Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. shadow_no

    Libido, a leki

    Uuuuu a ja z bupropionem w sumie pewne nadzieje wiązałem. A od kiedy go włączyłeś i w jakiej dawce? Ja niedawno robiłem badania testosteronu to w normie jest
  3. Dalila_

    Wieczni samobójcy

    Niech spoczywa w pokoju
  4. Dalila_

    Libido, a leki

    Masz dużą nadwagę. Zadbaj o zdrowie bo się w końcu nie będziesz mógł schylic ruszyć kręgosłup ci wysiadzie. Po co ci to?
  5. O no Magiera to samo. mozna to tak bardzo odlegle powiązać (w moim przypadku), że im bardziej na coś nie mam wpływu / coś jest idiotyczne tym bardziej się wycofuje. Najbardziej się stresuje, gdy mam jeszcze jakieś pole manewru i np.moglabym jeszcze podjąć jakaś decyzje żeby coś ew zmienić? Wtedy myślę. A nie jak jest pozamiatane, to nie ma nad czym, wtedy trzeba się tylko pogodzić (oczywiście nie zawsze to działa w ten sposób, czekając na jakaś diagnozę lekarska można się bać a też nic nie moc a mimo to stresować itd.). no w każdym razie jeśli ludzie którzy są dobrzy / dbają o siebie (robią to co mówią ze trzeba robić żeby długo żyć) odchodzą to w poczuciu jakiegoś bezsensu można przestać się ‚stresować’ i bać a np. zastępuje to jakaś rezygnacja
  6. "Człowiek ma możliwość wyboru każdej z postaw; to, którą z nich urzeczywistni, zależy wyłącznie od jego osobistej decyzji, a nie od okoliczności" (c) Viktor E. Frankl
  7. lorana

    Wieczni samobójcy

    Moja przyjaciółka z ciężką depresją, na rencie z tego powodu zawsze uważała,nawet gdy miała chwile lepszego samopoczucia, że kiedyś popełni samobójstwo. I tak zrobiła.
  8. A dziękuję bardzo;) choć mam cięty język A na forum jestem dużo dłużej. Ty też miły nabytek i fajnie że jestes:)
  9. take

    Libido, a leki

    Nie wiem, czy mam nawet 175 cm...
  10. Dziś, w wieku 30 lat, z potrzeby serca przyjęłam sakrament bierzmowania.
  11. Przepraszam, że się wtrącę. Znam Cię pobieżnie od kilku dni, ale uważam, że jesteś bardzo kulturalna.
  12. brum.brum

    Libido, a leki

    A przy jakim wzroście ta „stówka” Ci pykła?
  13. take

    Libido, a leki

    Lekarz przepisał Dostinex (kabergolinę) na nadmiar prolaktyny. Mam brać jedną tabletkę na tydzień tego samego dnia wieczorem. Nie nadaję się na zakonnika czy misjonarza. Nie wiem, jakie stężenie testosteronu miałem dawniej, ale i tak byłem "słaby". Nadmiar prolaktyny współwystępujący z niedoborem testosteronu u mężczyzny osłabiają witalność, jeśli dłużej trwają i powiedziałbym, że to czuję. Jestem nawet bardziej "rozleniwiony" niż dawniej, po zakończeniu zajęć na studiach zacząłem brać więcej leków psychiatrycznych i wtedy zacząłem tyć. Około 10 lat temu mogłem ważyć około 70 kg, teraz już trochę ponad 100 kg.
  14. brum.brum

    Libido, a leki

    Czemu tak ostro się oceniasz. Przecież sny erotyczne czy myśli o takim zabarwieniu są naturalne u człowieka. Samo w sobie nie jest czymś złym przecież. Jesteś zakonnikiem albo misjonarzem ? A co spowodowało te wystrzelenie libido u Ciebie?
  15. Ja jestem w puncie drugim. niszczę zewnętrzny pancerz, który budowałem przez lata. Stary ja umiera w agonii i cierpieniu. I jeszcze wierzga, łapie ostatnie strzępy uchodzącego życia. Te że nowy się jeszcze nie narodził. Ciekawe co ze mną będzie, a tydzień, za rok...
  16. brum.brum

    Libido, a leki

    O w mordę. Sporo granice przekroczone. Co planujesz teraz z tym zrobić ?
  17. To ten, który w okręgu dostał więcej głosów niż wielki marszczałek Czarzasty.
  18. brum.brum

    Libido, a leki

    Nie chodzi o napalenie, ale podstawową potrzebą każdego zdrowego człowieka, jakim jest seks Byczku
  19. brum.brum

