Skocz do zawartości
Nerwica.com

Cała aktywność

Kanał aktualizowany automatycznie

  1. Z ostatniej godziny
  2. A jak często go stosujesz? i jakie inne leki bierzesz? Tak, zaburzenia lękowe często mogą powodować nerwice serca.
  3. MicMic

    nietypowe pytanie

    Bo w środku mam taką wątpliwość, że jestem złą osobą. Której to wątpliwości nigdy się nie daje całkiem zlikwidować. Ona już nie chciała. Wcześniej na pewne rzeczy nie chciałem się zgodzić, a innych rzeczy nie chciałem przyjąć do wiadomości. Tzn. ten związek się sypał od pewnego czasu, ale ja się czułem bezradny, więc nie bardzo dopuszczałem to do świadomości.
  4. "Stoicyzm wymaga od nas, abyśmy byli świadomi tego, co robimy w każdej chwili. Cała idea cnoty, wyrażania naszego najwyższego Ja w każdym momencie, opiera się na naszej zdolności do bycia obecnym w danej chwili i wiedzy o tym, co się dzieje" (c) Jonas Salzgeber
  5. shadow_no

    nietypowe pytanie

    A czemu widzisz problem tylko w sobie? Może to z nią coś było nie tak. Skoro chciałeś poświęcić duuużo i nie wyszło, to co? Nie poświęciłeś jednak? Czy ona nie chciała.
  6. MicMic

    nietypowe pytanie

    To oczywiście prawda. Gdyby nie to przeświadczenie, to bym nie był z moją byłą 7 lat. I w sumie nadal chciałem być, byłem gotowy poświęcić duuużo, żeby ten związek uratować. No, ale może za mało było w nim uczucia, a za dużo wyboru. Nie mam pojęcia. Sam już nie wiem. Może nie wszystkim pisane bycie w takim związku jak ma @little angel. A może to kwestia innego mózgu.
  7. Tak wyszedłeś Krzysiu, że będziesz gnił Ty wiesz w kim. Jesteś tchórzem i debilem. Idź się pokłoń Acerowi i Szczurowi, bo gówno możesz. No pokaż ku*wa co Ty bez nich możesz? Nic. Pozamykam Was w więzieniu i zostanie tylko Moon. Dorosłe chłopy, duże żeby się na dziewczynce drobnej znęcały, wstyd. Ale podniecający jesteście, na pewno panny z forum czy inne podniecicie i panów. Wy ich przymuszacie i gwałcicie.
  8. To nie jest zdrowe, wiesz? Warto doceniać to co się miało, ma i będzie mieć. Trzy cytaty dla Indora: 1. "Wszechświat nie inwestuje w tych, którzy nie wykorzystują tego, co już dostali." 2. "Wdzięczność za to, co masz, jest jednym z najpotężniejszych narzędzi do przyciągania obfitości. Jeśli nie doceniasz tego, co już jest w twoim życiu, blokujesz przepływ nowego" 3. "Jeśli nie potrafisz cieszyć się z małych rzeczy, nie będziesz potrafił zarządzać wielkimi, więc świat ci ich nie powierzy" I już pomijając czy tak faktycznie jest (że "wszechświat" tym steruje). To dla własnego zdrowia psychicznego warto doceniać to na co się zapracowało lub otrzymało
  9. Właśnie mi przedłużyli umowę od 1 stycznia. Także tego , no muszę ją polubić Jestem wdzięczna, że dopiero północ i jeszcze sobie pośpie 5 godzin. Łiiii
  10. Nie wszędzie lubię. Nie napisałeś za co jesteś wdzięczny
  11. Oj chyba niedoprecyzowałem czegoś. Oddzielić trzeba znajomych, których lubię i którzy piją i z którymi nie mam problemu, od ogółu ludzi o który mi chodzi typu impreza firmowa, bar z większą ilością ludzi którzy też są dla mnie obcy itp. itd. Nie mówię o bliskich znajomych Zdecydowanie tak. Ale w mojej wiadomości bardziej miałem na myśli niekoniecznie "nasz wymarzony stolik"
  12. Dzisiaj
  13. Kwestia towarzystwa, IMO. Ja też praktycznie nie piję, ale z innych powodów (bo zwykle prowadzę, bo nie lubię taksówek, bo nie lubię stanu upojenia, bo mi się panika zaostrza w początkowym stadium, np. po pierwszym piwie). Jak ktoś nie potrafi tego uszanować to przestaje być miło. Ogólnie u mnie na imprezach na działce alkohol nie pełni głównej roli. Jak ktoś chce to sobie wypije piwo lub ile tam chce, nikomu nie zabraniam ani nie liczę (chociaż pijanych ludzi nie chcę, bo robią bydło, ale z takimi się nie zadaję), ale ten alkohol, jeśli w ogóle jest (bo zwykle go nie ma), to jest gdzieś obok. W centrum jest grill, karkóweczka, kiełbasa, szaszłyki, pieczone ziemniaczki, polędwiczki… Kwestia towarzystwa, IMO. Miałem taki okres picia – czasy studenckie, nigdy się nie uzależniłem ani nie miałem problemu z alkoholem, ale dużo wtedy imprezowałem. Jak zrobiłem prawko i przestałem pić (bo nie chciałem już dupy autobusami wozić), to nagle ci pijani ludzie zaczęli mnie wk…wiać, nie czułem się już dobrze w pubie, czy na imprezie, więc chodziłem coraz rzadziej i w końcu się to wszystko urwało. No i nie żałuję, bo trudno żeby znajomości oparte na wspólnym piciu alko utrzymały się, jak się przestaje pić alko. O albo sylwester, pije się bo trzeba. No a wcale przecież nie trzeba, jak się nie chce. I potem się wstaje normalnie rano bez kaca. Przepraszam, że to powiem, i nie chcę, żeby to źle zabrzmiało, ale brzmi to jak strasznie patologiczne towarzystwo Czemu się z nimi zadajesz? Macie jakieś wspólne tematy?
  14. shadow_no

