Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
- Dzisiaj
-
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
-
Tak, powiedziała mi to po alkoholu, całując mnie w usta. Od tamtej chwili utrzymujemy kontakt telefoniczny i przez komunikator internetowy. Ale daje mi do zrozumienia, że chciałaby się spotkać na jakieś imprezie. Jak wiesz, że w bliskiej rodzinie jest alkohol i jakiekolwiek znęcanie się to działaj. Wzywaj policję, mops itp. Ja się odciełam od rodziny typu ciocia, wujek, kuzynostwo bo doskonale wiedzieli co się u nas w domu wyprawia i nie zareagowali. To samo sąsiedzi. Kur.wa 40 lat znęcania się, picia i NIKT nie wezwał policji!!! To ja wezwałam na ojca policję 2 razy i założyłam mu niebieską kartę. Był 3 miesiące na odwyku w szpitalu. To też mu załatwiłam przez moją lekarkę. Prosiliśmy, błagaliśmy, groziliśmy żeby przestał. Na nic. Pił sobie ten alkohol a potem nas wyzywał i groził zabiciem. Jak im przeszkadza to ich problem nie Twój. I czemu wieczne odganianie. To Ty w kółko spotykasz się z osobami na "bombie"?
-
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
* * * - Wczoraj
-
Ale ona to wyznała po alkoholu? I od tej pory załapałas do niej dystans? Przykro mi z powodu tego co przeżywałaś przez ojca mam w rodzinie młode osoby, o które się martwię z powodu tego że wiem, że w ich domach jest alkohol. Ich ojców/matki akurat chętnie bym umoralniał. Ale co by znaczyły moje słowa. Młodzi jak podrosną to dostaną numer do wujka shada w razie W.
-
Musimy ICH wyeliminować. Potrzebne nam worki na śmieci.
-
Wydaje mi się, że masz zbyt wysoko rozwiniętą inteligencję, by być tak po prostu zły. Możesz bywać zły w określonych sytuacjach, robić złe rzeczy od czasu do czasu, ale nie sądzę, byś był zły tak po prostu. A spotkałem w życiu złych ludzi i oni raczej nie mieli takich rozkmin. Nie sądzę, by nawet byli do nich zdolni. Może masz jakieś własne kryteria bycia złym, które wprogramowano Ci we wczesnych latach i może poprostu uważasz, że to co robisz teraz nie wpisuje się w te ramy. Ale kto mówi, że one w ogóle były poprawne. I może źle to nazywasz bo bycie dupkiem nie oznacza, że jest się od razu złym
-
Mój ojciec był alkoholikiem. Pił 40 lat. Pił najczęściej wóde 0,7l dwa razy dziennie z gwinta. Mówił, że pije bo lubi i nie przestanie. Znęcał się nad nami ( siostra, brat, mama) psychicznie i fizycznie. W początkowych latach pił w pubie i wszystkim stawiał. Z biegiem lat pił sam w domu. Wyrzucili go z pracy. Później przewrócił się i złamał biodro w dwóch miejscach. Cierpiał. Całe życie modliłam się, żeby umierał w cierpieniach. I stało się. Zmarł w marcu zeszłego roku bo się zabił. Po prostu mi ulżyło. Czynnik stresogenny się wyeliminował, śmieci same się wyniosły. Sama pije baaardzo rzadko. Jak jestem całą rodziną na działce, albo u siostry na okoliczne święta typu Wigilia, urodziny. Mi naprawdę niewiele trzeba, żeby wprowadzić się w stan upojenia alkoholowego. Znajomych takich bliskich to mam koleżanke z czasów szkolnych. To były czasy. Łaziłyśmy po wszystkich krakowskich klubach i piłyśmy alkohol w autobusie. Było super. Ale już długo u niej nie byłam po tym jak okazało się, że jest biseksualna i stwierdziła, że mnie kocha, mimo, że jest w długoletnim związku. Alkohol jest dla ludzi, ale widzących umiar i rozsądek. Amen.
-
Helikopter
-
Bo w środku mam taką wątpliwość, że jestem złą osobą. Której to wątpliwości nigdy się nie daje całkiem zlikwidować. Ona już nie chciała. Wcześniej na pewne rzeczy nie chciałem się zgodzić, a innych rzeczy nie chciałem przyjąć do wiadomości. Tzn. ten związek się sypał od pewnego czasu, ale ja się czułem bezradny, więc nie bardzo dopuszczałem to do świadomości.
-
"Stoicyzm wymaga od nas, abyśmy byli świadomi tego, co robimy w każdej chwili. Cała idea cnoty, wyrażania naszego najwyższego Ja w każdym momencie, opiera się na naszej zdolności do bycia obecnym w danej chwili i wiedzy o tym, co się dzieje" (c) Jonas Salzgeber
-
A czemu widzisz problem tylko w sobie? Może to z nią coś było nie tak. Skoro chciałeś poświęcić duuużo i nie wyszło, to co? Nie poświęciłeś jednak? Czy ona nie chciała.