    Chaos

    Haha @mała_mi123 Ty jesteś aparatka nie z tej ziemi Wszędzie hakowanie widzisz i polityków A daj spokój: polityka to nie tylko brudna, zakłamana gra ale też zwyczajne bagno. Trzeba sobie rączki mocno pobrudzić grając w tą grę. Sorry
  20. take

    Libido, a leki

    Miałem w tym miesiącu badanie krwi między innymi na stężenie prolaktyny i testosteronu i okazało się, że poziom prolaktyny jest ponad cztery razy wyższy niż górna granica normy, a poziom testosteronu jest jednocześnie o około dwadzieścia procent poniżej dolnej granicy normy, możliwe, że stężenie testosteronu miałem badane po raz pierwszy, stężenie prolaktyny miałem badane i wcześniej i około trzy miesiące temu miałem nawet większe niż ostatnio. Biorę tylko 100 mg sulpirydu, 30 mg paroksetyny, 2 mg reboksetyny i 1000 mg walproinianu sodu (pomimo braku diagnozy ChAD czy zaburzeń schizoafektywnych). Mimo zaburzonego poziomu prolaktyny i testosteronu pociąg do kobiet u mnie nie zniknął, czasami doświadczam erekcji, pragnienie dobrego małżeństwa nie opuściło mnie. Za to w tym miesiącu po raz pierwszy od prawie półtora roku miałem nocną polucję, niestety w dodatku związaną ze snem erotycznym. Takie zaburzenia hormonalne są prawdopodobnie spowodowane lekami psychiatrycznymi w moim przypadku i mogą negatywnie wpływać także na zdrowie fizyczne, więc wyglądają dość poważnie, mogą prowadzić do zmniejszenia masy mięśniowej, zmniejszenia gęstości kości i otyłości brzusznej, w dodatku mogą też nasilać "objawy negatywne" (bardzo pasujące do mnie): spadek motywacji i chęci do wykonywania codziennych aktywności oraz zmęczenie. Sulpiryd ma być aktywizujący, przeciwdepresyjny i przeciwautystyczny. Co ciekawe, seksuolog kilka tygodni temu myślała nad wprowadzeniem w moim przypadku małej dawki silnego leku obniżającego poziom testosteronu - Androcuru. Lek ten może mieć poważne efekty uboczne. Okazało się, że poziom testosteronu "już teraz" jest poniżej normy A ja mimo tego mogę męczyć się z pokusami do grzechów nieczystych
  21. Chyba ma związek z tematem, bo też tu teraz zajrzałem z ciekawością, czy ktoś go tu wspomniał. To jedna z tych śmierci, której się raczej nikt nie spodziewał. Coś jak Jacek Magiera niedawno. Takie sytuacje dają mi dużo do myślenia. Ale nic nie wymyśliłem nowego w sumie
  22. Dzisiaj
  23. Pomyślałem, że będę tutaj spisywał moje przemyślenia i wnioski. Pierwotny problem W dzieciństwie podbiegłem do ojca, gdy wrócił z pracy. Zrobiłem coś typowo dziecięcego – nie do końca wiem, czy uwiesiłem się na nodze, czy chciałem, żeby wziął mnie na ręce. Coś w tym stylu. Spierdolił mnie z góry na dół, żebym nie zawracał mu głowy i że w ogóle to jest „babskie” i zachowuję się jak baba. Od tego momentu nie chciałem, żeby ktokolwiek mnie przytulał czy brał na ręce, bo to było „złe”. Płakałem, wyrywałem się, wszyscy się dziwili. Do dziś mam jakąś niezręczność związaną z okazywaniem bliskości – dziwnie się czuję, gdy ktoś mnie obejmie. Nie poradziłem sobie też z relacjami w dorosłym życiu. Także z innych względów – niskie poczucie własnej wartości. Byłem zostawiony sam sobie. Mówiono, że jestem grzeczny i potrafię sam sobą się zająć, jakby dziecka nie było. No bo w sumie dziecka nie było. W dodatku rodzice – zwłaszcza ojciec – mieli taki pomysł, żeby na rodzinnej posiadówce pośmiać się ze mnie, jak zrobiłem coś dziwnego. Tak coś palnąć, żeby minutę porechotać i pewnie odwrócić uwagę od własnego spierdolenia. To nie są ludzie, którym ufam. W przedszkolu czy tam zerówce (bo do maluchów mnie nie wysłali, aż dziwne) spotkałem się z odtrąceniem rówieśników. Wielokrotnie. Nie