    Co teraz robisz?

    To też daj fotę jak otworzysz xd
  15. MicMic

    nietypowe pytanie

    Dzięki. Już sam nie wiem czasem co jest prawdą. Jeśli uczucia mnie zwodzą, mózg mnie zwodzi. Wszystko mnie zwodzi. Dobranoc!
  16. W zasadzie szef wraca w poniedziałek, więc teoretycznie nadal mam wolne… Ale już jest oczywiście pożar w burdelu i trzeba go gasić. O 21 do mnie piszą. To się doczekają… jutro o 9 zapraszam, po kawie, teraz zamczysko zamknięte.
  17. shadow_no

    Alkostygmantyzm

    Przez to, że przestałem pić już daaaawno temu, stało się dużo dobrego. Dużo też mnie ominęło. Bo na bombie zawsze była większa ochota gdzieś wyjść, coś porobić, wejść tam gdzie na trzeźwo wejść bym nie wszedł. Ogólnie spontanicznej energii było dużo wiecej. Ale ogólnie chodzi mi o to, że ja nie unikalem tych miejsc gdzie alkohol się pojawia. Czyli spotykam się z ze znajomymi, którzy piją (okazyjnie), zdarza mi się pójść do baru czy na disco, spotkania firmowe, rodzinne itp. I zawsze uważałem na to, żeby nie sprawiać wrażenia że uważam się za jakiegoś lepszego przez to że nie pije. A chodziłem też na tzw. "sober rave" czyli taka zamknięta impreza dla trzeźwych. Masz tam wszystko co na normalnej dyskotece oprócz alkoholu i dragów (to też dla trzeźwych od innych substancji). Ludzie którzy tam przychodzą to w dużej mierze ludzie po przejściach. I miałem wrażenie że dużo było takich buców, którzy mają "misje edukowania". Niektórzy trzeźwi alkoholicy są jak wrzody na dupie które tylko umoralniają i próbują wpływać na innych. Nie chciałem być taki. No i przechodząc do sedna. Ja staram się nikomu nie narzucać mojego podejścia do alkoholu, i nie czuje się lepszy przez to że nie pije. Więc nie umoralniam. Chcesz pic przy mnie? Nie ma problemu, jak potrzebujesz to nawet Ci poleje. Ale... Często (!!!) mam odczucie, że przez to, że nie pije to jestem traktowany jako gorszy Nie zawsze mówię prawdę dlaczego nie pije. Ale pytania są zawsze. Łatwiej mi mówić że jestem samochodem (co w 99% przypadków i tak jest prawdą). Na odpowiedź, że to nie twoja sprawa już zwykle zaczyna się przygotowywanie do walki kogutów. I słyszę zawsze, że no co Ty po co przyjechałeś samochodem skoro nie możesz się z nami napić. W wręcz "a jedno piwo to przecież możesz wypić" itp. itd. No i ta rozkmina kończy się tak, że ciężko jest rzucić alko nie tylko przez to co sami mamy w głowie. A jak już rzucisz to później musisz być przygotowany na wieczne odganianie się od ochlaptusow którym przeszkadza, że jesteś trzezwy. A coś ku pokrzepieniu tych którzy teraz dopiero próbują z tego wyjść: Po czasie to już nie ma różnicy czy nie pije kolejny miesiac, pół roku czy rok. Najgorzej przeżyć ten sam początek, żeby przyzwyczajenia i nawyki się w tym obszarze zresetowaly. Czujny jestem zawsze ale ogólnie to o alkoholu na co dzień się nie myśli. Także walczcie dzielnie
  18. little angel

    nietypowe pytanie

    przecież nie oceniam, różnimy się, nie złość się już, życzę Ci lepszego dnia jutro
  19. ... wszelkie rozpraszacze wokół mogą dekoncentrować, a żeby to 'płynęło' trzeba chyba wejść w taki stan oderwania od świata zewnętrznego... nie zawsze jest to możliwe, i też chyba nie zawsze lektura na tyle ciekawa. : )
  20. Pierwszy dzień odhaczony i coraz bliżej do kolejnego wolnego : )
  21. MicMic

    nietypowe pytanie

    Sorry mam dziś gorszy dzień. Za dużo chyba czasu tu spędzam.
  22. Tak, to był znak, że nie zostawia się coli w samochodzie, jak jest na dworze kilkanaście stopni na minusie, bo może zamarznąć.
  1. Pokaż więcej elementów aktywności
×