kopiuję tu część wiadomości z wątku "zaburzenia osobowości", bo może się przydać dla innych starających się o miejsce w 7F
jestem po czwartej konsulacji - decydującej, z ordynatorką.
mogę zostać przyjęta w każdej chwili, dostałam trochę czasu na uporządkowanie spraw somatycznych i odstawienie benzo i zolpidemu.
mam zadzwonić, jak będę gotowa.
jestem pod wielkim wrażeniem pani ordynator, która bardzo wyrozumiale do mnie podeszła, surowo, ale ze zrozumieniem.
zapytała mnie jaka jest moja decyzja, a ja na to ze zdziwieniem, że myślałam, że to oni podejmują decyzję.
powiedziałam, jak bardzo źle się czuję, powiedziałam o problemach z żołądkiem i jelitami, o bólach stawów i migrenach. powiedziałam, że to mój lęk może te stany pogarszać, że się panicznie boję. ona skomentowała to tak "znalazła sobie pani temat zastępczy, aby odsunąć w czasie pracowanie nad właściwym". przytaknęłam jej. umysł i organizm to jest coś tak nieodgadnionego, że jedno (umysł) może uczynić z drugim co tylko zechce.
w tym wszystkim jestem szczęściarą. bo mogli mi powiedzieć "niech się pani zastanowi, czego pani chce, do widzenia"