mam pojęcia czemu. Z jakiegoś powodu byłem łatwą ofiarą. W zasadzie 6 lat podstawówki to taka sinusoida, gdzie funkcjonowałem sobie na marginesie i nie chciałem do tej szkoły chodzić. Dziś mówi się o fobii szkolnej – wtedy miałem iść i koniec. Nawet jak miałem 37,5 stopnia, to dowiadywałem się, że stan podgorączkowy to jeszcze nie choroba (mama była pielęgniarką) i do szkoły. W gimnazjum było względnie dobrze, w średniej jakoś sobie radziłem. Jakichś ludzi wokół siebie miałem dopiero na studiach. W miejscach pracy te relacje też były „nie za bardzo”, a kobiety to już w ogóle kaplica. Ogólnie to całe życie czułem, że wszystkim zawadzam i nigdzie mnie nie chcą. Nie ma u mnie w ogóle dołu piramidy potrzeb – zbudowałem sam wierzchołek. Nigdy nie nauczyłem się szukać wartości w sobie. Chciałem ją czerpać z tych dziewczyn, które mnie interesowały. Nietrudno zgadnąć, jak na mnie wpływały ciągle powtarzające się odrzucenia. Dopiero ostatnio zacząłem coś z tym robić (rocznik 92). Wszystkich traktowałem zawsze jako potencjalne zagrożenie. Nie umiem przyjąć komplementu – jak ktoś jest dla mnie miły, to robię się podejrzliwy. Z drugiej strony czuję taki brak bliskości i akceptacji, że parę razy szukałem już jakiegoś pomysłu bardziej cywilizowanego niż sznur. Nie wolno się cieszyć Mój stary w ogóle ma swoje niezaopiekowane problemy. Nie wolno było nam się cieszyć czy głośno okazywać radości. To zawsze wiązało się z jakąś złośliwością – narzucał jakąś chorą sankcję za radość. „Co się tak cieszysz?” „Śmiejesz się jak głupi do sera” itp. Skutek, jaki zauważyłem dziś: trudno mi coś robić dla siebie. Kryję się przed otoczeniem z małymi przyjemnościami. Nie kupowałem sobie fajnych rzeczy, tylko raczej te praktyczne. Jeździłem rdzewiejącymi, białymi kompaktami – wyglądałem jak dostawca pizzy. Całe studia oglądałem zegarek w witrynie mijanego w drodze do Tesco sklepu. Jako dorosły, jak chciałem sobie coś kupić, to płacąc za to, czułem się, jakbym bał się zapytać rodziców, czy mogę, xD. Parentyfikacja Przez większość życia miałem wiele momentów, w których tymi ludźmi w ten czy inny sposób się opiekowałem. Bywało, że wchodziłem w ich role tam, gdzie ich nie było. Dziś są emerytami. Gdy mama była chora (nowotwór), jeździłem z nią po lekarzach, pilnowałem diety itp. Ojca kiedyś, po jakichś tam jego dziwacznych akcjach, posadziłem na stołku i tłumaczyłem mu, że coś w życiu zrobił, że nie jest bezwartościowy – ogarniałem go emocjonalnie. Szkoda, że siebie nie umiem. To są rzeczy, z których zdałem sobie sprawę do tej pory. Trochę liczę, że ktoś się czymś podzieli, a trochę robię sobie notatkę przed kolejną sesją. PS. Dziś zamówiłem ten zegarek. Głupie, a cieszy. A potem jeździłem bez celu autem – takim nowym, niebieskim. Czuję się z tym, jakbym coś nabroił, xD. A piszę to w dobrym humorze. Dwa poprzednie dni przeleżałem w łóżku, jak tylko nie miałem zawodowo nic do roboty – była rozpacz i poczucie osamotnienia.
  24. mateus

    Chaos

    Jak pomóc @mateus ? Solved problem@ Cytuję solved problem: Mateus jest zdrowy, niestety używają na nim prawnicze chwyty tzn. wydaje mi si3 że ktoś "domyśla co ma w głowie" Wystarczy użyć afirmacji: na mateus nie da się stosować prawniczych chwytów na mateus nie da się stosować prawniczych chwytów na mateus nie da się stosować prawniczych chwytów Czy mateus ma grypę albo zawał? Nie Czy mateus może się sam memować? Tak To dlaczego nie może? Np. czy może się z memować olchem? Tak. A będzie rozwiązywał zadania? Nie Dlaczego? Bo to byłoby bez sensu
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×