-
To oczywiście prawda. Gdyby nie to przeświadczenie, to bym nie był z moją byłą 7 lat. I w sumie nadal chciałem być, byłem gotowy poświęcić duuużo, żeby ten związek uratować. No, ale może za mało było w nim uczucia, a za dużo wyboru. Nie mam pojęcia. Sam już nie wiem. Może nie wszystkim pisane bycie w takim związku jak ma @little angel. A może to kwestia innego mózgu.
-
* Mój dziki świat *
You know nothing, Jon Snow odpowiedział(a) na You know nothing, Jon Snow temat w Kroki do wolności
Tak wyszedłeś Krzysiu, że będziesz gnił Ty wiesz w kim. Jesteś tchórzem i debilem. Idź się pokłoń Acerowi i Szczurowi, bo gówno możesz. No pokaż ku*wa co Ty bez nich możesz? Nic. Pozamykam Was w więzieniu i zostanie tylko Moon. Dorosłe chłopy, duże żeby się na dziewczynce drobnej znęcały, wstyd. Ale podniecający jesteście, na pewno panny z forum czy inne podniecicie i panów. Wy ich przymuszacie i gwałcicie. -
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
shadow_no odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
To nie jest zdrowe, wiesz? Warto doceniać to co się miało, ma i będzie mieć. Trzy cytaty dla Indora: 1. "Wszechświat nie inwestuje w tych, którzy nie wykorzystują tego, co już dostali." 2. "Wdzięczność za to, co masz, jest jednym z najpotężniejszych narzędzi do przyciągania obfitości. Jeśli nie doceniasz tego, co już jest w twoim życiu, blokujesz przepływ nowego" 3. "Jeśli nie potrafisz cieszyć się z małych rzeczy, nie będziesz potrafił zarządzać wielkimi, więc świat ci ich nie powierzy" I już pomijając czy tak faktycznie jest (że "wszechświat" tym steruje). To dla własnego zdrowia psychicznego warto doceniać to na co się zapracowało lub otrzymało -
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Lusesita Dolores odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
Właśnie mi przedłużyli umowę od 1 stycznia. Także tego , no muszę ją polubić Jestem wdzięczna, że dopiero północ i jeszcze sobie pośpie 5 godzin. Łiiii -
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
Bo za nic nie jestem -
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
shadow_no odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
Nie wszędzie lubię. Nie napisałeś za co jesteś wdzięczny -
Oj chyba niedoprecyzowałem czegoś. Oddzielić trzeba znajomych, których lubię i którzy piją i z którymi nie mam problemu, od ogółu ludzi o który mi chodzi typu impreza firmowa, bar z większą ilością ludzi którzy też są dla mnie obcy itp. itd. Nie mówię o bliskich znajomych Zdecydowanie tak. Ale w mojej wiadomości bardziej miałem na myśli niekoniecznie "nasz wymarzony stolik"
-
-
Za co jesteś dzisiaj wdzięczny/wdzięczna?
Doktor Indor odpowiedział(a) na Lord Cappuccino temat w Kroki do wolności
Ratunku, czemu masz jasne tło? -
Kwestia towarzystwa, IMO. Ja też praktycznie nie piję, ale z innych powodów (bo zwykle prowadzę, bo nie lubię taksówek, bo nie lubię stanu upojenia, bo mi się panika zaostrza w początkowym stadium, np. po pierwszym piwie). Jak ktoś nie potrafi tego uszanować to przestaje być miło. Ogólnie u mnie na imprezach na działce alkohol nie pełni głównej roli. Jak ktoś chce to sobie wypije piwo lub ile tam chce, nikomu nie zabraniam ani nie liczę (chociaż pijanych ludzi nie chcę, bo robią bydło, ale z takimi się nie zadaję), ale ten alkohol, jeśli w ogóle jest (bo zwykle go nie ma), to jest gdzieś obok. W centrum jest grill, karkóweczka, kiełbasa, szaszłyki, pieczone ziemniaczki, polędwiczki… Kwestia towarzystwa, IMO. Miałem taki okres picia – czasy studenckie, nigdy się nie uzależniłem ani nie miałem problemu z alkoholem, ale dużo wtedy imprezowałem. Jak zrobiłem prawko i przestałem pić (bo nie chciałem już dupy autobusami wozić), to nagle ci pijani ludzie zaczęli mnie wk…wiać, nie czułem się już dobrze w pubie, czy na imprezie, więc chodziłem coraz rzadziej i w końcu się to wszystko urwało. No i nie żałuję, bo trudno żeby znajomości oparte na wspólnym piciu alko utrzymały się, jak się przestaje pić alko. O albo sylwester, pije się bo trzeba. No a wcale przecież nie trzeba, jak się nie chce. I potem się wstaje normalnie rano bez kaca. Przepraszam, że to powiem, i nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale brzmi to jak strasznie patologiczne towarzystwo Czemu się z nimi zadajesz? Macie jakieś wspólne tematy?
-
Najpopularniejsze
-
Najczęściej czytane