudniu skończyłam psychoterapię,która trwała prawie 3 latka.Od dłuższego czasu śmigam na setalofcie, a czasem doraźnie na afobamie.Chociaż ostatnio bardzo rzadko.Kilka miesięcy temu po przeczytanieu książki A.Klasen "Mój lęk,mój koszmar" przyjęłam postawę:"pozwólmy,aby lęk przez nas przepłynął".Nawet działa.Przynajmniej nie muszę truć się afobamem,po którym następnego dnia jestem jak skacowana.W zeszłym roku skończyłam studia,a 2,5 miesiąca temu zaczęłam pracować.Początek był koszmarny,potem było lepiej,a teraz znowu jest źle.Zatem życie na sinusoidzie.Czasem to akceptuję,ale z reguły nie.Do takiego stanu doprowadziły mi mnie do spółki dysfunkcyjna rodzina i charakterek perfekcjonistki,zbyt dorosłego dziecka i emocjonalnego nadwrażliwca. To chyba z grubsza tyle.Pozdrawiam.
  5. Cześć. Też byłam kedyś nie do zdarcia.Ciężko żyje się z myślą,że nia masz takiego powera jak kiedyś... Chyba zacznę tu pisać,bo brakuje mi miejsca i ludzi,z którymi mogłabym o przykrym doświadczaniu lęków pogadać.Nie jestem w "grupie poczatkującej",więc wymyślanie sobie nowych dolegliwości mam za sobą.Już na wszystko chorowałam Teraz jestem chyba na etapie złości na to,że irracjonalny lęk istnieje i że przytrafił się właśnie mnie.No może nie jest taki do końca irracjonalny.Kurde miałam świetne 1,5 miesiąca,a teraz znowu klapa.Ciężko żyje się z tymi nawrotami,a ja z ich powodu dostaję szału.Człowiek nie może dłużej pocieszyć się wolnością od lęku i dobrym nastrojem,bo zaraz coś cię walnie...
  6. Jakie jazdy?Zaczęło się od ciągłego poddenerwowania.Kilka razy miałam atak silnego lęku.Nie zawsze muszę brać uspokajacza,bo w niektórych sytuacjach porafię poradzić sobie bez tego.Mam ciągle sensacje żołądkowe i ciśnienie 170/110 przy lekko podwyższonym tętnie.Najpierw miałam duszności w pracy i w domu.Potem doszły straszne bóle pleców i ramion,a teraz na zakończenie okropnie boli mnie głowa,zęby i w zasadzie tak,jakby cała twarz mi dretwiała.Bardzo mało jem,bo mam tak zaciśniety żołądek,że po większej ilości zwyczajnie mnie mdli.Nie doszukuję się żadnych nowych chorób.Hipochondryczne historie już przerabiałam,więc nie ma co latać po lekarzach i sie ośmieszać.Wiem,że to kolejny atak nerwicy.Nie chcę rezygnować ze stażu,a ciężko pracowac w takim stanie...
  7. Witajcie.Jestem tu nowa.Piszę do Was,bo może tu znajdę jakąś poradę.Brałam antydepresanty.Dalej biorę.Zaburzenia lękowe leczę od 7 lat.Przeszłam też prawie 3-letnią psychoterapię.Dużo się o sobie dowiedziałam,ale w moim przypadku to chyba za mało.Z tą wiedzą trzeba umieć coś zrobić,a ja chyba nie potrafię.Ostatnio dostałam się na staż.Miejsce jest bardzo spokojne,ale ja mam non-stop jazdy.Od 1 kwietnia schudłam ze 3 kg z nerwów.Nie mogę jeść,a jak coś zjem to zaraz spotkanie z wc,nie mogę spać,nie mogę normalnie funkcjonować.Nie chcę się poddać,bo mam prawie 27 lat.Trzeba zacząć na siebie zarabiać i jakoś układać sobie życie.Przed studiami pracowałam rok czasu w bardzo ciężkim miejscu,praca stokroć gorsza niż obecna i mimo choroby (bo byłam już wtedy zdiagnozowana) dawałam sobie świetnie radę.A teraz po 5 latach studiów jest bardzo źle.Nie potrafię zrozumieć dlaczego tak się dzieje.W tym czasie przeszłam terapię,więć powinno byc lepiej,a jest gorzej.Nie chcę rezygnować i zamknąć się w czterech ścianach.Zresztą wiem,że jak zrezygnuję to wcale mi lepiej nie będzie.Poza tym obawiam się,że jak teraz zrezygnuję,będę rezygnowac zawsze i nigdy nie podjemę żadnej pracy...
  8. halenore

    Nerwica a praca

    Witajcie.Jestem tu nowa.Piszę do Was,bo może tu znajdę jakąś poradę.Brałam antydepresanty.Dalej biorę.Zaburzenia lękowe leczę od 7 lat.Przeszłam też prawie 3-letnią psychoterapię.Dużo się o sobie dowiedziałam,ale w moim przypadku to chyba za mało.Z tą wiedzą trzeba umieć coś zrobić,a ja chyba nie potrafię.Ostatnio dostałam się na staż.Miejsce jest bardzo spokojne,ale ja mam non-stop jazdy.Od 1 kwietnia schudłam ze 3 kg z nerwów.Nie mogę jeść,a jak coś zjem to zaraz spotkanie z wc,nie mogę spać,nie mogę normalnie funkcjonować.Nie chcę się poddać,bo mam prawie 27 lat.Trzeba zacząć na siebie zarabiać i jakoś układać sobie życie.Przed studiami pracowałam rok czasu w bardzo ciężkim miejscu,praca stokroć gorsza niż obecna i mimo choroby (bo byłam już wtedy zdiagnozowana) dawałam sobie świetnie radę.A teraz po 5 latach studiów jest bardzo źle.Nie potrafię zrozumieć dlaczego tak się dzieje.W tym czasie przeszłam terapię,więć powinno byc lepiej,a jest gorzej.Nie chcę rezygnować i zamknąć się w czterech ścianach.Zresztą wiem,że jak zrezygnuję to wcale mi lepiej nie będzie.Poza tym obawiam się,że jak teraz zrezygnuję,będę rezygnowac zawsze i nigdy nie podjemę żadnej pracy... Może ktoś z Was może mi coś doradzić...Chyba przejdę się do lekarza w celu wymiany leków.
×